• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange

[7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#41
05.12.2025, 00:56  ✶  

Z Levim potwierdzamy tożsamość, wchodzimy do środka, a ja piję eliksir.

Idąc w stronę bramy, zacisnęła chłodne palce na ramieniu Leviathana. Stanowił jej oparcie w sensie dosłownym, ale też przenośnym. Ufała, że nie pozwoliłby jej się potknąć. Posiadłość była majestatyczna i za każdym razem robiła na niej ogromne wrażenie. Kiedyś nawet próbowała policzyć, ile obrazów może się tutaj znajdować, ale ostatecznie straciła rachubę. Największą chlubą był tu oczywiście ogród, a choć sama nie miała ręki do kwiatów, to lubiła je podziwiać z daleka i malować.
- Jeszcze nie miałam okazji - przyznała, unosząc spojrzenie, gdy lekki podmuch chłodu prześlizgnął się po ich twarzach. Jeszcze nie widziała tych róż, jeszcze nie miała kiedy zajrzeć do ogrodów, ale miała nadzieję, że się nie zawiedzie własnymi oczekiwaniami. - Ale taki mam dziś plan. A ty? Raczej się do tego nie palisz, co?
Znała go jak własną kieszeń, czasami potrafiła odczytać jego myśli po samej minie. Lata przyjaźni sprawiły, że czuła się przy nim wyjątkowo swobodnie, dlatego cieszyła się, że to właśnie z nim może przyjść na bal. Jako brat jej zmarłego narzeczonego miał doskonały pretekst do eskortowania jej dzisiejszego wieczoru, bez wzbudzania niepotrzebnych plotek. A przy nim nie będzie musiała się nieustannie pilnować i uważać na język. Poza tym naprawdę dobrze razem wyglądali.
Szmaragdowa suknia opinała jej talię, miękko spływając ku ziemi, a maska była bogato zdobiona, złota i ciężka. A jednak to nie maska sprawiała, że czuła się ukryta - prawdziwym pancerzem były jej oczy, chłodne, nieczytelne, odzwierciedlające nienaganną uprzejmość i ostrożność, którą pielęgnowała od lat. Grzywka, starannie wypuszczona z upięcia, zacieniała część czoła i sprawiała, że jej spojrzenie wydawało się jeszcze bardziej nieprzeniknione.
Gdy podeszli do bramy, strażnicy wyciągnęli dłonie po zaproszenia. Astoria sięgnęła do torebki i podała swoje ze spokojem graniczącym z obojętnością. Podniosła maskę płynnym ruchem, odsłaniając twarz tylko na tyle długo, by strażnik mógł ją zobaczyć i potwierdzić tożsamość. Jej skóra była blada, ale tym razem nie z osłabienia. Kryzys spowodowany pożarem powoli mijał, więc mogła oddychać w miarę swobodnie. Bez nagłych ataków kaszlu rozdzierających płuca, bez irytującego drapania. Nie tak dawno zażyty eliksir na włochatość na pewno pomagał w kwestiach wydolnościowych, więc nie męczyła się tak szybko, może nawet będzie mogła kilka razy zatańczyć. I mikstury, które dostała od Rodolphusa działały skuteczniej, niż była gotowa przyznać.
Po formalnościach i potwierdzeniu tożsamości, przeszli na korytarz prowadzący do sali balowej. Wtedy też jedna z kobiet zaproponowała im pewien intrygujący dodatek na rozpoczęcie wieczoru. Przyjęła eliksir w momencie, gdy Levi odmówił. Podniosła brew, zdziwiona jego decyzją. Nie wierzyła, by Lestrange'owie przygotowali coś niebezpiecznego, w końcu nie mogli sobie pozwolić na skandal, szczególnie po tym, jak spłonęło pół Londynu i ludzie dalej borykali się z konsekwencjami.
Z mężczyzną u boku wkroczyła do środka. Jej spojrzenie przesuwało się po wnętrzach, po drobiazgach, które świadczyły o niebotycznym bogactwie Lestrange'ów - kryształowych żyrandolach, marmurowych ścianach, posadzce spowitej magią jak mgłą o barwie mleka, która unosiła się przy każdym kroku. Szmaragd jej sukni zlewał się z tą mgłą, tworząc iluzję, jakby poruszała się wśród zielonego dymu. Bordowe usta, starannie pomalowane, wygięły się w subtelny uśmiech, gdy ktoś skinął im głową. Przenosiła spojrzenie po kolejnych maskach, podświadomie szukając tej jednej, która najbardziej ją interesowała. Po chwili znów uniosła wzrok na Leviego, ściskając eliksir w dłoni.
- Strach cię obleciał, Rowle? - zakpiła z tym swoim uśmieszkiem, który w zamyśle miał go sprowokować. Zanim zdążył odpowiedzieć, odsunęła korek i uniosła fiolkę do ust. Zamknęła oczy, przechyliła ją z nonszalancką pewnością i pozwoliła, by eliksir spłynął gładko po jej gardle, zostawiając po sobie charakterystyczne mrowienie.

!eliksiry
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#42
05.12.2025, 00:56  ✶  
Pocałunek Dementora
Eliksir, który sprawia, że nagle czujesz nieodpartą potrzebę, by podejść do pierwszej osoby, która znajduje się w zasięgu twojego wzroku, i złożyć na jej ustach pocałunek. Rzuć na rozproszenie, by spróbować oprzeć się działaniu eliksiru. W przypadku porażki musisz pocałować osobę, na którą spojrzałeś.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#43
05.12.2025, 23:56  ✶  
Przesuwamy się trochę, żeby nie blokować wejścia na salę, unoszę się w powietrzu, a Chris trzyma mnie za rękę i śpiewa

– Bal ku pokrzepieniu serc – odparła spokojnie. – Nie możemy ciągle siedzieć w domu i trząść się nad tym, jak i kiedy nastąpi kolejne nieszczęście – Lestrange’om pasowała taka narracja, ale kto wiedział, ten wiedział: pomysł powstał wcześniej i chodziło o ten cholerny ślub u Blacków, na który sproszono cyrk mugolaków, biegano za kapibarami i jakimiś kurczakami i kto wie co jeszcze. – Wszyscy dostaliśmy zaproszenia, ale nie było żadnego przymusu. Na przykład bardzo wątpię, że Daphne dzisiaj przyjdzie – mówiła rzecz jasna o swojej drugiej siostrze. Nie wiedziała też co z Primrose, ale wydawało jej się, że ta będzie chciała zabłysnąć w towarzystwie – i nie mogła jej za to winić. Więc przymusu nie było, chociaż oczywiście im więcej członków rodziny się dzisiaj pokaże, tym lepiej. Victoria nie wątpiła przy tym, że to, jak skończył ich rodzinny dom, jak najbardziej mogło być związane z tym, co podziało się na Beltane i przy tym nie miała dowodów, że tak właśnie jest dokładnie z tego samego powodu, o którym myślał Chris: bo ucierpieli też inni.

– To prawda, ale przy tym nie przypominam sobie, żeby jakakolwiek jaka wyszła z twoich rąk była niewypałem – a miała przecież całą szafę sukien uszytych właśnie przez niego, w których pokazywała się od lat na różnych imprezach. A na kolejny komplement, jaki spłynął z ust Chrisa, kobieta uśmiechnęła się pod nosem, lekko mrużąc oczy, co akurat nie było dostrzegalne pod maską, która je zakrywała. – Bajerant – skomentowała cicho, oddając pustą fiolkę.

Dobrze, że zdążyli wejść do sali, bo inaczej skrzydła uderzyłyby w ściany korytarza, taranując go w zupełności, a tak – rozłożyły się miękko na sali balowej, zmuszając niektórych ludzi do odsunięcia się, gdy dotknęła ich miękkimi piórami. Przesunęli się lekko do przodu, dość naturalnie, nie robili więc korka na samym wejściu. Jedno ze skrzydeł zresztą przesunęło się po plecach Rosiera, kiedy ten wypowiedział jej imię i złapał za dłoń, po czym…
[a]Zaczął… śpiewać?

Victoria wytrzeszczyła oczy w zaskoczeniu i szybko zakryła usta drugą dłonią, nie chcąc rozdziawiać buzi tak nieelegancko. A po kilku sekundach roześmiała się serdecznie – dawno nie czuła się taka… lekka, taka wolna. Od zmartwień, smutków, stresu; jakby ktoś ściągnął z jej ramion ogromny ciężar, który dociskał ją do ziemi. I uniosła się w górę, wciąż trzymana za dłoń przez Chrisa – roześmiała się jeszcze bardziej.

– Nie wiedziałam, że potrafisz śpiewać! – naprawdę nie wiedziała! Christopher był Artystą przez duże A, ale nie sądziła, że był tez uzdolniony muzycznie. A widząc jego minę: wydawało jej się, że i on o tym nie wiedział.

à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#44
06.12.2025, 02:41  ✶  
Robię się niewidzialna.

Eliksir smakował... w sumie to nijako. Dziewczynie ciężko było sprecyzować posmak, bo ten dość szybko rozpuścił się na języku, jakby nigdy nie istniał. W pierwszej chwili była odrobinę skonsternowana, ale w drugiej przyjęła to ze zwyczajną ulgą - lepiej było tak, niż żeby dało się czuć posmak goryczy lub czegoś zwyczajnie nieprzyjemnego.

Ruszyła więc nieco dalej, w głąb posiadłości, nieświadoma tego że kiedy tylko eliksir zaczął działać, przestała być widzialna dla kogokolwiek. Zniknęła - ta, która bardzo chciała być dla świata widzialna, bo przecież tak pięknie się ubrała, specjalnie na ten bal.

Wystrój posiadłości Lestrangów, kojarzył jej się z Victorią i wcale nie dlatego, że kobieta nosiła nazwisko rodu, który organizował przyjęcie. Nie widziała auror wiele razy w życiu, ale tych parę wystarczyło by przywodziła jej na myśl tak samo głęboką noc, jak i czerwieniejące się pośród niej pąki różanych kwiatów. Gotyk natomiast, jego klimat i wyniosłość, ubrana w wyostrzone kształty i strzelistość, też miały coś z właściwej dla kobiety tajemniczości. Tego jak strzegła swojego umysłu, chowając się za oklumencją.

Mimowolnie zaczęła się zastanawiać, czy ona sama w jakiś sposób oddaje ducha tak samo Dolohovów, jak i Mulciberów. Podczas gdy to pierwsze w ogóle jej nie przeszkadzało, to drugie napełniało pewnego rodzaju goryczą i niesmakiem. Nie po to przecież zmieniała nazwisko.


!balmaskowy


la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#45
06.12.2025, 02:41  ✶  
Podchodzi do ciebie tajemnicza kobieta i wypowiada dziwną wróżbę

Patrz w ogień, a zobaczysz, że to, co nazywasz Końcem, jest jedynie nowym, nieznanym Początkiem.

Pierwszy znak: Zerwą się stare więzi, niczym bluszcz odrywający się od muru, który zbyt długo oplatał. Twoje fundamenty, które uważałeś za nienaruszalne, zostaną wystawione na próbę. W bólu rozstania znajdziesz nową siłę i przestrzeń, która dotąd była zajęta przez cień.

Drugi znak: Gdy Ziemia zamilknie, a głosy przeszłości ustaną, usłyszysz szept przyszłości. Pamiętaj, że największy przełom nadejdzie nie z wielkiego grzmotu, lecz z cichego momentu refleksji. To, co tracisz, było konieczne, aby mogło narodzić się to, co jest Ci przeznaczone.

Trzeci znak: Strach będzie Twoim towarzyszem, ale nie bierz go za doradcę. Przepłyń przez ciemność, a na drugim brzegu czekać będzie Odmłodzone Drzewo – symbol Twojej nowej drogi. Pielęgnuj korzenie, które właśnie zaczynają rosnąć.

Koniec jednej historii jest zaledwie wstępem do innej. Nie płacz nad zamkniętymi drzwiami, lecz spójrz na to, co z nimi przyszło: Klucz do Nowego Świata.
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#46
06.12.2025, 06:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2025, 06:51 przez Leviathan Rowle.)  
Razem z Astorią w sali balowej.

- Zdarzyło mi się je już oglądać i to z własnej woli - poniekąd. Nie był przecież wtedy w ogrodzie sam, ale powiedzieć że został tam zaciągnięty siłą, to było zdecydowanie za dużo. Nie trzeba go było znać przesadnie dobrze by zauważyć, że jeśli nie chciał czegoś robić, to nie miał w zwyczaju niepotrzebnie się łamać, żeby zrobić komuś przyjemność. - Ale mogę ci towarzyszyć, jeśli będziesz chciała. Nie wydaje mi się jednak, by w tych kwiatach, oprócz oczywiście koloru, było coś specjalnego. Ale może się mylę - oczywiście, jeśli nie miała innych planów na to z kim spacerować po ogrodzie, albo los nie miał ich dla niej, to przecież nie miał nic lepszego do roboty. Dla niego zabawa na balach zwykle oscylowała dookoła stolika z alkoholami i to w tym mało zdrowym sensie. A dzisiejsza impreza? Nie sądził że miałby na niej spotkać kogokolwiek, kto chociaż na moment wyda się odrobinę ciekawszy niż szklanka ognistej.

Przeszli przez kontrolę, pokazali zaproszenia i twarze, a potem znaleźli się w środku. Tu nie chodziło o to, że bał się tego co mogło z tych eliksirów wyniknąć, nie naprawdę. Wesele Blacków nauczyło chyba wszystkich, że nawet najpoważniejsze z czystokrwistych rodów mogły się potknąć lub mieć w swoim drzewie genealogicznym kogoś, kto nie potrafił poradzić sobie z organizacją tego typu imprez.

- Znasz mnie - wzruszył ramionami, uśmiechając się zdawkowo. - Zawsze pierwszy do wszelkich niespodzianek - nienawidził ich, dostając niemal reakcji uczuleniowej na samo słowo. Czasem można było uznać to za urocze, ale w ten sposób określało to zazwyczaj jego rodzeństwo. On sam natomiast, przyjmował wszelkie niespodzianki z wyrozumiałością, tylko od niektórych osób; Astorii, Ollivanderówny czy Heli, nawet nie przypadkiem były to same kobiety, bo otrzymywały wyraźną taryfę ulgową. A rozglądając się dookoła? Ktoś śpiewał, komuś wyrastały skrzydła, jakaś kobieta trzymała w rękach... elfa? O nie. On nie miał zamiaru brać w tym udziału i robić z siebie pośmiewiska. - Pomyśl o tym tak, jak zrobisz przez ten eliksir coś głupiego, to przynajmniej postaram się żeby nikt nie patrzył - albo żeby przynajmniej nie było po tym dużego niesmaku.


We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Lightning in a bottle
Polizałem.
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
Borgin&Burkes - sprzedawca, rzeczoznawca, klątwołamacz
Stosunkowo wysoki, bo mierzący sobie 187 centymetrów wzrostu. Szczupły, stosunkowo wysportowany, o burzy kręconych, ciemnobrązowych włosów. Na świat patrzy ciemnymi, niemal czarnymi oczami. Posiada bliznę biegnącą przez prawy łuk brwiowy, na pierwszy rzut oka od jakiegoś rozcięcia. Oprócz tego na całym ciele można dostrzec charakterystyczne blizny od porażenia elektrycznością.

Zachary Burke
#47
06.12.2025, 08:21  ✶  
Rzucam się na Charlotte w celu zbałamucenia

Burke miał w swoim życiu okazję być na paru balach. Nie było tego dużo, bo nie pełnił w swojej rodzinie żadnej reprezentacyjnej roli - ta przypadała jego starszemu bratu, Caiusowi i był za to losowi niezmiernie wdzięczny. To nie było tak, że takich spędów nie lubił, ale wydawały mu się cholernie sztywne, nie był najlepszym tancerzem, a do tego zazwyczaj kręciło się na nim bardzo dużo dziwnych ciotek, o których istnieniu zwykle się nie wiedziało.

Tak całkiem serio i poważnie, to Charlie wyglądała dla niego bardzo ładnie. Biała sukienka była zwyczajnie biała, a czarna maska dodawała kontrastu. Jego wyjściowa szata była czarna, w jakiś smętny, srebrzysty wzorek który spinał się z szarością maski.

Kiedy eliksir zadziałał, nie próbował użyć różdżki. Może powinien, ale było to niezwykle nieporęczne, a opieranie się... opieranie się mogło skończyć się tylko dotkliwszymi problemami, których tak próbował uniknąć. Złapał ją więc, wciąż w zasięgu ręki, nawet jeśli niematerialną i wycelował - trochę na słowo honoru, a może i kierowany magią eliksiru. Pocałował ją, na moment uchylając maskę.

- To ten eliksir, przysięgam - jęknął wreszcie. Prawie ją wypuścił, bo była niewidzialna i spojrzenie zatrzymywało się na niczym, ale na całe szczęście wciąż czuł ją w rękach. - Wyglądam jak kretyn, bo jesteś niewidzialna, księżniczko. Więc ciebie akurat, nikt nie zobaczy.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#48
06.12.2025, 08:40  ✶  
Trochę z boku, przestaję być elfem

Atreus był zbyt wkurwiony, by myśleć o całej sprawie z innego punktu widzenia, ale gdyby to ktoś inny znajdował się w tej sytuacji, cóż... nie mógłby się nie śmiać. Brenna więc wykazywała się niezwykłym hartem ducha, skoro nie roześmiała się jeszcze na te jego przemowy w głos, chwała jej za to.

Oczywiście, że do niej polecę!! - oznajmił, tupając przy tym nóżką, no bo przecież po to pytał, żeby jej wygarnąć. Ale spokojnie, on sobie poczeka. ONI SOBIE POROZMAWIAJĄ. W pracy! O tak, już on jej powie co myśli o całym tym całym pomyśle warzenia eliksirów elfujących ludzi. A potem... a potem Atreus westchnął oburzony, niemal się zapowietrzając z tego wszystkiego, dłoń swoją układając na piersi w niedowierzaniu. - Co ty mi tutaj co? Uważaj sobie bo ci matkę zelfuję i ci w pięty pójdzie!

Eliksir, na całe szczęście, faktycznie nie działał zbyt długo. Pieklący się Atreus, zaczął więc rosnąć. Skrzydełka zniknęły, brzęczenie także i teraz wszystko, co wypowiadał, mogło dojść do uszu Brenny bez konieczności używania do tego fal. Bardzo dobrze, bo nawet nie mógłby się chyba na nich skupić, kiedy groziła takim rzeczom!
- Zmieniam zdanie, dotknij mojej oznaki to ciebie zelfuję. A potem zamknę w słoiku i będę potrząsał! - wyciągnął w jej stronę grożąco palec.

Ten Inny
Musicie mnie zaakceptować, bo nie mam zamiaru dla nikogo się zmieniać.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Brązowooki, ciemnowłosy brunet, z minimalną ilością siwych kosmyków, mierzy 183cm wzrostu. Zawsze ubiera się elegancko, odpowiednio do sytuacji.

Laurence Lestrange
#49
06.12.2025, 16:57  ✶  
Przysłuchuję się rozmowie. Następnie kieruję ku Rodolphusowi.

”Dlaczego wyprawili ten bal?" Sam chciałby wiedzieć. O dziwo też dostał zaproszenie, co znaczyło, że rodzice go nie pominęli. Jego pominięcia, mogła nie chcieć matka. Czy może decyzję o tym podjęli po tym, jak pojawił na kolacji rodzinnej? Oczekiwali, że pojawi się również na balu? Mógł nie lubić tego typu imprez. Jego pozycja w rodzinie jednak nakazywała, pokazać się.

Inną kwestią dyskusyjną były okoliczności organizacji balu, kiedy to miesiąc temu doświadczono tragicznych wydarzeń. Być może za szybko. A może niepotrzebnie? Nie musiał nawet podchodzić do owych kobiet, aby wyjaśnić sytuację. Same sobie odpowiedziały, że odskocznia od tragedii, nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Zwłaszcza, że miała miejsce miesiąc temu.

Rozejrzał się w poszukiwaniu Camille i dostrzegł ją w otoczeniu innych dam. Rozumiał, że szybko do niego nie wróci. Skierował swoje kroki w kierunku stołu z potrawami, przy którym zastał kogoś, przyglądającemu się nakrytemu stołowi żywnością. Przez maskę, nie skojarzyłby, że to jego kuzyn Rodolphus.

- Czy szanowny Pan, dobrze się bawi?
Zapytał z kulturą i lekkim uśmiechem. Gotów będąc dotrzymać towarzystwa, nawet tymczasowego, jeżeli by nie miał nic przeciwko.

Posiadana Maska

@Rodolphus Lestrange
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgesim
#50
06.12.2025, 22:45  ✶  

Mogłaby nie nosić maski, a jej twarz i tak nie powiedziałaby zebranym zbyt wiele.

Panna nikt.

Kto by ją tu poznał? Mulciberowie od dawna nie mieli od niej żadnych wieści, Nordgesimowie regularnie udawali, że jej nie poznają. Reszta wesołej ferajny... przyjemne jelenie. Choć może skojarzenie przyniosła maska jednego jurnego młodzika, który za bardzo kochał zwracać na siebie uwagę. Nie żeby ona tego nie lubiła...

Suknia, którą wybrała dla siebie na dzisiejszy wieczór, była uszyta w kroju syrenim z białej koronki pokrywającej pociągniętą słonecznym brązem skórę. Kołnierz sięgał pod szyję, ale dekolt na plecach nadrabiał swoją głębokością. Magią krawców na których było stać jej niedawnych żywicieli gospodarzy, jedwabna sukieneczka znajdująca się pod spodem przyjmowała kolor jej karnacji, dając skandaliczną wręcz ułudę nagości. Jej twarz tymczasem zdobił rozłożysty koronkowy motyl z dodatkowo utrepowanymi koroneczkami przechodzącymi przez luźno spleciony w koronę warkocz na głowie. Zaklęty przedmiot umożliwiał jej swobodną mimo wszystko obserwację otoczenia. Maska nie mogła być przeszkodą, by mogła widzieć zebranych, zwłaszcza teraz, gdy wchodziła do nowego towarzystwa. Rodzinny dar, nici, szpulki, ciasne węzełki przeznaczenia, zabaweczki w sprawnych dłoniach tkającej los. Och, jakże lubiła tak samą siebie nazywać, o ileż ładniej to brzmiało niż zakała rodu, czarna owca (morska a jakże!), czy tym podobne pieszczotliwe jadziki plute jej w twarz.

Myślała, że zajmie jej to więcej, ale... niemalże od razu dostrzegła mężczyznę z księżycową maską a wraz z nim blondynkę w pierzu. Mimowolnie dotknęła srebrnych kolczyków, z opalizującymi niebiskim turkusem kamieniem - jedyną biżuterią, którą zabrała ze sobą na tę okoliczność poza diamentem, którym sama była. Uniosła maskę by potwierdzić tożsamość, po czym odebrała eliksir, ale nim go wypiła, szybko zmrużywszy ślepia skupiła się sprawdzając, czy jest w stanie wychwycić między tą parą nić. Sprawdzanie nici było wszak jej nawykiem i sposobem na przetrwanie. Nie powodowała nią zazdrość, zdecydowanie nie. Zazdrość była jej absolutnie obcym uczuciem.

Percepcja na nici wobec Vakela i jego towarzyszki
Rzut PO 1d100 - 43
Sukces!


[+]sukienka poglądowo
[Obrazek: d339b9145232391de07864fc3dcac520.jpg]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Albert Rookwood (820), Anthony Shafiq (1550), Astoria Avery (2600), Atreus Bulstrode (3714), Baba Jaga (1429), Basilius Prewett (215), Brenna Longbottom (4076), Cedric Avery (211), Ceolsige Burke (1532), Charlotte Mulciber (1529), Christopher Rosier (4157), Dearg Dur (927), Deirdre Malfoy (997), Elliott Malfoy (1589), Gabriel Montbel (1661), Hannibal Selwyn (1963), Jonathan Selwyn (453), Lana Dolohov (670), Laurence Lestrange (3774), Laurent Prewett (1629), Leviathan Rowle (2123), Lucy Rosewood (1380), Lyssa Dolohov (1545), Mirabella Plunkett (3432), Morpheus Longbottom (2810), Oleander Crouch (1688), Pan Losu (1777), Robert Albert Crouch (794), Rodolphus Lestrange (2205), Urd Nordgesim (1079), Vakel Dolohov (4968), Victoria Lestrange (5081), Zachary Burke (1417)


Strony (22): « Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 22 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa