03.08.2025, 21:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.09.2025, 19:59 przez Hannibal Selwyn.)
Kto miałby znokautować tancerkę w teatrze? Jeszcze w dodatku… celowo? Upadek naprawdę był bardziej prawdopodobny, choć dla wprawionego tancerza rzadko kończył się rozbiciem nosa czy przygryzioną wargą. Mona miała czasami doprawdy dziwne pomysły. A skoro mowa o pomysłach…
”Nie każdy jest taki skory do bycia biczowanym!”
“Niektóre kręgi twoich fanek z pewnością byłyby ciut zawiedzione tym faktem…”
Wizja zahaczających o przemoc zabaw najwyraźniej robiła wrażenie na obu jego towarzyszkach. Albo to po prostu kampania promocyjna “Ekstazy” nabierała impetu dużo szybciej, niż można się było spodziewać. Hannibal nie miał nic przeciwko żadnej z tych możliwości. Spojrzał na wciąż oplecioną wężem dziewczynę z lekkim, wyraźnie flirciarskim uśmiechem.
- Może dałbym się namówić na to i owo… Mam nadzieję, że nie jesteś jadowita, co?
Do kuzynki natomiast rzekł, porzucając całkowicie pozory oburzenia:
- Gdybym wtedy wiedział, że Tylka jest u ciebie, miałbym zdecydowanie mniej oporów, żeby zostać na noc!
Czyli pokój gościnny nie był zarezerwowany dla Icarusa… Hannibal posłał Monie roziskrzone spojrzenie. Och, chciałby, żeby poszczęściło jej się w miłości. Oczywiście ze względu na nią, ale nie tylko - co przyznawał otwarcie sam przed sobą, nienawykły do traktowania własnych pragnień krytycznie. To, że cała trójka Selwynów pozostawała samotna, nie napawało go nadzieją na przyszłość. A co, jeżeli ciąży nad nimi jakieś fatum? Nieco ponad tydzień temu rozmawiał z Jonathanem na temat związków i uczuć i, choć trochę liczył na jakąś mądrość życiową od starszego kuzyna, nie usłyszał zbyt wiele przydatnych porad, a raczej przestrogi. Może powinien zwrócić się do Mony?
Drgnął, kiedy wąż zaczął pełznąć po jego dłoni, ale było już za późno, by ją cofnąć - bał się, by go nie rozzłościć. Nie miał pojęcia, jak gady reagują na gwałtowne ruchy. Posłał więc Mathildzie zaalarmowane spojrzenie i dalej obejmował ją ramieniem, trochę sztywno, póki wąż nie uwolnił go - wtedy szybko zabrał rękę, tak na wszelki wypadek. Odchrząknął, odzyskując pewność siebie.
- To jest doskonały pomysł, miałem właśnie zaproponować to samo. Właściwie to skończyliśmy już próby na dziś, a tutaj na każdym kroku narażamy się na czyjś wybuch złości - wzruszył ramionami, jakby sam przed chwilą nie darł się na Laurettę i Kendricka, nie rzucał rekwizytami i nie atakował przypadkowych ludzi drzwiami. Naprawdę nie było czego szukać w Sali Wawrzynowej i lepiej dla Quirrell, żeby się nie pchała ani pod chłoszczącą dotkliwiej niż merlinowy bicz krytykę Lauretty, ani pod pełen irytacji dyktat reżysera.
- Czy zaszczycicie mnie swym towarzystwem, drogie panie? - bliskość tancerki stojącej niemal pod jego ramieniem nie pozwoliła na dworski ukłon, więc Hannibal skłonił tylko z gracją głowę, przenosząc spojrzenie ciemnych oczu z jednej kobiety na drugą.
”Nie każdy jest taki skory do bycia biczowanym!”
“Niektóre kręgi twoich fanek z pewnością byłyby ciut zawiedzione tym faktem…”
Wizja zahaczających o przemoc zabaw najwyraźniej robiła wrażenie na obu jego towarzyszkach. Albo to po prostu kampania promocyjna “Ekstazy” nabierała impetu dużo szybciej, niż można się było spodziewać. Hannibal nie miał nic przeciwko żadnej z tych możliwości. Spojrzał na wciąż oplecioną wężem dziewczynę z lekkim, wyraźnie flirciarskim uśmiechem.
- Może dałbym się namówić na to i owo… Mam nadzieję, że nie jesteś jadowita, co?
Do kuzynki natomiast rzekł, porzucając całkowicie pozory oburzenia:
- Gdybym wtedy wiedział, że Tylka jest u ciebie, miałbym zdecydowanie mniej oporów, żeby zostać na noc!
Czyli pokój gościnny nie był zarezerwowany dla Icarusa… Hannibal posłał Monie roziskrzone spojrzenie. Och, chciałby, żeby poszczęściło jej się w miłości. Oczywiście ze względu na nią, ale nie tylko - co przyznawał otwarcie sam przed sobą, nienawykły do traktowania własnych pragnień krytycznie. To, że cała trójka Selwynów pozostawała samotna, nie napawało go nadzieją na przyszłość. A co, jeżeli ciąży nad nimi jakieś fatum? Nieco ponad tydzień temu rozmawiał z Jonathanem na temat związków i uczuć i, choć trochę liczył na jakąś mądrość życiową od starszego kuzyna, nie usłyszał zbyt wiele przydatnych porad, a raczej przestrogi. Może powinien zwrócić się do Mony?
Drgnął, kiedy wąż zaczął pełznąć po jego dłoni, ale było już za późno, by ją cofnąć - bał się, by go nie rozzłościć. Nie miał pojęcia, jak gady reagują na gwałtowne ruchy. Posłał więc Mathildzie zaalarmowane spojrzenie i dalej obejmował ją ramieniem, trochę sztywno, póki wąż nie uwolnił go - wtedy szybko zabrał rękę, tak na wszelki wypadek. Odchrząknął, odzyskując pewność siebie.
- To jest doskonały pomysł, miałem właśnie zaproponować to samo. Właściwie to skończyliśmy już próby na dziś, a tutaj na każdym kroku narażamy się na czyjś wybuch złości - wzruszył ramionami, jakby sam przed chwilą nie darł się na Laurettę i Kendricka, nie rzucał rekwizytami i nie atakował przypadkowych ludzi drzwiami. Naprawdę nie było czego szukać w Sali Wawrzynowej i lepiej dla Quirrell, żeby się nie pchała ani pod chłoszczącą dotkliwiej niż merlinowy bicz krytykę Lauretty, ani pod pełen irytacji dyktat reżysera.
- Czy zaszczycicie mnie swym towarzystwem, drogie panie? - bliskość tancerki stojącej niemal pod jego ramieniem nie pozwoliła na dworski ukłon, więc Hannibal skłonił tylko z gracją głowę, przenosząc spojrzenie ciemnych oczu z jednej kobiety na drugą.