07.06.2026, 17:32 ✶
![[Obrazek: imgproxy.php?id=koiHQgV.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=koiHQgV.png)
Wrzesień 1992,
Grecja, alternatywna, wyśniona rzeczywistość
Grecja, alternatywna, wyśniona rzeczywistość
Jacht przecinał spienione fale Morza Egejskiego, powoli zbliżając się do brzegu małej wysepki. Płynęli już od dwóch godzin, prosto z portu w Pireusie. Co jakiś czas z wody wyskakiwały delfiny, jakby witając się z przepływającym stateczkiem. Słońce wisiało wysoko na błękitnym niebie. Gdzieniegdzie błądziły też po nim bielutkie obłoczki, dopełniając idyllicznego obrazu.
Profesor Icarus Prewett stał oparty o burtę. W dłoniach trzymał kartkę papieru, patrzył na nią przez okulary do czytania, które niestety ostatnimi czasy musiał sobie sprawić. Niedawno skończył czterdzieści osiem lat, a wiek zaczął dawać się we znaki. Jego wzrok się pogorszył, włosy bieliły się na skroniach. Trudno było pogodzić się ze średnim wiekiem. A jeszcze gorzej żyło się ze świadomością, że zmarnowało się szansę na szczęście tak doszczętnie, tak druzgocąco. Pozostała praca. Profesorski autorytet, monografie, konferencje i seminaria ze studentami bazgrolącymi w notesach.
Otrzymał list dziesięć dni temu. Trafił na jego biurko profesorskie, z greckim znaczkiem i adresem. Wypisany młodzieńczym, ale starannym pismem, bez skreśleń. Tak jakby anonimowa nadawczyni pisała go najpierw na brudno, a potem przepisała na czystą kartkę.
Szanowny Profesorze Prewett,
odpowiadam na pańskie ogłoszenie. Rankiem, podczas spaceru z psem, odnalazłam przy starych minojskich ruinach dziwaczny przedmiot. Myślę, że odpowiada on opisami, który Pan podał w Proroku Codziennym. To metalowa pętelka, jakby bransoleta. Czuję od niej dziwną magiczną energię, dlatego nie zdecydowałam się, by jej dotknąć. Zgarnęłam ją na łopatkę i ukryłam w naszej piwniczce na wino. Wiem, że Pan jest profesjonalistą i będzie Pan wiedział, co zrobić z tym przedmiotem. Proszę przypłynąć na wyspę Kalokairi i zajść do hotelu Ladon. Na pewno znajdzie się tam dla Pana pokój!
odpowiadam na pańskie ogłoszenie. Rankiem, podczas spaceru z psem, odnalazłam przy starych minojskich ruinach dziwaczny przedmiot. Myślę, że odpowiada on opisami, który Pan podał w Proroku Codziennym. To metalowa pętelka, jakby bransoleta. Czuję od niej dziwną magiczną energię, dlatego nie zdecydowałam się, by jej dotknąć. Zgarnęłam ją na łopatkę i ukryłam w naszej piwniczce na wino. Wiem, że Pan jest profesjonalistą i będzie Pan wiedział, co zrobić z tym przedmiotem. Proszę przypłynąć na wyspę Kalokairi i zajść do hotelu Ladon. Na pewno znajdzie się tam dla Pana pokój!
List pozostał niepodpisany. A jednak Icarusowi zdawało się, że pisał go ktoś młody. Przecież nikt z doświadczeniem życiowym nie uznałby, że dobrym pomysłem jest wzywanie angielskiego badacza, a nie kogoś z greckich stron. Miał nadzieję, że pisząca nie wprowadzała go w jakąś pułapkę. Może to dlatego uprzedził Basila i Electrę, że pojedzie. Oni zresztą zmierzali tam razem z nim. Ellie wygrzewała się na leżaku, a Basil, jako nie największy fan łodzi, łapał świstoklika na wyspę. Cóż, okazało się, że jak brat jedzie do Grecji, warto zabrać się razem z nim. On też się cieszył, że może na moment oderwać się od biurka. Swój ostatni dzień spędził na sprawdzaniu wyjątkowo brutalistycznie skomponowanej pracy licencjackiej. Robionej oczywiście w ramach terminu poprawkowego, jak najbardziej na ostatnią chwilę się dało. A jednak, Icarus z wiekiem był coraz bardziej pobłażliwy do studentów. Wiekowo mogliby być jego dziećmi. A on zmarnował okazję na stworzenie rodziny. Zmarnował okazję na miłość i skazał się na samotność. Był głupcem. Od lat kochał tę samą kobietę. Tę, którą stracił.
Niedługo mieli przybijać do lądu. Icarus złożył list i włożył go do kieszeni. Nawet te piękne widoki nie były w stanie przynieść mu szczęścia. A minęło tyle lat, a on wciąż rozpamiętywał. Kiedy tylko odstępował od biurka, rozdrapywał stare rany. Stary pracoholik, wieczny kawaler. Historyk, nauczyciel, ewentualnie brat dla Electry i Basila. Nic poza tym. Jakkolwiek by tego pragnął. Nawet nie próbował, bo bez niej… Nie miałoby to najmniejszego sensu.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.