• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[08.09.1972 Basilius & Lana & Lyssa] Cruel World

[08.09.1972 Basilius & Lana & Lyssa] Cruel World
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#11
09.02.2026, 03:23  ✶  
Lyssa w odpowiedzi na kolejne próby Basiliusa, by nieco załagodzić całą sytuację, wzięła kolejny oddech. Głęboki, wyraźnie drżący i może odrobinę ostrzegawczy, jakby każde kolejne nieprzemyślane słowo miało wprawić ją w istne spazmy.
Zagryzła wargi, słysząc jego kolejne pytania i bardzo starając się nie wpadać w jakąś spiralę tego, ile rzeczy w tym momencie sprawiało jej dyskomfort. Pozlepiane od farby włosy były okropnym doświadczeniem, podobnie z resztą jak skostniałe od zaschniętej farby ubranie. Barwnik ciągnął nieco skórę i gdyby to była zwyczajna farba, już dawno pewnie złuszczyłaby się i odpadła, likwidując te odczucia. A najgorsze było chyba w tym wszystkim to, że ten kolor był absolutnie obrzydliwy i nie znajdował się w palecie barwnej, w której wyglądałaby najkorzystniej. Bo gdyby była bardzo ładną, nieszczęśliwą ofiarą całej sytuacji, to na pewno byłoby jej łatwiej niż kiedy była tylko ładną i nieszczęśliwą.
- Odczuwam dyskomfort, bo co jeśli to nie jest tylko farba i coś się stanie im dłużej to jest na mnie? - zajęczała wreszcie, bo to nie ona była tutaj specjalistką od przyrody.


la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#12
25.05.2026, 23:24  ✶  
Basilius spojrzał spokojnie na płaczącą Lanę po czym wręczył jej bawełnianą chusteczkę, która jakimś cudem przeżyła bezpiecznie w kieszeni to całe zamieszanie i jak na razie nie było na niej, ani śladu dymu. Następnie odwrócił się do Lyssy.
– Jestem pewny, że da się to zmyć, nawet jeśli woda nie wystarczy. Naprawdę z mojego doświadczenia wynika, że eliksiry są w stanie poradzić sobie ze znacznie gorszymi śladami na skórze, niż to. Proszę po prostu chwilę poczekać, dobrze? –  Rozumiał, że młoda czarownica była cała w nerwach (kto teraz nie był), ale powoli zaczynał mieć wrażenie, że zamiast skupiać się na ważniejszym przypadku, jakim była Lana, jego uwaga była raz po raz odciągana.
Rozpoczął badanie czarownicy, a gdy wreszcie skończył… Próbował z całych sił nie mieć zaskoczonej miny. Kaszel był… Dziwny. Nie kojarzył czegoś takiego, a tym samym nie miał pojęcia jak go szybko, lub w ogóle wyleczyć. Jednocześnie naprawdę chciał pomóc czarownicy.
– No dobrze – powiedział w końcu myśląc bardzo intensywnie. – Nie jestem w stanie uleczyć całego kaszlu w tej chwili. Możliwe, że sam przejdzie gdy to wszystko się skończy, ale może będzie pani musiała udać się po tym wszystkim do Munga. – Zaczął grzebać w swojej torbie z medykamentami. – Zaleciłbym więc na razie, aby pani spróbowała bardziej domowych sposobów. – Wreszcie trafił na odpowiedni flakonik. – O proszę. To napar z bzu i tymianku. Powinien oczyścić drogi oddechowe, a może i sprawi, że kaszel odejdzie w zapomnienie. Kiedy wszystko już się uspokoi może pani również wykonać inhalacje z z rumianku i szałwii, tylko niestety nie w tych warunkach. Ale napar powinien na razie pomóc.
Zawahał się na chwilę po czym kontynuował nico ciszej.
– Wiem, że to wszystko wydaje się obecnie bardzo straszne, ale jeśli mogę dać pani jakąś radę… To proszę dać sobie czas, nie być dla siebie zbyt surową, ale jednocześnie pamiętać, że z czasem zawsze jest lepiej. – Spojrzał na Lyssę i powiedział już nieco głośniej. – Najlepiej niech pani będzie też przy kimś. Na wypadek gdyby kaszel się pogorszył. No dobrze, teraz moge spojrzeć na tę farbę.
Lady of the Moon
old things have strange hungers
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
badaczka historii magii
Drobna (163 cm) kobieta o wschodnioeuropejskich rysach, czarnych włosach i piwnych oczach. Zawsze elegancko ubrana, jak na czarownicę z dobrego domu przystało.

Lana Dolohov
#13
26.05.2026, 23:13  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.05.2026, 23:13 przez Lana Dolohov.)  
Bez słowa przyjęła chusteczkę uzdrowiciela, który musiał chyba być jasnowidzem, ponieważ w tym momencie czarownice znowu przeszył kaszel. Zasłoniła więc usta bawełnianym materiałem, starając się wyzbyć pozostałości po smolistym dymie z płuc. W normalnych warunkach pewnie cieszyłaby się, że nie musi już zasłaniać się ramieniem i kasłać do rękawa, lecz teraz zupełnie nie myślała o takich szczegółach. Gdy kaszel w końcu ustał, na białej chusteczce widoczna była wypluta przez nią plwocina z czarnymi plamami. Niedobrze, pomyślała w przebłysku świadomości, jednak wciąż nie miała siły by dokładnie przedstawić medykowi swoje obawy.

Zarejestrowała, że Lyssa usiadła na schodach i dyskutowała z uzdrowicielem, ale nie przysłuchiwała się ich wymianie zdań. W końcu mężczyzna skupił swoją uwagę na Lanie, która skinieniem głowy wyraziła zgodę na zewnętrzne badanie. Pokazała mu również czarną wydzielinę z płuc. W innym kontekście naplucie do chusteczki otrzymanej od dżentelmena i machanie nią przed nim byłoby uznane za obrzydliwe, jednak dotychczas obowiązujące zasady nie miały już znaczenia. A przynajmniej nie te, które mogłyby utrudnić przetrwanie.

Medyk ewidentnie również był skonsternowany przypadłością Dolohovówny, ponieważ chwilę musiał zastanowić się nad diagnozą. Nie mogła mu się jednak dziwić; nawet jeśli miał już styczność z ofiarami pożarów, to nigdy w takiej skali. Całe miasto przypominało bowiem jeden płonący budynek, z którego nie dało się uciec. Kontakt ze smolistym dymem był zatem nieunikniony. Gdy mężczyzna w końcu zaczął mówić, Lana skupiła na nim swój wzrok. W pewnym momencie zaczęła nawet lekko kiwać głową, pokazując, że faktycznie go słuchała. Doceniła szczerość uzdrowiciela, który zamiast obiecywać cuda wprost przyznał, iż nie ma aktualnie remedium na kaszel.
– Dziękuję… – wzięła do ręki flakonik, starając się zapamiętać zalecenia medyka. Rzeczywiście były to domowe sposoby, które już kiedyś zdarzyło jej się stosować, lecz najwyraźniej miały one pomóc również w tak trudnym stanie. Powinna przekazać te zalecenia komuś, kto przypilnowałby by regularnie stosowała napar. Ale komu? Ani jej matka ani nawet skrzatka domowa już przecież nie…

Oczy Dolohovówny się zaszkliły, kiedy wreszcie dopuściła do siebie myśl o konsekwencjach pożaru mieszkania matki. O tym, że nie miała już domu i że od dzisiaj była zupełna sierotą.

Zapewne znowu osunęłaby się w otchłań rozpaczy, gdyby nie słowa uzdrowiciela. Nawet jeśli ich sens nie do końca do niej dotarł, sama próba pomocy wystarczyła, by Lana mentalnie nie opuściła rzeczywistości. Dać sobie czas… Z czasem zawsze jest lepiej… Problem w tym, że Dolohovówna właśnie bała się upływu czasu oraz zmian, preferując spoglądać w przeszłość by uciec od trudów życia. Co więc, jeśli nie będzie w stanie zaakceptować nowej rzeczywistości? Co jeśli rana wypalona w jej sercu nigdy się nie zagoi? Z drugiej strony, przekaz medyka niósł ze sobą nadzieję, której desperacko potrzebowała.
– D-dobrze. Spróbuję. – ścisnęła dłoń mocniej na flakoniku. – Jeszcze raz dziękuję za pomoc, panie? – dopiero teraz zorientowała się, że nie poznała imienia medyka.


She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#14
29.05.2026, 06:36  ✶  

Bardzo się jej nie podobało to, jak pan Prewett wydawał się nie brać na poważnie jej wielce ważnego i upodlającego ją problemu. Ona tu cierpiała!! A on wydawał się zachowywać aż za dużo wręcz spokoju. Powinien chuchać i dmuchać na nią, o tak, to by się jej zdecydowanie bardziej podobało i może wtedy byłaby sama nieco spokojniejsza. Łzy jednak dalej leciały po policzkach, na całe szczęście jednak robiły to już o wiele wolniej, jakby wyczerpała większą część zasobów, którymi posługiwała się do tej pory. W całym tym za małym przejmowaniu się Basiliusa pocieszające jednak było to, że według niego plamiąca ją czerwień nie była stanem permanentnym. Ulga, ale tylko taka mała, bo bardzo ale to bardzo nie chciała pozostać czerwona do końca swojego życia. Nie to, że tego koloru nie lubiła, ale kiedy była nim kompletnie oblana to nagle wydawał jej się absolutnie niestylowy i bez smaku. Nie mogłaby też nosić jednej ze swoich ulubionych sukienek, bo czerwony na czerwonym wyglądałby tak sobie.

Może przez to, że patrzyła się ze smutną miną jak uzdrowiciel bada jej kuzynkę, a nie daje jej eliksiry na zmycie nieznośnej farby, a może dlatego że faktycznie udało jej się nawdychać samej trochę dymu, zakaszlała w pewnym momencie. Trochę drapało ja w gardle, ale nie było jeszcze aż tak źle jak z chropowatym zakasływaniem się Lany. Szybko jednak odchrząknęła, bo diagnoza była taka, że kaszlenie było chwilowo nieuleczalne.

Dolohov na nowo wyciągnęła przed siebie czerwone ręce, ubierając się przy tym w zbolałą minę. Tym bardziej wyraźną, że Basilius szeptał coś przed chwilą Lanie na uszko, kompletnie już obdzierając córkę Vakela z jakiejkolwiek uwagi. Tak się nie robiło, a przynajmniej nie powinno. Nie chciała jednak narzekać na głos. Nie, nie tyle że nie chciała, co zwyczajnie nie mogła, bo to by było okropnie nieeleganckie i niegrzecznie.




la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#15
22.06.2026, 12:44  ✶  
Basilius posłał czarownicy kolejny słaby uśmiech i może tylko mu się zdawało, lub sam się oszukiwał, ale wyglądało na to, że rzeczywiście udało mu się minimalnie podnieść ją na duchu. No… Przynajmniej na ile to było możliwe w jej obecnej sytuacji.
– Basilius Prewett – przedstawił się w końcu. Naprawdę nie zrobił tego wcześniej? Nie, chyba nie. Chyba po prostu powiedział, że jest wraz z Magicznym Pogotowiem i tyle. Nie, że to było znowu jakoś szczególnie istotne. – Gdyby potrzebowała pani dalszych konsultacji, będzie mogła mnie pani znaleźć po tym wszystkim w Świętym Mungu.
O ile Święty Mung nie zostanie spalony… I o ile sam Prewett nie zostanie spalony. Obie te opcje były dość irytujące, bo własna śmierć oczywiście mu się nie uśmiechała, ale praca w prowizorycznym szpitalu wcale nie była dużo lepsza. Nie wspominając już o tym ile szkód w ludziach i zasobach spowodowałoby zniszczenie szpitala.
– W każdym razie proszę o siebie dbać. I zachować chusteczkę – powiedział jeszcze, a potem, powstrzymując cień irytacji na własnej twarzy, spojrzał na Lyssę, która wyciągnęła w jego stronę czerwone ręce. – No dobrze. To co się dzieje? Rozumiem, że problemem jest ta farba, czy również męczy panią kaszel?

Prawda była taka, że na skali irytujących pacjentów Lyssa nawet nie miałaby szansy zająć żadnego miejsca na podium. Sytuacja była jednak taka jaka była, obok nich siedziała kobieta, którą pożar dotknął znacznie bardziej, a on miał wrażenie, że Lyssa odczuwała lekkie zirytowanie z powodu tego, że to nie zajął się nią jako pierwszą. Możliwe jednak, że nieco zbyt surowo ją oceniał, zwłaszcza że sytuacja była traumatyczna dla nich wszystkich i zapewne nikt nie zachowywał się dzisiaj całkowicie racjonalnie.

Dlatego też po prostu ostrożnie przyjrzał się farbie, która została wywala na Lyssę, marszcząc przy tym nieco brwi.
– Ktoś naprawdę biega teraz po ulicach i wylewa czerwoną farbę na ludzi? – spytał, sam nie wiedział czy bardziej swoich pacjentek, czy siebie samego. W każdym razie to było absolutnie idiotyczne zachowanie. Po chwili, sięgnął do swojej torby lekarskiej i wyciągnął dwie buteleczki eliksirów, które kiedyś przygotował na takie właśnie okazję. Wziął też z torby kawałek czystej chusteczki, wylał na nią kilka kropli pierwszego specyfiku i ostrożnie przetarł jedną z plam na dłoni czarownicy. Nie pomogło. To było… Dziwne, ale nie aż tak zaskakujące. Wyglądało po prostu na to, że ktokolwiek oblał Lyssę, musiał zakupić bardzo wredną farbę. Sięgnął więc po drugi specyfik, powtórzył czynność i… Tym razem zadziałało i po chwili jedna z plam zniknęły z dłoni Lyssy. Prewett uśmiechnął się na ten widok po czym wziął mniejszą, pustą fiolkę i przelałem do niej trochę odpowiedniego specyfiku. 
– Dzięki niemu powinna pani wszystko zmyć ze skóry. Jest dość wydajny – oznajmił, podając jej mniejszą z buteleczek.
Spojrzał na obie kobiety.
– No dobrze. To chyba na razie tyle. Proszę na siebie uważać. To znaczy na ile to jest możliwe w tej sytuacji. Czy potrzebują panie jeszcze jakiejś pomocy?
Lady of the Moon
old things have strange hungers
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
badaczka historii magii
Drobna (163 cm) kobieta o wschodnioeuropejskich rysach, czarnych włosach i piwnych oczach. Zawsze elegancko ubrana, jak na czarownicę z dobrego domu przystało.

Lana Dolohov
#16
23.06.2026, 22:33  ✶  
Zanotowała w myślach nazwisko uzdrowiciela, choć istniała szansa, że i tak wypadnie jej ono z głowy przez inne przytłaczające wspomnienia z dzisiejszego dnia. Czuła się jakby w ciągu paru godzin doświadczyła więcej niż przez dwadzieścia cztery lata swojego życia. Mimo wszystko nie chciała jednak zapomnieć o Basiliusie Prewetcie ani o tym, co dla niej zrobił.
– D-dobrze. Dziękuję. – odpowiedziała cichym głosem. Ewidentnie Lana nie miała teraz wystarczająco sił na to, by móc o siebie zadbać. Znajdowała się jednak w Prawach Czasu, zamieszkiwanych przez jej bliskich, więc uzdrowiciel mógł liczyć na pomoc z ich strony. To właśnie wsparcie Vakela, który użyczył osieroconej kuzynce dachu nad głową, miało w przyszłości sprawić, że Dolohovówna nie usunie się zupełnie w otchłań rozpaczy.

Gdyby była bardziej stabilna psychicznie, zapewne zastanowiłaby się nad tym, jak absurdalnie brzmi historia o ludziach wylewających na innych czerwoną farbę w trakcie pożaru. Obecnie nie była jednak w stanie racjonalnie analizować wydarzeń, jak to miała w zwyczaju, więc po prostu przyglądała się temu jak Prewett próbował zmyć plamy czerwieni z dłoni Lyssy. Choć raczej nie dało się tego wyczytać z pustego wyrazu jej twarzy, odczuła ulgę widząc jak kolor ostatecznie znika.

Nie miała pojęcia co odpowiedzieć uzdrowicielowi na pożegnanie. Dostała już zalecenia na kaszel, jednak wciąż czuła się jakby coś było nie tak, ale nie potrafiła określić jaka była przyczyna tej dolegliwości (a może po prostu nie chciała próbować).
– Nie wiem, chyba nie… Jeszcze raz dziękuję panu za wszystko. – skinęła głową Basiliusowi. – A ty Lysso? – skierowała wzrok w stronę młodszej Dolohov. – Czy… Czy chcesz, żebym teraz z tobą została? – pewnie marne będzie z niej wsparcie, ale liczyła, że w towarzystwie dziewczyna może trochę się uspokoi.


She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#17
08.07.2026, 01:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.07.2026, 01:36 przez Lyssa Dolohov.)  

Pośpiesznie zapisała sobie w głowie imie i nazwisko uzdrowiciela, kiedy to padło na głos, chociaż w sumie nawet nie musiała się przesadnie starać, żeby to nigdy nie uleciało jej już z głowy. Rzuciła też kolejnym spojrzeniem na jego twarzy, całkiem przystojną, ale jednocześnie okropnie wręcz zmęczoną życiem – ciekawe czy była to zasługa tylko Spalonej Nocy, czy może prezentował się tak także na codzień. Jeśli to drugie, to niewątpliwie tracił w jej oczach, ale cóż, nie można było mieć wszystkiego.

Pokiwała głową, na tak. I farba, i kaszel, chociaż ten nie był aż tak straszny i chropowaty jak to, co zdawało się dręczyć Lanę. Niestety, ciagnący się po ulicach Londynu Dym był tak żrący i agresywny, że już po paru godzinach oddychania nim, człowiek nabawiał się nieprzyjemnego uczucia w gardle. Teraz zwracała uwagę na to głównie dlatego, by wykorzystać fakt i uszczknąć odrobinę więcej uwagi Basiliusa, ale w kolejnych dniach miała się przekonać, że to nie był tylko jej wymysł czy potrzeba chwili.

Lyssa była tylko dziewczyną. Młodą, niedoświadczoną i złaknioną cudzej uwagi, bo nawet jeśli mieszkała z ojcem, ten wydawał się większość czasu i tak poświęcać swoim marzeniom i aspiracjom. Może było to okropne z jej strony, że próbowała wykorzystać tragedię, która działa się za oknem, ale według niej nie miała sobie niczego do zarzucenia.

— Tak! Krzyczał coś o tym, ze to co się dzieje to moja wina, ale ja przecież nic nie podpaliłam! Przysięgam! — głos jej się załamał nieco i zgubił akcent, zdradzając że cokolwiek wydarzyło się na ulicy, naprawdę ją dotknęło. Kiedy mężczyzna do niej podbiegł, była zwyczajnie przerażona że zrobi jej faktyczną krzywdę. Skończyło się tylko na farbie, całe szczęście, ale oczy na nowo przeszkliły się Lyssie. Przyjęła podaną jej fiolkę, kiwając głową na znak, że rozumie, bo niegle gardło związało się jej w supełek i zwyczajnie powstrzymywała pełnoprawny płacz. Przytuliła ją do piersi mocno, spoglądając na Basiliusa uważnie i kręcąc przecząco głową na jego ostatnie pytanie. Wszystko wydawało się już załatwione, przynajmniej jeśli chodziło o dwie dziewczyny, więc uzdrowiciel mógł się oddalić i iść udzielać pomocy innym.

— Tak, zostań ze mną… proszę — powiedziała bardzo, ale to bardzo cicho z wyraźnym francuskim akcentem„ jednocześnie sięgając do dłoni Lany i ściskając ją. Poza tym, ktoś musiał jej pomóc zmyć całą farbę, prawda?


Koniec sesji



la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1531), Lana Dolohov (1699), Lyssa Dolohov (1548)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa