24.05.2026, 12:45 ✶
12 października 1972 r., Londyn
Szanowny Panie Selwyn,jestem wielką Pana wielbicielką. Śledzę Pańską karierę, odkąd objął Pan posadę we francuskiej ambasadzie. Przyznać muszę, że od zawsze podniecały mnie stosunki międzynarodowe, a sposób, w jaki zarządzał Pan kryzysami dyplomatycznymi za swojej kadencji… Ach, Panie Selwyn! Co tydzień wyczekiwałam zagranicznej rubryki w Proroku Niedzielnym z wypiekami na twarzy. Jakże to, że nie jest Pan jeszcze ogłoszony bohaterem narodowym za swą służbę… że też Pan jeszcze nie stanął na czele narodu jako naczelnik państwa delegowany na czas wojny… c'est plus qu'un crime, c'est une faute! Nasz obecny rząd cierpi dziś krytyczny crise de confiance, to idealny moment, aby Pan wkroczył i pokazał, jak uprawiać politykę z klasą.
W dowód mojego szacunku dla Pańskiej godnej naśladowania postawy urzędnika państwowego, chciałabym złożyć w Pańskie ręce ten skromny maluneczek.
Wielbicielka
List jest napisany na różowej perfumowanej papeterii zamaszystym, pełnym zawijasów kobiecym pismem. Do niego dołączony jest w zgrabnej paczuszce obraz. A konkretnie ten obraz zajebany z Księżycowego Stawu.
Całuję Cię, mój słodziaku. Miłego wieczoru.
Całuję Cię, mój słodziaku. Miłego wieczoru.
piw0 to moje paliwo