• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[16.09.72] Self-care queen. This woman treates herself to being a bitch today

[16.09.72] Self-care queen. This woman treates herself to being a bitch today
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#1
10.02.2026, 06:02  ✶  

Drzwi zamknęły się za nią cichutko, kiedy bardzo powoli docisnęła je do framugi, jakby bała się że szczeknięcie zamka wywróci całe Prawa Czasu do góry nogami. Kroki na schodach były spokojne i miarowe, kiedy szła na piętro omijając parterowe pomieszczenia. Czuła w środku siebie jakąś dziwną pustkę, jakby ktoś nagle wyrwał jej z wnętrza coś bardzo istotnego i nie zdążył włożyć tego na miejsce. A kiedy wreszcie dotarła na ostatni stopień, zatrzymała się niemrawo, z dłonią wciąż na poręczy i patrząc przed siebie niewidomym spojrzeniem.

Droga powrotna wcale nie dała rady jej uspokoić, ale przynajmniej była na tyle opanowana i wyrachowana, by nie robić niepotrzebnego zamieszania dookoła siebie. Myślała o paru rzeczach, starannie próbując uniknąć odtwarzania w głowie słów, które padły z ust Aidana, rozdrabniała się więc na temat Ekstazy Merlina i pomysłów jakie miała na plakaty, o niedawnym spotkaniu z Darcym w Dziurawym Kotle i książce z dedykacją, która leżała na nocnym stoliku koło jej łóżka. O Pożarach i niedawno wysłanych, kolejnych listach do Rookwooda na myśl o czym trochę na nowo wzbierała w niej złość. Gdyby nie wyjechał, nie musiałaby iść na tę głupią randkę. Znaczy to nawet nie była randka i wcale też nie zamierzała uznawać, że Ulysses miał jakiekolwiek pierwszeństwo w czymkolwiek, bo był okropnie nieznośny, ale przynajmniej mogłaby poudawać że miała adoratora. Randkowanie dla pijaru podobno niesamowicie działało na zainteresowanie ze strony innych.

Ile stała w miejscu, nie była pewna, ale nagle wreszcie drgnęła, wzdrygając się jakby nagle wybudzona ze snu i rozejrzała się dookoła, lustrując ściany uważnym spojrzeniem. Kolejne kroki postawiła pewnie, chociaż dłoń odrobinkę zbyt długo pozostała na barierce schodów, powolnym gestem odsuwając się od niej w ostatniej chwili, kiedy Lyssa weszła do pokoju gdzie zobaczyła Peregrinusa. Zmarszczyła brwi, jakby zobaczyła coś bardzo nieprzyjemnego, a usta wykrzywiły się jakby co najmniej rozgryzła właśnie całą cytrynę. Coś w niej drgnęło na nowo, otwierając oczy i budząc się z uśpienia w który wcześniej wprawił to powrotny spacer. Parę oddechów, coraz szybszych, jakby jeszcze wahała się, a może i nie chciała ulegać emocjom, ale przecież tych było tak strasznie dużo. Każda z nich wbijała się w ciało boleściwie, a kiedy nie robiła z tym nic to czuła, jak to wszystko unieruchamia ją na nowo i zamyka w jej własnym świecie gdzie nic do niej nie trafiało.

Lyssa krzyknęła. Z dłońmi rozczapierzonymi na wysokości głowy i głosem z głębi serca, jakby tą szybką i głośną deklaracją chciała z siebie wyrzucić wszystko, co się w niej kłębiło. Była w tym złość i frustracja, ale i też jakieś zwyczajne rozczarowanie, bo chyba przez moment nawet uwierzyła w te głupie wróżby głupich wróżbitów.

- Koszmar. To jest jakiś koszmar. Cholerny KOSZMAR - zatupała nogami o posadzkę. - Chcę zapomnieć o tym dniu. Błagam powiedz że znasz zaklęcie, które wymaże je z egzystencji!



la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#2
10.03.2026, 23:06  ✶  
To nie był zły dzień. Dzień pełen tego, czego pełne były dni Peregrinusa Trelawneya: pracy, bezsenności i oglądania się na Vakela Dolohova. Gdy zaś czarodziej wyczerpał się z mocy do intelektualnych wysiłków, zajął się w zaciszu kamienicy lekturą wybraną z biblioteczki Praw Czasu. Nie było to może zajęcie zupełnie ogłupiające, lecz poznawanie myśli cudzej, w przeciwieństwie do generowania własnej, przychodziło z wiekszą łatwością i wymagało mniej. Wróż siedział więc wciśnięty w jakiś wygodny fotel — czarna kupka dumania uwita z loczków, dymu papierosowego i wełny merino. Nadeszła bowiem ta chwalebna pora, gdy mógł znów wyciągnąć z szafy swetry, mimo że wszystkie zdawały się przegryzione swądem pożarów. A może to Londyn cały pachniał w ten sposób i on wraz z nim? Rany od szyby, która pokaleczyła wtedy Peregrinusa, goiły się dobrze i zostały po większości z nich już tylko blade czerwone blizny. Jakkolwiek okropna nie była ta katastrofa, która ogarnęła Anglię, rzeczy powoli zdawały się wracać na znajomy tor.
Trelawney nie usłyszał, kiedy Lyssa weszła. Ona była cicha, a on… cóż, niezainteresowany nasłuchiwaniem hałasów budynku. Czuł się w nim wciąż — mimo wydarzeń Spalonej Nocy — bezpiecznie.
Gdy tylko jednak zobaczył ją, wiedział już.
Gdy się wykrzywiła, wiedział już.
Gdy przyspieszył jej oddech, wiedział już.
Gdy zaczęła krzyczeć — był gotowy.
Przygotowywał się na ten moment, odkąd mimowolnie stał się powiernikiem kaprysów dziewczęcego serca. Sam jako młody chłopiec nie przejmował się zbytnio dziewczyńskimi uczuciami i patrzył z wysoka na ich rozterki, nie miał więc doświadczenia. Musiał szukać go w innych źródłach. Jak rasowy naukowiec, zaczął od skomponowania bibliografii, na której zamierzał bazować swoje studia. O szczęśliwości — w Prawach Czasu mieli archiwum Czarownicy, a w Czarownicy… dział listów od czytelniczek. Peregrinus wypisał do swojego notatnika kilka haseł, kilka modelowych odpowiedzi, sam próbował jakieś komponować. Szukał w tym bełkocie własnego głosu. Nie mógł przecież rozmowy z Lyssą otworzyć słowami: Kochana Lysso! Taki problem dotyka wielu dziewcząt w Twoim wieku. Nigdy nie zwróciłby się do niej słowami kochana. Jak sztucznie brzmiały wszystkie te listy! Wypracował jednak coś… coś… coś, co teraz miało dowieść swojej skuteczności w praktyce bądź obalić wartość jego starań.
Ona krzyczała, on wstał. Naprostował kołnierzyk wystającej spod swetra koszuli, jakby szykował się do wygłoszenia odczytu na ważnym sympozjum naukowym, a gdy Lyssa zamilkła:
— Był okropny, prawda? Ten bałwan nie zasługiwał na twój czas. Cokolwiek zmaścił, mam nadzieję, że dałaś mu odczuć swoje niezadowolenie i nie zostawiłaś tego bez reakcji. Niech wie dokładnie, co o nim myślisz. — Mimo że miał to przećwiczone, w znaczeniu samego tonu i doboru słów, to jakże dziwnie smakowały te zdania w jego ustach, gdy wypowiadał je głośno.


źródło?
objawiono mi to we śnie
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#3
12.03.2026, 06:39  ✶  

Lyssa spodziewała się oporu. Oczekiwała tarcia, które wystrzeliłoby jej niezadowolenie niemalże na orbitę, gdzie osiągnęłoby niesamowite wręcz rozmiary. Wściekłość, o to było coś, co niezmiernie chciała w tym momencie poczuć. Taka prawdziwa, paląca. Taką którą można nakręcić na drugiej osobie i ciężko było utrzymać samemu. Potrzebowała ofiary, znaczy partnera, a Peregrinus niestety zawsze był pod ręką. Teraz też.

Ale zamiast jakiegoś mantyczenia, żeby dała spokój, on wczuł się w temat. Dolohov zawahała się wyraźnie, na moment ściągając brwi w konsternacji i patrząc na Trelawneya jakby ten urwał się z innego świata. Ale jej zawieszenie trwało tylko krótki ułamek chwili, bo jeśli wróż sądził że jego przygotowania miały sprawić że Lyssa stanie się... mniej przepełniona pasją, to się zwyczajnie przeliczył.

Wzięła głęboki wdech i dopadła do niego w paru krokach, łapiąc go za sweterek na ramionach.

- Tak! Tak, tak, tak! Dokładnie tak! - głos wciąż był ostry i głośny, ale gdzieś była w tym autentyczna rozpacz i... ulga? Oh, czyżby wreszcie znalazła kogoś, kto był gotowy ją zrozumieć? Czy nagle świat stał się prostszy? Czy nagle Peregrinus poszedł po rozum do głowy i postanowił się nie stawiać? Przecież oboje wiedzieli że coś takiego nie miało najmniejszego sensu, bo ona była okropnie uparta. Darowała sobie tylko wzmiankę, że zmaścić to się można było w spodnie, bo chyba chodziło o różnicę kulturową. Ale skoro już o tym była mowa... - NIE WYOBRAŻASZ SOBIE co on takiego powiedział. Peregrinusie, ja byłam tam tak okropnie nieszczęśliwa, że miałam się ochotę zadławić tą obrzydliwą bułką, przysięgam. BUŁKĄ!!! On mnie zabrał na bułkę z parówą w jakiejś obrzydliwej budzie w mugolskiej dzielnicy, rozumiesz to?! Zamiast do jakiegoś porządnego lokalu na Horyzontalnej albo Pokątnej, albo.... - nabrała głęboko powietrza, bo w sumie jej się skończyło, i potrząsnęła mężczyzną, mocniej zaciskając na nim palce. - POWIEDZ MI!! Powiedz mi jak myślisz o czym można rozmawiać z taką dziewczyną jak ja. NO POWIEDZ. Z G A D N I J!!!!



la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#4
04.05.2026, 15:14  ✶  
Peregrinus był niemal na równi z Lyssą zdziwiony — oto jego taktyka zdała egzamin. Dziewczyna wyglądała, jakby dokładnie o takie zrozumienie jej chodziło, nawet jeśli tak naprawdę Peregrinus rozumiał tę sytuację tylko powierzchownie. Policzył to sobie jako sukces — to kilkukrotnie powtórzone: tak nie mogło być interpretowane inaczej.
Sukces nie uchronił go ani od bycia pochwyconym, ani od tego, że nastolatka wykrzyczała mu prosto w twarz swoje rozterki. W pierwszej chwili, skołowany tą ostrą reakcją, tylko patrzył na Lyssę i biernie słuchał. A im dłużej słuchał, tym bardziej pogłębiała się na jego czole zmarszczka autentycznego grymasu zdegustowania.
Ponieważ to, o czym opowiadała Dolohóvna, wyglądało na kompletny brak wyczucia ze strony Aidana. Peregrinus żył o wiele bardziej przyziemnym życiem niż czystokrwiste elity, lecz był kimś, kogo można byłoby określić dobrze wychowanym. Spotkania z nieznajomą kobietą — jakiegokolwiek spotkania, nie tylko randki — nie umówiłby w mugolskim miejscu, a już z całą pewnością nie w miejscu dającym się opisać słowem buda. Maniery miał na swoim miejscu i wierzył w dobre pierwsze wrażenia, a to, co zrobił ten chłopak… to zdecydowanie dobrym pierwszym wrażeniem nie było.
— Mugolska buda z bułkami to rażący brak szacunku, nie da się ukryć. Nietaktowny wybór na wyjście z dziewczyną. — Skrzywił się. Aidan Parkinson nie był od niego wcale o wiele młodszy; nie dało się jego decyzji zrzucić w oczach Trelawneya nawet na gówniarską głupociznę.
Jasnowidz nie wiedział jeszcze, że prawdziwa eksplozja braku ogłady miała dopiero nadejść.
Gdy Lyssa przerwała, aby wziąć bardzo potrzebny wdech, Peregrinus spróbował nieco wyswobodzić się z koszmarnych dziewczęcych rączek. Nie było mu to dane, bowiem Dolohóvna jedynie mocniej zacisnęła na nim palce i potrząsnęła bogu ducha winnym wróżem.
— Cóż… trochę cię znam — zaczął ostrożnie Trelawney, gdy Lyssa zapytała o tematy do rozmowy z nią. Kwestia wydawała się podchwytliwa. — Zapewne celowałbym w sztukę. Jesteś artystką, masz dobre oko, wrażliwość na piękno. Estetyka to bardzo zajmująca dziedzina. — Brzmiało mu to obrzydliwie kliszowo, ale skoro raz już użycie pochlebstwa i schematu zdało egzamin, samo nasuwało się sięgnąć po nie ponownie. — Gdybym cię nie znał, zapytałbym o zainteresowania… i dotarł do tego samego przedmiotu rozmowy. Zgaduję jednak, że nie to zrobił Parkinson?


źródło?
objawiono mi to we śnie
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#5
12.05.2026, 04:39  ✶  

Gdyby nie to że Lyssa była w sumie wciąż wzburzona całą tą nieszczęsną sytuacją, to pewnie pomyślałaby sobie, że oto Peregrinus sam zapędzał się w sytuację, która teoretycznie wcale nie powinna być dla niego komfortowa. Znaczy lepiej dla niej, bo chciała teraz od niego całą możliwą uwagę. Znaczy się zero współczucia.

Trzymała go mocno, jakby był w tym momencie jej ostatnią deską ratunku. Ostatnią szarą komórką, która nie została jeszcze pokonana przez srakę z sześćdziesiątego dziewiątego w wykonaniu Aidana.

- Dokładnie! - huknęła na niego, absolutnie podekscytowana, że zgadzał sie z nią co do tej kwestii. W sumie nie miał innego wyjścia, jeśli chciał jakoś sensownie przetrwać tę rozmowę, ale rozsądne podejście do tego wszystkie wcale nie było w tym momencie najważniejsze, bo Lyssa chciała przede wszystkim ponarzekać. Następne słowa Trelawneya też były, oczywiście, jak najbardziej trafne. I ją juz trochę znał, i lubiła sztukę, była artystką i w ogóle. Przebieg rozmowy w jego wykonaniu był jak najbardziej poprawny i Dolohóvna pewnie by uznała tę randkę za co najmniej neutralną, gdyby Parkinson podszedł do tego w ten sposób. Ale nie. On musiał zrobić coś innego.

- No może być - rzuciła tylko Peregrinusowi, bo nie mógł być w te klocki najlepszy z tego powodu że nigdy nie widziała go z żadną dziewczyną, a do tego był jakimś biedackim asystentem zamiast sławnym naukowcem. Nic więc dziwnego, ze nie miał kogo zabierać na takie wydarzenia. Należało mu więc te kliszowość wybaczyć. - Nie, nie zrobił - Lyssa uśmiechnęła się trochę, jakby właśnie na nowo traciła rozum, ale co jej się dziwić kiedy wiedziała co zaraz powie i ją to autentycznie przerażało. - O nie, nie, nie, mój drogi Peregrinusie. No więc wiesz co on powiedział? Powiedział mi swojej srace z sześćdziesiątego dziewiątego roku i jeszcze ze mną dyskutował na temat czy w parówkach w hot-dogach są psy.



la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#6
23.06.2026, 21:29  ✶  
Przyrównanie Peregrinusa Trelawneya do ostatniej szarej komórki było dramatycznym niedoszacowaniem. Żyły w nim miliardy szarych komórek. Był potężną maszyną stworzoną do tego, żeby myśleć — neurony tu przewodzą impulsy, aż iskry lecą.
Z kolei należało przyznać Lyssie rację, gdy wnioskowała o tym, że Peregrin nie ma zbyt wielkiego pojęcia o byciu romantycznie z kobietami. Jego doświadczenie randkowania przedstawiało się raczej skąpo i odkąd panienka Dolohov przybyła na wiosnę do Praw Czasu, rzeczywiście nie miała wielu okazji do oglądania go idącego pod rękę z ładną dziewczyną — był zbyt zajęty obracaniem jej ojca.
Niechodzenie na randki nie oznaczało, że nie umiał poprowadzić podstawowej, uprzejmej konwersacji. Mógł być człowiekiem stroniącym od tłocznych imprez, ale miał znajomych. Aidan nie dotarł przecież nawet do terytorium, na którym romantyczne kompetencje byłyby konieczne.
Gdy zaś wróż zobaczył ten dziwny uśmiech u Lyssy, od razu wiedział, że nadchodzi coś strasznego. Usłyszawszy jej relację, na chwilę zbaraniał. Zniknął z jego twarzy wystudiowany wyraz uprzejmości, rozproszył się bezpieczny, sztywny dystans, który Peregrinus kładł zwykle między sobą a nastoletnią czarownicą.
— Co? — Zaśmiał się niezręcznie, patrząc z niedowierzaniem na trzymającą go wciąż w swoich szponach dziewczynę. — Wybacz, Lysso. Czy ja dobrze rozumiem? Facet zabrał cię na randkę, żeby opowiadać o swoich… — odwrócił nieco głowę, aby nie parsknąć jej śmiechem prosto w twarz — dolegliwościach trawiennych sprzed lat?
Peregrinus nie żył w bańce. Jego znajomi też miewali dziwne tematy. W zupełności spodziewał się po takiej Millie Moody, że mu wypali bezpardonowo z jakimś tekstem o obrzydliwym potencjale. Ile to razy podawali między sobą dwuznaczne żarty? Musiał od niej trochę podłapać takiego niewybrednego humoru i przynajmniej go tolerować, ale była to poufałość wynikająca ze stażu ich znajomości.
Trelawney nie był pewien, czego się spodziewał po spotkaniach elitarnej młodzieży, bo elitą, jaką znał, był prezentujący nienaganną klasę Vakel Dolohov. Na pewno więc nie przewidywał takiego obrotu wypadków. Zaczynanie znajomości od tematów fekalnych byłoby przecież ryzykowne i w jego kręgach.
— To dziwaczne. — Uśmiechnął się do Lyssy jakoś bardziej porozumiewawczo niż zwykle. Jak do przyjaciółki, nie do nastolatki, która mu przychodziła znów truć dupę, ale musiał być dla niej uprzejmy. Może to był klucz do porozumienia? Może nie potrzebował układać scenariusza, tylko spojrzeć na Dolohóvnę tak, jak patrzył na swoje koleżanki? — Nie spotykaj się z nim więcej. Poza tym żenującym doborem tematów i miejsc nie potraktował cię źle? — Miał nadzieję, że posłali Lyssę tylko (i aż) do niedojrzałego gówniarza, nie do chama czy zboczeńca.


źródło?
objawiono mi to we śnie
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#7
06.08.2026, 07:44  ✶  

Lyssa w Prawach Czasu mieszkała nawet dłużej, niż od wiosny i zdążyła się napatrzeć na to, co działo się w życiu miłosnym Peregrinusa. Pozornie nic, bo prawie cały czas widziała go z książkami, albo ślęczącego nad kalendarzem, kiedy musiał ułożyć ojcu spotkania. Pod powierzchnią jednak, kryło się coś więcej. Coś, co owijało ciasno jego i jej ojca, a czego wcale nie chciała być świadoma. Niewiele było w niej zrozumienia na temat tego stanu rzeczy, więc starała się to ignorować, jakby nie wiedziała, albo miała lepsze rzeczy do roboty.

Peregrinus niedowierzał w jej relację i prawdę powiedziawszy, to wcale mu się nie dziwiła. Wyparcie było naturalną reakcją, na tego typu głupoty, bo nikt normalny nie zrobiłby niczego takiego na randce albo wpadł na podobny pomysł. Ona jednak była wspaniałym dowodem na to, że los bywał okrutny i rzeczy niewyobrażalne faktycznie przytrafiały się ludziom. Nie podobało jej się jednak, że pierwszą reakcją był śmiech. Wykrzywiła usta w podkówkę, mierząc Trelawneya czujnym spojrzeniem, nie zamierzając się w żaden sposób powtarzać, bo to zanadto szczypałoby jej dumę.

— To nie dziwaczne. To obrzydliwe — odpowiedziała, siląc się na uśmiech, ale był on niezwykle płaski i zaraz zniknął z jej twarzy, niemożliwy by się tam utrzymać na dłużej. — Też tak myślę, że spotykanie się z nim dalej, nie ma większego sensu. — Zadrżała, kiedy jakiś dreszcz zażenowania przeszedł jej po plecach, na myśl o tym jak mogłyby wyglądać ich kolejne spacery, obiady czy kolacje. W głowie Lyssy katastrofa goniłaby katastrofę, ale ona już miała plan. Wielki i swoim zdaniem sprawiedliwym, bo niech już ona tylko zobaczy jakiegokolwiek członka rodziny Aidana. Ooo, wtedy to ona sobie poużywa. Powie im, jakie miał wspaniałe pomysły, malując się w słusznej pozycji ofiary i biednej dziewczyny.

Przyjeżdżając do Anglii nie miała wielkich oczekiwań. No, przynajmniej jeśli chodziło o kulturę, bo uważała ten kraj za ogólnie niezbyt przekonujący i miły dla oka. Niektórzy ze spotykanych przez nią ludzi, tylko potwierdzała jej przeświadczenia, reszta była natomiast, w najlepszym przypadku, okropnie wręcz przeciętna, jakby wszechobecna szarość wysp rzuciła im się na mózg w momencie w którym za dziecięctwa po raz pierwszy otworzyli oczy. Aidan stał gdzieś poza tymi dwoma zbiorami, pokazawszy jej zupełnie nowy poziom i określając pewne standardy, jakimi zamierzała się kierować w przyszłości.

— Nie, oprócz jego braku taktu, nie zrobił niczego. — Skrzywiła się wyraźnie. Chciała powiedzieć, że niczego złego, ale po prawdzie to niczego dobrego też nie zrobił. Nieudaczność należało więc piętnować po całości, kiedy tylko miało się ku temu okazję. — Zjadłabym coś, co nadawałoby się spożycia dla człowieka — powiedziała wreszcie, puszczając Peregrinusa ze swojego uścisku.



la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#8
06.08.2026, 14:38  ✶  
Może powinni się trochę poczuwać z Vakelem do winy za to, że Lyssę puścili na tę randkę. Postawili jej wróżbę, to prawda, lecz nic w tej wróżbie nie zwiastowało aż takiej katastrofy. Trelawney odetchnął z ulgą, gdy usłyszał, że nic się poważnego nie stało, choć doświadczenie z pewnością dla Lyssy przyjemne nie było. Może kiedyś będzie się jeszcze z tego śmiać — pomyślał Peregrinus, lecz zwątpił prędko. Na tyle, na ile zdążył poznać dziewczynę, to nie puszczała spraw łatwo w niepamięć. Nie puszczała ich w niepamięć w ogóle.
— Jak sobie życzysz. — Uwolniony z uścisku Lyssy Peregrinus od razu odstąpił krok, aby zmniejszyć swoje szanse na bycie pochwyconym ponownie. — Mam wysłać instrukcje do kucharza czy idziemy na miasto? — zapytał, gotów oba zorganizować, aby poprawić dziewczynie humor po tym przykrym incydencie, za który czuł się częściowo odpowiedzialny.
Zaraz jednak przypomniał sobie o jeszcze jednej rzeczy. Bez słowa wytłumaczenia poszedł do swojego biurka i wyciągnął z szuflady przewiązany wstążką pakiet dwóch sześciennych, przeszklonych pudełeczek. W pierwszym znajdował się kawałek czerwonego koralowca, w drugim szkiełko witrażowe. Trzecie pudełeczko, nieobwiązane tasiemką, zawierało kamyk.
— Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. — Trelawney wręczył czarownicy dwie kostki. — Pierwszy raz spotkałem się z nimi w Egipcie. To przedmioty specjalnie przygotowywane dla widmowidzów, aby przeżywali na seansie z nimi wizje unikalnych doświadczeń z drugiego końca świata. Nie próbowałem sam, z oczywistych względów, ale mam znajomych, którzy zachwalali. Wziąłem ci klasyka, którego widziałem właśnie w Kairze: nurkowanie wśród egipskich koralowców. Specjalnie dla ciebie zamówiłem w wersji bez ryb — uspokoił od razu. — To drugie — wskazał na fragment witrażu — to samotny spacer po zamkniętej części zabytkowego włoskiego kościoła i wizyta w katakumbach. Z muzyką.
Trzecia kostka, nieobjaśniona, wciąż spoczywała w dłoni Peregrinusa, który wahał się, czy ją wręczyć. Zacisnął usta niezdecydowany, po czym zaczął bez entuzjazmu:
— Zamówiłem ci też południową zorzę polarną. Aurora Australis. Podobno przepiękna — mruknął z kwaśną miną. — Przysłali przez pomyłkę… — westchnął — nocną kąpiel z afonwyrami w ludzkiej postaci. Nie wiem, czy to prawdziwe afonwyry. I nie wiem, czy… Wiesz co, nie miałem czasu odesłać i wymienić. Możesz ją wziąć albo reklamuję i za tydzień doniosę ci zorzę — mruknął skrępowany, wyciągając do Lyssy kostkę z kamyczkiem.

Koniec sesji


źródło?
objawiono mi to we śnie
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lyssa Dolohov (1518), Peregrinus Trelawney (1547)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa