• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 4 Dalej »
[Jesień 72, 19.09 OMSHM | Victoria, Atreus & Anthony] Coffee's aroma I can't ignore

[Jesień 72, 19.09 OMSHM | Victoria, Atreus & Anthony] Coffee's aroma I can't ignore
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#11
30.03.2026, 22:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.03.2026, 22:12 przez Victoria Lestrange.)  

– Ja… pytałam Dolohova o te wizje. Tak, wiecie, bardzo prywatnie, to mąż mojej kuzynki. Napisałam do niego list, ale nigdy nie otrzymałam odpowiedzi. Może nigdy nie odczytał mojej wiadomości, może zawalony listami od fanów ten przegapił… – nie mogło być przecież tak, że tak utalentowany, uhonorowany wręcz jasnowidz, bodaj ten, któremu ufała pod tym względem najbardziej (z natury nie mając wielkiej miłości do jasnowidzów, przez wzgląd na to, że chciała wierzyć, że los wcale nie jest zapisany w gwiazdach, że każdy jest swoim własnym sterem i okrętem), nic o tych wizjach nie wiedział. Fakt jednak, że ludzie, którzy w ogóle o tych przepowiedniach usłyszeli, myśleli raczej o Samhain, moooże o Mabon (choć dlaczego? Voldemort tylko raz zaatakował podczas sabatu, bardzo zresztą konkretnego, swoje „panowanie” ogłosił podczas bardzo losowej daty).

– Ja nie byłam wcale przeciwna, a przynajmniej nie z początku – odparła, patrząc kątem oka na Atreusa. – Dałam się przebadać z początku, ale później nikt już się ze mną nie kontaktował, więc zaczęłam szukać rozwiązań na własną rękę. Kapłani kowenu, spirytysta, jasnowidz, Egipt, biblioteka kowenu… – dopóki nie spotkała się z nekromantką w Egipcie nie miała nic przeciwko badaniom na sobie przez osoby trzecie, by się tego gówna pozbyć. Teraz miała na to zupełnie inny pogląd rzecz jasna. – Chodzi o czarne róże z ogrodu mojej rodziny. Może słyszeliście, że pojawiły się nagle i zajęły cały ogród. Moja ciotka twierdzi, że to już się kiedyś wydarzyło. Że już kiedyś się pojawiły w Maida Vale oraz na Polanie Ognisk – dlaczego akurat tam? Wszystko, co związane z czarnymi różami, to była jedna wielka zagadka, która łamała głowę Victorii, choć obecnie odsunęła sprawę ogrodu na dalszy plan. Spalona Noc wywróciła wszystko do góry nogami. – Rozmawiałam o tym z Harper, powiedziała mi, że ona się zgadza i że przydziela mi tę sprawę, no i… Czekam. A czas ucieka. A w Maida Vale dzieją się dziwne rzeczy. Ludzie doznają dziwnych wizji, niektóre rzeczy same się przestawiają, ktoś zakopał dziwne fiolki z eliksirem w ziemi… I nie wiadomo kto, bo ogrodnicy mają zakaz zajmowania się różami, a te rosną sobie w najlepsze – wylała to z siebie, tę frustrację, która toczyła jej żyły przez cały ten czas. – I elfy. Elfy się boją, a to ich dom i nie wiem już co mam zrobić z tym wszystkim. Jakakolwiek informacja byłaby dla mnie na wagę złota, Anthony – wiedziała, że pewnych rzeczy zrobić się po prostu nie da, tym bardziej że to nie drugie piętro było tu problemem, a to cholerne dziewiąte.

A potem wysłuchała słów wuja. Miał w sumie dużo racji: to, co się wydarzyło w Spaloną Noc mogło zostać wykonane właśnie dlatego, ze Voldemort zaczerpnął z Limbo – bo Victoria sądziła, że dokładnie to się tam wydarzyło. Wydarł tę energię dla siebie i rozdarł granicę pomiędzy światami, co skończyło się przebiciem dziwacznych drzew rosnących do góry nogami na Polanę Ognisk i wichurą, która miała swój początek w Limbo.

– Dolina to faktycznie początek wszelkich anomalii. Wichura, widma, słońce i księżyc jednocześnie na niebie… – tak, rozmawiała już z Anthonym o tym pomyśle i to było coś, co miało prawo bytu. Może i by im faktycznie pomogło. Ale Dolina Godryka… Victoria trochę uniakłą teraz tego miejsca, nawet jeśli nie do końca mogła i robiła dobrą minę do złej gry, nie przyznając się na głos, jak bardzo ja to wszystko bolało…

A potem rozsiadła się, przyglądając się „pojedynkowi”.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#12
31.03.2026, 17:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.08.2026, 18:52 przez Atreus Bulstrode.)  

Atreusowi wcale nie wydawało się, że spodziewanie się kolejnej katastrofy podczas Samhain było aż takim dziwnym podejściem. W momencie kiedy dotarło do ludzi, przynajmniej tych co niektórych, dlaczego w ogóle Beltane wybrał, sprawa wydawała się prostsza. A druga taka noc, dziejąca się na podobnych zasadach, wypadała właśnie w Samhain. Jeśli Voldemort chciałby zagarnąć więcej mocy i coś z nią zamieszać, powinien celować właśnie wtedy.

Powinien, ale przepowiednie mówiły o całkiem przypadkowym dniu. Ogień strawił Londyn, dokładnie tak jak przepowiedziałą Florence i wielu innych.

Bulstrode pokiwał głową na słowa Anthony'ego, chociaż niekoniecznie podzielał jego entuzjazm, jakoby Longbottom był najlepszą możliwą osobą do zajęcia się badaniami na polanie ognisk. Siedział sobie w tej swojej Komnacie Przepowiedni i pewno posiadał jakieś inne atuty, ale oprócz tego auror prędzej pchnąłby tam kogoś od Śmierci czy Czasu, czy jakie tam oni w Departamencie Tajemnic mieli jeszcze inne salki i komisyjki.

Jego starania co do przejrzenia aury Shafiqa przyniosły przyjemne efekty i mimowolnie uśmiechnął się z zadowoleniem, kiedy zobaczył otaczające mężczyznę kolory. Oklumenci frustrowali go, ale jak przyjemnie było pokonać te ich bariery i spojrzeć pod narzucaną przez nich woalkę.

- Większość z tych rzeczy działa się dookoła Polany Ognisk w gruncie rzeczy. Miejsce kultu i tak dalej, nie na darmo do tej pory działy się tam wszystkie sabaty. I nie na darmo pewnie Isobell wybrała potem Stonehenge, ale to drugie jest teraz mniej istotne. Mówiłem już chyba o tym Patrickowi, ale zastanawiałem się nad tym, czy przypadkiem nie chodzi tylko o czas, czyli moment kiedy granica między światami jest cienka, co i samo miejsce. Magia to emocje, tak? Silnie na nie reaguje, wiążą ją one na przykład też w przedmiotach, bo przecież widmowidz potrzebuje czegoś odpowiednio nacechowanego, żeby w ogóle zobaczyć tego echo. Więc czemu nie miejsca; od pokoleń Polana Ognisk nasiąka tymi emocjami, które tym bardziej były podsycane podczas trwającego sabatu - bardziej wyrzucał z siebie słowa, niż zmierzał do jakiegoś konkretnego wniosku. - Jeśli chodzi o samo ewentualnie pozbywanie się naszego balastu to też mi przeszło przez głowę czy nie musielibyśmy odtworzyć wszystkich warunków, które miał sam Voldemort. Sabat, miejsce kultu, nasiąknięte energią magiczną, a do tego kamienie runiczne - upił kolejne łyki kawy. - Ale Isobell powiedziała, że ta energia nic nam nie zrobi.

the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#13
07.04.2026, 16:20  ✶  
To miała być zwykła rozmowa przy kawie.

Tymczasem...

Nawet nie krył zdziwienia. Dolohov nie odpowiedział na list Victorii, w sumie czemu by miał, chyba nie byli blisko, szczególnie, że Anthony akurat tę Lestrengównę ukochał sobie najbardziej, jawnie okazując jej atencje, co mogło skazać ją na brak przychylności ze strony wieszcza. Shafiq nie wątpił również w fakt, że to jego anam cara jest najwybitniejszym jasnowidzem, więc nie zdziwiłby się, że Morpheus uzyskał ekskluzywny dostęp do wskazówek od Matki, choć cóż.. tak dobrego mniemanie nie miał o klątwołamaczce, która w innej dziedzinie poszerzała swe kompetencje, niekoniecznie w jasnowidzeniu.

...tymczasem...

Czarne róże na polanie ognisk.
– To trzeba koniecznie sprawdzić. Kiedy konkretnie one się pojawiły na Polanie? Mógłbym przewertować bibliotekę Parkinsonów, zaangażować ciotki do tego, żeby przetrzepały występujące w tym czasie anomalie. Jeśli pozwolisz, dałbym znać również Niewymownemu Longbottomowi. Wiem, że na dniach będzie próbował dostać się bliżej zdawałoby się osi naszych problemów... Ech, Bagshot mocno oberwał, a przydałby się niezależny historyk kopiący w przeszłości, by znaleźć odpowiedzi chociaż na część pytań dręczących nam w teraźniejszości. – żachnął się choć w sumie przeszła mu przez myśl pewna osoba. Pewnie gdyby nie nekrolog i kolejne pogrzeby w których przyszło mu uczestniczyć nie pomyślałby o swojej dalekiej kuzynce, ale... To nie był jednak problem na obecną rozmowę. Przeczesał palcami włosy, próbując fizycznie zmusić się do tego, żeby jego znerwicowany umysł nie pognał zbyt daleko.
– Szczerze mówiąc... Nie wiem czy zasadnym jest traktowanie tego stanu jako balast – powiedział bardzo, bardzo powoli. – Niedogodnością jest to, że nie do końca wiemy co możecie i w jaki sposób możecie. Ani czy istnieje szansa by wyczuć... pozostałych, którzy niekoniecznie nabawili się tego biegnąc za zamaskowanymi oprawcami, by ich wsadzić do Azkabanu. Czy Isobell powiedziała Ci coś jeszcze? – zapytał.– A co z tą dziwaczną wiedźmą od Trelawneyów? Ta rodzina się specjalizuje w Limbo, dobrze kojarzę?
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#14
27.08.2026, 23:39  ✶  

– To bardzo intuicyjne, co mówisz, ale, prawdę mówiąc, trafiłeś w sedno. Zastanawiałam się dużo nad Polaną Ognisk, nad kręgiem ze świateł, pamiętasz go? – zapytała Atreusa i zawiesiła się na moment nad filiżanką z kawą. – Wydawało mi się, że słyszałam coś o jakichś kamieniach*, ale prawdę mówiąc, to już trochę nie wiem, czy faktycznie coś takiego usłyszałam, czy sobie coś ubzdurałam, ale w kowenie pozwolili mi na dostęp do swojej biblioteki, więc na początku miesiąca poszłam tam trochę poszperać – odłożyła na moment filiżankę na biurko Anthonego i przygryzła usta. – Nie znalazłam nic na temat świateł, ale o kręgach z kamienia** już owszem. W jaki sposób wybierano miejsca, w których układano kręgi z kamienia to zagadka, natomiast cel tego działania jest bezsprzeczny: chciano objąć… hmm zamknąć księżyc w pełni jak w jakiejś ramce – machnęła tutaj dłońmi w powietrzu, wytyczając krąg, jakby sama próbowała wyrysować okrąg wokół księżyca na niebie. – Jakby to były… drzwi. Żeby gdzieś wejść? Żeby skądś wyjść? Żeby coś mogło przejść? To też nigdzie nie jest zapisane, jakby dla starożytnych cel był oczywisty i nie trzeba tego było nigdzie notować, ale zatarło się gdzieś przez setki lat… Kamienie ustawiano w kręgi i rysowano na nich symbole. Minimum pięć kamieni, jak pięć świateł na Polanie Ognisk, ułożonych w okrąg – dodała, ale jeśli mężczyźni myśleli, że na tym skończyła swój wywód, no to się mylili. – I teraz mamy istniejące już kromlechy, czyli kręgi zbudowane z kamieni. Stonehenge – tu kiwnęła w stronę Atreusa. – Polana Ognisk w Dolinie Godryka. Avebury, Siedem Sióstr… I kilka innych. Sprawdziłam, czy podczas ostatnich sabatów mieliśmy księżyc w pełni, ale nie. Pełnia była kilka dni przed Beltane, kolejna najbliższa jest dzień po Mabon… Kolejna przy Yule. W jakiś sposób musieli wybierać te miejsca, może łatwiej koncentrują magię? Nie wiem. Może kamienie jakoś przechowują tę magię? – te dwa ostatnie zdania to już były czyste przypuszczenia, połączone z tego, co wyczytała w księgach i z teorią Atreusa. Ale… jakoś to się spajało w całość. W każdym razie nie: Stonehenge nie było wybrane przypadkowo. Było wybrane bardzo celowo i to nie przez Isobell, a przez ludzi żyjących setki lat temu – ona z tego jedynie korzystała. Jako z miejsca kultu, miejsca mocy, miejsca… w którym chciano objąć księżyc…

Panią Księżyca.

– Niestety nie wiem. Ciotka powiedziała mi tylko, że to już raz miało miejsce i zapytała mnie, czy znowu są na Polanie Ognisk – przyznała z pewnym zrezygnowaniem. – Dlatego chcę na własne oczy zobaczyć, co tam się dzieje. I czy tam są. Bo Niewymowni to chyba nabrali wody w usta. Harper dokładnie zna moją motywację i napisała do nich w moim imieniu – powiedziała, na ten moment nie wiedząc nic więcej, bo była zwyczajnie w kropce. Widmo tego, że jeśli nie rozwiążą tej zagadki, to będą musieli wszystkie czarne róże wyciąć, by potencjalnie nie zagroziły innym roślinom i elfom, męczyło Victorię bardziej, niż chciałaby to przyznać.

– Czarownica z Egiptu – nekromantka – również uważała, że gdyby ta energia miała nam coś zrobić, to już by to nastąpiło – ale nie zamierzała tej energii oddać ot tak, nawet za cenę anomalii w Anglii, bo była pewną przewagą. Voldemort w końcu swojej oddawać nie zamierzał. A podczas Spalonej Nocy widzieli dokładnie, do czego był zdolny. – To nie jest balast – powiedziała po chwili, jakby w odpowiedzi na słowa Anthonego. – Ale jest to też coś, co badać należy bardzo ostrożnie – poza tym… no było im zimno, a to doskwierało przynajmniej Victorii, chociaż nie uskarżała się na to na głos. – Jaka dziwaczna wiedźma od Trelawneyów?


* https://secretsoflondon.pl/showthread.ph...0#pid58170
** https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=4686
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#15
28.08.2026, 00:12  ✶  

— Pamiętam — pokiwał głową. — Nie wiadomo w końcu co to było, co nie? Czy to wydłubali czy wsadzili sobie do dupy jak uciekali? — nawet mu powieka nie drgnęła, ale słychać było w jego głosie pewne zirytowanie. To co robiło Ministerstwo, było momentami jednym wielkim żartem i ktokolwiek sterował jego urzędnikami, robił sobie wielkie jaja ze wszystkich. To było zwyczajnie męczące. — W sumie zanim jebnęło Beltane, była taka sprawa u Brygadzistów, Brenna się nią zajmowała, gdzie zajebali wam — tutaj na moment zwrócił się do Anthony'ego, zanim wrócił do dzielenia uwagi między niego a Victorię. — Jakiś kamień runiczny. Zastanawiam się, czy to mogłoby mieć jakieś powiązanie. W końcu mówisz o kamieniach, które oznaczano runami… A dodatkowo, kiedy polazłem na bałagan po Lithcie, znaleźliśmy tam dokładnie taki sam kamień, jaki skradziono. Oczywiście, w ziemi. Powinien być w dowodowym odnośnie sprawy Isobell i sabatu, więc może da się go odzyskać albo dostać dostęp? — zasugerował, chociaż wszystko to było nieco śliskie. Macmillan uważano za szurniętą, sprawa była w zawieszeniu czy chuj wie czym. — W sumie to nie, rozwodziła się nad tym, że to nie jest nic złego. Mam jednak wrażenie, że byłaby o wiele bardziej chętna do rozmowy, gdyby nie siedziała zamknięta w czterech ścianach Lecznicy Dusz — wzruszył ramionami, w odpowiedzi na pytanie Shafiqa. Nie był przesadnie zainteresowany dzieleniem się przepowiednią, czy innym przewidywaniem, które mu zaoferowała. Wystarczyło mu, że wiedziała o tym Brenna. Potem zmarszczył tylko brwi, wyraźnie dzieląc niezrozumienie z Lestrange. — Właśnie. Oni mają jakąś wiedźmę na własność?

the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#16
06.09.2026, 10:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.09.2026, 10:25 przez Anthony Shafiq.)  
Notatka była tworzona niedbale, przypominała raczej rozbryzg myśli aniżeli skrupulatnie prowadzoną ręką krukona notę ze spotkania. Nie był w końcu skrybą czy protokolantem. Miał poruszyć swoją własną sieć, miał zadać kilka pytań kilku osobom, zapukać do drzwi po przysługi, które nagromadził przez lata.

Jego myśli były rozbryzgane podobnie jak słowa zapisywane na pergaminie. Podkreślił nazwisko Shafiq, które pojawiło się obok kamieni runicznych i nawet nie westchnął zbyt ciężko na myśl o swojej rodzinie, tej której nazwisko nosił. Nie byli zbyt zblisko, ale mieli jakiś kontakty. Czy to wystarczy? Kolejne kropki pojawiały się obok z uczuciem zapisanego pseudonimu "Somnia". Teoria magii nie była czymś odległym dla niego, ale się w niej aż tak nie specjalizował. Energetyczne żyły, miejsca kultu… to było jakoś ze sobą powiązane, a naukowcy wciąż głowili się co było pierwsze: jajko czy kura. Bagshotowie i znów Shaficy, może Parkinsonowie w sprawie róż na Polanie. Przeklęte chwasty. Nigdy nie przepadał za kwiatami, ale podskórnie wyczuwał, że będą z nimi same problemy.

Chwile mnie nie było w kraju… żachnął się, wysłuchując słów odwiedzających go aurorów, choć prawda była taka, że zapewne i tak gdyby był, to by się tym aż tak nie interesował, woląc skupić się na organizacji kolejnego dekadenckiego przyjęcia bez rozwartego limba w tle.

– Na własność? Bynajmniej.. – zaśmiał się z tej sugestii Atreusa – Chodzi mi o tą wiedźmę w czerni, która regularnie pojawia się na sabatach. Niegroźna dziwaczka ciskająca klątwy na prawo i lewo. Jedna z moich ciotek powiedziała mi, że ona jest z Trelawneyów, ale nigdy nie miałem powodów tego weryfikować. Nie wierzę, że to powiem, ale może gdy cywilizowane środki zawodzą, to właśnie takie istoty o niezbyt racjonalnym umyśle będą znać boczne wejścia do otrzymanego przez was… daru? zawahał się przy słowie, bo na razie to nie był dar a przekleństwo. – Najważniejsze, że macie zapewnienie z dwóch źródeł, że moc nie jest dla Was szkodliwa. Teraz trzeba nauczyć się z niej korzystać. Szkoda, że Wasze aury się nie zmieniły. Łatwiej byłoby wykrywać tych, którzy trafili do limbo z tej drugiej strony konfliktu. – zasępił się nieco. Metamorfomagowie, doppelgangery i teraz te wilki w owczych skórach. Etykieta magiczna nie wymagała uścisku dłoni czy dotyku, a przecież nie mogli dotykać wszystkich by sprawdzić kto jeszcze jest "zimny".
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#17
06.09.2026, 21:11  ✶  

– Nie, nie wiadomo. Wiem tylko, że te światła mogły ranić innych, bo jedno z nich nie kierowało się prosto w górę, tylko jakoś pod kątem i któryś cywil został zraniony… Potem je rozproszyłam, więc zdecydowanie działała na to jakaś magia, ale co to dokładnie było, to nie wiem, nie mieliśmy czasu tego sprawdzić – było wtedy dużo innych rzeczy do zrobienia i czas jakoś szybko wtedy uciekał… Lestrange nie pamiętała już teraz dokładnie, czy rozproszyła dwa takie światła, czy może trzy. – Jestem przekonana, że jak składaliśmy te raporty twarzą w twarz z Bonesem i Harper, to mówiłam o tych światłach, ale… – ale nic z tego nie wynikło, o ile wiedziała. Do teraz nie wiedziała, co to w ogóle było. To znaczy Rodolphus twierdził, że to właśnie miało coś wspólnego z jakimiś kamieniami i że podobno wymazano z akt, ale dlatego nie chciała nawet wspominać jego imienia, żeby nie wyszło, że bez pozwolenia przekazuje jakieś tajemnice Niewymownych. Nie miało to zresztą w tym momencie znaczenia, skoro i tak nie umiała na ten temat znaleźć żadnych informacji. – Ukradziono jakiś kamień runiczny? – Victoria zmarszczyła brwi, słuchając dalej słów Atreusa. – Można to sprawdzić… To znaczy, to co ja przeczytałam w księgach kowenu, dotyczyło jakby hmm… powstawania kromlechów? Tam była mowa o takich wielkich kamieniach, bliższych głazom, ale pewnie i na takich mniejszych można by wyryć takie runy. Jak duży był ten kamień, który znaleźliście na Stonehenge? – rzecz jasna ten zakopany w ziemi, a nie te wielkie słynne kamienie przyciągające tyle uwagi.

– O nie. Ja się do Szeptuchy nie zbliżam i lepiej żeby ona się nie zbliżała też do mnie – czarnowłosa skrzywiła się bardzo wyraźnie, nawet nie próbowała ukryć niezadowolenia. I nie chodziło nawet o to, że ta była dziwaczką, a o to, że podczas Beltane miała z nią interakcję i to zupełnie niechcianą. Gdyby chciała posłuchać o swojej przyszłości, to sama by się zgłosiła do jakiegoś jasnowidza, nie życzyła sobie natomiast być zaczepiana jak gdyby nigdy nic podczas sabatu i wysłuchiwać czegoś, czego słyszeć nawet nie chciała. Czegoś, co nie było ani miłe, ani kolorowe. Zasadniczo Victoria nie chciała znać żadnych przepowiedni, wolała iść przez życie wedle własnych wyborów, a nie po sznurku, sugerując się słowami, jakie usłyszała. I to od wariatki. – Taa… Tylko nie wiem, czy te źródła są pewne swoich słów i wiedzą o wszystkim – a raczej Lestrange sądziła, że nie. O tym, jaką Victoria ma przypadłość, w związku z tym, że spędziła w Limbo całkiem sporo czasu, akurat obaj panowie wiedzieli, ale tak poza tym, mówiła o tym bardzo niewielkiej liczbie osób. Wiedzieli Zimni, bo rozmawiali o swoich doświadczeniach miesiąc po Beltane. Wiedział Sauriel. Wiedział Anthony. Wiedział Laurent i Brenna, chociaż z Brenną nie rozmawiała o tym za bardzo… No i tyle. Nie miała pojęcia co i komu mówili Mavelle i Patrick. Wiedziała tylko, ze żadne z nich nie zajęknęło się na ten temat w raporcie przełożonym – że z Limbo wyciągnęli coś więcej, że przeżywają nieswoje wspomnienia, że miesza im się to w głowie…

Victoria daleka była od stwierdzenia, że ta moc nie jest dla nich szkodliwa. Na razie to te źródła chyba zapewniały ich, że są małe szanse, że od tej energii zginą, natomiast co z innymi aspektami? Wiedziała już, jak to działa przy ubytku krwi i było to tak dobre, jak i niebezpieczne, ale co z innymi rzeczami? Jak… Czy nie skróci im to życia? Albo czy w ogóle w przyszłości będą mogli mieć dzieci? Były to sprawy, które zaprzątały jej głowę, ale o których nie mówiła na głos, bo wiedziała, że to będzie brzmiało śmiesznie.

– Mówiłam ci, to były jakieś trzy osoby, z czego dwie wyglądały, jakby nie było z nimi kontaktu. Gdybyśmy chcieli ich szukać, to może łatwiej byłoby posprawdzać, czy nie było jakichś zaginięć, albo może kto nagle w maju trafił do Lecznicy Dusz? To oczywiście może być zupełnie przestrzelone, no ale nie wiem jak inaczej ich w ogóle znaleźć. O ile nie jest za późno.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2543), Atreus Bulstrode (1954), Victoria Lestrange (3280)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa