• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[13/10/72, Lamezia Terme] Wymiary hiperfiksacji

[13/10/72, Lamezia Terme] Wymiary hiperfiksacji
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#1
09.03.2026, 21:38  ✶  

Leviathan i Peregrinus na wycieczce w ruiny


Peregrinus lubił świeżość wczesnego poranka przede wszystkim dlatego, że większość ludzi jeszcze wówczas spała, pozostawiając dla niego komfortową ilość wolnej przestrzeni. W miejscu takim jak Lamezia Terme cenił również chłód wczesnej pory, mimo że nieco odczuwał go przez cienką koszulę. Nie szkodzi, nie zabrał z pokoju do restauracji dodatkowego okrycia, bo nie dbał o to aż tak; podobał mu się kontrast tego chłodu do mającego nadejść za jakiś czas lepkiego ciepła.
Zadowalał go więc spokój tak zupełny, że z sali restauracyjnej słyszał krzątanie się personelu na kuchni, a jednocześnie w jakiś sposób cieszyło go i to, że nie siedział na tym diabelsko wczesnym śniadaniu sam. Czasem gdy spokój był zbyt absolutny, a ludzie zbyt dalecy, rzeczywistość zdawała się oddalać wraz z nimi. Ostatnimi czasy dręczyło go to coraz bardziej; z chęcią więc zaakceptował towarzystwo Leviathana przy śniadaniu, które to miało się powoli ku końcowi.
— Będę się zbierał. Ruiny tutejszego klasztoru przyciągnęły moją uwagę. Ostatnie ruiny, jakie odwiedziłem, okazały się… tych odwiedzin warte — enigmatycznie wyznał Rowle'owi wróżbita. Zaciągnął się niespiesznie papierosem, wspominając pełną nekromantycznej energii czaszkę z Windermere, o której nie słyszał już więcej ani słowa, odkąd zabrali ją pracownicy Ministerstwa. — Przeczucie podpowiada mi, że i tutaj coś czeka na odkrycie. I zastanawiam się… — Zgniótł fajkę w popielniczce i sięgnął do wiszącej na oparciu krzesła torby po talię tarota.
Inną zaletą wczesnej pory było to, że czarodzieje mogli zająć miejsce z doskonałym widokiem na akwarium. Tasując karty, Peregrinus patrzył na ten przeszklony wycinek morskiej toni mającej cieszyć oko gości hotelowych. Mnogość zebranych tam barwnych morskich stworzeń robiła wrażenie. Cały kurorcik był ładny, choć ta ładna fasada nie potrafiła utrzymać jego uwagi na dłużej. Myśli zawsze wracały do prób rozwikłania proroctwa o ruinach.
— Zastanawiam się, jak się do tego zabrać.
Wyłożył na stół pojedynczą kartę.

Rzut Tarot 1d78 - 20
Księżyc


Focaccia zniknęła już jakiś czas temu z talerza Peregrinusa. Zamiast granity poprosił o smoliście czarną kawę — zostało jej na dwa łyki, które wróżbita wypił teraz jeden za drugim, pogrążony w rozmyślaniach o wróżbie.


źródło?
objawiono mi to we śnie
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#2
10.03.2026, 23:52  ✶  
W pierwszej chwili zdawało się to kartą aż nazbyt oczywistą w swoim pierwszym, prymitywnym znaczeniu. Zgodnie z wizją, zadanie miało mieć miejsce nocą i choć to latarnia Eremity miała oświetlić drogę, to przecież i Księżyc mógł mieć w tym swój udział, poprzez srebrzystą tarczę.

Twoje serce napełniła jednak dziwna tęsknota, a opuszki dotykające karty zamrowiły emocjami, które zdawały się obce. Swoista dysocjacja, odcięcie od materialnego świata i wielka tęsknota za nim. Za prawdziwością doświadczenia. Za wolnością. Za czuciem czegoś innego niż żal.

Wrażenie minęło z chwilą, kiedy wypuściłeś kartę z dłoni lub odłożyłeś ją do stosu.

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#3
19.03.2026, 08:56  ✶  

Podobno życie we Włoszech prowadziło się do późnych godzin, zamiast zrywać się skoro świt o poranku. Jak jednak człowiek miał to robić, kiedy przyzwyczaił się do innego trybu życia, a dodatkowo miał za współlokatora Peregrinusa, który był gorszy niż piejący przez wschodem słońca kur? Znaczy nie było tak źle, ale widział odrobinkę zdziwione spojrzenia obsługi, kiedy tak wcześnie rano ruszyli do restauracji. Rowle wiedział przecież, że nie da rady już zasnąć - otworzone oczy przyzwyczaiły się do coraz bardziej rozjaśniającej szarówki, a kiedy pracował w rezerwacie sam zrywał się skoro świt, w końcu zwierzęta żyły charakterystycznym rytmem.

Siedział na swoim krześle, wsparty o oparcie i czytał gazetę. Czytał, to było trochę dużo powiedziane, bo była ona zapisana w języku włoskim, oczywiście. Oglądał więc obrazki z pewnym znudzonym wyrazem twarzy, bo nie działo się na nich nic ciekawego. Na całe jednak szczęście, w filiżance obok stała kawa, powoli dopijana podczas ich porannego posiedzenia.

- Ruiny? - złożył równo gazetę, dokładnie tak jak leżała wcześniej na stoliku. - Miałbyś coś przeciwko, gdybym przeszedł się z tobą? Jest ograniczona ilość czasu jaką można spędzić zastanawiając się, czemu wszystko wydaje się tutaj nie działać - rzucił monotonnym tonem, sięgając po filiżankę i upijając ostatni łyk. Już nieco zimny, odrobinę niesmaczny i nie taki jak być powinien.

Peregrinus tasował karty, patrząc na akwarium, a Leviathan patrzył na niego, albo raczej na przesuwającą się między jego palcami talię. Wróżbiarstwo ni to go ziębiło, ni grzało; z jednej strony gotowy był sięgać po nie, jak po każde inne narzędzie, ale na pewno nie wtedy kiedy kwestie dotyczyły jego samego. Nie chciał znać własnej przyszłości i nie chciał też żadnych podpowiedzi, ale z pewnym zaintrygowaniem spojrzał na księżyc, który wysunął Trelawney.

- Co to znaczy?



We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#4
20.03.2026, 23:27  ✶  
Peregrin obawiał się, czy aby jego tryb życia — zaburzony bezsennością i zbójecko wczesną pobudką — nie wpłynie na przyjemność z wyjazdu Leviathana. Nie żeby Trelawney był altruistą, który martwi się, czy stary znajomy na pewno przesypia słodko swoje osiem godzin dla zdrowia i urody. Nie, Peregrinus chciał uniknąć konfrontacji. Nie widział sensu rozliczać się z Rowle’em z tego, czy to jego wczesne wstawanie nie jest zbyt wczesne, zbyt głośne, zbyt uciążliwe. Jakiekolwiek niesnaski na tym polu zamierzał rozwiązywać szybko — prośbą o przeniesienie. Dopóki jednak Leviathan nie zgłaszał żadnych uwag, mogli korzystać z okazji do odnawiania kontaktów. Była w Peregrinie nawet pewna doza ciekawości tego, jak potoczyły się życia jego szkolnych kolegów — choć akurat przyszłość Leviathana Rowle’a wydawała się od zawsze zdeterminowana.
— Księżyc jest często iluzją. To karta nierealności. — To karta, która napełniała go tęsknotą, choć do tego nie przyznał się przed znajomym. — Odcięcie od materialnego świata. — Słowa same uformowały się w jego ustach, gdy próbował opisać to, co pojawiło się w jego głowie w związku z kartą.
Wiedział, że będzie o wróżbie myślał jeszcze nie raz tego dnia, lecz póki co wstał i zebrał swoje rzeczy. Tarot zniknął w pudełku, pudełko wpadło do torby.
— Oczywiście, zapraszam — odpowiedział uprzejmie wróżbita, ruszając ku wyjściu z restauracji. — Rzeczywiście niefortunny zbieg okoliczności. Zastanawiający? Jednocześnie zaniemogła czołowa performerka i zamknięto grotę. Pech dla tych, którzy przyjechali się wylegiwać. Będziecie starać się o zwrot części kosztów? — Być może naiwnie było kierować to pytanie ku komuś z wysokiego magicznego rodu, lecz doświadczenie życiowe uświadomiło Peregrinusa, że największymi skąpcami potrafili bywać ci najzamożniejsi. — Skoro tam idziemy, mogłeś już usłyszeć, Leviathanie, że ruiny, które strzegą wejścia do naszego kurortu, ta swoista brama do Canto della Sirena oddzielająca nas od niemagicznych, zaprojektowana została na szkołę magii. Krążą teorie, jakoby jej właściwa część miała znajdować się wewnątrz wzgórza. Odnaleziono do tej pory tylko jedną salę podziemnej szkoły. To właśnie ta zamknięta grota solankowa. Wielka szkoda, że jej nie obejrzymy.
Wyszedłszy przed ośrodek, od razu znaleźli się w sąsiedztwie tego, co pozostało po starym klasztorze, i mogli zacząć przechadzać się pomiędzy jego murami słusznie nadgryzionymi zębem czasu.


źródło?
objawiono mi to we śnie
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#5
21.03.2026, 04:15  ✶  

Łącząca ich bezsenność chyba tylko dokładała swoją cegiełkę do tego, że jeszcze żaden z nich nie poprosił o rozdzielenie wspólnej przestrzeni. Z resztą, każdy miał i tak swój pokój z łóżkiem, do którego drzwi mogły zostać zamknięte, a sama wycieczka nie była na tyle długa, by faktycznie mogło mieć to jakiekolwiek znaczenie.

- Karta iluzji? - zapytał, przez moment przyglądając się obrazkowi, który znajdował się na powierzchni karty. Nie ważne jednak jakie pomniejsze znaki się na nim znajdowały, te sekrety zostawały dla Leviathana raczej niedostępne, jeśli Peregrinus nie postanowiłby się w nie wgryźć i wszystkie wyłożył. - Stwierdzenie, że są one zaledwie fasadą dla czegoś więcej, brzmi chyba za prosto - mruknął, ciągnąc do możliwości tego, co sam księżyc i iluzje mogły dla nich zwiastować.

Puste filiżanki, talerzyki i stolik, opuszczając restaurację by ruszyć na zewnątrz - ku wciąż chłodnemu, ale nieuchronnie ocieplającego się powietrza. Rowle miał na sobie luźne, przewiewne ubranie; lnianą koszulę i spodnie w ciemnym kolorze. Pewnie byłoby mu lepiej, gdyby tę pierwszą rozpiął nieco bardziej, ale tylko ostatnie dwa guziki pozostawały luźne. Nigdy nie rozpinał więcej, nie chcąc by odwijający się materiał pokazał łuskę.

Przysługiwał się Trelawneyowi z uwagą, wsunąwszy dłonie do kieszeni spodni i idąc z nim krok w krok. Coś tam mu się obiło o uszy, chociaż niekoniecznie interesowało wgryzanie się w historyczny zarys miejscowości. Przynajmniej nie ten budowany z punktu widzenia istoty ludzkiej. Niewątpliwym plusem jednak okazywało się, że mugole od tego miejsca trzymali się na odległość.

- Nie sądzę, aczkolwiek to pewnie zależy od tego, co zadecyduje Basil - jemu nie zależało i dało się to wyczuć w jego głosie. Na pewno nie zapłacił za tę wycieczkę by wylegiwać się w solankowej grocie, szczególnie że pierwotny pomysł wskazywał zupełnie inne szlaki. - Zaczepiła mnie jakaś czarownica, też zaintrygowana faktem, że grota solankowa została zamknięta. Próbowała mnie przekonać, że cokolwiek się tam nie stało, jest zasługą jakiegoś zwierzęcia. Nabrała trochę szlamu, który podobno znalazła w basenie i kazała mi go wąchać - za co był jej oczywiście wdzięczny, ale niestety na ten moment nie miał co zrobić ze zdobytymi informacjami. Nie miał do tego sprzętu i ludzi, a sam słoik cuchnącej cieczy niezbyt był pomocny sam w sobie.



We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#6
29.03.2026, 14:24  ✶  
Peregrinus nie myślał o iluzji w ten prosty sposób, jako o zapowiedzi  tajemnicy czy spoglądnięcia za nieznaną fasadę. Czy czułby tę dziwną tęsknotę, gdyby chodziło o zwykłe poszukiwanie odpowiedzi na pytania?
— Skłaniam się ku czytaniu tego jako ostrzeżenia. Może przed działaniem jakiejś magii umysłów? — przypuścił. A może miał się wystrzegać nadmiernego zaufania do swojej głowy. Nie potrafił pozbyć się myśli, że to dla niego szczególnie zła wróżba.
Na ścieżkę wyrysowaną w karcie wkraczał z odmętu rak — zwierz, który równie pewnie kroczył w przód, co w tył. Przed nim dwa psy, dwie wieże. Wszystko zdawało się na tej karcie odbijać od siebie nawzajem, powracać echem, w przód i w tył, w tę i z powrotem. Echem było również to światło odbijane przez górujący nad wszystkim księżyc. Wszędzie zwodnicze iluzoryczne echa.
W przeciwieństwie do Rowle’a Peregrinus nie był ubrany ciemno, a jego kremowa koszula miała rozpięty tylko jeden guzik, ponieważ Peregrinus Trelawney nie był lubieżnym rozpustnikiem. Jasny kolor stroju był może dla pochmurnego jasnowidza niecodzienny, ale równie niecodzienne było miejsce, do którego wywędrował.
Mężczyzna uśmiechnął się półgębkiem, gdy Leviathan opowiedział o kobiecie, która nalegała, aby pan Rowle wąchał śmierdzące basenowe gluty.
— Wybacz. Nie wątpię, że wąchanie szlamu to uznana metoda badawcza w tej dziedzinie — wytłumaczył się ze swojej rozbawionej reakcji Trelawney. — Po prostu mojej pracy niekoniecznie się z tego zmysłu zwykle korzysta. — Węchem co najwyżej Peregrinus mógł pomóc sobie ocenić, czy przypadkiem książki nie są spleśniałe i czy nie trzeba ich trzymać dla bezpieczeństwa w izolacji od innych woluminów. — Jak do takiego zanieczyszczenia mogło dojść niezauważenie? Myślisz, że oni tam na obsłudze nie wiedzą, co się stało?
Wyszli tymczasem przed magiczny obiekt, wprost w ruiny klasztoru. Zachowała się z niego przede wszystkim jedna ściana z rzędem wysokich łukowatych otworów, w które zapewne przed wiekami wprawione były drzwi. Pozostałe mury były w takim szczęcie, że trudno było na pierwszy rzut oka domyślić się, jaki układ mogła mieć budowla. Peregrinus wyciągnął z torby folder, który znalazł poprzedniego dnia w bibliotece, i wręczył go Leviathanowi, aby Rowle mógł również spojrzeć na odzyskane przez włoskich badaczy plany zrujnowanego piętrowego budynku.
— Podobno przed sześćdziesiątym rokiem próbowali na tym obszarze sondowania magicznego, ale niczego nie znaleźli. — Peregrinus przeszedł wzdłuż muru. Nagle zorientował się, że stanął dokładnie w tym samym miejscu, w którym stał w swoim śnie. Zdało mu się, że widzi zza swoich pleców blask latarni Eremity, że runy wyryte na murze na chwilę błysnęły. Zamrugał kilka razy, wrażenie minęło. Otrząsnąwszy się, wróżbita zbliżył się do najlepiej zachowanej części muru i palcem zaznaczył wyryte w cegłach symbole. — Dziś biegną tędy runy ochronne, dzięki którym mugole nie mogą wejść na to wzgórze i nie widzą hotelu.


źródło?
objawiono mi to we śnie
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dearg Dur (100), Leviathan Rowle (652), Peregrinus Trelawney (1125)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa