• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec V

1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec V
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#21
28.04.2023, 23:26  ✶  

Miała więcej szczęścia niż rozumu - jak zawsze. Udało jej się wyczarować tarczę, która ochroniła ją i kapłana przed nadlatującym pociskiem. Dodało jej to odwagi. Była gotowa walczyć dalej. Na całe szczęście kapłan jej posłuchał, chociaż zauważyła wahanie, które skutecznie zostało rozwiane przez nadlatujące w ich kierunku zaklęcie. Miała nadzieję, że tam gdzie pobiegł będzie bardziej bezpieczny.

Zauważyła kątem oka, że jej towarzysze nie mieli tyle szczęścia co ona. Najwyraźniej dostali zaklęciem, coś jeszcze poszło nie taky, bo w ich stronę poleciał jeden z kamieni, który wzbił się w powietrze.

Niestety nie udało im się dorwać napastnika. Skutecznie uniknął rzucanych przez nich zaklęć. Musieli go w końcu dorwać, w końcu nie będą tutaj walczyć do następnego dnia.

Zauważyła, że czarnoksiężnik wymierza w ich kierunku kolejne zaklęcia. Nie pozostawało jej nic innego, jak wsiąść na miotłę i podlecieć bliżej, musiała go dorwać. Dosiadła miotły i odbiła się od ziemi, chciała polecieć przed siebie w bok, aby umknąć tym zaklęciom, które leciały w jej stronę, a przy okazji machnęła różdżką, aby wyczarować liny, które spętają oprawcę.

Rzut PO 1d100 - 36
Slaby sukces...
(na aktywność fizyczną, Heather leci przed siebie, w prawą stronę)
Rzut Z 1d100 - 56
Sukces!
(na kształtowanie, utworzenie liny, która spęta przeciwnika)
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#22
29.04.2023, 22:26  ✶  

Odetchnął ulgą, gdy pomimo początkowego wahania kapłan zdecydował się jednak usunąć z pola walki. Co prawda nie wzgardziłby jego pomocą, jeśli byłby w stanie im jej udzielić, ale nie mogli też ryzykować, że osoba kompletnie nieobeznana w magii pojedynkowej włączy się do walki. Bądź co bądź mówili tutaj o cywilu i to na dodatek osobie duchownej. A kto wie, może w innym miejscu przyda się bardziej w ogarnięciu tego całego chaosu, gdy już znajdzie się w bezpiecznej odległości od tego konkretnego starcia? W każdym razie przynajmniej mogli się skupić na Śmierciożercy.

A ten, sądząc po wymianie ognia między nimi, nie próżnował. Erik był w szoku, gdy jedno z jego zaklęć nie tyle nie zadziałało, ile wręcz obróciło się przeciwko niemu. Jego różdżka szarpnęła w bok, a sam detektyw zdążył jedynie zobaczyć smugę w powietrzu, dopóki nie oberwał kamieniem prosto w twarz. Syknął z bólu, zginając się w pół i robiąc przy tym pół obrót. Kurwa mać, pomyślał, wygłaszając wiązankę kilka bliźniaczo podobnych inwektyw na głos. Nie miał czasu rozpaczać po tym niespodziewanym wypadku, gdyż ich oponent wcale nie miał zamiaru czekać, aż przygotują obronę. Ponownie posłał w ich stronę trzy ogniste pociski.

Longbottom w odpowiedzi sięgnął po magię z dziedziny Transmutacji, pragnąc przekształcić pociski w niegroźne różowe ptaszki.


(Transmutacja) Zmiana ognistych pocisków w różowe ptaszki
Rzut O 1d100 - 51
Slaby sukces...

Rzut O 1d100 - 36
Akcja nieudana


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#23
04.05.2023, 01:29  ✶  
Czuł się coraz gorzej z każdą, kolejną sekundą.
Nawet nie przez poparzone dłonie, przez które prawie wypuścił różdżkę, trzymajac ją jedynie małym palcem, korzystając z tego, że w jednej z rąk 'przysmalono mu jedynie knykcie i zewnątrz dłoni. Druga ucierpiała bardziej, wewnątrz. Piekła jak diabli, ale nie miał czasu czegokolwiek z tym zrobić, serce mu przyspieszyło, chyba próbując wyrwać się z klatki piersiowej, uciec jak najdalej, aby nie musieć patrzeć jak kolejne pociski skierowane w ich stronę nadlatują od irytującego jak wrzód na dupie poplecznika czarnego dzbana.
Trzymała go tu tylko chęć obrony bliskich i absolutna irytacja.
Zerknął kątem oka na Heather, której, na szczęście nic sie nie stało. Załapał również, że Kapłan odbiegł na bezpieczną odległość, znikając w pobliskiej zawierusze. Odciążyło go to troche, ale jedynie na chwilę, bo zauważył, że Erik ucierpiał bardziej.
- Cholera, cholera, cholera, cholera, jasna kurwa w galotach, pies ci starą ruchał - wyburczał pod nosem pod adresem śmierciożercy, chyba żeby dodać sobie pewności siebie.
Spróbował wznieść kolejną ścianę z wody, ręce zbyt go piekły, aby myślał nad innymi akcjami. Zbyt był rozproszony obserwowaniem czy Wood na pewno nie naraża się 'bezsensownie', ale przyjaciółka wydawała się mieć o wiele więcej wprawy, lub szczęścia, niż on i Lonbgottom.

kształtowanie - ściana wody
Rzut PO 1d100 - 31
Slaby sukces...


Żeby mieć absolutną pewność, że ani on ani jego towarzysz nie oberwą nadlatującymi pociskami, chciał go odciągnąć, być może przewrócić, aby ogień przeleciał nad nimi. Czy było to mądre? Coż, mogli być podobnego wzrostu, ale Erik był definitywnie lepiej zbudowany.

aktywność fizyczna - unikniecie ognia
Rzut N 1d100 - 4
Akcja nieudana


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#24
06.05.2023, 02:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.05.2023, 02:24 przez Eutierria.)  
Uniknięcie lecących w waszą stronę płomieni okazało się być o wiele trudniejsze niż poprzednio. Zaklęcie wyszło waszemu przeciwnikowi niemal doskonale – mieliście wrażenie, że od perfekcji dzieliło go jedynie to, że nie był w sztuce kształtowania aż tak wprawiony niż chociażby Charles – gdyby miał w tym więcej doświadczenia, ogień byłby z pewnością o wiele bardziej śmiercionośny niż teraz.

Heather, próbowałaś uniknąć tego czaru poprzez użycie miotły, ale nie byłaś wystarczająco szybka. Ogień sięgnął cię w locie, podpalając twoje włosy, a zaklęcie translokacyjne złapało cię za nogę i rzuciło o ziemię w sposób, którego nie zapomnisz jeszcze długo. Olbrzymi ból, który poczułaś w lewej łopatce, promieniował na całe twoje plecy. Było ci ciężko wstać, a także wycelować zaklęciem – próba spętania przeciwnika liną zakończyła się porażką.

Eriku, twoja próba zamienienia ognistych pocisków w ptaki była dobrym pomysłem, ale zabrakło ci umiejętności, które pozwoliłyby na zrobienie tego dokładnie. Nie mogłeś uchronić towarzyszącej ci dwójki dzieciaków. Czar ledwo musnął pocisk lecący w twoim kierunku, część ognia zamieniła się w ptaki, część uderzyła cię, patrząc rękę, w której trzymałeś różdżkę. Nie było to tak dramatycznie bolesne jak zaklęcie uderzające w ciebie z pełną siłą, ale poparzenie na dłoni stało się o wiele bardziej rozległe i bolesne. Charlesie, próbowałeś zablokować lecący w twoją stronę ogień poprzez utworzenie ściany wody, ale nie miałeś w tym całkowitego szczęścia. Ogniste zaklęcie rozbiło się o wykształtowaną taflę, a część wody, rozgrzana w ten sposób tak mocno, że zaczęła parować, uderzyła w ciebie. Poparzone dłonie, zetknąwszy się z ciepłą wodą, zapiekły cię niemiłosiernie.

Ból w przypadku obu mężczyzn nasilił się. Było wam ciężko trzymać różdżki – potrzebowaliście czegoś zimnego, czegoś, co pomoże uniknąć rozleglejszych ran i chociaż trochę zniweluje wasz dyskomfort.

Heather, chcąc podnieść się z ziemi, musiała liczyć się z tym, że jej miotła uniosła się do góry i próbowała uderzyć ją w głowę.

Rzuty: tutaj.

Katalizator, który znajdował się najbliżej was, zgasł. Jego siła została wyciszona przez zaklęcia rzucone przez stojących nieopodal Danielle i Alastora. Dwójka czarodziejów postanowiła zbliżyć się do was, aby przedostać się w stronę ostatniego z katalizatorów. Wkrótce po tym, zgasł również krąg czarnych płomieni, który oddzielał was od ognisk Beltane. Przedostatnie się do ostatniego katalizatora kosztuje jedną akcję z dwóch.

Erik – rozlegle poparzone dłonie, podrażnione lewe oko (będzie ci ciężko celować)
Charles – rozlegle poparzone dłonie
Heather – podpalone włosy, ból pleców po lewej stronie
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#25
06.05.2023, 23:42  ✶  

Próba ratowania innych przed niebezpieczeństwem bez wątpienia była czynem chwalebnym. Niestety w wykonaniu Charlesa obróciła się ona przeciwko niemu, a co gorsza nawet nie pomogła osobie, którą pragnął za wszelką cenę ochronić przed odniesieniem kolejnych obrażeń. Erik nawet się jakoś wyjątkowo nie zapierał, więc teoretycznie zepchnięcie go z toru lotu ognistych pocisków nie powinno być trudne, jednak w tym przypadku się nie udało. Rookwood dosłownie odbił się od Longbottoma, a ten zdążył tylko posłać w kierunku młodszego chłopaka skonfundowane spojrzenie, jakby nie wiedział, co ten próbował osiągnąć.

W ostatniej chwili, gdy część ogników była tuż przed jego twarzą, Erik odruchowo zasłonił się prawą dłonią. I to był błąd. Powinien był zrobić unik, gdyż ogień momentalnie uderzył w skórę, raniąc ją dotkliwie. Czarodziej wyrzucił z siebie długą wiązankę przekleństw, zgrzytając zębami. Gdzieś za nim włosy Heather zaczynały się palić, jednak nawet nie zwrócił na to dużej uwagi, zbyt zajęty własnym bólem. Poza tym wokół płonęło wiele rzeczy, więc jego zmysł zapachu już i tak był mocno przytłumiony.

Zacisnął jedną dłoń na nadgarstku drugiej, starając się powstrzymać ją przed nadmiernym drżeniem. Kolejny atak Śmierciożercy okazał się sukcesem, raniąc nie tylko jego, ale i Charlesa. Z jakiegoś powodu poparzenie w trakcie pojedynku wydawało mu się czymś irracjonalnym. Podświadomie spodziewał się czegoś gorszego; próby wdarcia się do jego głowy, manipulacji percepcją, a nawet czegoś tak bezpośredniego jak zaklęcia torturujące. To byłoby coś co zrobiłby czarnoksiężnik, prawda? Ten najwidoczniej należał do grona tych bardziej kreatywnych.

— Psiakrew! — warknął, zagryzając dolną wargę. Ślady po oparzeniach nie tylko sprawiały ból, ale też wprowadzały w stan otępienia. Zamiast skupić się na tym, jak unieszkodliwić przeciwnika, jego umysł wypełniała pustka. Musieli to zakończyć. Teraz. Zaraz. — Incarcerous!

Skoro Transmutacja nie zadziałała, postanowił wrócić do Kształtowania. Całkiem efektowne zaklęcie mające na celu wyczarowanie magicznych lin krępujących ofiarę. Zazwyczaj krępujących. W tym przypadku Erik pragnął wyczarować liny, które obwiążą ofiarę, z dodatkową intencją; napędzany gniewem, chciał, aby te dodatkowo zacieśniały się im bardziej ofiara będzie wierzgać. To powinno im ułatwić ewentualne pochwycenie przestępcy.


(Kształtowanie) Zaklęcie Incarcerous x2
Rzut PO 1d100 - 34
Slaby sukces...

Rzut PO 1d100 - 57
Sukces!


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#26
06.05.2023, 23:58  ✶  

Nic nie poszło po jej myśli. Czuła, że włosy się jej palą, po raz kolejny tego dnia emocje zaczynały przejmować nad nią władzę, starała się nad nimi zapanować, żeby nie dołożyć sobie i swoim towarzyszom kłopotu. Nie miała pojęcia jednak, co się wydarzy. Klątwa zawsze była niewiadomą, walczyła ze sobą z nadzieją, że się jej uda.

Rzut Z 1d100 - 66
Sukces!
kształtowanie klątwa żywiołów

Poczuła szarpnięcie. Została zrzucona ze swojej miotły, uderzyła o ziemię, a nieprzyjemny ból zaczął rozchodzić się po jej ciele. Leżała na ziemi, spoglądała na swoją miotłę, która wyglądała wyjątkowo wrogo. - Leć do domu Zniczu. - Miała nadzieję, że jej posłucha, jak zawsze słuchała. Nic tu więcej z nią nie zadziała.

Nie zwlekała jednak. Wiedziała, że są w dupie, ten jeden czarnoksiężnik bawił się tu z nimi niczym z dziećmi. Zaczęła czołgać się po ziemi, w stronę ich wroga. Wkurwił ją niemiłosiernie, nie myślała za bardzo o tym, co robi. W końcu była bardzo porwyczym człowiekiem, łatwo było ją wyprowadzić z równowagi.

Następnie próbowała się podnieść jednym, szybkim ruchem i wskoczyć w śmierciożercę z wyciągniętą pięścią.

Rzut PO 1d100 - 76
Sukces!
uderzenie smieciojada pięścią w nos
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#27
08.05.2023, 02:31  ✶  
Rzuciłby Erikowi przepraszające spojrzenie i wytłumaczył, co chciał zrobić, ale nie było na to czasu. Wszystko działo się tak szybko, a śledzenie wzrokiem Heather i jej poczynań wcale nie pomagało Charlesowi w skupieniu się na rzucaniu zaklęć i chronieniu swoich własnych czterech liter.
W panice przed ogniem nie pomyślał nawet, że rozgrzana woda i stworzona z niej para również mogą go poparzyć. Krzyknął, bardziej z zaskoczenia niż z samego bólu, ale zaraz potem puścił podobną wiązankę co stojący obok Longbottom.
Serce biło mu szybko z powodu podjudzanej kolejnymi porażkami złości. Ostatnią złamaną barierą, pod którą trzymał swoje zirytowanie i absolutną nienawiść do przeciwnika, spowodowaną chęcią obrony najbliższych, nie dopuszczenia aby poplecznik Voldemorta odebrał mu kolejnych przyjaciół czy rodzinę, była spadająca z miotły Heather, której włosy, naturalnie ogniście rude, teraz zajęły się płomieniami z wystrzelonego pocisku.
Poparzone ręce bolały go niemiłosiernie, więc przytrzymał różdżkę drugą dłonią, nie myśląc o sobie, czując jak adrenalina miesza się ze strachem, że przyjaciółce może się coś stać, postanowił w pierwszej kolejności zgasić jej włosy wyczarowując strumień zimnej wody. Jeżeli miałaby dalej sobie nie radzić, planował do niej podbiec, ale jak na razie nie chciał zostawiać też Erika, który oberwał ogniem równie mocno co on sam.

Rzut PO 1d100 - 82
Sukces!

Kształtowanie, wytworzenie strumienia wody, aby zgasić włosy Heather

Zaraz przeniósł swoją złość i ból na przeciwnika, którego chciał się teraz po prostu pozbyć. Nie, nawet nie to. Chciał, aby przypłacił pięknym za nadobne. Złapanie czy unieruchomienie nie wchodziło tutaj w grę, chciał po prostu zrobić mu krzywdę, sprawić, że oprawca obierający sobie za cel bliską mu osobę, będzie się zwijał z bólu na ziemi. Wykorzystał do tego rozwiniętą podczas stażu w ministerstwie dziedzinę zauroczenia, chcąc wpłynąć na umysł przeciwnika i sprawić, że ten będzie odczuwał fantomowy piekący ból, taki sam albo i silniejszych jak sam Charles czuł od pulsujących, gorących poparzeń na rękach. Skupił się na tym, aby pieczenie było nie do wytrzymania, nawet nie jakby ktoś poparzył zamaskowanego śmierciożerce ogniem, a rozlał na jego rękach żrący kwas.
Oddychał ciężko prawie że wypuszczając różdżkę, zaciskając mocno szczękę, nie tylko z powodu odczuwanego poparzeniem bólu, ale też absolutnej złości, która szalała w jego spojrzeniu.

Rzut N 1d100 - 16
Akcja nieudana

Zauroczenie, fantomowy, piekący ból


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
constant vigilance
I have traveled far beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.

Alastor Moody
#28
09.05.2023, 01:56  ✶  
Moody podążył za nią, gdzieś w głębi serca pewnie niezadowolony z tego, że to nie on prowadził ich ku katalizatorowi, ale nie śmiał pisnąć na ten temat nawet słówka. Zamiast tego wydusił z siebie tylko krótkie:

- O cholera... – kiedy zobaczył, jak ten jeden czarnoksiężnik doprowadził do takiego stanu Longbottoma. Pozostałej dwójki nie znał – nie zakładał więc po nich absolutnie nic, ale ujrzenie kogoś tak wprawionego jak Erika w sytuacji tak silnego zagrożenia, z podbitym okiem, zderzającego się z kolejnym ognistym zaklęciem... zrozumiał szybko, że ktokolwiek krył się za tym ciemnym płaszczem, nie można było go tak po prostu zlekceważyć. Nie chciał, żeby komukolwiek z tych dzieciaków stała się większa krzywda, a kiedy jednemu płonęły włosy, a drugi zrobił rozgniewaną minę, jakby miał się zaraz popłakać, ciężko było nie uaktywnić swojego kompleksu bohatera. Spróbował więc tego czarnoksiężnika rozbroić – rzucił zaklęcie tworzące ciśnienie w zaciśniętej dłoni dwa razy, bo nie wyszło mu dzisiaj tyle inkantacji, że miał prawo zwątpić w powodzenie przy pojedynczym podejściu.

Rzut O 1d100 - 41
Akcja nieudana

Rzut O 1d100 - 80
Sukces!


fear is the mind-killer.
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#29
09.05.2023, 19:01  ✶  

Jak mogli w takiej chwili zignorować całą trójkę i biec w stronę kolejnego katalizatora? No... nie mogli. Gdyby Moody mimo wszystko chciał ją pociągnąć w tamtą stronę, wyrwałaby się, choćby siłą. Na szczęście okazało się, że oboje maja dosyć podobne podejście i myślenie. Musieli pomóc tej trójce. Nawet, gdyby byli to zupełnie obcy jej ludzie, nie potrafiłaby żyć z myślą, że zostawiła ich bez jakiejkolwiek reakcji, w takim stanie, w takiej sytuacji. A już na pewno nie mogła tego zrobić, jeżeli byli to jej bliscy.

Powstrzymała krzyknięcie w stronę Erika i Charlesa - choć bardzo chciała im dać znać, że tu jest, nie zamierzała odwracać ich uwagi i dekoncentrować. Musiała działać tak, jak działał uzdrowiciel w sytuacji podbramkowej. Zapanowanie nad emocjami i stresem (podsycanego przez widok najbliższej rodziny w takim stanie), szybkie wyciągnięcie wniosków oraz zaplanowanie najlepszego możliwego działania. Leczenie pojedyncze każdej osoby z osobna w tym momencie nie wchodziło w grę, nie gdy stał przed nimi człowiek, który kierował się jednym myśleniem - skrzywdzić ich, niezależnie w jaki sposób. Nie było na to czasu. Po pierwsze, nie szkodzić.

Wszyscy zajęli się przeciwnikiem, dlatego ona mogła skupić się na wsparciu wszystkich. Wzięła głębszy wdech i machnęła dwukrotnie różdżką z zamiarem oszukania umysłów całej trójki. Nie było to rozwiązanie idealne, ale pozwalające im kupić odrobinę czasu, który być może przechyli szalę zwycięstwa na ich stronę. Bólu nie ma, jesteście cali i zdrowi.


Rzut N 1d100 - 30
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 25
Akcja nieudana


Zneutralizowanie bólu, za pomocą oszukania umysłów


let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#30
14.05.2023, 21:27  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.05.2023, 21:35 przez Eutierria.)  
Mężczyzna próbował rzucić jeszcze jakieś zaklęcie, ale podobnie jak w waszym przypadku, nie wszystkie próby użycia magii kończyły się powodzeniem. Wyszło więc na to, że bez sensu machnął różdżką i... widząc, jak nadciągają w jego kierunku kolejne osoby, w tym jedna umundurowana, sięgnął swojej kieszeni. Nie mogliście tego wiedzieć, ale jego celem była aktywacja ukrytego tam świstoklika, stworzonego przez Wilhelma po to, aby Śmierciożercy mogli bezpiecznie uciec z miejsca zdarzenia.

- WIĘCEJ WAS MATKA NIE MIAŁA? – Wydarł się, kiedy ciśnienie otworzyło jego dłoń i wypadła z niej różdżka. Nie próbował się już nawet bronić, próbował stąd po prostu odlecieć, co powiodło mu się jedynie dlatego, że był szybszy niż zaklęcie Longbottoma. Liny, spóźnione o kilka sekund, oplotły go co prawda, ale znajdował się już wtedy w górze, lecąc w stronę lasu, w przeciwnym kierunku niż znajdowała się Dolina Godryka.

Mogliście na to jakoś zareagować – spróbować jakoś zatrzymać jego lot, ale mogliście też zostać rozproszeni – za waszymi plecami rozległ się huk. Wzdłuż linii ognisk opadła linia kamieni, która utworzyła ścianę oddzielającą ogniska od walczących tam Brenny i Atreusa. Nie widzieliście tego, ale to Longbottom powaliła miotającego tam kamieniami żywiołaka. Zrywający się już od jakiegoś czasu wiatr wiał coraz mocniej – wasze szaty łopotały na nim coraz głośniej. A wśród tych ognisk, dostrzegaliście jeszcze kilka leżących, przykrytym popiołem sylwetek. Czy żyli? Musielibyście się tam zbliżyć.

Miotła Heather uderzyła ją w twarz. Nie tak mocno, jak założył to czarnoksiężnik, ale cios ten wiązał się z dostaniem do twoich oczu kupy piachu. W próbie uderzenia Śmierciożercy nie pomógł ci również fakt, że płonęły ci włosy, a później twój przyjaciel polał je strumieniem wody. W dodatku wszystko bolało cię niemiłosiernie... Nic nie mogło zakazać ci czołgania się do sprawcy, ale nie miałaś szans na tak sprawne uderzenie go – nie miałaś nawet czasu na dostanie się dostatecznie blisko. Twoja miotła wzniosła się w górę i odleciała.

Rzuty: tutaj.

Erik – rozlegle poparzone dłonie, podrażnione lewe oko (będzie ci ciężko celować), czujesz silne rozdrażnienie po rzuceniu czarnomagicznego zaklęcia
Charles – rozlegle poparzone dłonie
Heather – spalone włosy, ból pleców po lewej stronie, łzawią ci oczy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (330), Danielle Longbottom (517), Erik Longbottom (2310), Eutierria (2424), Heather Wood (1698), Julien Fitzpatrick (2506)

Wątek zamknięty  Dodaj do kolejeczki 

Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa