• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day

[Yule 1943] Remember that the sun returns upon the solstice day
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#1
09.12.2025, 10:15  ✶  
Gods rest ye merry pagan folk
Let nothing you dismay
Remember that the sun returns upon the solstice day
The growing dark is ending now and spring is on it's way
Oh tidings of comfort and joy
Comfort and joy
Oh tidings of comfort and joy

— Ale mamo, w tym roku też musimy iść? — stękał mały Morpheus, patrząc na gości i domowników, ubierających obuwie wyjściowe. Przed chwilą rozpalili Pieniek Yulowy, którego ozdabiali z Jonathanem oraz Antoniuszem tego poranka, w gałązki jagodowe i liście ostrokrzewu, co było wyzwaniem, ponieważ Morpheus chciał się skupić na wyryciu runy ochronnej, dla wsparcia magii rytuału i dać sobie spokój z resztą, ale Jonathan i Antoniusz wczuli się w świąteczny klimat i prawie pokłócili na temat estetyki laurowiśni.

— Oczywiście, że musicie, to tradycja, poza tym Anthony wydaje się być zainteresowany — wskazała głową na chłopca Shafiqów. Sama włożyła swoje eleganckie futro z norek i otuliła szyję jedwabną apaszką. Godryk czekał już z resztą starszyzny w drzwiach.

Tradycyjnie Wassailing robiło się w styczniu, ale nie w ich rodzinie. Tutaj korzystano z tego, że ogromna rodzina jest w komplecie, razem ze wszystkimi ciotkami, wujkami, synami i tak dalej. Dlatego Morpheus, już głodny, bo kazano im pościć od śniadania, wciągnął niechętnie buty, zimowy płaszcz oraz szal i schował ręce do kieszeni. Śpiewania z niego nie wycisną!

Poszli więc wszyscy, z mężczyznami na czele, niosącymi wielki garnek cydru, nad którym zamówiono modlitwę do Matki trzymając się w kole za ręce, śpiewając tradycyjne pieśni, aby Godryk mógł skropić drzewa w ich ogrodzie i w sadzie cydrowym napitkiem zmieszanym z plastrami cytryny oraz goździkami, aby zapewnić roślinności płodność w następnym roku solarnym.

Morpheusowi wręczono pochodnię, aby się nie zgubili pośród drzew. Wolał znacznie bardziej siedzieć samotnie przy kominku, ale jego matka i Elise się wczuły, ponieważ miał gości i zmusiły ich do absolutnie każdej zbiorowej czynności. Przeszli już przez dekorowanie domków z piernika, strojenie choinki i wieszanie wieńców, poszli na cmentarz złożyć ofiary dla przodków, a teraz jeszcze to.

Mały Longbottom czekał już na ucztę, która pozwoli im się najeść i spędzić czas tylko w swoim gronie, we trójkę.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#2
09.12.2025, 16:48  ✶  
Święta to szczególny czas, kiedy obecność służb porządkowych w przestrzeni publicznej jest nad wyraz pożądana. Wzrasta ilość wypadków w powietrzu — wszyscy spieszą się gdzieś, załatwiają sprawy na ostatnią chwilę. Niektórzy czują już ducha świętowania: za wiele zła odpowiedzialni są pijani miotlarze. Na szczęście nad bezpieczeństwem Brytyjczyków czuwają dzielni Brygadziści i wychwytują pijaków na miotłach.
— Panie władzo — Woody zakrztusił się śmiechem, szarpiąc Aarona, który konfiskował właśnie jego miotłę. — Panie władzo, to się nie powtórzy.
Po służbie, a przed kolacją skitrali się w jakimś dalekim zakątku Doliny. Mała kolejeczka, żeby się rozgrzać przed świętem, i pokazywali sobie na skrytej między drzewami polance triki na miotle. Dopóki Aaron zdradliwie nie wyciągnął służbowego blankietu. Tak oto Celemens Longbottom otrzymał mandat za prowadzenie miotły w stanie nietrzeźwości sygnowany nazwiskiem funkcjonariusza Moody'ego, co wybitnie ich obu ubawiło.
— Panie władzo, bo się spóźnimy i żona cię wytarga za uszy. — Woody użył ostatecznego argumentu. Wolał nie wyobrażać sobie, co dla niego ma przygotowane na tę okoliczność Tessa. — Osusz mi dupę i idziemy — zakomenderował, wystawiając się do kumpla odpowiednio. Bo elegancki płaszczyk miał na tyłku mokrą plamę, która mogła zdradzić, że to nie warta im się przedłużyła.

Przyszli spóźnieni ledwie troszeczkę. Tak że rodzinny pochód złapali na samym początku, a Godryk — choć spojrzał na nich osądzająco — nie skomentował sprawy, puszczając im płazem. Wyglądali przecież absolutnie niewinnie. Poważne miny, nie ma to-tamto. Godność, piękno i młodość uosobione w dwójce kretynów, którzy oczywiście byli na służbie i stąd opóźnienie.
Przechodząc na swoje miejsce w szeregu, Woody pomachał dyskretnie Tessie, pstryknął Morpheusa w ramię, wyczochrał Anthony’emu włosy i taktycznie przypadkowym kopnięciem sypnął Jonathanowi śniegu na lakierki (czy cokolwiek za absurdalnie eleganckie buty wybrało to dziecię).
I oto Longbottom był gotowy na pozycji.


piw0 to moje paliwo
Karma police
"Bijące serce Zakonu" – cytat by Woody Tarpaulin (czyli twój stary najebany gada z kolegą o tym, jak był zomowcem i pałował księży na ulicach)
wiek
52
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Auror na pełen etat, majster na pół
Myślisz sobie, "ale skurwysyn", i masz w sumie rację. Szczupły, zawsze schludnie ubrany mężczyzna w średnim wieku o jasnobrązowych włosach. Niby chudy, ale jednak byk. Jak na kogoś raczej średniego wzrostu (mierzy dokładnie 1,78 m), podejrzanie mocno lubi patrzeć z góry na przestępców, których przetrzymuje w swojej sali przesłuchań. Wygląda na starszego, aniżeli jest w rzeczywistości: na jego twarzy zaczynają już rysować się zmarszczki, a pod zmęczonymi, ciemnozielonymi oczyma, widać cienie od niewyspania. Nie jest kimś, kto przesadnie dba o swój wygląd, a jednak, przepisowy mundur aurora zawsze ma idealnie wyprasowany, kołnierzyk koszuli stoi sztywno, a buty – wydają się być świeżo pastowane. Wyważenie Aarona wynika z wtłoczonego przez lata służby aurorskiego rygoru, zaś wojskowa elegancja – z przekonania o potrzebie zachowywania wewnętrznej dyscypliny bez względu na okoliczności. Przynajmniej w godzinach pracy jest elegancki, bo po cywilnemu ubiera zwykle stare łachy robocze, w których jest mu najwygodniej. Widać po nim, że pracuje manualnie, ręce ma bowiem szorstkie, z widocznymi odciskami. Jego ruchy cechuje precyzja i pewność siebie. Na co dzień pachnie wodą po goleniu (od lat tą samą), roztaczając wokół siebie mdłą woń najtańszej kawy z ministerialnego automatu, zmieszaną z dymem papierosowym. Na prawej ręce ma dwa tatuaże, które zwykle chowa jednak pod zaklęciami maskującymi.

Aaron Andrew Moody
#3
09.12.2025, 21:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.12.2025, 21:06 przez Aaron Andrew Moody.)  
"Zima znowu zaskoczyła miotlarzy". Moody słyszał to co roku w okolicach Yule, gdy zaczynało mocniej śnieżyć. Bardziej niż zima zaskoczyć potrafili tylko brygadziści czuwający w pobliżu najważniejszych węzłów komunikacyjnych. Tradycją było już, że na świątecznych patrolach wlepiali najwięcej mandatów, bo ludzie latali wtedy jak wariaci.
No kto to widział, żeby dorośli, odpowiedzialni przecież ludzie tak się zachowywali? Ależ beczkę Woody wywinął na swojej miotle! W nadpowietrznej akrobacji przełożył nogi przez miotłę, zachowując przy tym doskonały balans aerodynamiczny. Trzonek miotły nawet nie zadrgał w turbulencji, zdołał bowiem przyjąć na powrót stabilną pozycję. W ostatniej chwili wyhamował, nie chcąc skosić ośnieżonych gałęzi drzew, rozpościerających się niewielkim zagajnikiem wokół polany.
Aaron gwizdnął z podziwem. To było tak dobre, że aż... Nielegalne.
Niecna myśl narodziła się znienacka w jego głowie. Gdy Woody szczęśliwie wylądował obok niego na ziemi, Aaron podszedł do niego z promiennym uśmiechem wymalowanym na twarzy, choć nie po to, żeby mu pogratulować. Nie, Aaron po prostu wręczył Woody'emu mandat. Za jazdę po pijaku, bo na to, w przeciwieństwie do tego, co przyjaciel wyczyniał na miotle, miał paragrafy! Nieważne, że oboje strzelili sobie po strzemiennym odmeldowując się ze służby. Funkcjonariusz Moody rechotał głośno, próbując wydusić z siebie standardową formułkę, którą wygłaszali w trakcie konfiskaty mienia.
– No proszę, jeszcze dołóżmy do tego wszystkiego próbę zastraszenia funkcjonariusza wypełniającego obowiązki służbowe – rzucił żartobliwie, zaklęciem osuszając płaszcz Woody'ego. Wyglądało w porządku, mogli więc pokazać się rodzinie. – Szaliczkiem cię jeszcze może otulić? – dodał, otrzepując sobie śnieg z kołnierza.

Nawet Moody czuł magię świąt. Po drodze do Warowni rozgadał się wesoło, widać po nim było, że cieszy się na wspólną kolację. Międzyczasie przypomniał sobie nawet, że coś podobnego do akrobacji Woody'ego odwalił na swojej miotle Turgyenev na mistrzostwach świata w quidditchu w dwudziestym drugim. Kojarzysz go, ten rudy taki, szukający reprezentacji Jugosławii? Widziałem relację w starej kronice. Okiwał wówczas szukającego Irlandii, który nie wytrzymał pędu, i zwyczajnie wypadł ze swej miotły. W środowisku sportowym wywołało to duże kontrowersje dotyczące testowania dopuszczonych do użytku mioteł, przez co z udziału w mistrzostwach wykluczono eksperymentalne modele, nie spełniające wymogów bezpieczeństwa. Cholera, ale gdyby skrócić jeszcze trzonek...
Aaron gadał tak, i gadał, jak zawsze, gdy był czymś ucieszony, a cieszył się szczerze, bo dostał w tym roku wysoki dodatek świąteczny. Dzięki temu udało mu się kupić ładny prezent dla Alka, który miał dzisiaj urodziny. Dla małej Millie... No i dla Maddie. Kolczyki. Złote, ale skromne. Żaden badziew z bazarku, ani ta ręcznie robiona biżuteria, którą nosiła jeszcze w szkole. Nie, żeby jej nie lubił, bo we wszystkim wyglądała przecież ładnie, ale... Ale chciał, żeby wyglądała jeszcze ładniej.

Przywitał się ze wszystkimi w Warowni, przygarniając do siebie ramieniem żonę, która trzymała w ramionach Mills. Sam wziął na barana Alka, który miał dzisiaj urodziny. Być może nieco nieodpowiedzialnie kupił mu... Miotłę. Dziecięcą miotełkę, na której szalały berbecie takie jak on, natomiast starsze dzieciaki na siłę zdejmowały zabezpieczenia antygrawitacyjne, żeby latała wyżej i szybciej. Miał nadzieję, że nie rozwali Warowni, gdy już wreszcie odpakuje swój prezent. Przewidywał jednak, że szybko zacznie próbować tego, co Aaron i Woody namiętnie wyczyniali w młodości z własnymi miotłami, które w mistrzostwach świata w quidditchu na pewno zostałyby szybko zbanowane.

Aaron ziewnął ukradkiem, zasłaniając przy tym buzię, gdy poczuł, że Alastor w żartobliwym upomnieniu pacnął go po głowie. Przed świętami brał jeszcze więcej godzin dyżurowych, bo był to łatwy zarobek.  A jak się miało na utrzymaniu całą rodzinę, no to trzeba było przecież pracować. Bogowie kochani, a teraz będą jeszcze śpiewać do tego głupiego pieńka, czy coś takiego... Znając wujka Godryka, to dziwne, że nie wyśpiewywali na głos treści pozwolenia na ścięcie pomnika przyrody. Aaron mrugnął do zbuntowanego Morpheuska, który zaciskał gniewnie usta, jak gdyby śpiewanie religijnych pieśni było najgorszym, co mogłoby go w życiu spotkać. 


– You're too difficult.
– The situation is difficult, not me.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#4
09.12.2025, 21:47  ✶  
Yule u Jonathana wyglądały zazwyczaj nieco inaczej. W domu zapewne już jedliby kolację, a potem, po otworzeniu prezentów, wszyscy usiedliby przy kominku z gorącą czekoladą i ktoś na pewno przeczytałby rozdział jakiejś tematycznej powieści. Jednak jako że jednak mieszkająca w Irlandii kuzynka ojca Jonathana podobno postanowiła odstawić wielką scenę (młody Selwyn nie znał szczegółów, ale usłyszał coś o sprzedaniu majątku, hazardzie, ciąży i trzech kochankach) jego rodzice musieli szybko się do niej udać (matka przy tym bardzo teatralnie narzekała na dramatyczność Selwynów) i ostatecznie Jonathan został gościem w Warownii. Nie że narzekał.
Zdecydowanie nie narzekał.

Co więcej, prawdopodobnie w pewnej kontrze do Morpheusa, absolutnie nie chciał przegapić żadnej z tradycji Longbottomów i poświęcł zdecydowanie za dużo energii, na dekorowanie pieńka, niemal kłócąc się przy tym z Anthonym. A potem, na zgodę, nie wtrącał się za bardzo w pomysły Shafiqa na zdobienie piernikowej chatki.
– Daj spokój Morphy. Będzie fajnie - powiedział otulające szyję czerwonym szalikiem. – Zresztą nie wiesz, że jak ktoś marudzi w Yule, to potem marudzi cały rok? – Zmarszczył brwi, a jego ręcę zamarły w połowie zapinania guzików płaszcza. Jedna z ciotek Selwyn, inna niż ta z Irlandii, zawsze mówiła tak do swojego męża i Jonathan jakoś zawsze zakładał, że do pewnego stopnia musiała być to prawda, ale teraz gdy powiedział to na głos… Zabrzmiało to strasznie głupio i dziecinnie. A przecież Jonathan nie był, ani głupi, ani dziecinny. Wręcz przeciwnie był już niemal dorosły!
I już miał powiedzieć coś jeszcze przyjaciołom, kiedy dołączył do nich kolejny z braci Morpheus i jeszcze inny mężczyzna, na oko trzydziestoletni w towarzystwie podobnie starej kobiety. No i mieli ze sobą jakieś dzieci. Zapewne ich dzieci. Jedno już chodziło, a drugie, wciąż w ramionach matki wyglądało, podobnie jak inne niemowlaki, jak obecny mugolski premier Wielkiej Brytanii.

Wyszli na zewnątrz i Selwyn wydał z siebie ciche oburzenie, gdy śnieg spod butów Clemensa, zaatakował jego własne, nowe, obuwie, a sam starszy Longbottom poczochrał włosy Anthony'ego.
Młody Gryfon, gdy już przypomniał sobie, że jego buty i tak były we śniegu, spojrzał na Shafiqa i uśmiechnął się.
– Tragedii nie ma – powiedział i szybko zaczął poprawiać fryzurę Tony'ego. – Morphy, to po co w ogóle alkoholizujecie ten las?

the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#5
09.12.2025, 22:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.12.2025, 22:13 przez Anthony Shafiq.)  
Cóż za parszywe kalumnie to babsko wygaduje!
Antoniusz był zaiste oburzony insynuacją, że jest JAKKOLWIEK zainteresowany wędrówką do lasu. To prawda, zdobienie pieńka okazało się całkiem zabawne, zwłaszcza w kontekście podjudzania Jonathana i kwestionowania jego nabrzmiałych młodzieńczą pewnością siebie decyzji dekoratorskich, podobnie z resztą jak ozdabianie piernika było bardzo miłe, bo razem z Morpheusem mogli ułożyć szaradę, która teraz ociekała runicznym lukrem ze stwardniałego ciasta.

ALE LAS?!

Anthony nienawidził lasu całym swoim miejskim sercem, a drzewa jawiły mu się najpiękniejsze przemielone na pulpę z której zmyślni rzemieślnicy czynili papier.

Tymczasem w domu zaczęło być coraz więcej ludzi i coraz więcej - zgroza - bobasów, a jego mina pełna obrzydzenia nakłaniała stare kobiety, do testowania siły jego charakteru i podsuwania mu tych poruszających się ziemniaków pod nos. Toć to nie różniło się za bardzo od mandragory i zdecydowanie Anthony kijem od szczotki nie chciałby przesuwać żadnego z śmierdzących fekaliami i wymiocinami namiastek ludzi, a co dopiero dotykać. 

Dlatego też mierząc piekło zewnątrza z piekłem jakie powoli zaczęło narastać w środku (miotła! Jakież to było nieodpowiedzialne! I to byli Ci słynni dorośli?!), nasunął buty na stopy.

– Ejże! – w końcu okrzyk prosty w konstrukcji, niosący jednak wiele emocjonalnego ładunku wszechogarniającej go irytacji rozniósł się wkoło, gdy Clemens naruszył strukturę misternie układanej fryzury, o którą dbał mocno, bo przecież w każdej chwili mogła się olukrzyć podczas plebejskich rozrywek dekoracyjnych. Ale teraz? Włosy w nieładzie a nawet nie wiadomo, gdzie ten starszy brat jego najserdeczniejszego przyjaciela mógł mieć ręce! Czy on je w ogóle umył po powrocie do domu? Czy on je mył kiedykolwiek?! – Co to za w ogóle niedorzeczne porzekadło o tym marudzeniu, kto w ogóle mówi takie rzeczy! – Zamarudził, próbując ułożyć sobie pociemniałe z braku słońca kosmyki, ale czynił to nieporadnie, bo nie miał lustra, ale za to miał już sporo nerwów i zmęczenia mnogością aktywności, którymi co rusz byli zasypywani. Z pomocą ruszył mu Selwyn i na tyle go to wytrąciło z równowagi że - o błogosławiona ciszo - zamilkł, nie wiedząc za bardzo co podziać z oczami, finalnie odnajdując czubki własnych butów za szalenie interesujące.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#6
22.12.2025, 16:17  ✶  

Szli dalej i w pewnym momencie to, co dla Jonathana początkowo było fascynującą tradycją, przy którymś alkoholizowanym drzewie, zaczęło robić się nudnym zajęciem i nawet ciche dyskusje z przyjaciółmi odnośnie tego, czy powiedzenie o marudzeniu było prawdziwe, czy też nie, nie pomagały. Początkowo nuda objawiała się jako coraz to żywsze rozglądanie się w poszukiwaniu jakiś atrakcji. Potem coś podejrzanie za często kopał śnieg, a potem... Potem wpadł na pomysł. Głupi dla dorosłych, którzy zapewne potem będą ich szukać, ale dla niego genialny.

Gdy któreś z małych ziemniaków, inaczej zwanych dziećmi, rozpłakało się ze sobie tylko znanego powodu (na pewno dekoncentrując przy tym przynajmniej część pochodu), młody Selwyn wykorzystał tę okazję i zaciągnął Morpheusa i Anthony'ego na bok, tak aby w trójkę zniknęli pomiędzy drzewami.
– Wiesz co, Morphy? To nie tak, że narzekam, ale chyba rozumiem czemu chciałeś zostać w domu. Powinniście dorobić do tej tradycji jakąś oprawę muzyczną. Trąbki. Bębenki. Może skrzypce? I brokat w cydrze! – powiedział do przyjaciela, rozglądając się po niewielkiej przestrzeni, którą otaczały drzewa. Schylił się i zaczął formować niewielką kulkę. – Uwierzycie, że jeszcze nie lepiłem w tym roku bałwana? Skan-da-li-czne. Ale to nic, zaraz to naprawimy, bo widzicie chodzi w ogóle za mną taki pomysł. Najpierw ulepimy trzy bałwany, a potem weźmiemy patyk i spróbujemy jednym ruchem obciąć im głowy. Czytałem ostatnio jeden dramat. No... Pierwszą wersję dramatu. Jeden znajomy zostawił rodzicom do oceny. Było tam dużo o ścinaniu głów czarnoksiężnikom jednym machnięciem zaklętej szabli. Świetna lektura. Rodzicom się nie podobało. Mi szalenie, ale nie mogłem się z nimi o to pokłócić, bo wcześniej zakazali mi czytania tego i nie chce aby się dowiedzieli, że jednak to zrobiłem. Prawdziwe tortury. Naprawdę – gadał i jednocześnie lepił bałwana, który... Był raczej bardzo mały, robionym na szybko bałwanem, niż tym co wyobrażał sobie, że ulepi w tak krótkim czasie.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#7
28.12.2025, 13:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.12.2025, 13:38 przez Anthony Shafiq.)  
Anthony J. Shafiq nienawidził lasu i była to nienawiść wzajemna. Las zimą wydawał się jeszcze gorszy. Zimniejszy. Mokrzejszy. Irytujący w samym sercu swojego istnienia.

A jednak nie zamieniłby się ani na moment, teraz z parą swoich najlepszych przyjaciół tutaj, pośród drzew, na powietrzu, które powinno znajdować się zdecydowanie po drugiej stronie okna, gdy człowiek wygrzewa swoje stare nastoletnie kości przy kominku.

Milczał przez całą drogę, uważając na swoje wrażliwe gardło. Nie musiał z resztą starać się o wypełnianie przestrzeni dźwiękowej mając u swojego boku kogoś takiego jak Jonathan, dla którego aktywne milczenie najprawdopodobniej sprawiało realny, fizyczny ból.

Mimo wszystko jednak, gdy przystanęli, nie wywrócił oczami na wyrażenie pragnienia ściącia głowy trzem bałwanom. Czy rzeczywiście o to chodziło? Nie był pewien, w pewnym momencie dość niegrzecznie wyłączając się i skupiając tylko na ciepłym tembrze głosu Selwyna i kolejnych krokach.

Ta podróż nigdy się nie skończy - myślał jeszcze przed chwilą, ale teraz na szczęście mógł przystanąć i toczyć kule… oczywiście magią, no bo przecież nie ubrudziłby sobie rąk…

Turlanie kuli magią translokacji na poziomie zdolnego ucznia Hogwartu czyli ◉○○○○ Translokacja
Rzut O 1d100 - 69
Sukces!

Oczywiście szło mu wybitnie dobrze. Kula zdecydowanie przewyższała najśmielsze oczekiwania wszystkich zebranych, Anthony szczęśliwie nim dał się pochłonąć swojej nieposkromionej ambicji przypomniał sobie, że jeszcze powinien utoczyć dwie pozostałe.

- Trochę szkoda będzie im obcinać te głowy- przyznał cicho, mając na myśli oczywiście tylko swojego bałwana, który był taki piękny, nawet jeśli dopiero ulepił w pocie czoła i bólu nadgarstka, którym kręcił różdżką kołowe ruchy nadające odpowiedni kierunek rzeźbie na miarę Michała Anioła, a druga była w trakcie. - Czy w takim razie wyczarujemy im jakieś… peleryny? Tak żeby byli bardziej czarnoksięscy? Albo groźne miny z… szyszek? - powątpiewał czy z szyszek da się komukolwiek zrobić groźną minę, ale - co musiał przyznać - nawet się zaangażował w tę zabawę.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#8
04.01.2026, 17:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2026, 18:02 przez Morpheus Longbottom.)  

Morpheus bardzo chciałby wzruszyć ramionami i powiedzieć, że nie wie, czemu starszyzna rodu kropi cydrem drzewa. Ale wiedział dokładnie, bo każdy jeden członek rodziny opowiadał o tym dokładnie odkąd zrozumiał słowa, a pewnie też i wcześniej, gdy spoglądał na świat tępym wzrokiem niemowlaka.

— Podpowiedz to ojcu, będzie przeszczęśliwy za te sugestie — odpowiedział Jonathanowi, wywracając oczami i chowając dłonie pod pachy. Było strasznie zimno. Odłączyli się od korowodu, Morpheus zrobił to wytykając język na Clemensa oraz jego przydupasowego kolegę, wcześniej jednak sprawdzając, czy Tessa go nie widzi. Była najlepszą częścią jego brata, chociaż nie miał pojęcia, co w nim widziała.

Wziął się za lepienie bałwana, ale jakoś bez entuzjazmu. Ścinanie szablami brzmiało za bardzo jak obowiązek treningu i kojarzyło z poranną musztrą niż zabawą.

— Nie da się ściąć komuś głowy magiczną szablą, Jonathan. Znaczy jednemu może, ale musisz tracić między kręgi, większość osób kończy jak Prawie Bezgłowy Nick. Trzech? Brednie i kalumnie.

Usiadł na pieńku i machnął różdżką na śnieg.


Kształtowanie ◉○○○○: poziom jak uczeń Hogwartu, robię bałwana
Rzut O 1d100 - 13
Akcja nieudana


Zamiast bałwana wyszedł mu mokry pagórek, więc dał sobie spokój i zamiast tego zaczął patrzeć na nocne niebo. To go interesowało, a nie jakaś mokra miazga.

— Możecie założyć któremuś moją czapkę — powiedział, rzucając im rzeczoną.

A później skupił się na nieboskłonie.

— Może będzie widać w tym roku Ursidy, niebo jest czyste.

Większość widziała na niebie tylko Gwiazdę Polarną, niektórzy kojarzyli Małą Niedźwiedzice. Dla niego firmament był szeroką księgą pełną mitycznych historii, zależności, wpływów oraz mocy. Na niebie jasno świecił Castor i Polux, gwiazdozbiór Taurusa nad Orionem, Canis Minor z Procjonem. Ale najjaśniejszą gwiazdą nocnego nieba zimną nie była wcale Gwiazda Północna. Nie. Zimną, gdy mróz szczypał w oczy i malował czarne włosy Morpheusa szronem, najjaśniej na niebie świecił Syriusz.

Morpheus uśmiechał się do nocnego nieba i do błyszczącej psiej gwiazdy, żeby zaraz chwycić w ręce trochę śniegu, zlepić go w kulkę i rzucić nią w Jonathana.


Aktywność fizyczna ◉◉○○○: bo to był całkiem fit dziecion, rzucam śnieżką.
Rzut O 1d100 - 75
Sukces!


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#9
04.01.2026, 19:34  ✶  
Anthony był zadowolony z efektu swoich działań, to, że był głęboko rozczarowany efektem działań Morpheusa pozostawił dla siebie. Myśli łatwo uciekały mu znów, rozlewały się na boki nieuporządkowane lingwistycznie, kiedy próbował dobrać słowa do uczucia, stanu, który posiadał tutaj, na ziemiach Longbottomów, daleko od tego co było mu znane, choć przecież, przez Morpheusa, będące znane mu doskonale.

Dziwne ciepło wokół serca zdawało się nieadekwatne do któregokolwiek z języków skandynawskich, które pierwsze przychodziły na myśl przez wzgląd na śnieg. Włosi z kolei co prawda mieli tyle śniegu w Andach, jednak... jakaś nastoletnia nostalgia, pamięcią pokoleń najprawdopodobniej szarpana, albo przeczytaniem ksiąg spisywanych dłonią bardzo starych ludzi przez oczy, które tylko wtórnie mogły poczuć... ten ciężar na piersi. Ten uśmiech pozbawiony radości i entuzjazmu pierwszych doświadczeń.

Westchnął i powędrował wzrokiem tam, gdzie powędrował jego przyjaciel. Ku niebu. Klarowne i czyste, czerń przyobleczona świetlistymi kropkami, tak ważnymi dla nich podczas niektórych zaliczeń, tak ważnymi dla Morpheusa cały czas w sumie. Bez trudu znalazł Oriona, którego kształt tańczącego aborygena nie dał się zatrzeć w pamięci, mimo tego, że zaliczenie z tematu rozmieszczenia gwiazdozbioru mieli w ubiegłym roku. Jego pas trzech gwiazd... trochę jak oni tu teraz we trzej stali.

Przyjemne.


–Корабли караваном в пустыне,
Убегают к просторам вселенной,
Покорять безупречные силы,
Как в создателя данную веру.

Приоткроют небесное пламя,
Орион своих звездных набросок,
Что церковной свечой догорает,
В понимание темных полосок.

Сила времени в скорости звука,
Так ничтожна, как пыль на дороге,
А вращение мощного круга,
Остановка на данном пороге.

Астероиды, как листы по ветру,
Распыляют созвездия время,
Уронив на безлюдных планетах,
Своей жизни бесплодное семя…
– powiedział cicho, wyrecytował właściwie z pamięci. Zrobił to bardziej nawet dla brzmienia głosu. Dla nostalgii, która zdała się w tej barwie prawdziwsza niż w jakiejkolwiek innej.

Zaraz potem zdał sobie sprawę, że widzi też gwiazdę, która świeci najjaśniej, wzrok sam ku niej ściągnął. To była... psia gwiazda. Czyż nie śmiał się, że pasuje do Longbottoma, przez wzgląd na dom z którego się wywodzi? I choć życzenia zwyczajowo wypowiadało się na widok gwiazdy spadającej, tak on mimo wszystko pomyślał je teraz. Aby nic ich nie poróżniło. Ani teraz, ani nigdy. Życzył im solennie w tym świątecznym czasie przyjaźni na całe życie. Przywilej młodości, by mieć nadzieję, na dożycie starości bez opłakiwania siebie wzajem przedwcześnie.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#10
18.03.2026, 01:40  ✶  
Jonathan był świecie przekonany, że Morpheus się mylił i zdecydowanie dało się ściąć trzy głowy jedną magiczną szablą.
– Oczywiście, że to jest możliwe – prychnął, odsuwając się nieco od swojego bałwana. – A jeśli nawet nie jest to tylko dlatego, że świat czekał na mnie abym tego dokonał. Zresztą skąd wiesz? Próbowałeś – Nie że koniecznie planował ścinać trzy głowy, ale gdyby już musiał... To na pewno by mu się udało. W końcu w jego głowie nie brzmiało to, aż tak trudno no i przecież chodziło o magiczną szablę. Magiczną. A magiczne szable miały to do siebie, że działały lepiej niż zwykła broń biała, już nie wspominając o tym że ta magiczna szabla byłaby władana przez niego samego, a przecież wszyscy mówili mu że był magiczny. No... Może nie magiczny, a czarujący, ale przecież to było niemal to samo.
Zlapał czapkę od Morpheusa, ale zanim założył ją na głowę jednemu z bałwanów, jeszcze zerknął na Anthony'ego.
– Miny z szyszek to naprawdę dobry pomysł. Możemy zrobić im dzięki temu takie wkurzone brwi– przyznał drugiemu Krukonowi rację. – I nie przejmuj się ich głowami. W końcu to czarnoksiężniczy. Oni już i tak stracili głowę dla czarnej magii – powiedział wesoło po czym nieco spoważniał. – No chyba że nie chcesz. To nie musimy.
Nie zdążył jednak zdecydować, czy ostatecznie oszczędzić lodowych zwolenników czarnej magii, czy też wydać na nich wyrok, bo Morpheus wspomniał coś o gwieździe i to na tyle przekonująco, że sam Selwyn zatrzymał się i spojrzał w niebo. Absolutnie nie znał się na badaniu nieboskłonu, ale musiał przyznać, że gwiazdy wyglądały dzisiaj naprawdę świątecznie. Uśmiechnął się słysząc jak Anthony wypowiada wiersz nawet jeśli nie rozumiał jego słów i przez chwilę pomyślał, że gdyby tak miało być zawsze to w sumie mógłby już każde Yule spędzać z przyjaciółmi.
– Ładny wiersz. O czym mówi? – spytał, ale w tym momencie został okrutnie zdradzony przez przyjaciela.
Śnieżka Morpheusa, lodowaty pocisk zdrady trafiła go w prawię ramię, a Jonathan niewiele myśląc tak dramatycznie złapał się za nie i wydał zmuszony krzyk.
– Et tu, brute? – wymamrotał ochrypłym tonem. – Anthony! Pomścij mnie! – wykrzyczał jeszcze, po czym zatoczył się padł w śnieg udając martwego, szybko żałując że przed swoją śmiercią nie zdążył wygłosić dramatycznego monologu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Aaron Andrew Moody (621), Anthony Shafiq (1024), Jonathan Selwyn (1041), Morpheus Longbottom (680), Woody Tarpaulin (289)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa