beauty and terror
just keep going
no feeling is final
Droga Rosalie,
dziękuję za Twój list. Przyjmuję propozycje mariażu, jednak nie posiadam córki o tym imieniu. Ulysses jest moim najstarszym synem i rozpocząłem poszukiwania odpowiedniej kandydatki na żonę dla niego.
Rozważę jednak Twoją propozycję względem ponownego zamążpójścia mojej jedynej córki. To doskonała partia.
mile zaskoczył mnie zarówno Pani list, jak i artykuł. Nie jestem pewny, dlaczego dokładnie znalazłem się w gronie "najbardziej pożądanych kawalerów Wielkiej Brytanii", ale niesamowicie mi to schlebia i mogę jedynie podziękować za uroczy artykuł. Dołączam więc odpowiedzi na listę pytań i mam nadzieję rozwiać nieco tę aurę "tajemnicy" o której wspomniano.
Zamiatanie pędzlem piachu może wydawać się nudnym zajęciem, ale zapewniam, że nudę wynagradzają odkryte znaleziska, szczególnie te ledwo nadgryzione zębem czasu, lub te o magicznych właściwościach. Najciekawszym znaleziskiem było starożytne, "magiczne lustro" z okresu bizantyjskiego, które miało niegdyś odstraszać demony i chronić przed złem. Wciąż badam jego naturę i użyteczność, a jeśli okaże się prawdziwe, zapewne trafi na szczyt listy moich odkryć.
2. Jakie jest Pańskie największe marzenie?Zwiedzać świat i odkrywać jego tajemnice. Zarośnięte bluszczem ruiny, rozbite statki, opuszczone zamki, tyle sekretów i skarbów historii, pochłoniętych przez czas i zapomnianych przez ludzi. Nic tylko zwiedzać!
3. Dokąd zabrałby Pan na spotkanie swoją ukochaną?Zawsze powtarzano mi, że tym, co porusza serce, jest sztuka. Teatr, galeria, muzea, opera... Wszystkie te miejsca są zbiorem emocji i uczuć. Pałacem myśli, nad którymi można rozprawiać godzinami. Moim zdaniem to doskonała okazja na bliższe poznanie.
4. Co byłoby dla Pana decydujące przy zapraszaniu kobiety na randkę?Mam słabość do kobiet inteligentnych i takich, które mają w sobie pasję i pragną ją rozwijać. Nie ma nic przyjemniejszego od słuchania kobiety, która z przejęciem rozmawia o tym, na co kocha poświęcać swój czas.
5. Co lubi Pan robić w wolnym czasie?Głównie zagłębiam się w świat literatury i poezji. Lubię też spacery, ale najbardziej kocham muzykę. Szlifuję więc grę na instrumentach strunowych.
6. Czy chce Pan przekazać coś od siebie czytelniczkom Czarownicy?Drogie Panie, walczcie o swoje ambicje i cele, nawet jeśli droga jest mglista, a deszcz nieustannie rozrywa chmury. Tylko tak będziecie mogły ruszyć się z miejsca. Nie egzystujcie, tylko żyjcie. Póki jeszcze jest szansa na ujrzenie tęczy.
Szanowna Pani Coral,
w pierwszej kolejności chciałbym podziękować Pani za list. Miałem taką możliwość i muszę przyznać, że powstanie takiego artykułu pozytywnie mnie zaskoczyło. Prosiłbym o przesłanie mi dokładnych kryteriów, którymi kierowała się szacowna Redakcja Czarownicy przy sporządzaniu tego rodzaju rankingu. Zajęte przeze mnie siódme miejsce w rankingu jest stanowczo za niskie, biorąc pod uwagę moje dokonania sportowe i popularność, jaką mogę się poszczycić.
Bardzo chętnie odpowiem na przesłane przez Panią pytania, zaspokajając tym samym ciekawość Redakcji oraz wiernych czytelniczek Czarownicy. Pragnę również docenić starania Pani i pozostałych członków Redakcji w przygotowanie rankingu Najbardziej Uroczych Czarownic.
Niewątpliwie jest to moja kariera sportowa. Wszystko zaczęło się od młodzieńczych marzeń i pasji. Było nią i nadal jest latanie na miotle. Napawa mnie dumą to, że jestem częścią zespołu zawodników dzielących właśnie tę pasję, wolę walki i ducha sportowej rywalizacji. Dążę do tego aby zapisać się na kartach historii szlachetnego sportu, jakim jest Quidditch. Odniesienie sukcesu w sporcie wymaga ogromu ciężkiej pracy i determinacji. Traktuję to jako jeden z etapów w swoim życiu - nadejdzie w końcu czas aby go zakończyć i rozpocząć następny. Nie zamierzam osiadać na laurach. Chciałbym dzielić się swoim doświadczeniem zawodowym jako trener jednej z drużyn, może nawet Zjednoczonych z Puddlemere. Nie widzę siebie siedzącego za biurkiem w Departamencie Magicznych Gier i Sportów.
Podróż dookoła świata. Z racji wykonywanego zawodu i własnych zainteresowań całkiem sporo podróżuję w czasie wolnym. Spełnienie takiego marzenia wymagałoby przeznaczenia roku albo nawet dwóch lat na podróżowanie po całym świecie bez przerw na powrót do Wielkiej Brytanii, na co obecnie nie za bardzo mogę sobie pozwolić. Pozostawię sobie zrealizowanie tego marzenia na czas, w którym przestanę grać w barwach Zjednoczonych z Puddlemere i spełnię się jako trener jednej z drużyn Quidditcha.
Najprawdopodobniej na piknik na łonie natury, z dala od zgiełku magicznego Londynu. Wybór miejsca nie byłby przypadkowy - spotkania z partnerką powinny pozostać w sferze prywatnej, co nie oznacza zamknięcia się w czterech ścianach. Jest nieco łatwiej zachować prywatność podczas spotkania z ukochaną w lesie czy nad jeziorem, niż w środku miasta.
Podczas pierwszej randki to zawsze będzie atrakcyjność fizyczna. Dopiero wtedy mogę przekonać się, czy piękna kobieta, z którą poszedłem na randkę, okaże się dla mnie wystarczająco interesująca abym chciał ją lepiej poznać. Jeśli tak będzie to podczas kolejnego spotkania decydujące staną się jej osobowość i zainteresowania, stanowiące jeden z istotnych tematów do rozmowy oraz okazją do spędzania razem czasu.
Poza lataniem na miotle, moją drugą pasją jest fotografia. Podczas wszystkich swoich zagranicznych wyjazdów i odbywanych po okolicy wycieczek nie rozstaję się z aparatem fotograficznym. Zawsze staram się zrobić jak najwięcej zdjęć, które potem mogę pokazać swojej rodzinie i przyjaciołom. Preferuję aktywne formy wypoczynku. Chętnie odbywam piesze albo konne wycieczki między innymi Dolinie po Godryka. Staram się uczestniczyć w spotkaniach klubu pojedynkowego, klubu podróżniczego oraz brać udział w rozmaitych wydarzeniach kulturalno-rozrywkowych. Na tyle, na ile pozwala mi mój napięty grafik.
Drogie Panie, nie rezygnujcie z siebie. Wszyscy mamy jedno życie i warto zapełnić je fantastycznymi wspomnieniami. Nigdy nie jest za późno na odkrywanie swoich talentów i pasji, niezależnie od wieku i doświadczenia. Możecie osiągnąć wszystko, o czym marzycie. Postawienie pierwszego kroku jest zawsze najtrudniejsze, jednak warto iść dalej i się nie zatrzymywać... przynajmniej dopóki nie uznacie, że nadszedł na to właściwy moment.
Pojawiają się momenty, kiedy wątpię w słuszność swojej decyzji. Bardzo szybko jedna te wątpliwości znikają. Wydaje mi się, że wybrałam odpowiedni moment na zmianę swojej profesji. Brygadziści są teraz wyjątkowo potrzebni, zważając na to, co dzieje się w naszym świecie. Oczywiście, że tęsknię za meczami, nie ukrywam, że czasami myślę o powrocie do swojej kariery, jednak póki co nie zamierzam jeszcze decydować o powrocie. Uważam, że dobrze mi zrobi przerwa do gry w qudditcha.
2. Brała Pani udział w walkach podczas Beltane. Czy to wydarzenie nie skłoniło Pani do przemyślenia wyboru zawodowej ścieżki?Tak, byłam jedną z osób, która brała udział w walkach podczas Beltane, akurat miałam służbę. Skłoniło mnie to do przemyśleń na temat mojej zawodowej ścieżki. Potwierdziło słuszność tej decyzji. My, brygadziści musimy bronić niewinnych, stawać czoła nieprzyjacielowi, który chce zniszczyć porządek w naszym świecie. Wydaje mi się, że nie mogłabym lepiej trafić ze zmianą swojej ścieżki zawodowej, dopiero podczas sytuacji zagrażającej życiu zauważyłam, jak bardzo potrzebni są pracownicy Brygady Uderzeniowej. Mało doceniany zawód, który dba o dobro wszystkich czarodziejów.
3. Ostatnio krążą pogłoski o tym, że Pani serce jest już zajęte… Czy zechciałaby Pani skomentować plotki o niedawnych zaręczynach z Cameronem Lupinem? Pani fani powinni porzucić nadzieję?Nie sądziłam, że ten temat, aż tak ciekawi czytelników. Wydaje mi się, że mogę uchylić rąbka tajemnicy. Jak najbardziej moje serce jest już zajęte, bardzo dobrze nam się układa z Cameronem, jednak jeśli chodzi o zaręczyny, to jeszcze do nich nie doszło. Wydaje mi się jednak, że może się to zmienić w niedalekim czasie.
4. Jak wyglądałaby Pani wymarzona randka?Jest to bardzo interesujące pytanie. Wbrew pozorom nie mam specjalnie dużych oczekiwań. Wymarzona randka to całonocny spacer uliczkami Londynu zakończony zjedzonym kebabem.
5. Jakie są Pani plany na przyszłość – zarówno zawodowe, jak i prywatne?Chciałabym dożyć spokojnej starości w towarzystwie mężczyzny mojego życia i piąć się po szczeblach kariery w ministerstwie. Niby tak niewiele, a jednak teraz może to być wcale nie tak łatwo osiągalne, śmierć bowiem czai się za rogiem.
6. Czy chciałaby Pani przekazać coś Czytelniczkom Czarownicy?Drogie Czytelniczki Czarownicy! Nie przestawajcie podążać za swoimi marzeniami, po każdej burzy przychodzi słońce. Walczcie o siebie i swoich najbliższych, niech strach przed działaniem nie wyklucza Was z gry.
Najdroższa Pani Matko,
Oczywiście, że nie będę mieć nic przeciwko poufałości z Pani strony. Jest to wręcz dla mnie ogromna przyjemność czytać ten list i mieć świadomość, że poświęciła Pani dla mnie swój cenny czas. To dla mnie bardzo wiele znaczy.
Nawet nie przeszło mi to przez myśl. Nigdy nie byłabym w stanie zabić człowieka tak bezbronnego jak dziecko w moim łonie. Oczywiście decyzję tę i tak zostawiłam w rękach Perseusa wiedząc, że jest on mężczyzną odpowiedzialnym, któremu naprawdę ufam i wiem, że nie zrobiłby nam krzywdy, a też nie chciałam wywierać na nim zbytniej presji. Nigdy nie było mi dane zajść w ciążę, ani wychowywać własnych dzieci, więc jestem rada, że Pani Matka do mnie napisała, gdyż z przyjemnością przyjmę również rady w wychowaniu potomka, którego niebawem wydam na świat. Miałam okazję obserwować dzieci mojego brata, wspomagać go oraz jego małżonkę w opiece nad nimi, ale posiadanie własnego dziecka jest zupełnie czymś innym. Przeraża mnie odrobinę wizja porodu, ponieważ nie słyszałam na ten temat zbyt wielu przyjemnych słów, ale nigdy nie należałam do osób tchórzliwych, więc z napięciem czekam na dzień, w którym będę mogła spojrzeć na mojego syna tuż po tym jak wydam go na świat. Ogromnie cieszę się z informacji, że będzie to syn. Natychmiast przekazałam ją Perseusowi i również wyraża z tego tytułu radość.
Moje lata młodzieńczej butności minęły już dawno. Jestem osobą, która nigdy nie uniosłaby ręki na rodziców własnego męża, mój ojciec wychował mnie i moich braci na osoby kulturalne, obyte i z wielkim szacunkiem do osób od nas starszych. Nie musi Pani Matka obawiać się z mojej strony braku szacunku. Wręcz byłabym skora ku stwierdzeniu, że z przyjemnością Panią poznam, chętnie posłucham o sposobach wychowywania synów od strony kobiecej ręki i doświadczenia jakie ma Pani za sobą.
Wiem ile jego praca ma znaczenia dla społeczności, wiem, że jest to praca mocno wykańczająca. Będę go wspierać w jego pracy, starać się mu dawać jak najwięcej wytchnienia i odpoczynku, gdy tylko będzie do nas wracać. Póki jestem jeszcze w stanie pracować mam zamiar dołożyć się do naszego majątku, aby nie robić na nim presji, że zostanie ze wszystkim sam, ale gdy tylko pojawią się dzieci mam zamiar przyłożyć się do ogniska domowego, jak najlepszego wychowania naszego dziecka, a może w przyszłości również większej ilości pociech. Zapewniam Panią, że postaram się być najlepszą i jedyną żoną Pani syna, a także wymarzoną synową.
Jest mi wstyd, że nie byliśmy w stanie się oprzeć magii tamtego święta, że poczyniliśmy coś tak niestosownego, że nie byłam na tyle silna, aby posłuchać rozsądku i opanować swoje emocje. Mogę jedynie z pokorą przyjąć do wiadomości, że nie zachowaliśmy się dojrzale i biorę winę na siebie, ponieważ jako kobieta powinnam wykazać się większą dozą opanowania w takich chwilach. Mogę jedynie zapewnić, że od teraz będę robić wszystko, aby nazwisko mojego przyszłego męża było godnie reprezentowane, a powściągliwość będzie moim drugim imieniem.
Z przyjemnością zjawimy się na obiedzie. Perseus nie może się już doczekać. Chętnie poznam więcej przepisów, które skradną jeszcze bardziej serce mojego najdroższego narzeczonego.
Dziękuję za prezent, to bardzo miłe ze strony Pani Matki. Na pewno jest to urządzenie niezbędne w kuchni.
Jeśli chodzi o imiona jeszcze na ten temat dyskutujemy. Mamy swoje faworyty, ale zapewne zdecydujemy już jak pojawi się dziecko, aby zobaczyć, które imię będzie do niego pasować. Chętnie przyjmiemy wszelakie sugestie od Państwa, ale zgodnie z tradycją rodziny Black imię będzie nawiązywać do astronomii bądź kwiatów.
P.S. przesyłam drobny prezent ode mnie, te perfumy są teraz bardzo modne i trudne do zdobycia, ale dla Pani Matki uruchomiłam swoje znajomości i zdobyłam jeden flakonik. Nie jest to rzecz tak wspaniale praktyczna jak Thermociołek, ale coś dla przyjemności duszy przyda się dla Pani Matki za trud jaki włożyła Pani w wychowanie Perseusa. To zaszczyt, że mogę dołączyć do tej rodziny.
Proszę przyjąć moje wyrazy współczucia i modlitwy, aby ten, którego imię nosił, przewiózł go bezpiecznie przez Styks, aby rzeka Lete obmyła go z pamięci trosk i smutków jego życia, a Hades otworzył bramy Pól Elizejskich, aby przywitały go radością i beztroską po wieczne czasy. Niechaj spoczywa w pokoju.
Dziękuję za tę wiadomość, jest dla mnie niezwykle cenna, brzmiąc prawie tak, jakby jego głosy dały mu ją w ostatnich chwilach jego życia. To czyni jej wartość jeszcze większą.
Mam nadzieję, że pozostaje Pan bezpieczny, a szczęśliwsze dni w końcu zawitają na próg latarni.
Z wyrazami szacunku,
![[Obrazek: pde6aMt.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=pde6aMt.png)
Uzyskałem informacje na temat Theona. Żyje. Ma zapewnioną opiekę.
Doradzono mi, aby usprawiedliwić jego nieobecność na dłużej. Podobno stan w jakim się znajduje, może potrwać jeszcze jakiś czas. Będę próbował dowiedzieć się więcej.