- Zielony wazon? - powtórzył, a do jednej uniesionej brwi dołączyła druga. Rolph powoli nabrał powietrza w płuca i trzymał je tak przez chwilę, zanim nie zdecydował wypuścić go z ciężkim świstem. - Może jeszcze włożysz do niego świeże kwiaty? Najlepiej coś kolorowego, róże albo piwonie, bo czemu nie.
Pokręcił głową. Wazon przeboleje, ale nie rozumiał idei posiadania wazonu bez kwiatów w środku. Chociaż kiedyś widział u kogoś kompozycję ususzonych patyków i kwiatów, która wyglądała całkiem nie najgorzej. I na pewno ogromną zaletą był fakt, że nie trzeba było o nie dbać - nie potrzebowały regularnej wymiany wody, która lubiła śmierdzieć gdy były w niej cięte kwiaty.
- Dobrze. Pójdziemy po ten wazon. Najwyżej będzie służył do tego, żeby trzymać w nim kwiaty, które kupuję dla ciebie - uśmiechnął się, odrobinę dumny że tak zgrabnie okręcił kota ogonem i prezent niby będzie dla niego, ale to głównie ona będzie z niego korzystała. Rodolphus nie przepadał za kwiatami. Oczywiście doceniał ich piękno, lubił je też podarowywać innym, ale w jego mieszkaniu nie było na nie miejsca, bo... Który facet kupuje sobie kwiaty? Może istniało takich przedstawicieli trochę, ale on do nich nie należał. - Ale najpierw coś na osłodę.
Ruszył w stronę stoisk, dostrzegając kilka znajomych twarzy z Ministerstwa. Umyślnie jednak nie kierował się w ich kierunku, wiedząc dobrze, że w pracy nie bywa duszą towarzystwa i jeśli on nie podejdzie, to dadzą mu spokój. Co prawda liczył, że spotkają tu jedną osobę, o której bardzo chciał opowiedzieć Bellatrix, ale chyba postanowiła odpuścić dzisiejsze święto. Dziwniejszej kobiety od tej, którą miał na myśli, nie znał. Dawno też się z nią nie kontaktował, będzie musiał to zmienić.
- Na co masz ochotę? Widzę watę, lody, sorbety, fasolki, bloki orzechowe i tam jest całe stoisko z czekoladą - zmarszczył brwi, bo i jego wzrok przyciągnęły te dzieła sztuki. Bo to były dzieła sztuki - czekoladowe żaby to jedno, ale tutaj pojawił się prawdziwe minirzeźby z czekolady. Mimowolnie kierował się właśnie tam. Widział smoka z czekolady, jakiś domek i figurki w kształcie zwierząt. Musiał przyznać, że nawet na nim zrobiło to wrażenie. Tylko czy mieli czekoladowego pająka?