• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance?

[04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#211
01.03.2024, 13:04  ✶  
Rozmawiam z Patrickiem. Nie rozumiem, o co mu chodzi. Obgaduję Sebastiana.

- Och, jestem pewna, że McGongall odjęłaby punkty wszystkim sprawiedliwie - stwierdziła Brenna lekko, w pierwszej chwili sądząc, że Patrick z jakichś powodów postanowił się powygłupiać. - Ale myślę, że jeżeli wpadnie, to raczej się do nas przyłączy niż odbierze nam Puchar Domów - dodała, a w kącikach jej ust czaił się uśmiech. Nie wyobrażała sobie, żeby surowa opiekunka Gryffindoru - nawet jeżeli tak naprawdę nie była dużo starsza od nich - postanowiła wpaść na zabawę swoich dawnych uczniów. Zresztą, choć była w kręgach sympatyków Zakonu Feniksa, to nie należała do niego bezpośrednio: choćby dlatego, że jednak właściwie cały rok spędzała w szkole. - Choć powinieneś widzieć, jak pięknie udało mi się ukryć jedną imprezę na siódmym roku - stwierdziła i tym razem uśmiechnęła się już szerzej, do własnego wspomnienia.
McGongall przymykała czasem oka na drobne świętowanie wygranych meczy, ale taka większa impreza w Wieży Gryffindoru wymagała już odrobiny inwencji twórczej.
- Dostanę szlaban...? - zdziwiła się, spoglądając najpierw na Patricka, a potem na szklankę z drinkiem. I przeniosła spojrzenie na kelnera. - Johnny? Ten drink, co on robi?
- On... no ma sprawić, że poczujesz się na chwilę znowu młody i zapomnisz o zmartwieniach dorosłego życia.
- Och, poczuł się - westchnęła Brenna, odnotowując sobie, że gdyby kiedyś znowu strzeliło jej do głowy oferować gościom tego typu drinki, to chyba wywiesi tablicę, informującą o możliwych skutkach. Ciekawe, czy Steward ją zamorduje? Chęć śpiewania czy obrażania kogoś to jednak coś innego niż takie nagłe zamieszanie w głowie.
Uśmiechnęła się jednak znowu do Patricka, postanawiając po prostu przeczekać: miała nadzieję, że nie potrwa to długo i że najlepiej to przeczekać.
- Myślę, że Sebastian skomplementowałby mnie tylko pod groźbą śmierci, ale to nie tak, że go nie rozumiem. Nie za bardzo lubi kłopoty, a ja w takie często wpadam... Nie, zaraz, jego zdaniem ja sama jestem kłopotami. Swoją drogą, chyba przede mną uciekł i schował się w jakiejś dziurze.



Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Poparzona
Nie prowadzę kursów wypowiadania mojego nazwiska.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka — blizny po oparzeniach na twarzy. Na drugi — potężna niezręczność. Dopiero później możesz podziwiać nietypowy styl ubierania inspirowany mugolskim schyłkiem lat 60. 173cm || chuda, trochę mięśni || jasny blond || piwne

Ula Brzęczyszczykiewicz
#212
01.03.2024, 17:53  ✶  
Ula rozmawia z Samem C. Jej babcia (członek Zakonu, o czym Ula nie wie) siedzi przy stole i gada z jakimś randomem.

— Co? — Zareagowałam jak ostatni głupek, wpatrując się tępo w Sama po tym, jak sprawił mi komplement. Najpewniej się zaczerwieniłam wtedy wyglądając z twarzy już zupełnie jak mięso na schabowego. — Uhm, to znaczy, dziękuje...

Spuszczając wzrok mogłam w końcu przyjrzeć się wykreowanej przez babci kreacji. Niby dużo nie zrobiła, ale efekt był. Sukienka mini zamieniła się w zwiewną hippisowską szatę. Dobra w miejsca magiczne i niemagiczne. Ale nim rozpocznie się konkurs, chciałam wyjaśnić Samuelowi sytuację.

— Słuchaj... Bo ty się znasz na teleportacji... Ja totalnie nie wiem, co się teraz stało! Po prostu zniknęłam, tak jakby porwał mnie jakiś niewidzialny świstoklik. To chyba nie mógł być kolejny efekt eliksiru, co nie? To mnie wzięło i teleportowało do mojej babci. I całe szczęście, bo dzięki niej mogłam szybko wrócić tutaj. No i babcia mi tą sukienkę tak wydłużyła trochę... Eh, faktycznie to lepiej wygląda. Szkoda, że sama nie wpadłam na ten pomysł... Ale przynajmniej nie muszę się już martwić, że jestem nieodpowiednio ubrana, co nie? Ale co do tej teleportacji... To co to mogło być? Czy to możliwe, że wyteleportowałam sama siebie tylko dlatego, że chciałam zniknąć? Ale wiele razy tak się czuję, a dotychczas nie znikałam...

Wylałam z siebie dość sporo słów w szybkim tempie, tak że chłopak mógł doznać wspomnienia swojego znajomego inżyniera od magicznego termomixu. Wspominając babcię szybko wskazałam na ślicznie ubraną staruszkę, która ucięła sobie z kimś pogawędkę przy stole. Nie wiedziałam wtedy, że ma tutaj kilku znajomych z powodu swojej przynależności do pewnego tajnego zgromadzenia.



???
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#213
02.03.2024, 10:18  ✶  
Tańczo-rozmawiam z Atreusem

Musiałby się przebić, a ona na pewno by to poczuła – że w ogóle cokolwiek kombinuje. Gdyby chciała, by ludzie z niej czytali, to nie nauczyłaby się chronić swój umysł przed cudzym wścibstwem. Cóż… Zawsze można było poprosić, chociaż czy wypiła aż tyle, by instynkt samozachowawczy całkiem poszedł spać, a ona ściągnęłaby te swoje bariery? Pewnie nie, ale istniała taka szansa. Był taki moment, gdzieś pod koniec czerwca, gdy rozchwiana emocjonalnie pewnie nie do końca panowała nad oklumencją i różne rzeczy wyślizgiwały się na wierzch dla tych, którzy potrafili w ogóle na to spojrzeć, ale teraz było o niebo lepiej. Tym niemniej… Atreus był w Limbo, tak jak ona. Był osobą, przed którą trochę mniej chciała się w ogóle bronić, bo niósł na barkach ten sam ciężar. Może był odrobineczkę lżejszy, bo nie musiał przeżywać w głowie wspomnień innej osoby, ale nadal – wszystkie inne konsekwencje tej wycieczki ciążyły na nim dokładnie tak samo, jak na niej. Łącznie z beznadzieją sytuacji i tym, że mogli nie mieć dużo czasu.

– Wcale nie musisz tego trzymać. Jeszcze nikt nie umarł dlatego, że otrzymał komplement – to, że nie szukała tutaj przyszłego męża, nie znaczyło, że od razu trzeba unikać z nią rozmowy i miłych słów. Nie wszystkie słowa były przecież zobowiązujące, nie wszystkie musiały do czegoś dążyć, ani pełnoprawnego, ani niepoprawnego. Ona nie szukała ani tego, ani tego, a taniec i rozmowa z kolegą z biura, kuzynem przyjaciela, przecież kompletnie nic nie implikowała. Chciała za to, żeby było miło, więc się uśmiechnęła. – Więc dziękuję za te wszystkie słowa. Nawet jeśli nie chciałeś ich powiedzieć, bo niczego za sobą nie pociągną – roześmiała się na końcu, ale nie głośno i rubasznie. Żartowała sobie zwyczajnie, nie miała nic złośliwego ani złego na myśli. Nie sądziła też, że mówił całkowicie na poważnie. Prawdą było jednak, że gdyby wiedziała, że dał Laurentowi w twarz, to własnoręcznie złapałaby Atreusowi nos. A potem przeszłaby pewnie nad tym do porządku dziennego, skoro i Laurent przechodził. Uśmiechnęła się bez słów, gdy powiedział, że za dobrze zna Laurenta. Ale czy na pewno tak było? Victoria sama była pewna, że o większości rzeczy nie mówił nikomu, nawet swojej rodzinie, jej zresztą też, bo to był powolny proces, w którym Prewett brał się na odwagę.

– Schlali się, oczywiście. I próbowali podlewać ogórki whiskey. Oczywiście całe przekopywanie grządek było po ciemku, standardowo było buczenie kto komu świeci i tak dalej… – jak streścić kilka godzin do trzech zdań? Oto jak. Ale były to bardzo konkretne i opisowe trzy zdania, po których była pewna, że Atreus sobie wszystko dokładnie wyobrazi. – Z zaskoczeniem przyjęłam, że notatki nadal robi beznadziejne – w sensie Stanley. W szkole czasami kazała mu pokazać notatki, jak widziała, że coś knują i kombinują, zamiast się uczyć i w maju, gdy go o nie poprosiła, to aż się naprężył jak struna. Widać pewne nawyki nie znikają, chociaż zmieniła się dynamika relacji pomiędzy ludźmi.

Posłała mu ten współczujący uśmiech, ale słowa Atreusa tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że te wcześniejsze słowa to były na pokaz i dla żartu. I że oboje niczego nie poszukują, ot przyszli, bo ktoś ich tutaj zaprosił. I nie było w tym absolutnie nic złego. Gdyby tylko wiedziała, co działo się pomiędzy Brenną a Atreusem… Ale nie wiedziała, bo choć Longbottom znała sytuację pomiędzy nią a Saurielem, to ani słowa nie pisnęła, że i na nią zadziałał czar rytuału Beltane. I to pomimo tego, że te dwie przyjaźniły się od ponad dwudziestu lat.

– Ooo, bardzo chętnie! – aż się ożywiła na to zaproszenie, bo faktycznie przed momentem ze sceny padły słowa o konkursie tańca, coś tam o Emeraldzie Selwyn… ale nie słuchała nazbyt uważnie, gdzieś ciągle pochłonięta po części swoimi myślami, po części rozmową z Bulstrodem. – Uwielbiam tańczyć – dobrze czy źle, co za różnica. Po prostu to lubiła, bo przez chwilę można było zapomnieć o świecie i być całkowicie sobą, matka dobrze ją wyszkoliła, ruchy miała wyćwiczone co do milimetra, a na tych męczących nieraz bankietach, balach i innych, czasami było to lepsze od gadania z ludźmi na tematy, które miało się głęboko gdzieś. Dzisiaj rzecz jasna, gdy rozmawiała z Atreusem, to nie było to wymuszone, rozmawiała z nim, bo chciała, zwyczajnie mogła się nie odzywać, gdyby jej to nie pasowało. – W takim razie mam nadzieję, że i ty się nie rozczarujesz.

Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#214
02.03.2024, 23:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.03.2024, 23:57 przez Nora Figg.)  
Wyciągam Ericzka na konkurs tańca

Norka odwzajemniła uśmiech Perseusa, chyba powoli przestawała się czuć w jego towarzystwie niekomfortowo, jeszcze z dwie wspólne imprezy i może zapomni o okolicznościach, w których go poznała.

Po wypiciu drinka poczuła, że coś się w niej zmieniło. Jakby lepiej widziała, w jej nozdrza zaczęły też uderzać zapachy, na które wcześniej nie zwracała uwagi. Szkło wydawało się być wyraźniejsze w dotyku, dziwna sprawa. Ciekawe, skąd się jej to wzięło. Może przez nadmiar alkoholu? Nie sądziła jednak, że wypiła już tyle, żeby mieć takie omamy, może to jeden z efektów przed którymi ostrzegał kelner? Mogło tak być.

- Na pewno są smaczniejsze od tego bimbru, którym mnie ostatnio uraczyliście... - Dodała jeszcze, kiedy Erik skomentował smak alkoholu. Faktycznie były to trunki z wyższej półki, smakowały wyśmienicie.

No i wtedy jej przyjaciel zionął ogniem prosto w Elliotta. Otworzyła oczy ze zdumienia, wydawało jej się, że widzi w tym płomieniu milion barw, poczuła również chłód, mimo, że Erik nie zionął w jej kierunku. Najwyraźniej miał on jedynie bardzo efektownie wyglądać, zdecydowanie zrobił wrażenie. - To dopiero fajna sztuczka. - Rzuciła z entuzjazmem, chyba coraz bardziej jej się podobały te drinki.

Skutecznie udało jej się uciec myślami od rozmowy, którą odbyła chwilę wcześniej, chociaż wiedziała, że będzie musiała wrócić do tematu. Dowiedziała się kilku szczegółów, o których nie miała pojęcia, ta całą klątwa trochę ją przeraziła, będzie musiała się skonsultować z jakimś specjalistą, ale zajmie się tym jutro, dzisiaj w końcu mieli się bawić. Jeden wieczór nic nie zmieni.

Przeniosła wzrok na scenę, kiedy pojawił się na niej muzyk z jakimś ogłoszeniem. Wysłuchała go z zainteresowaniem, dosyć szybko również zareagowała na to z ogromnym entuzjazmem. - Przepraszam panów, porwę go na chwilę, obiecuję, że oddam w jednym kawałku. - Nawet nie czekała na zgodę, odstawiła bardzo szybko pusty kieliszek gdzieś obok i wzięła Erika pod rękę. - Musimy to wygrać, słoneczko. - Powiedziała cicho, kiedy zmierzali na parkiet. Nie, żeby była jakąś wybitną tancerką, w jej przypadku sukcesem będzie to, że nie wybije sobie zębów o podłogę, ale miała przy sobie Longbottoma, który wydawał się jej być odpowiednim towarzyszem do takiego konkursu.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#215
03.03.2024, 01:05  ✶  
Stoję z Elliottem w tym samym miejscu (gdzieś z boku, bliżej toalet)

Również i on zauważył zmianę w zachowaniu Nory; zdawało mu się, że urocza cukierniczka już nie czmycha w najdalszy kont, gdy tylko na horyzoncie zamajaczy jego postać. Miał teraz głęboką nadzieję, że Erik nie opowie pannie Figg o etymologii imienia, jakie planował nadać swojemu synowi. Właściwie, to na ten moment nie był nawet pewien, czy urodzi się chłopiec.

Swoim żartem nie zamierzał sprawiać nikomu przykrości; nie bawił go bowiem sam fakt rozwodu z siostrą Elliotta, lecz to, jak przewrotne było jego życie. Wszak dopiero co twierdził, że chyba z nikim nie uda mu się stworzyć relacji, a tymczasem znów stanąć miał na ślubnym kobiercu...

— Mogę spać gdziekolwiek, nawet w stogu siana — odpowiedział beztrosko, obdarzając przy tym Erika szerokim uśmiechem — Przygotowujemy się osobno.

Bo przecież wszystko inne było już dopięte na ostatni guzik. A nawet jeśli nie, Perseus nie zamierzał zaprzątać sobie tym głowy. To był ich dzień, ich najważniejszy dzień w życiu, kiedy mieli wreszcie powiedzieć sobie tak. Po latach będzie pamiętał jej spojrzenie, gdy włoży jej na palec obrączkę, a nie to, czy zupa była za słona, że o torcie mówiono dobry taki, nie za słodki, a bratanica Vespery rozpłakała się przy obiedzie.

— Skoro nalegasz, pozwolę się odprowadzić do domu niczym prawdziwy książę — zgodził się wreszcie. Chyba przekonała go ta armia Rookwoodów stojąca przy płocie Longbottomów...

Korzystając z chwili, w której smok wydobył się z ust Erika i omiótł sylwetkę Eliotta, Perseus wytężył swoje trzecie oko, aby dostrzec łączące ich nici powiązań. Być może w jego poczynaniach znajdowała się szczypta ciekawości; główny składnik jednak stanowiła troska, jaką wzbudził w nim Longbottom, gdy wesoło spędzali czas zamknięci z Neilem w toalecie...

— Trzymam kciuki! — rzucił za znikającym Erikiem oraz Norą z uśmiechem. Zaraz potem spoważniał i spojrzał na swojego przyjaciela. Znów owładnęło nim to dławiące uczucie niesprawiedliwości.

— Bardzo bym chciał, żebyś to kiedyś był ty — powiedział cicho; były to bowiem słowa skierowane tylko do Elliotta. Słowa te jednak były tak niewinne i pozbawione kontekstu, że można je dopasować właściwie do wszystkiego. — Napijesz się jeszcze jednego?

Odkryj wiadomość pozafabularną
Rzucam na percepcję, używam Trzeciego Oka, żeby zobaczyć nici powiązań pomiędzy Elliottem i Erikiem
Rzut PO 1d100 - 62
Sukces!


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#216
03.03.2024, 01:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.03.2024, 01:56 przez Erik Longbottom.)  
Stoję jeszcze przez chwilę z Perseuszem, Elliotem i Norą.

Żegnam się chwilowo z Perseuszem i Elliotem. Chucham na nich chłodnymi płomieniami na odchodne.

Odłączam się z Norą od grupy - idziemy w stronę parkietu.



— Zapewniam cię, Perseuszu, że wszyscy na tym skorzystamy — obiecał Blackowi.

Na pewno jego rodzice, jak i cała familia panny młodej na czele z nią bardzo doceni to, że pan młody zjawi się na ceremonii ślubnej wypoczęty i w pełni sił. I że w ogóle się na niej zjawi. Po plecach Longbottoma rozlały się dreszcze, gdy wyobraził sobie całą armię Rookwoodów pod swoim domem.

Miał wrażenie, że wówczas musiałby powstrzymać co najmniej kilka osób od podniesienia alarmu na skalę całego Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Godryk mógłby się poczuć zagrożony. A Brenna tylko poszłaby w jego ślady, chociaż meili skomplikowaną relację.

— Nie przypominaj mi o tym, Noro. — Westchnął przeciągle. — Dalej mam koszmary.

Nie zwrócił większej uwagi na to, że Perseusz właśnie sięgał po swoje specjalne dary. Jak miałby? Może był detektywem, ale nie posiadał jeszcze umiejętności grzebania ludziom w głowach i ich emocjach. Poza oczywistymi oczywistościami, jakich Black i tak się już domyślał, mógł być może dostrzec też coś na kształt szarych prześwitów od strony Erika, które odzwierciedlały aurę, jaka mu towarzyszyła w ostatnich dniach.

Erik zmełł w ustach przekleństwo, posyłając zmęczone spojrzenie w stronę muzyka, czy też wodzireja, wynajętego przez Brennę. Powinien był się tego spodziewać. Przeszłość robiła to, co robiła najlepiej - doganiała go. Nawet tutaj, w miejscu tak bardzo oddalonym do Londynu i wszystkiego, co mogło łączyć się z Selwynem, przeznaczeniu udało się pociągnąć za odpowiednie sznurki, aby mu o nim przypomnieć.

Konkurs tańca, tak?, pomyślał z przekąsem. Cóż by to była za ironia losu, gdyby przez całkowity przypadek wygrałby główną nagrodę. To byłby chyba ostateczny dowód na to, że świat miał co do niego jakieś plany. Ciężko tylko było określić, czy te miały wynieść go na piedestał, czy też strącić w przepaść. Gdyby ta przepowiednia się spełniła, to Morfeusz i Vakel na pewno pialiby z radości, mogąc go przebadać. W końcu to było przedziwne zrządzenie losu, czyż nie?

— Ta, dzięki! — Skinął Perseuszowi i Elliotowi głową, zanim Nora nie odciągnęła w stronę parkietu na jeziorze. Mimo to w stronę obu mężczyzn poleciało kilka chłodnych płomyków.

Już nie wiedział, co powinien robić, toteż pozwolił Norze poprowadzić się tylko w jej znanym kierunku. Miał wrażenie, że jego plan trzymania się z dala od kłopotów nie do końca wypalił. Najpierw zaliczył lot w powietrze, potem misiek musiał go przygwoździć do podłogi, zamknął się w łazience, ponownie nie zdołał zamienić więcej niż paru słów z Malfoyem, a teraz jeszcze musiał wziąć udział w konkursie tańca wymyślonym przez Emeraldę Selwyn. Na jego twarzy zagościła bolesna mina, gdy powtórzył w myślach to nazwisko.

— Mam nadzieję, że masz jakiś plan w związku z tym porwaniem — rzucił do blondynki, z ulgą przyjmując do wiadomości fakt, że magiczny efekt eliksiru przeminął. — Obawiam się, że zażądanie okupu nie zapewni nam wygranej. — Jakby ktokolwiek w tej szopie chciał kiedykolwiek wydać pieniądze na takiego Longbottoma. — Ale oczywiście, zrobię co w mojej mocy.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#217
03.03.2024, 03:00  ✶  
Rozmawiam z Brenną. Klasycznie obgadujemy Sebastiana. Patrzę na Florence i zastanawiam się, co ją łączy z człowiekiem,  z którym tańczy. Zamawiam zwykły alkohol i zbieram się do szukania McMillana.

Patrick zamrugał, zastanawiając się, czy źle ocenił dyrektora szkoły i ten – gdyby miał się tutaj pojawić – rzeczywiście przyłączyłby się do konkursu tanecznego na parkiecie. Albus Dumbledore sprawiał wrażenie nieco wyzwolonego, ale żeby aż tak?
- Nie mogłaś ukryć… - zaczął i urwał. Wpatrywał się w Brennę intensywnie. Nie mogła ukryć imprezy na siódmym roku, bo jeszcze nie była na siódmym roku. Oczywiście, niedługo na nim będzie, ale wtedy on, Patrick Steward, ukończy już Hogwart. Nadal nie był pewien, co powinien dalej zrobić ze swoim życiem. Dziadek widział go u boku wujka w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, babcia wolałaby, żeby skupił się na rysowaniu i pracy w Gabinecie Luster, wujek sugerował najpierw Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów, a on sam jeszcze nie był do końca przekonany, w którą stronę skierować kroki. Tak naprawdę, lubił obserwować i ingerować dopiero wtedy, gdy wymagała tego sytuacja. Czy było jakieś miejsce, w którym potrzebne były akurat takie kwalifikacje?
Znowu zamrugał. Wsłuchiwał się w krótką wymianę zdań między Brenną Longbottom a barmanem. Och, więc to kwestia drinka? Skupił na dłużej uwagę na pustym szkle. I rzeczywiście, jakby przejaśniało mu się w głowie…
Pokręcił głową, osobliwie rozbawiony świadomością rozważań, które chodziły mu tylko co po głowie. Ale czy był zły? Niespecjalnie. O ile śpiewanie na scenie – z perspektywy kogoś, kto wolał unikać zainteresowania, było niepokojące; o tyle chwilowe zamroczenie… cóż, wychodziło na to, że po prostu lubił regularnie odgrywać króla dramatu. Na Ostarze skręcił kostkę, na Beltane opił się amortencji a na potańcówce pomieszało mu się na chwilę w głowie. Taki to już jego… urok.
Przez kilka sekund patrzył na tańczącą Florence, odruchowo zakładając, że sam powinien być jej partnerem do tańca.
- On cię lubi. Naprawdę. Po prostu musi swoje… -wzruszył ramionami, żeby znowu nie powiedzieć czegoś o marudzeniu. Wszystko co mówiła Brenna rzeczywiście brzmiało jak wyciągnięte żywcem z ust McMillana i Patrick uśmiechnął się szerzej, niemal widząc minę, którą musiał mieć, kiedy je wypowiadał.
Westchnął, zdając sobie sprawę z tego, że czegokolwiek nie powiedziałby o Sebastianie, jego towarzyszka wszystko to wiedziała. Tak, był zrzędliwy i czasem trudny w kontaktach. Tak, pozostawał przy tym wysoko wykwalifikowanym egzorcystą, który potrafił sobie poradzić nawet z bardzo trudnymi przypadkami. Tak, warto było popukać w jego skorupę, bo pozostawał przy tym naprawdę fascynującym stworzeniem, nawet jeśli sam nie zdawał sobie z tego sprawy.
- Wracając do komplementów. Chyba jeszcze nie pochwaliłem cię za zorganizowanie tej potańcówki, co? Jest wspaniała. Widzę, że ludzie świetnie się bawią – zmienił temat, a potem posłał dłuższe, trochę zamyślone spojrzenie kelnerowi i zamówił u niego jeszcze dwa napoje alkoholowe (nic nadzwyczajnego, chociaż korciło go zapytanie czy w menu było może wino mszalne). – Pójdę poszukać Sebastiana. – Zanim mi ucieknie. – Może mi się uda przekupić go całkiem zwykłym alkoholem.
constant vigilance
I have traveled far beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.

Alastor Moody
#218
03.03.2024, 05:38  ✶  
Piję z Ave. Jak coś to chcemy wziąć udział w konkursie, po prostu pisałam ten post sześć lat.

Cała ta sytuacja... ah, to nigdy nie powinno mieć miejsca. Nigdy, absolutnie nigdy przenigdy, nie powinien pozwolić tej drobnej kobiecinie na wypierdzielenie się na oczach całej sali, a jednak zrobił to.

- Wybacz, miałem wrażenie, że jak spróbuję wam mocniej pomóc, to was zadepczę i pogorszę sprawę... - Nie dało się ukryć absurdalnie wielkiej różnicy wzrostu, stawiającej go w jeszcze bardziej niezręcznej pozycji. - Stała czujność, Avelina, gdyby to był łotr, to byś miała nóż w bebechach. - Pocieszył ją z szerokim uśmiechem, sugerującym, że to żart. A może jednak nie? Może mówił poważnie? Z Moodym to chyba nigdy do końca nie wiadomo.

Na propozycję napicia się, Alastor zareagował dziwacznie. Nie mógł mieć nic do samego alkoholu, bo od niego regularnie śmierdziało wódką albo piwem, zresztą sam to dzisiaj proponował, ale do drinków na tym przyjęciu podszedł... No nie tyle, że niechętnie, ile z przedziwną, zakrawającą na absurd dozą ostrożności.

- Uh... - No trochę średnio to wszystko wyszło, więc niech będzie, zdawały się mówić jego oczy, a później złapał ten kieliszek i powąchał go wpierw, obejrzał z każdej strony, upewnił się, że był wzięty z tego samego miejsca, co wszystkie inne, a on wiedział, kto je nalewał. Dopiero wtedy odważył się upić łyk. Tenże łyczek obrócił wpierw w ustach kilka razy jak snobistyczny degustator wina, z tą jedną różnicą - nie wypluł tego do podsuniętego mu wiadra. - To jest chyba moja przerwa na papierosa, o ile nie chcesz brać udziału w tym konkursie. Jestem pewny, że wypierdolenie się na parkiecie to spora garść dodatkowych punktów.

!magicznydrink


fear is the mind-killer.
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#219
03.03.2024, 05:38  ✶  
Zaczynasz kłamać - przez dwie tury trudno ci powiedzieć cokolwiek prawdziwego, musisz bardzo się postarać, aby się udało
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#220
03.03.2024, 19:59  ✶  
Zasady konkursu
Najważniejsze: opiszcie w przynajmniej jednym poście, że postacie wchodzą na parkiet w momencie, w którym zaczyna się muzyka. Każda osoba z pary musi napisać w turze jeden post, w którym rzucić 1d100. (To nie musi być wasz pierwszy post w turze, ponieważ jest moment przerwy w muzyce przed konkursem, możecie sobie napisać dwa np. jak jeszcze gadają w tym momencie, gdy muzyka umilkła i trzeci, jak idą tańczyć. Albo napisać w pierwszym, że idą i potem dwa jak tańczą. Albo napisać tylko jeden post w całej turze z tańcem. Wasz wybór.
Tura do 7.03.

*

Przed konkursem muzyka umilkła na jakieś trzy – cztery minuty: pary, które nie zamierzały brać udziały w rywalizacji, opuściły parkiet, a inni mogli przez chwilę złapać oddech albo mieli ostatni moment na znalezienie partnera, który weźmie z nimi udział w konkursie. Niektórzy siadali przy ławach, aby coś zjeść i porozmawiać, inni natomiast ściągali albo na parkiet, by wziąć udział w zawodach, albo stawali na brzegu fałszywego jeziora, by poobserwować tych, którzy zdecydowali się stanąć w tych drobnych, amatorskich szrankach. Pośród nich była pani Selwyn, u boku swojej przyjaciółki, właścicielki tego miejsca, od której wynajęto szopę na tę zabawę.
– Zapraszamy na parkiet wszystkich, którzy mają ochotę wziąć udział w konkursie! – zawołał mężczyzna ze sceny. Jeszcze przez moment nie grała muzyka – dawano wszystkim czas, aby w spokoju dotarli na parkiet. A potem instrumenty zaczęły wygrywać melodię starego hitu: Pretty Woman z 1964 roku. Chwilę później do dźwięków dołączył także męski głos, wyśpiewujący słowa:
Pretty woman, walkin' down the street
Pretty woman the kind I like to meet
Pretty woman I don't believe you, you're not the truth
No one could look as good as you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (2419), Atreus Bulstrode (5737), Avelina Paxton (1782), Bard Beedle (3596), Brenna Longbottom (6134), Dora Crawford (2097), Effimery Trelawney (1285), Elliott Malfoy (1227), Erik Longbottom (6964), Florence Bulstrode (1519), Julien Fitzpatrick (704), Morpheus Longbottom (3148), Neil Enfer (5806), Nora Figg (6410), Pan Losu (1128), Patrick Steward (3187), Perseus Black (3207), Samuel Carrow (4402), Samuel McGonagall (6257), Sebastian Macmillan (3662), Septima Ollivander (1076), Ula Brzęczyszczykiewicz (4993), Victoria Lestrange (7112), Vincent Prewett (1783)


Strony (27): « Wstecz 1 … 20 21 22 23 24 … 27 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa