Atreus zerknął na swoje karty, a potem na każdą kolejną osobę, która siedziała przy ich stoliku. Podobnie jak oni, starał się zachować neutralny wyraz twarzy, chociaż w jego przypadku wyglądało to trochę, jakby najnormalniej w życiu się nudził. Najpierw wymienił dwie z kart, które miał na ręku, a potem jeszcze jedną, na tym kończąc. A potem, kiedy inni skończyli i zaczęli deklarować swoje akcje, jego dotychczasowa mina zdawała się tylko pogłębiać.
Bez zabawy nie ma zabawy, jak to mówią.
- Podbijam do czterdziestu.
Rozejrzał się znowu po swoich towarzyszach gry, ostatecznie jednak zatrzymując spojrzenie na Alexandrze i przez dłuższą chwilę nie spuszczając z niego wzroku. W tym czasie wyciągnął papierosa, zapalił go i powoli wydmuchał dym, jakby nad czymś się zastanawiając.
- Powiedz mi Mulciber, czy dzisiejszego wieczora zamierzasz jak zwykle lecieć w chuja i jasnowidzieć sobie, co mamy w kartach? - uśmiechnął się do niego lekko, obrzydliwie wręcz grzecznie, z dobrego serca dając znać swoim współgraczom, że oto mieli przy stoliku notorycznego oszusta. Fakt, że w karty grał z nim może... raz? Nawet go nie obchodziło ile, niewiele tutaj zmieniał.