Przyjrzał się swoim kartom, a następnie wymienił dwie z nich i ponownie przyjrzał się talii, wciąż z neutralnym wyrazem twarzy. A może powinien zamiast tego wykorzystać manewr, którym próbowała mu kiedyś utrudniać grę Brenna? To znaczy robić ciągle głupie miny, tak że nikt już nie wiedziałby o co mogłoby mu chodzić? Nie, był na to zdecydowanie za mało pijany, a dużo pić raczej nie będzie. Wziął łyka ognistej.
– Myślę, że to byłoby zmarnowanie takiego wieczoru, gdyby nie było przynajmniej trzech run – zwrócił się do Viorici z lekkim uśmiechem, a potem przesunął pięć żetonów. – Wyrównuję.