• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[08.09.1972] Gra w wojnę

[08.09.1972] Gra w wojnę
Z pierwszych stron gazet
Przyszłość jest mglista, póki nie staje się teraźniejszością
wiek
35
sława
VI
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Autorka książek, jasnowidz
Przeciętnego wzrostu (160 cm) szczupła brunetka o wielkich, niebiesko-szarych oczach. Porusza się z gracją, tak jakby od każdego jej kroku zależała jej reputacja. Odziana zawsze w najlepsze odzienia najznamienitszych projektantów czarodziejskich. Jej nadgarstki zdobią bransoletki z białego złota, a szyję naszyjniki z kamieni szlachetnych, najczęściej rubinów.

Cassandra Dolohov
#11
13.10.2025, 14:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2025, 14:09 przez Cassandra Dolohov.)  
- Popiół może mieć wiele znaczeń - powiedziała, nie odwracając wzroku od ognia. Zachowała dla siebie to, co zobaczyła, mimo że wcale jej się nie spodobało to wszystko. Miał rację, asystent jej brata - to nie był zwykły popiół. Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale wtedy Lyssa wybuchła. Cassandra obróciła głowę w jej kierunku, unosząc brwi. Z lekkim zdziwieniem obserwowała tantrum bratanicy, przekrzywiając głowę. Zrobiła dwa kroki w stronę stolika, ale nic więcej. Milczała.

Śmierć. Zniszczenie. Ponury Żniwiarz.

- Powinniśmy się ewakuować - powiedziała w końcu cicho, obserwując jak Lyssa wyrzuca karty. - Wasza wojna dobiegła końca, lecz nowa się właśnie rozpoczęła.
Wojna... Wojna o czystość - lecz nie krwi, a skóry i ubrań. Cassandra Dolohov z reguły była bardzo blada, lecz teraz pobladła jeszcze bardziej. Nie chciała ich straszyć, ale to co zobaczyła w przyszłości, zdawało się nieuniknione. Nie miała pojęcia, czy zagrożenie czaiło się blisko, czy też było odległe o miesiące, ale widziała trawiący ludzi ogień, pełznący w kierunku serc. A może to była przeszłość? Mieszało jej się wszystko.
- Jak pewni jesteście zabezpieczeń Praw Czasu? Ten popiół jest dziwny - czy w tej chwili, czy później, nie miało to znaczenia. Lyssa otworzyła okno, a do pomieszczenia wtargnął smród tak potężny, że Cassandra zakryła nos rękawem. To nie był zwykły zapach palonego drewna, to był zapach ludzkich płonących włosów i trzewi, który dotarł tu szybciej niż śmiercionośny ogień.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#12
14.10.2025, 22:07  ✶  
Popiół w rzeczy samej mógł mieć wiele znaczeń, choć niewiele z nich było pozytywnych. W normalnych warunkach Peregrinus z chęcią zagłębiłby się w akademickie rozważania nad symboliką popiołów — marnością żywota, żałobą, skruchą i wszystkimi tymi ponurymi konotacjami — lecz atmosfera zagęszczała się i abolutnie temu nie sprzyjała.
Lyssa nie zaskoczyła go samym wybuchem. Jej początkowy zryw jedynie go zirytował, lecz nastoletnie emocje eskalowały do poziomu, który przekroczył granicę tolerancji Peregrinusa Trelawneya. Nie dał zbić się czarownicy z tropu. Ledwie ona wyrzuciła karty, on już wyciągał rękę, aby zatrzasnąć okno. Zastawił swoim ciałem dostęp do niego i wyciągnął ostrzegawczo różdżkę, celując w dziewczynę.
— Dość! — Rzadko można było Peregrinusa ujrzeć poruszonego. Był człowiekiem o kamiennej twarzy, w której złe wieści tonęły bezpowrotnie i prawie nie odciskały na niej piętna, jakby wszystkiego, co złe, i tak się spodziewał. Tym razem był zdenerwowany, czego nawet ta kamienna maska obojętności nie przykryła. — Dość. To nie czas na twoje wygłupy, opanuj się.
Mężczyzna stał w tej przeklętej chmurze rozpraszającego się powoli dymu oraz spalenizny i przypominały mu się żywe trupy palone w Windermere. Stresujące wspomnienie nałożyło się na równie stresujące okoliczności bieżące i nawet cesarz stoicyzmu stracił cierpliwość.
— Gdzie chciałabyś się ewakuować? — zapytał może nieco zbyt oschle Cassandrę, nie spuszczając dyscyplinującego wzroku z Lyssy.
Trelawney nie był bogaczem z katalogiem wiejskich rezydencji i rodowych posiadłości. Prócz rodzinnego mieszkania — skądinąd bezużytecznego, bo w tej samej pożeranej przez ogień dzielnicy — jego jedynym schronieniem były Prawa Czasu. Choćby nawet mieli alternatywę, nie mogli mieć pewności, gdzie jest bezpiecznie. Jeśli pożar urósł do tych rozmiarów, że popiół leciał gęsto z nieba, mógł równie dobrze rozprzestrzenić się na cały Londyn.
Krótkim machnięciem różdżki czarodziej przywołał ze zbiorów Dolohova mapę Wysp Brytyjskich, która z cichym szelestem wlądowała na pustym teraz stole.
— Masz przy sobie wahadło, Cassandro? Spróbuj zapytać losu, gdzie będziemy bezpieczni.
Zrobiłby to z chęcią sam, lecz ktoś musiał pilnować rozwydrzonego bachora, który nie potrafił pohamować swoich emocji i zrozumieć powagi sytuacji. Jasnowidz nie odrywał od Lyssy nieprzyjemnie intensywnego spojrzenia, wychodząc poza kontur jej teraźniejszości. Pilnował, czy gówniara nie planuje kolejnego wyskoku.

// rzut percepcja na przewidywanie intencji Lyssy
Rzut PO 1d100 - 85
Sukces!


— Nie jesteśmy ognioodporni, jeśli o to pytasz. Drzwi są na tyle zabezpieczone, że nie powinny pozwolić obcym na wtargnięcie. Jeśli przeszło ci to przez myśl, Lysso — powiedział przewidująco, choć nie były to proroctwa jasnowidza — nie otwieramy obcym.


źródło?
objawiono mi to we śnie
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#13
15.10.2025, 00:23  ✶  
Donośny głos Peregrinusa niespecjalnie podziałał na dziewczynę. Lyssa owszem, spojrzała na niego, ale tylko po to by zmierzyć się z nim oburzonym, zezłoszczonym spojrzeniem. Próżno było szukać w nim jakiejkolwiek skruchy czy odrobiny więcej zrozumienia sytuacji, która powoli rysowała się w coraz bardziej dramatyczniejszych barwach, przynajmniej tam za oknem.

Śmierdziało spalenizną, powietrze było ciężkie, ale Lyssa nie wydawała się tym przejęta dokładnie tak, jak powinna. Była urażona, zła i absolutnie przekonana, że to nie ona jest tutaj problemem, a cały świat. To Peregrinus dramatyzuje i jest delikatny, to Cassandra znowu patrzy trzecim okiem nie tak jak powinna. A rzeczą najbardziej drażniącą w wybuchu Trelawneya było chyba to, że gdyby to jej ojciec dał popis histerycznych umiejętności, sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Na te przemyślenia ugryzła się jednak w język.

Prawda była taka, że dyscyplinować to Peregrinus mógł sobie co najwyżej Scyllę, bo Lyssa wszystkie rady zdawała się przyjmować z dobroci serca i dobrego wychowania - nawet kiedy strzelała fochy to darowała całemu światu jakieś furii, która kryła się gdzieś w środku. Mierzyła się więc z Peregrinusem, jakby poddaństwo to było najgorsze, co mogło ją w tym momencie spotkać.

- Sprawdzałeś? - wycedziła przez zęby, gotując się w środku na to co mówił do Cassandry. Pewnie gdyby wahadełko było tylko w zasięgu jej rąk, to zaraz spróbowałaby je złapać i ciepnąć w najdalszy kąt pokoju. To były jej pierwsze myśli i instynkty, ale dalej szło coś o wiele gorszego, powodowanego zwykłą złością, ale i też strachem. Nie chciała się ewakuować. Nie chciała zostawiać Praw Czasu. Nie bez ojca. Sięgnęła więc po różdżkę. - NIE BĘDZIEMY SIĘ EWAKUOWAĆ BEZ, PAPY! - krzyknęła, zła i zrozpaczona, a głos załamał się sięgając po o wiele bardziej znajomy jej akcent, kiedy próbowała zauroczyć Peregrinusa, żeby jej posłuchał.

// zauroczenie na Peregrinusa : D
Rzut PO 1d100 - 11
Akcja nieudana




la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Z pierwszych stron gazet
Przyszłość jest mglista, póki nie staje się teraźniejszością
wiek
35
sława
VI
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Autorka książek, jasnowidz
Przeciętnego wzrostu (160 cm) szczupła brunetka o wielkich, niebiesko-szarych oczach. Porusza się z gracją, tak jakby od każdego jej kroku zależała jej reputacja. Odziana zawsze w najlepsze odzienia najznamienitszych projektantów czarodziejskich. Jej nadgarstki zdobią bransoletki z białego złota, a szyję naszyjniki z kamieni szlachetnych, najczęściej rubinów.

Cassandra Dolohov
#14
15.12.2025, 11:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2025, 14:10 przez Cassandra Dolohov.)  
Jak zwykle milczała. Patrzyła wielkimi oczami na to, co się działo przed nią, lecz wyglądało to tak, jakby nie dostrzegała sceny, którą odgrywał Peregrinus i Lyssa. Dlatego też zdawała się na początku nie słyszeć pytania mężczyzny. Być może było zbyt oschłe, być może nie dotarło jeszcze do teraźniejszości, z której na moment uciekła wróżbitka. Słyszała ogień, słyszała iskry, słyszała płacz i krzyki, mimo że przecież te jeszcze nie dotarły do Praw Czasu. Przeszłość splotła się z teraźniejszością, a Dolohov nie rozróżniała już, co jest echem wspomnień, a co wizją.
- Wahadło... - powiedziała cicho, jakby to jedno słowo było kotwicą. Kotwicą, która pociągnęła ją w dół, ściągnęła z powrotem. Mimowolnie koścista dłoń Cassandry wsunęła się w obszerną, miękką kieszeń czarnej jak noc sukni. - Vasilij, kochany, idziemy po ciebie.

Miała sprawdzić bezpieczne miejsce, ale jej słowa w ogóle nie potwierdzały, że właśnie to robiła. Owszem, podeszła wolnym, ślamazarnym krokiem do stolika z mapą, jakby jej nogi były splątane ciężkim, niewidzialnym kocem. Owszem, wyciągnęła z kieszeni wahadełko i umieściła je nad mapą Londynu. Ale robiła jedno, a mówiła drugie.

Rzut Strony 1d4 - 2
Południe


Wahadełko uspokoiło się, a gdy Cassandra sięgnęła po swoją moc, drgnęło. Drgnęło w kierunku południa, ewidentnie wskazywało tamten kierunek. Pozostawało pytanie - czy ona szukała swojego brata, czy robiła to, o czym mówił Peregrinus? Kościste palce trzymały pewnie sznurek, na którym zawieszony był naturalny kamień. Obsydian. Wierzyła w jego moc, wierzyła w jego siłę, oczyszczała go niedawno, gdy tylko przekroczyła granicę Rosji. A potem znowu, gdy przekroczyła granicę Wielkiej Brytanii. Oczy Cassandry wywróciły się do tyłu, a źrenice i tęczówki zniknęły, ustępując miejsca białkom. Głos kobiety był odległy, jakby dochodził spod wody, a jednak donośny, tak jakby rozlegał się bezpośrednio w głowach tu obecnych.
- Na Południu, gdzie ogień pali z niezrównaną siłą, wzrosną niezaspokojone potrzeby wodne, co zaostrzy spory o kurczące się zasoby rzek. Oto w Prawach Czasu widzę Południe Londynu, oplecione dymem wież i szmerem pędzących płomieni. Podziemne wibracje starych fundamentów obudzą ukryte talenty, a z cienia Brixton i Croydon wyłoni się nowa Królewska Krew Kultury, która odmieni oblicze Wyspy. Kiedy srebrne wieże Wzrostu dotkną nieba, strzeżcie się Złotej Powodzi – drożyzny, która wypędzi duchy przeszłości z ich domów, a cień Tamizy padnie ciężko na serca

Odkryj wiadomość pozafabularną
Wizja, której doświadcza Cassandra, dotyczy informacji które ma o pożarze z 1666 roku w Londynie (WOŚ 3) oraz jest spleciona z PTSD pożaru w Rosji, którego była świadkiem. Nie dotyczy ona obecnej sytuacji Spalonej Nocy i nie jest wizją per se Serduszko Ale smród który zaznaczaliśmy w poprzednich postach oraz łuna i popiół nakierowały ją że gdzieś się pali.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#15
13.02.2026, 18:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.03.2026, 17:39 przez Peregrinus Trelawney.)  
Można byłoby dyskutować z tym, czy Peregrinus był delikatny, jak to sądziła Lyssa. Sam o sobie by powiedział ludzki bądź rozsądny. Należałoby jej również przyznać rację: nigdy nie potraktowałby Vakela w tak protekcjonalny sposób, w jaki potraktował nastoletnią królową dramy. Życie nie jest sprawiedliwe.
— Nikt nie mówi o ewakuowaniu się bez niego. Naprawdę, apeluję do was o rozsądek — spróbował jeszcze żałośnie ugasić histerię Lyssy i… cokolwiek kierowało Cassandrą.
Mówił zresztą prawdę. Dopóki Prawa Czasu wydawały się nienaruszone, nie zamierzał opuszczać tych murów i wystawiać się na wyroki szalejącego na zewnątrz żywiołu. Wolałby — podobnie jak one — aby Vasilij był z nimi, chciałby mieć go tej nocy obok siebie, ale nie mógł nic poradzić na jego nieobecność. Gdyby natomiast ich kryjówka miała znaleźć się w sytuacji zagrożenia, należało mieć plan B i uciekać. Z Vakelem czy bez niego. Na nic by mu się nie zdała martwa rodzina. Najrozsądniejsze wydawało się zatem Trelawneyowi ustalenie wspólnego i — jeśli to tylko było możliwe — bezpiecznego miejsca ewakuacji — na wszelki wypadek — aby w razie niebezpieczeństwa nie rozbiegli się po Londynie jak spanikowane kurczęta, każde w swoją stronę.
Lyssa nie patrzyła widać tak daleko w przód. W przeciwieństwie do Peregrina, który z wyprzedzeniem ujrzał trzecim okiem próbę jej uroku (na mocy udanego rzutu widzenia intencji z poprzedniego posta) — i nie próbował nawet go rozpraszać, widząc z góry jej porażkę.
Lyssa stała się nieprzewidywalna, jakby niewystarczająco już chaosu niósł ten wieczór. Wróżbita — jako wielki przeciwnik rzeczy nieprzewidywalnych i potencjalnie niebezpiecznych — widząc, że Dolohovna próbowała podnieść na niego różdżkę, sam w odpowiedzi odruchowo podniósł na nią własną.

// rzut na translokację: unieruchomienie Lyssy zaklęciem

Rzut Z 1d100 - 41
Slaby sukces...


Gdy on próbował spętać Lyssę, Cassandra… Peregrinus ledwo rejestrował, co działo się u drugiej jasnowidzki. Zaczęła mówić. Wieszczyć? Nie potrafił stwierdzić, nie potrafił ocenić, gdy jej słowa wpadały mu jednym uchem, drugim wypadały. Zbyt wiele energii i skupienia musiał wkładać w pilnowanie szalejącej nastolatki, żeby poświęcać uwagę jeszcze wieszczce.
— Cassandro…? — zapytał tylko przelotnie, kątem oka zerkając na kobietę. Po trosze szukał odpowiedzi, po trosze próbował się upewnić, czy wszystko z nią w porządku.
I tak w ogólnym chaosie czekali powrotu pana domu.

Koniec sesji


źródło?
objawiono mi to we śnie
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cassandra Dolohov (1810), Lyssa Dolohov (1585), Peregrinus Trelawney (1884)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa