• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 72 13.10, Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Dom PoStrachów

[Jesień 72 13.10, Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Dom PoStrachów
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#11
25.03.2026, 11:01  ✶  
Odwrócił gwałtownie głowę w stronę, z której dobiegł huk.
- Nie wiedziałem, że zwierzęta też mogą zostać opętane - powiedział, poświęcając Helenie tylko połowę uwagi, bynajmniej nie celowo - Słyszeliście to? Brzmiało, jakby coś nieźle pieprznęło gdzieś tam… w łaźni?

Czy właściwie byli bezpieczni? Czy skoro coś albo ktoś przejmował tu kontrolę nad zwierzętami, to mógł opętać również ich? Hannibal obrzucił wzrokiem sylwetki swych towarzyszy, co nie na wiele się zdało w mdłym świetle jego różdżki. Dobrze chociaż, że pozbyli się na jakiś czas mugoli, oni byli tutaj jeszcze bardziej bezbronni.

- Czy to wystarczy, żeby utrzymać mugoli z dala? - zapytał Peregrinusa, wskazując głową jego runę. Dziwne, że nikt z obsługi kurortu nie kontrolował zabezpieczeń albo nie przeprowadził napraw. Cóż, Hannibal na pewno dwa razy się zastanowi, nim poleci to miejsce znajomym!

Noc otaczała ich niepokojąca i pełna tajemnic. Zabudowania ciągnęły wzrok.
- Myślicie, że… powinniśmy to sprawdzić? - dodał cicho, mając na myśli wybuch - Może ktoś potrzebuje pomocy?

Myśl o poszkodowanych pociągnęła za sobą wspomnienie - pokłosie wybuchu, gorąco pożaru na twarzy, śliski od krwi chodnik. Ciężar kobiety w ramionach. Metalowy hak, makabrycznie wystający z jej zakrwawionej łydki. Ból jego własnych oparzeń.

Hannibal wzdrygnął się, a światełko na końcu różdżki zamigotało. Ten huk brzmiał w jego uszach zbyt podobnie. Mechanicznym  gestem sięgnął do klatki piersiowej, upewniając się, że jego koszula jest cała, a skóra pod nią nie piecze.

To było ponad miesiąc temu, uspokój się!
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#12
26.03.2026, 14:53  ✶  
Peregrinus wysłuchał z uwagą słów Heleny, które — choć były bardzo sprawną analizą — bynajmniej nie brzmiały dla nich optymistycznie. On również nie był specjalistą od duchów i opętań, lecz wiedział jak każdy, że czarodzieje nie są na nie odporni. Jeśli Rowle’ówna miała rację w swoich przypuszczeniach, rzeczywiście ryzyko mogło zawisnąć również nad nimi.
— Zwierzęta mogą zostać opętane, jak najbardziej. Z pewnością powinno się kogoś powiadomić również o twoich obserwacjach, Heleno — podsumował, prostując się po domknięciu runy. Był swoją pracą całkiem usatysfakcjonowany, choć nie okazał tego zadowolenia przed towarzyszami, zachowując profesjonalny, rzeczowy ton. — Zastanawia cel tego działania. Czy chodziło wyłącznie o zasianie chaosu przez wpuszczenie mugoli na teren hotelu, czy byli potrzebni do czegoś innego — myślał głośno badacz.
Jeśli założyć, że coś zdołało opętać zwierzęta, prawdopodobne, że mogło opętać również mugoli. Jeśli coś potrzebowało złamania pieczęci i wabienia tych mugoli do siebie, mogło być w jakiś sposób uwięzione i przywiązane do tej okolicy. Wszystko to były jednakże tylko domysły, a Peregrinusowi brakowało ekspertyzy, żeby typować, jakie stworzenie czy rodzaj ducha mogło mieć taką moc.
Gdy Hannibal wspomniał o zasłyszanym uderzeniu, Peregrinus odwrócił się w stronę łaźni, jakby miało to pomóc i jemu nasłuchiwać. Nagle rzeczy do sprawdzenia i zgłoszenia zaczęły się niepokojąco mnożyć.
— Runa powinna utrzymać się przynajmniej przez kilka godzin i nie pozwolić mugolom wrócić. Zamierzałem rozejrzeć się po pozostałych częściach tego miejsca, aby mieć pewność, że żadne inne punkty nie zostały uszkodzone, ale… — Nie krył swojego zawahania.
Teraz nie był tej decyzji pewien. Jeśli ktoś rzeczywiście potrzebował natychmiastowej pomocy, była to sprawa wyższego priorytetu niż upewnianie się co do bezpieczeństwa obiektu. Mogliby rozdzielić się, lecz posyłanie dwojga praktycznie nastolatków ku potencjalnie ryzykownej sytuacji wydawało się mało odpowiedzialne, nawet jeśli sam Peregrinus wcale asem magii praktycznej nie był i zapewne oni poradziliby sobie z wieloma zagrożeniami lepiej od niego.
Mężczyzna zapatrzył się z dziwną intensywnością na drogę do groty, jakby miał na niej znaleźć odpowiedzi co do tego, czy warto podążyć tą ścieżką.

// W opisie przewagi Proroctwo jest fragment o tym, że ma się trafne przeczucia co do wydarzeń, więc jeśli tylko to legalny ruch, chciałabym spróbować szukać na tej podstawie przeczuć odnośnie tego, co się stanie, jak któreś z nas pójdzie do groty. Rzut na statystykę Percepcji 4.
Rzut PO 1d100 - 28
Akcja nieudana


— W tym miejscu znajdowała się przed kilkoma wiekami szkoła magii — poinformował towarzyszy Peregrinus, jako że sytuacja zdawała się zagęszczać i każdy skrawek informacji mógł okazać się na wagę złota. — Prawdopodobnie wbudowano ją w głąb wzgórza. Ta grota, łaźnia, była jedną ze szkolnych sal. — Nie zamierzał tego zatajać. Jeśli coś jednocześnie działo się w grocie i przy ruinach, istniała szansa, że to nie przypadek.

// Użyte: Proroctwo I, Percepcja


źródło?
objawiono mi to we śnie
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#13
27.03.2026, 23:11  ✶  
Noc zdążyła już osiąść na ruinach na dobre – nie gwałtownie, lecz miękko, jak aksamit narzucony na ramiona. Morze oddychało gdzieś w oddali, spokojnie i miarowo, przynosząc ze sobą zapach soli, wilgotnego kamienia i czegoś jeszcze – starego, trudnego do uchwycenia, jakby wspomnienia, które nie należało do nikogo z obecnych.

Po zamieszaniu z mugolami cisza wróciła niemal zbyt szybko, przetkana tylko ich pospieszną rozmową, dość cichą jak na fakt, że byli tu sami. Gdzieś między kamieniami zaszeleściła sucha trawa, choć wiatr na moment przycichł. Z oddali dobiegło pojedyncze stuknięcie – jakby kamyk osunął się o kilka centymetrów, nie więcej. Potem cisza znów się domknęła. Prawie.

Nie był to huk, który wcześniej przyciągnął uwagę Hannibala ku łaźniom. Tamto było ciężkie, głuche, należące do świata materii. Nie było to pohukiwanie nocnego ptaka, którego działo być może miała szansę tak pieczołowicie zaobserwować Helena. To tutaj… było lżejsze. Nierówne. Jak krok postawiony z zawahaniem.

Peregrinus poczuł to bardziej niż usłyszał. Nie jako dźwięk, lecz jako przesunięcie w pulsie rzeczywistości. Jakby jedna z tych tysięcy drobnych zapowiedzi, które zwykle wyprzedzały świat w o ułamek sekundy, nagle… się spóźniła. Albo przyszła zbyt wcześnie. W tym momencie, w dziwnym napięciu ogarniającym jego samoświadomość, nie potrafił uchwycić różnicy.

Westchnienie Heleny trwało o włos za długo. Dreszcz Hannibala zdawał się niekończącym się wzdrygnięciem odkształconym błoną naciąganego teraz.
Zimny powiew jak oddech dotknął skroni Trelawneya, zanim liście znów zatańczyły w takt morskiej bryzy.

Cisza miała strukturę.

Z pomiędzy fragmentów zawalonej ściany sączył się chłód – nie nocny, nie morski. Inny. Osiadał nisko przy ziemi, jak mgła, której nie widać, ale którą czuje się na wysokości kostek. Jeśli ktoś zrobił krok bliżej, kamień pod stopą zdawał się odrobinę bardziej wilgotny, niż powinien.

I wtedy całą trójkę uderzyło to wrażenie, że nie są już tylko we troje.

Nie obecność wprost. Nie sylwetka. Nawet nie cień.

Raczej brak – miejsce, w którym powietrze nie chciało układać się tak, jak powinno.

Głos składający angielskie głoski w logiczny ciąg słów, pojawił się bez zapowiedzi. Nikły. Na pograniczu percepcji.

– …nie powinniście…

Słowa były szeptem, ale wyraźnym. Młodym. Zbyt młodym, by należeć do kogoś, kto zdążyłby się zestarzeć razem z tym miejscem. Zaraz potem nastąpiła krótka pauza – jakby mówiący sam nie był pewien, czy wolno mu kontynuować.

– To miejsce… nie jest już tym, czym było.

Powietrze poruszyło się znów. Lekko, choć nie było wiatru. Jeden z luźnych fragmentów tynku osunął się z cichym pyłem – zbyt synchronicznie z końcem zdania, by uznać to za przypadek.

– Kamień na kamieniu – cień nostalgii był zbyt głęboki, wpasowujący się w nabrzmiałą zapadłą nocą ciszę, tak obcą i nienaturalną dla ciszy nocnego miasta, miejsca będącego bramą do magicznego kurortu.

Tura trwa do 30.03
to be young and gifted
pretty brown eyes and
a mind full of thoughts
wiek
18
sława
III
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
instruktorka rytmiki
sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu; brązowe oczy; pionowe źrenice; rozwinięta trzecia powieka (jak u gada); skóra poznaczona w przypadkowych miejscach z szarymi łuskami, z czego największe skupisko znajduje się w okolicy pleców i klatki piersiowej z pojedynczymi łuskami sięgającymi obojczyka; często widywana w strojach zakrywających znaczną powierzchnię skóry

Helena Rowle
#14
30.03.2026, 18:49  ✶  
Pokiwała głową na słowa Peregrinusa. Od siebie mogłaby co najwyżej jeszcze dodać, że takowe przejęcie kontroli nad zwierzęciem nie było raczej długotrwałe. Chyba miało to jakiś związek z siłą woli i energią, którą wykorzystywały duchy do osiągnięcia takich efektów? Dobrze, że taki profesor Binns nigdy nie próbował czegoś takiego publicznie, skomentowała bezgłośnie, wzdrygając się na myśl, że stary mnich mógłby opętać jej sowę lub jakiegoś znajomego jej węża z okolic akademii.

— Ja nic nie słyszałem — oświadczyła Helena, strzelając oczami między sylwetką Hannibala a drogą prowadzącą do kompleksu. — Może to nic takiego? Może w końcu wzięli się za jakieś konkretne naprawy i dźwięk po prostu tak się niesie? Może chcą zadbać, żebyśmy faktycznie mogli skorzystać z tutejszych atrakcji przed wyjazdem.

Zmarszczyła brwi. Nie znała się zbytnio na tym, jak wyglądały prace remontowe w tego typu miejscach. Ba, ledwie znała się na zwykłych pracach remontowych. Chociaż jej ojciec od lat trudnił się rzemiosłem i wiele wskazywało na to, że miał to we krwi, tak talenty te zdecydowanie nie przeszły na nią. Zdarzało jej się malować elementy scenografii lub wycinać jakieś ozdoby na potrzeby szkolnych występów, ale nigdy nie odrestaurowywała żadnego stołu i nawet do malowania ściany w pokoju wykorzystywała magię i pomoc osób trzecich.

— Och, to chyba niedobrze, prawda? — Odwróciła się w stronę Trelawneya, gdy ten wspomniał o szkole. — Szkolne zaklęcia ochronne to nie przelewki... Podobno Hogwart ma na siebie narzucone tyle czarów, że mogłyby przetrzymać jeszcze setki lat. Jeśli ta szkoła dorównywała naszej, to może tutejsze zaklęcia zareagowały na rozpoczęty remont?

Dziewczyna mimowolnie zaczęła pocierać jedną dłonią o drugą. Czuła zaniepokojenie; z jednej strony nie pisała się na tak emocjonujące wakacje, jednak z drugiej strony... Widziała w tym spory potencjał. Oczami wyobraźni już widziała, jak wybuch w grocie odsłania przed gośćmi z Wielkiej Brytanii ukryte przez lata sale zajęciowe, w których znajdują się zaginione woluminy pełne nieznanych zaklęć i receptur. Na samą myśl o tym zakręciło jej się lekko w głowie. Cóż by to było za odkrycie!

Nim Helena zdołała kontynuować swoją wypowiedź, coś się zmieniło. Jakby świat zwolnił na ułamek sekundy, a powietrze na krótką chwilę zostało wypełnione po brzegi swego rodzaju energią, zwiastując przybycie... Obecności. Nie potrafiła tego inaczej określić. Coś tutaj było i to coś odezwało się do nich. Dłoń panny Rowle momentalnie zacisnęła się na rączce jej różdżki.

— Duch... czy... coś innego? — wykrztusiła z siebie, przesuwając się bliżej towarzyszących jej mężczyzn.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#15
02.04.2026, 21:41  ✶  
Chodnik we wspomnieniu był śliski od krwi i również śliski był kamyk, na który nastąpił Hannibal teraz, kiedy lekko, tanecznie odstawił stopę, by odwrócić się w stronę, z której dochodziły nowe odgłosy, a przy tym wysunąć się odrobinę przed Helenę.

Od krwi - nie, od wilgoci z powietrza.

Zrobiło się jakby zimniej.

- Hmm - Selwyn mruknął cichutko. Rewelacje Peregrinusa i Heleny nie napawały otuchą i trochę żałował, że nie został w kurorcie, racząc się drinkami nad basenem, choćby i nieczynnym. Cóż, teraz było za późno na powrót, a już na pewno na pozostawienie towarzyszy samym sobie.

Dźwięki były obce i trochę przerażające, chociaż dla Hannibala nie brzmiały wiele dziwniej i mniej naturalnie, niż dotychczasowe pohukiwania i szelesty. Nie, to cisza między nimi zwróciła jego uwagę. Napęczniała obecnością, jak cisza przed rozpoczęciem aktu, kiedy na scenie stoją już aktorzy, ale zgaszone światła wciąż ukrywają ich przed wzrokiem publiczności, tylko dużo mniej bezpieczna i wypełniona dużo mniej przyjemnym rodzajem oczekiwania.

Niepokój Rowle'ówny upewnił go, że to nie figle płatane przez wyobraźnię. Chwilowo zapomniał o wybuchu.

- Ktoś tu jest - szepnął do niej najciszej, jak mógł. Zerknął na Trelawneya - Rozmawiamy, czy spieprzamy? Mam zrobić światło? - bardziej ukształtował to pytanie wokół wydechu, niż faktycznie je wypowiedział. Opuścił różdżkę, ale utrzymał malutkie światełko na jej końcu, gotów w każdej chwili je powiększyć, by ukazało więcej otoczenia. Wolał się jednak zdać na decyzję jasnowidza, który wydawał się mieć z nich wszystkich najwięcej doświadczenia.

Tymczasem nie odrywał wzroku od ciemności. Upewnił się, że jego stopa na tym śliskim przed chwilą kamyku ma pewne oparcie. Walające się na ziemi odłamki zachrzęściły pod nogami. Hannibal spiął się mimo woli, przeniósł ciężar ciała na jedną stronę i lekko ugiął kolano, by móc się łatwo zerwać - do biegu, uniku, czy walki - nie wiedział, ale czuł się pewniej w tej gotowej do ruchu pozycji.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#16
03.04.2026, 11:04  ✶  
Może Helena miała rację. Może to nic takiego. Nie potrafił tego ocenić. Potrafił ocenić w ogóle coraz mniej. Bo gdy patrzył na tę drogę do łaźni, nie czuł żadnej pewności — wręcz przeciwnie: ta próba przejrzenia ścieżki wytrąciła go z równowagi. Gdy cisza nad ruinami nabierała nadnaturalnych walorów, on już od kilku momentów kwestionował wszystko wokół siebie.
Ułyszał pierwsze pytanie Heleny i odwrócił się z powrotem do towarzyszy. W ciemnościach trudno było dostrzegać szczegóły, a on tak bardzo potrzebował zobaczyć, co ułatwiłoby mu wyjście ze stanu derealizacji.
— Tak, to niedobrze — powtórzył za dziewczyną, lecz jego ton brzmiał dziwnie; stracił swój wcześniejszy rzeczowy, akademicki wydźwięk. Peregrinus nie potrafił ukryć nagłej nadmiernej ostrożności, zagubienia niemal, jakby to on oczekiwał teraz potwierdzenia od nich. Coraz mniej ufał własnemu osądowi. — Próbowano już kilka lat temu zbadać to miejsce. Niczego nie znaleźli, więc prawdopodobne, że tamte czary ochronne są wciąż aktywne. — Jego własny głos brzmiał mu odlegle. Nie był pewien, czy słowa trafiają w te chwile, w które powinny.
Wrażenie odrealnienia nie mijało. Świat na moment utknął w miejscu… a może przeskoczył jakiś uszkodzony tryb i wyjął coś sprzed oczu widzącego? Sekundy przetasowały się w niewłaściwej kolejności. Gdy poczuł na sobie ten zimny oddech, włoski na karku Trelawneya zjeżyły się, na ramiona wstąpiła gęsia skórka.
W pierwszej chwili zwątpił w tę nadnaturalną obecność. Wątpił we wszystko, co do niego docierało. Głos eremity był młody. … Eremity? Gdy słuchał widmowych szeptów, myślał o tej twarzy, którą widział we śnie. Doświadczył tego samego zaskoczenia, co gdy spodziewał się ujrzeć pod kapturem pustelniczym starucha, a był tam niemal chłopiec, niepewny chłopiec. Czy ten sam człowiek szeptał teraz ostrzeżenia, czy Peregrinus wymyślił sobie te związki, te głosy? Angielskie głosy...
— Też to słyszycie — zauważył z ulgą, gdy Helena i Hannibal zaczęli rozmawiać.
Światło różdżki drugiego czarodzieja przywróciło Peregrina po części do rzeczywistości, lepiej niż cokolwiek wcześniej. Czemu sam o tym nie pomyślał?
Wróżbita podniósł lampion, który przyniósł ze sobą, a który — gdy zobaczyli mugoli — wygasił. Krótkim stuknięciem różdżki zbudził lampę na powrót do życia, uniosła się między czarodziejami, dając mocne światło. Teraz mężczyzna lepiej mógł dostrzec ich twarze, teraz widział, że wszystko jest z nimi w porządku. Nie wypadł z torów czasu. Ocuciło go to, lecz bynajmniej nie rozwiązało problemu tego, co robić dalej. Gęsta noc wciąż napierała na skupionych wokół światła czarodziejów.
Peregrinus rozważał przez krótki moment pytanie Hannibala. Powinni odejść, a jednak nie potrafił się do tego zmusić. Trzech różnych proroków śniło jednej nocy ten sam sen — sen, w którym on z tego miejsca dawał się poprowadzić tajemniczemu przewodnikowi. Nie chciał odejść i porzucać swojego proroctwa.
Ale oni mogli.
— Trudno zgadnąć, co to było — zaczął ostrożnie, bo głos pogłębił i w nim niepokój. — Powrót do hotelu to ledwie parę kroków. — Ruiny były przecież bramą tego miejsca. Zdaje się, więc, że wejście do środka to niewiele więcej niż pokonanie jakiegoś dziedzińca i przekroczenie progów kurortu. — Możecie skoczyć i zgłosić to komuś z obsługi. Jeśli to duch… żadne z nas nie jest egzorcystą. Dobrze byłoby też znaleźć Basila. — Jego postawa zdradzała skupienie, ale bynajmniej nie pewność tego, czy dobrze im radzi. Peregrinus nie miał natury lidera, którego aż chciało się słuchać; nie rozkazywał też żadnemu z nich.

// zawada Derealizacja I dla podkopania mojej wiarygodności i pewności siebie


źródło?
objawiono mi to we śnie
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#17
04.04.2026, 23:20  ✶  
Duch… czy… coś innego?


Ktoś tu jest… Rozmawiamy, czy spieprzamy? Mam zrobić światło?

Też to



słyszycie





słyszycie?

Słowa dochodziły jak przez dziwaczną błonę pokrywającą całe ciało. Lepką i chłodną, niemożliwą do wyczucia.

Peregrinus mówił dalej i od słów „trudno zgadnąć” jego słowa dla Heleny i Hannibala zdawały się już całkiem rzeczywiste. Jakby oboje wyciągnęli głowę spod wody. „Możecie skoczyć i zgłosić to komuś z obsługi”. Mówił do nich spokojny. „Dobrze byłoby też znaleźć Basila”.

- Ty wiesz. - wyszeptał Trelawneyowi wprost do ucha głos, który nie należący do pozostałej dwójki. Niewidoczna gołym okiem obecność stała, czy raczej - istniała tuż za nim, a jego ludzkie, śmiertelne zmysły jeżyły się wrażeniem obserwowania tyłu czaszki, wbijając ciało w podłoże atawistycznym odruchem zamrożenia. - Jak pójdą, to Ci pokażę - padło beznamiętnie i wrażenie na moment przygasło. Przyczaiło się w oczekiwaniu na rozwój zdarzeń.

Tura trwa do 8.04 (nie liczyłam jutrzejszej ustawowo wolnej niedzieli.

Peregrinus, możesz mówić do pozostałych, jeśli jednak chciałbyś uciec z tego miejsca lub w jakkolwiek sposób wprost zakomunikować co się z Tobą dzieje/ poprosić o pomoc, potrzebny jest dowolny sukces (w tym słaby) w rzucie na Charyzmę. Rzut musi wchodzić w pulę dwóch Akcji. Jeśli zdecydujesz się na tę opcję, po wykonaniu Rzutu edytuj post i dopisz jego efekt. W razie pomysłu jak dać znać „niejednoznacznie” lub innych kreatywnych prób oszukania obecności - proszę o kontakt przez PW.

Stan Peregrinusa (bez względu czy podejmie próbę zakomunikowania problemu) jest możliwy do zauważenia i zinterpretowania, jako coś wysoce niepokojącego przy dowolnym sukcesie (w tym słabym) w Rzucie na Percepcję. Rzut musi wchodzić w pulę dwóch Akcji. Jeśli zdecydujecie się wykorzystać tę opcję, możecie najpierw rzucić, a potem edytować post i dopisać ciąg dalszy w zależności od wyniku.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#18
08.04.2026, 11:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.04.2026, 11:33 przez Peregrinus Trelawney.)  
Coś znajdowało się za nim. Słyszał to i czuł. A choć głos szeptał pokusy, które w pewien pokrętny sposób pociągały go swoją tajemnicą, to Peregrinus nie był człowiekiem głupim. Rozumiał, że dzieje się z nim coś przede wszystkim niedobrego. Ta niematerialna moc, która żądała od niego odprawienia kompanów, nie mogła być dobra, nie mogła być bezpieczna. Odezwał się w nim strach — czy coś próbowało go opętąć?
Obecność wbijała się w niego, paraliżując. Zachęcała do pozostawienia tajemnicy między nimi — między widzącym a tym, co go nawiedzało. Bo gdy ów młody głos tak mówił do niego, było to niemal jakby dzielili jakiś sekret, jakby istniało między nimi porozumienie, coś niedostępnego dla tych dwóch młodzików. Tylko dla niego… tylko on wie. Trelawney powiódł wzrokiem od Heleny do Hannibala. Nie znał ich zbyt dobrze, ale przebiło się do jego świadomości podejrzenie, że jeśli teraz odejdą, on może się tu pogubić.
Spróbował się do nich odezwać i zakomunikować problem.

// rzucam na charyzmę (2) z modyfikatorem -10 ze względu na zawadę Samotnik I

Rzut N 1d100-10 - 42 -10 = 32
Akcja nieudana


Wróżbita mrugnął powoli.
— Idźcie. Im szybciej zasygnalizujemy problem, tym szybciej ściągną tu specjalistów. Ja sprawdzę, czy żaden inny element zabezpieczeń nie został uszkodzony.

// rzut Charyzma, zawada Samotnik I


źródło?
objawiono mi to we śnie
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#19
08.04.2026, 20:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.04.2026, 21:47 przez Hannibal Selwyn. Powód edycji: Dopisano post do rzutu xD )  
Percepcja - czy pokapuję się, że z Peregrinusem jest coś nie tak?
Rzut N 1d100 - 72
Sukces!


Hannibal w pierwszej chwili z ulgą uczepił się polecenia. Działanie, i to w dodatku takie, które dawało mu pretekst, by oddalić się w bezpieczne miejsce wraz z Heleną, sprowadzić pomoc, było dobre. Prosty, jasny cel, coś, co…

Coś…

Coś było nie tak.

Wyciągnął wolną rękę w stronę Heleny, gotów pociągnąć ją ze sobą w stronę kurortu, ale po drodze mimo woli zahaczył wzrokiem o Peregrinusa. Zdawało mu się, czy jego głos był jakiś… nieobecny? “Idźcie”, raczej sugestia, niż rozkaz, za słaba, zbyt opóźniona, jakby jasnowidz był myślami gdzieś daleko.

Hannibal mógł się oczywiście mylić, ale w połączonym świetle jego różdżki i lampionu Trelawneya, twarz tego ostatniego miała nieco zdezorientowany wyraz, jak ktoś, kto dopiero się obudził.

Selwyn jeszcze przed chwilą sprawdzał, czy jest we włoskich ruinach, czy na londyńskiej ulicy.
Skojarzenie nasunęło się samo.

Jak ktoś, kto dopiero wynurzył się z własnej głowy.

Było tu jakieś tajemnicze, niewidzialne szujstwo. Albo niewidoczne w ciemnościach, nie wiadomo, co gorsze. I przemawiało do nich.

I coś opętywało okoliczne zwierzęta.

Jego wzrok zawisł na spływającej po skroni mężczyzny kropli potu.

Wahał się tylko chwilę. Dłoń wykonała jakiś odruchowy ozdobnik, któremu aktor nie poświęcił nawet krzty uwagi i wycofała się, jedynie musnąwszy skórę Rowle. Hannibal płynnym ruchem zwrócił się w stronę Peregrinusa i postąpił bliżej, stając na granicy jego przestrzeni osobistej. Sięgnął do niego - doskonale udawanym przypadkiem trącił jego przedramię, złapał w palce rękaw szaty i pociągnął lekko, żeby przykuć jego uwagę. Dotyk zwykle pomagał.
- Jesteś pewien, że chcesz zostać sam na sam z tym… cokolwiek to jest? - zapytał, teraz już całkiem otwarcie i uważnie przyglądając się Trelawneyowi.

Wszystko w nim buntowało się przeciwko posyłaniu kobiety samotnie w ciemność, ale miał przeczucie, że żadne z nich nie powinno pozostać w ruinach w pojedynkę. Poza tym… to mogło być bezpieczniejsze, niż stawianie czoła widmom. Duchom. Bezcielesnym głosom. Do cholery, Hannibal wcale by nie narzekał, gdyby przestał spotykać na swojej drodze tajemnicze byty, które nawet nie wiedział, jak określać. Coś próbowało go udusić w jego własnym mieszkaniu. Coś przemawiało przez Jessiego wtedy, w mieszkaniu Henry’ego, bełkocząc jakieś kocopoły o ruinach świata, jaki znają, czy jak to tam szło. A teraz coś obracało w ruinę spokojny i zasłużony wypoczynek!

Irytacja niemal całkiem przesłoniła niepokój.

Szarpnął jeszcze raz rękawem jasnowidza, dając jej ujście. Nie brutalnie, ale nieustępliwie, domagając się uwagi, odpowiedzi, reakcji. Czegokolwiek, bo jeżeli Trelawney został opętany, to za chwilę będą się stąd teleportować w te pędy we troje, choćby mieli widzącego zgarnąć siłą.
to be young and gifted
pretty brown eyes and
a mind full of thoughts
wiek
18
sława
III
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
instruktorka rytmiki
sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu; brązowe oczy; pionowe źrenice; rozwinięta trzecia powieka (jak u gada); skóra poznaczona w przypadkowych miejscach z szarymi łuskami, z czego największe skupisko znajduje się w okolicy pleców i klatki piersiowej z pojedynczymi łuskami sięgającymi obojczyka; często widywana w strojach zakrywających znaczną powierzchnię skóry

Helena Rowle
#20
08.04.2026, 22:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.04.2026, 22:34 przez Helena Rowle.)  
(Percepcja) Czy Helena coś zauważa?
Rzut Z 1d100 - 23
Akcja nieudana

A mogłam trzymać się Ceolsige, pomyślała Helena, na wpół świadomie odsuwając się od Trelawneya i Selwyna. Mężczyźni... Nie mieli w sobie za grosz instynktu samozachowawczego. W sumie... Czy to powinno ją w ogóle dziwić? Wystarczyło spojrzeć na to, jak wielu facetów latało w drużynach quidditcha w porównaniu do kobiet. Czarownice ewidentnie były po prostu bardziej rozważne i częściej posługiwały się głową niż sercem, a przede wszystkim... Dużo lepiej szacowały szanse w sytuacjach takich jak ta.

Tutaj było coś szalenie nie w porządku i nie trzeba było być detektywem z Brygady Uderzeniowej, aby dojść do takich wniosków. Najpierw pęknięta runa, potem wizyta mugoli w okolicy, a teraz... Ta dziwna zjawa, która ewidentnie próbowała wywrzeć jakiś wpływ na otaczające ich teraz ruiny. Nie ma co: pomysł Peregrinusa wydawał się w tym momencie najlepszy. Hotel był tuż za rogiem, a ewidentnie potrzebowali wsparcia ze strony pracowników ośrodka lub reszty uczestników wyprawy.

— Nonsens. Nikt nie powinien tu zostać sam na sam z tym... z tym czymś co tutaj grasuje! — wtrąciła się Helena. — Ja zawiadomię hotel, a wy pilnujcie siebie nawzajem. Ty jego, a ty jego! — przeniosła wzrok z Peregrinusa na Hannibala, a potem z powrotem na starszego czarodzieja.

Rowle wypuściła z ust ciężkie westchnienie i zaciskając mocniej palce na różdżce, zaczęła kierować się w stronę wejścia do hotelu.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (360), Dearg Dur (1906), Hannibal Selwyn (2188), Helena Rowle (1863), Peregrinus Trelawney (2292)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa