30.10.2023, 22:42 ✶
Siemanko kolanko.
Długo myślałam, co by tu słowem wstępu napisać, ale tak, żeby nie wyszło za ckliwie (bo potem wrócę do tego za rok i mi się cofnie z żenady), ani żeby nie było za śmiesznie (bo ze łzami w oczach to się ciężko posty czyta). No i doszłam do wniosku, że trzeba znaleźć złoty środek i po prostu zrobić z siebie debila jak zwykle.
Ciężko mi uwierzyć, że to aż rok. A może dopiero? Gram z tą samą ekipą od czasów Resurectio (kmtw, pozdro Ruru), potem za wami poszłam na Sacred i teraz świętujemy roczek Sacred 2: Electric Boogaloo (znanego też jako przykrywka dla londyńskich elitarnych eskort), toteż mam wrażenie, jakbym znała was wszystkich wieczność. Podobno szczęśliwi też czasu nie liczą, a że bawię się tutaj wyśmienicie, to może stąd brak koncepcji upływających lat.
Zanim przejdę do prawienia wam komplementów raz do roku poniżej, chciałabym podziękować osobie, bez której wszyscy byśmy siedzieli teraz na jakimś forum zombie bez przyszłości, marudząc do siebie nawzajem, że ale bym sobie pograł na takim potterze, kiedyś to były pottery, a teraz nie ma żadnych fajnych potterów - Bezie. Bezala, znana też jako Natalka Uchiha, to osoba, z którą wpierw nie dogadywałam się wcale, bo obydwie używałyśmy sarkazmu i zapominałyśmy o emotkach, przez co obydwie myślałyśmy, że jedna jest na drugą cięta. No, a potem zdiagnozowano u mnie autyzm. W KAŻDYM RAZIE-
To forum upadłoby bez Bezy. I nie mówię tego dlatego, że bez niej nie miałby kto opłacić domeny; widzę nie raz zza kulis ile pracy wkłada w to forum, nawet jeśli często jest przez jej ogrom na skraju psychozy i Szpadel nie nadąża z kupowaniem jej kolki na uspokojenie. Odkąd pamiętam, jej celem było po prostu stworzenie miejsca, gdzie wszyscy będą się dobrze bawili bez spiny, pisząc bzdety, romanse i dramaty tak, jak im się tylko podoba.
No i wyszło zajebiście. Tak trzymaj Beziu, ja i Szpadel nie mogliśmy sobie znaleźć lepszej dziewczyny.
Długo myślałam, co by tu słowem wstępu napisać, ale tak, żeby nie wyszło za ckliwie (bo potem wrócę do tego za rok i mi się cofnie z żenady), ani żeby nie było za śmiesznie (bo ze łzami w oczach to się ciężko posty czyta). No i doszłam do wniosku, że trzeba znaleźć złoty środek i po prostu zrobić z siebie debila jak zwykle.
Ciężko mi uwierzyć, że to aż rok. A może dopiero? Gram z tą samą ekipą od czasów Resurectio (kmtw, pozdro Ruru), potem za wami poszłam na Sacred i teraz świętujemy roczek Sacred 2: Electric Boogaloo (znanego też jako przykrywka dla londyńskich elitarnych eskort), toteż mam wrażenie, jakbym znała was wszystkich wieczność. Podobno szczęśliwi też czasu nie liczą, a że bawię się tutaj wyśmienicie, to może stąd brak koncepcji upływających lat.
Zanim przejdę do prawienia wam komplementów raz do roku poniżej, chciałabym podziękować osobie, bez której wszyscy byśmy siedzieli teraz na jakimś forum zombie bez przyszłości, marudząc do siebie nawzajem, że ale bym sobie pograł na takim potterze, kiedyś to były pottery, a teraz nie ma żadnych fajnych potterów - Bezie. Bezala, znana też jako Natalka Uchiha, to osoba, z którą wpierw nie dogadywałam się wcale, bo obydwie używałyśmy sarkazmu i zapominałyśmy o emotkach, przez co obydwie myślałyśmy, że jedna jest na drugą cięta. No, a potem zdiagnozowano u mnie autyzm. W KAŻDYM RAZIE-
To forum upadłoby bez Bezy. I nie mówię tego dlatego, że bez niej nie miałby kto opłacić domeny; widzę nie raz zza kulis ile pracy wkłada w to forum, nawet jeśli często jest przez jej ogrom na skraju psychozy i Szpadel nie nadąża z kupowaniem jej kolki na uspokojenie. Odkąd pamiętam, jej celem było po prostu stworzenie miejsca, gdzie wszyscy będą się dobrze bawili bez spiny, pisząc bzdety, romanse i dramaty tak, jak im się tylko podoba.
No i wyszło zajebiście. Tak trzymaj Beziu, ja i Szpadel nie mogliśmy sobie znaleźć lepszej dziewczyny.
Trzymajmy się ramy, to się nie posramy
Rose
Patrzę
Na to, jak piszesz: Brenna Longbottom
Wybór dla mnie oczywisty, co tu dużo mówić. Brenna przede wszystkim pisze, palców nie zdejmuje z klawiatury. Mogłoby się wydawać, że przy takiej ilości wyprodukowanego kontentu każdemu skończyłyby się już pomysły, ale nie jej. Nawet najbanalniejszy koncept obróci w coś ciekawego, zaangażuje się w życie twojej postaci, jeśli akurat takiego ancymona jak ona potrzebujesz, a jeśli jesteś nowym graczem, to weźmie cię za rączkę i porozmawia z tobą albo o tym, ile razy w tym tygodniu prawie się zabiła, albo ewentualnie o narkotykach. Mam wrażenie, że wielu nowych graczy tutaj wkręciło się na forum dzięki niej; nie ma drugiej takiej osoby na naszym forku i prawdopodobnie nigdy nie będzie. [sesja (jedna z miliona)]
Na to, jak się wznosisz: Alastor Moody
Każdy wie, że mam słabość do Alastora, lecz możecie już usiąść i odłożyć te widły, bo tym razem to nie jest faworyzacja. Uwielbiam, jak Beza kreuje postaci, a potem konsekwentnie prowadzi narrację - czuć, że Alek jest człowiekiem z krwi i kości, który dąży do dobra, ale nadal ma ludzkie słabości, popełnia błędy i grzeszy. Jego wady i zalety są cudownie zarysowane, a choć z pozorów mogą wydawać się prozaiczne, nadal łapią za serce i trzymają w napięciu. [sesja]
Na to, jak spadasz: Sauriel Rookwood
Bardzo nie lubię złoczyńców, których charakter polega na tym, że są chamami bez serca. Sauriel absolutnie taki nie jest, jest postacią, która wie, czym jest dobro, wie, że zło bez niego nie mogłoby istnieć, a jednak z pewnych powodów nawet jeśli by chciała, nie może tego dobra wybrać. Zdaje się cały czas walczyć o utrzymanie przy sobie ciągle ulatujących resztek człowieczeństwa, co według mnie czyni go naprawdę dobrze napisanym czarnym charakterem. [sesja]
Na to, jak kwitniecie: Erik Longbottom i Elliott Malfoy
These bitches gay. Good for them, good for them.
Jestem fanką tej dwójki i prywatnie, i na fabule (niech nikt tego nie mówi Elliottowi, ale nawet jeśli Eden wygrałaby tę kolację z Erikiem, to oddałaby ją bratu). Rozkwitają powoli, ale w tak uroczy sposób, że nie sposób mi się oprzeć. Poza tym, nawet ktoś taki jak Elliott zasługuje na happy end z kimś, kogo kocha naprawdę, a nie na pokaz. [sesja]
Na to, jak błyszczycie: Bertie Bott i Alastor Moody
Tak samo jak Eden twierdzę, że gdyby prawo na to pozwalało, Alastor zostałby czwartą żoną Bertiego. Są dla siebie stworzeni, skoczyliby za sobą w ogień, a także perfekcyjnie się dopełniają. Mam tylko nadzieję, że głodne dramy nie wpadniecie na to, żeby jeden na drugiego w obliczu zagrożenia rzucił protego amare, bo nie chcę przez was wyć. [sesja]
Na to, jak krwawicie: Stanley Andrew Borgin i Brenna Longbottom
"Mam nadzieję, że twój dzień będzie równie przyjemny, co ty. : )" - czyli mój ulubiony rodzaj relacji uprzejmie negatywnych. Mój wewnętrzny goblin zawadiaka bardzo chciałby sprawdzić, jakby rozwinęła się sytuacja, gdyby ktoś te dwie postaci zamknął same w pokoju z bronią palną na 24 godziny. Wizualizuje sobie, jak stoję tam za takim weneckim lustrem, jak w serialach typu CSI Miami, i obserwuję igrzyska śmierci wewnątrz. Absolutnie uwielbiam wasze drobne złośliwości i przytyki, trzymajcie tak dalej. [sesja]
Czuję
Oczarowanie: Elliott Malfoy
Bez Artura by mnie tu nie było, bez Elliotta nie byłoby Eden.
Ich odwiecznie tocząca się waśń jest fundamentami mojej głównej postaci, więc nie mogłabym wymienić tutaj nikogo innego. Jestem w istocie oczarowana tym, jak dobrze Artur gra kimś, kto od zawsze był poniewierany przez los i gnębiony przez najbliższych - zwłaszcza przez swoje lustrzane odbicie, którym jest Eden. Im starszy Elliott się staje, tym częściej dostrzega, że nadal tli się w nim resztka stłamszonego przez rodzinę dobra i próbuje odnaleźć swoje szczęście, choć tak naprawdę nie wie absolutnie, od czego zacząć, przez co popełnia prawie-że niewybaczalne błędy. Elliott jest nieodzowną częścią życia Eden i tak naprawdę nie miałaby sensu jako postać, gdybym nie miała tak fenomenalnego partnera do kłótni - wroga, który za mną by w ogień wskoczył. Dziena Archie, love you. [sesja]
Rozbawienie: Stanley Andrew Borgin
Gościu, ja się regularnie przez ciebie duszę, mam problemy z oddychaniem jak Podstolina. Czy to posty o kiszeniu ogórków, czy to dogryzanie Brennie, czy to nawet twoje bezbłędne uwagi na Discordzie - gdy cię widzę, mam nieustannie w oczach łzy. Wręcz nie mogę się doczekać, aż Stachu i Mewa rozpoczną swoją karierę w budowlance, bo wtedy wyrobię sobie takie mięśnie brzucha od śmiechu, że zawsze będę mieć pod ręką sześciopak. A jak wiadomo, wtedy po szklanie i na rusztowanie. [sesja]
Smutek: William Lestrange
Nieironicznie Will jest dla mnie tą postacią, przez którą mam wrażenie, że nie umiem dobrze grać złolami, bo mi się przykro robi, jak muszę wybrać niemiłą opcję dialogową. Gość jest przekochany, nieco zagubiony w tym świecie, ale ma najszczersze chęci, po prostu nie rozumie, co się wokół niego dzieje. I ze wszystkich nieszczęść, na żonę trafiła mu się taka suka, jak Eden, która nie dość, że celowo szuka powodu do kłótni dla zwrócenia na siebie uwagi, to jeszcze teraz go zdradza na boku. A William by jej nieba uchylił, nie byłby nigdy zły, bo przede wszystkim chciałby, żeby była szczęśliwa. [sesja]
Siłę: Alastor Moody
Tak, i znowu z tym Alastorem. Beza ostatnimi czasy ciągnie mnie za fraki na tym forum, nawet jak ja już tak bardzo nie mam siły pisać, to ona zawsze znajdzie jakiś powód, jakiś nowy pomysł na fabułkę, żeby w życiu Eden się działo i wyciągać ją z tej czarnej dziury bycia wredną jędzą z myślami samobójczymi, która tak naprawdę się strasznie, ale to strasznie nie lubi. Od razu mi się chce grać na tym forum, gdy widzę, że wleciał mi pościk od Bezi i że ten szczeniacki romans nadal się kręci. Nawet jeśli czasem mamy obsuwę miesięczną, bo byłyśmy tak bardzo, bardzo, bardzo śpiące. [sesja]
Nadzieję: Lorraine Malfoy
Nie zdążyłyśmy jeszcze razem nic napisać, jest to work in progress, ale zobaczywszy inne sesje Lorci, mam bardzo duże oczekiwania. Napisane są świetnie, postać jest niebanalna, a każdy post pełen pomysłów, które nie tylko pchają akcję do przodu, ale dają też podwaliny wielu kolejnym sesjom. Mam przeczucie, że relacja jej i Maeve będzie kolejną na moim koncie, której rozwoju będę wyczekiwać z zapartym tchem. [sesja]
I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show
~♦~
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show
~♦~