W najbliższej przyszłości „Amelii” nagle roiło się od Perseusa i skonsternowało to nieco Florence, podobnie jak monolog ku czci pana młodego. Ostatecznie jednak to nie była sprawa uzdrowicielki, przynajmniej tak długo, jak długo kochana kuzynka używając ich nazwiska nie planowała napastować Blacka na jego własnym weselu – a na to się nie zanosiło. Dziewczyna była albo niespełna zmysłów, albo drink w jej dłoniach miał dziwne działanie, nie wydawało się jednak, że dojdzie do jakichś… scen gwałtownych.
Dlatego Florence zwróciła podejrzliwe spojrzenie – wszystkich oczu, bo nie tylko tych dwóch normalnych, ale i tego trzeciego, niewidocznego – ku bratu. Bardzo chciałaby mu po prostu ufać, w ostatnich miesiącach jednak nad ich rodziną gromadziło się coraz więcej ciemnych chmur, i nawet stoicka magomedyczka zaczynała mieć wrażenie, że w tej burzy wkrótce straci równowagę. Pojawienie się cudownie odnalezionej panny Bulstrode, pytającej o to, czy tego dnia się sikało, na weselu Blacków, było jak kolejny piorun, który walnął w jedno z pobliskich drzew i obawiała się, czy nie stanie się zarzewiem kolejnego pożaru. Jak te nieszczęsne drinki chwilę temu.
– Moody? – powtórzyła, skonsternowana jeszcze bardziej, bo znała przecież tylko jednego Moody’ego, i kompletnie nie skojarzyła bójki o „dziewczynę w brzoskwiniowym” z Moodym! Nawet jeżeli kiedykolwiek wpadłaby na Millie, nie miała szans rozpoznać jej w tym nowym wydaniu. Nie wyobrażała sobie Alastora na tym weselu, w ogóle ciężko było jej sobie zwizualizować go na jakimkolwiek balu, więc och bogowie, jak dobrze, że Atreus mówił tym szyderczym tonem. Inaczej Florence byłaby gotowa pomyśleć, że mówił poważnie, zakochał się w koledze aurorze i to był obecnie największy z jego wielu problemu, a ona chyba dostałaby apopleksji w wieku zaledwie trzydziestu dwóch lat. Nie że nie szanowała Alastora, ale gusta brata już i tak nieraz przyprawiały ją o ból głowy, i to byłoby chyba trochę dla niej za dużo. A tu i teraz wolała nawet nie zastanawiać się, co dokładnie miał na myśli przez tę gwiazdę żywiota. – Najwyraźniej ten alkohol na nią jednak działa – podsumowała oczywiste. Przynajmniej Atreus już nie płakał: efekt drinka przeminął i jej brat znowu zachowywał się jak on. – Skoro Perseus to taki uroczy mężczyzna, koniecznie muszę pójść spędzić nieco czasu w jego towarzystwie. Atreusie, bardzo proszę, nie pij tych drinków. I mam wielką nadzieję, że zadbasz odpowiednio o naszą kuzynkę, skoro ją już tutaj przyprowadziłeś – powiedziała, rzucając im ostatnie spojrzenie, nim skierowała się do środka.
Akcja nieudana
Sukces!
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)