• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2

[26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#31
22.07.2024, 04:19  ✶  
Prewett zerknął na Isaaca i chyba jego samemu ciężko było powiedzieć, czy mina, która zrobił miała wyrażać rozbawienie, czy też prośbę pod tytułem Proszę, nie drąż tematu, to nie na moje nerwy. Chyba coś pomiędzy.
Przyjrzał się swoim kartom, a następnie wymienił dwie z nich i ponownie przyjrzał się talii, wciąż z neutralnym wyrazem twarzy. A może powinien zamiast tego wykorzystać manewr, którym próbowała mu kiedyś utrudniać grę Brenna? To znaczy robić ciągle głupie miny, tak że nikt już nie wiedziałby o co mogłoby mu chodzić? Nie, był na to zdecydowanie za mało pijany, a dużo pić raczej nie będzie. Wziął łyka ognistej.
– Myślę, że to byłoby zmarnowanie takiego wieczoru, gdyby nie było przynajmniej trzech run – zwrócił się do Viorici z lekkim uśmiechem, a potem przesunął pięć żetonów. – Wyrównuję.
miss goodman
rage, maybe rage would lift me up, make me stand, make me walk—
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka (177 centymetrów) i niekształtna; wąska talia, niemalże płaska klatka piersiowa, szerokie ramiona oraz krzywe, bocianowate nogi zaskarbiły jej w szkolnych latach niechlubne przezwisko - oset. Jej miodowe włosy, jeśli nie potargane, upięte są w niedbały kok, zaś spojrzenie błękitnych oczu kryje w sobie zmęczenie. Poza tym nosi się elegancko, choć mało kobieco, lubując się w idealnie skrojonych garniturach.

Severine Crouch
#32
23.07.2024, 09:29  ✶  
Rzuciła Isaacowi zaskoczone spojrzenie - wszakże nie spodziewała się zupełnie takiej propozycji z jego strony i sądziła, że uparcie będzie grał do samego końca, przegrywając galeony swojego sponsora (bo przecież nie swoje) - ale zaraz potem posłała mu swój najbardziej promienny uśmiech. Spojrzała na swoje karty, próbując ocenić swoją szansę na wygraną.

— Po tej turze — poprosiła go jeszcze, a potem jej wzrok jeszcze raz prześlizgnął się po twarzach zebranych, a kiedy jej oczy spotkały się z oczami Alexandra Mulcibera, poczuła się tak, jakby zimna dłoń zaciskała się na jej karku. Czyżby właśnie planował jej morderstwo? Czy on wiedział o jej uczuciach względem Loretty? Żołądek boleśnie się zaciskał na samą myśl...

— Wyrównuję — rzuciła drżącym głosem.

@Isaac Bagshot @Basilius Prewett @Alexander Mulciber @Viorica Zamfir @Atreus Bulstrode
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#33
23.07.2024, 17:06  ✶  

Gra toczyła się w swoim tempie. Nie za szybko, nie za wolno. Do przodu. Pierwsze licytacja. Zapoznanie się z kartami. Pierwszy pas. Drugi. Podbijanie. Wyrównywanie. Wreszcie zaś wyczekiwany koniec. Chwila prawdy, którą było okazanie kart. Kto z was posiadał najsilniejszy układ? Komu dopisało szczęście?

- Mamy w puli 102 żetony. W grze pozostały cztery osoby. Proszę o odsłonięcie kart. - padło ze strony Neda, który choć znacznie spokojniejszy, z pełną ulgą odetchnie dopiero za chwilę. Po upewnieniu się, że tym razem wszystko było w porządku. Nie wkradł się żaden błąd. Kiedy aktywni gracze odsłonili swoje karty, zaczął kolejno się z nimi zapoznawać. - Para 6, zabrakło jednej karty, aby dysponować kolorem karo. - tymi słowy nakreślił sytuacje Severine. Miała przed sobą 6 trefl, 6 karo, 7 karo, 10 karo i Króla karo. Tym samym naprawdę niewiele jej brakowało. Zaledwie jednej karty, której blondynka nie zdecydowała się wymienić. Kurczowo trzymała się tego, co na początku dostała do ręki. Ostrożność? Brak hazardowego zacięcia? Ned przyglądał się kobiecie o kilka chwil dłużej. Dłużej niż powinien był to robić. Wreszcie jednak spojrzenie powędrowało w kierunku Atreusa i jego karty. - Wysoka Karta, tym razem szczęście nie dopisało. - nie tracił czasu na dodatkowe informacje. Zainteresowani mogli wszystko ocenić sami. Starczyło rzucić okiem. Atreus miał przed sobą 2 pik, 3 karo, 5 kier, 8 karo i Króla trefl. - Pan Mulciber zebrał kolejną parę. Składają się na nią dwie 9. Niewiele jednak brakło, żeby udało mu się wywalczyć Strita. Jednej karty. - gdyby nie te dwie 9, miałby szanse na to, żeby zgarnąć żetony dla siebie. Dysponował bowiem 7 kier, 8 kier, 9 kier, 9 pik i 10 trefl. Szczęście mu jednak nie dopisało. Nie dopisało w dodatku ponownie. Drugi raz z rzędu. Może był to jakiś znak? Sugestia losu? - No i na koniec mamy kolejną parę. - Ned uśmiechnął się, lekko rozbawiony tym, jak potoczyła się ta runda. Tak naprawdę dla żadnego z graczy przy tym stole, los nie był szczególnie łaskawy. Para to układ drugi od końca. Niektórzy powiedzieliby pewnie, że ostatni, za układ nie traktując jednak wysokiej karty. To jednak nieistotna w tym momencie semantyka. - Pula trafia w ręce pana Prewetta. Zwycięska okazała się Para Asów. - poinformował, wskazując na karty Basiliusa. I na samego Basiliusa. Czym dysponował? 7 pik, 9 trefl, Królem kier, Asem karo, Asem pik.

Zebrał wszystkie karty. Wtasował na powrót do talii. Zaczął nieśpiesznie wszystko porządkować. Zgodnie z planem, po tej rundzie nastąpić miała bowiem chwila przerwy. Kilka chwil przerwy?

- Zainteresowanych dalszą grą zapraszam do stolika za godzinę. Na ten moment proszę o przejście do salonu, gdzie pani Delacour przygotowała dla wszystkich małą niespodziankę. - poinformował, dokładnie tak jak powinien. Zgodnie z wytycznymi, które wcześniej otrzymał. Czy zarazem wiedział, co teraz miało nastąpić? Nie. Oczywiście, że nie. Ned był bowiem w tym wszystkim tylko nieistotną płotką. Nikim na tyle istotnym, żeby ktokolwiek zawracał sobie jego osobą głowę. Nie przeszkadzało mu to jednak. Wcale. Wiedział bowiem z jakiego powodu, w jakim celu się tutaj znalazł. Nie zapominał.


Brak kolejki. Proszę w miarę możliwości o opuszczenie tematu do czwartku (godzina 15), maksymalnie soboty. Kolejna część będzie miała miejsce w temacie zbiorowym, dam wam znać, kiedy będzie można swobodnie tam pisać (czekam na odpisy Matthiasa i Morpheusa).

Stan żetonów:
Isaac - 38
Severine - 60
Atreus - 122
Viorica - 45
Alexander - 122
Basilius - 132
Fanka kamieni szlachetnych
I'm addicted to shiny things
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Pierwsze co rzuca się w oczy to burza czarnych, kręconych włosów. Okalają jasną twarz usianą licznymi piegami. Osadzone w niej szarozielone oczy często mają w sobie psotną iskrę. Viorica ma 167 centymetrów wzrostu, jest lekko tu i tam zaokrąglona, co nadaje jej pewnego uroku. Zwykle ubrana w kolorowe, wygodne ubrania. Nie boi się krótkich sukienek czy większych dekoltów, choć do pracy zawsze stara ubierać się stosownie. Zwykle ma na sobie jakiś element biżuterii. Najczęściej wykonany właśnie przez nią, czasem ukradziony lub "pożyczony". Niemal zawsze ma krótkie paznokcie, jej pace często są przybrudzone od metalu, z którym pracuje. Czasem zdarza jej się nosić specjalny monokl, który ułatwia jej pracę z drobną i wymagającą powiększenia biżuterią. Ma przyjemny, słodki głos, zwykle chodzi przez świat pewnym krokiem i z uśmiechem na ustach. Często pachnie metalem i różanymi perfumami.

Viorica Zamfir
#34
23.07.2024, 20:57  ✶  
Oglądała dalszą grę znudzona, widząc, że tym razem i tak nic nie ugrała. A szkoda, bo patrząc na wygrany układ miała ochotę prychnąć. Żetonów miała coraz mniej co wcale jej nie cieszyło i czuła nieodpartą chęć poświęcenia swoich kolczyków, które mogłyby jej zapewnić jeszcze parę tur rozgrywek. Które zostały niestety przerwane przez niespodziankę, która w tej chwili jakoś jej kompletnie nie obchodziła. Nie w momencie, gdy miała przed sobą możliwość wygrania chociaż jeden raz.
Nie chciała jednak obrażać gospodyni, patrząc, że była tu raczej pasażerem na gapę.
Dopiła zawartość swojej szklanki na jeden raz, zapewne kompletnie psując jakikolwiek wizerunek damy, jaki ktoś mógłby jej przykleić. Zmieniła trochę pozycję na krześle, siadając teraz bokiem, z jedną nogą założoną na drugą i ręką na oparciu.
- Nie wierzę, że Basilius nas ogrywa. Moja duma jest tu dziś brutalnie deptana. Myślisz, że jak więcej wypiję, to w końcu nadejdzie dobra passa? - zapytała z uśmiechem i uniesionymi brwiami, wcale nie wyglądając na aż tak przejętą.
Zgarnęła swoje żetony, nie chcąc ich zostawiać bez opieki, po czym wstała z krzesełka, z westchnieniem ruszając w stronę salonu.
Miała zamiar przejrzeć barek w poszukiwaniu jakiegoś kolorowego drinka na poprawę humoru i otarcie łez po przegranych.
A nóż cała ta atrakcja nie będzie taka zła.

Postać opuszcza sesję
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#35
25.07.2024, 02:28  ✶  
Krupier wykładał karty, pokazując co też każdy miał u siebie na ręku do tej pory, a w tym czasie Bulstrode dopijał swoją ognistą, żeby w końcu odstawić pustą szklankę na stół. Wygrał raz, ale wieczór się jeszcze nie skończył. Ważne, że Prewettowi też się poszczęściło, Viorica pewnie jeszcze sobie odbije, a Mulciber mógł sobie w dupę wsadzić te żetony, na zdrowie mu. Kiedy Ned zaczął zbierać karty z powrotem do talii, Atreus podniósł się ze swojego miejsca, uznając za imprezę przy stoliku za skończoną. Może zobaczą się potem, za godzinę. A może zdecydują się w sumie na ruletkę?
- Lepiej on niż ktokolwiek inny - rzucił i to z taką miną i takim tonem, jakby w ogóle już wyrzucił z pamięci czepialstwo i dzielenie wygranej z Alexandrem. Cóż, był tutaj żeby się bawić, więc robił wszystko żeby pozbyć się tego szczura z głowy. Poklepał jeszcze Basiliusa po ramieniu, bo ładnie mu poszło, a potem zaraz za Zamfir odszedł od stolika.

Postać opuszcza sesję
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#36
25.07.2024, 02:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.07.2024, 02:50 przez Basilius Prewett.)  
Prawdę mówiąc postanowił grać dalej tylko dlatego, że wszystko buntowało się w nim na myśl, że miałby spasować już drugą turę. Czy zakładał, że mógłby wygrać? Szanse były małe, ale zawsze jakieś. Chyba dlatego tak dobrze się bawił. Wyglądało na to, że dzisiaj szczęście się do niego jednak uśmiechnęło, bo oto on okazał się zwycięzcą. Prewett wreszcie przerwał swój neutralny wyraz twarzy i uśmiechnął się, jakby od samego początku był pewny swoich szans, a następnie zerknął na wygrane żetony. Wyglądało na to, o ile nic nie pójdzie za chwilę masakrycznie, że jednak wyjdzie dzisiaj na plus. I właśnie dlatego tak lubił pokera! Na razie jednak musieli opuścić stolik, chociaż prawdę mówiąc wolałby kolejną rundę od jakiś niespodzianek.
– Powodzenia później – rzucił do wszystkich, poza Mulciberem i sam wstał od stołu, klepiąc Isaaca po ramieniu, by razem przeszli do drugiej sali, chyba że ten miał inne plany. Humor miał wyśmienity.
Postać opuszcza sesję
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#37
25.07.2024, 13:17  ✶  
Kiedy spasował, jeszcze przez chwilę przyglądał się Ned'owi. Zgasił peta w popielniczce i całą swoją uwagę skierował na Sewerynę. Nadal wyglądała, jakby trzeba było ugotować jej gar bigosu.
-Chodźmy stąd, myszko. Jeśli będziesz chciała iść się przewietrzyć, to pójdę z Tobą.-Obiecał, patrząc na nią z nieukrywanym zatroskaniem.

Zwycięstwo przypadło Basiliusowi, więc uśmiechnął się szeroko i tracił go lekko łokciem.
-Ha! Szczęściarz. Gratulacje. Czyli jak rozumiem, ty nam dzisiaj stawiasz późną kolację?- Zapytał, wstając od stołu. Pozwolił Sewerynie zdecydować czy pójdzie z nimi, czy jeszcze przez chwilę zostanie w pokoju do pokera. Jeśli będzie go potrzebowała, to był na jej zawołanie.

Postać opuszcza sesję
miss goodman
rage, maybe rage would lift me up, make me stand, make me walk—
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka (177 centymetrów) i niekształtna; wąska talia, niemalże płaska klatka piersiowa, szerokie ramiona oraz krzywe, bocianowate nogi zaskarbiły jej w szkolnych latach niechlubne przezwisko - oset. Jej miodowe włosy, jeśli nie potargane, upięte są w niedbały kok, zaś spojrzenie błękitnych oczu kryje w sobie zmęczenie. Poza tym nosi się elegancko, choć mało kobieco, lubując się w idealnie skrojonych garniturach.

Severine Crouch
#38
27.07.2024, 07:59  ✶  
Raz się przegrywa, a raz przepierdala, pomyślała z autoironicznym uśmiechem, który wkradł się na jej wargi. Zaraz potem zamienił się w uśmiech triumfu, kiedy zorientowała się, że Alexander Mulciber również nie wygrał. Co z tego, że miał odrobinę lepsze karty niż ona - był na drugim miejscu, a to chyba boli bardziej niż wysoka karta, która chyba wcale nie była wysoka. 
— Och, a więc to doktor Prewett sponsoruje twój wieczór? — rzuciła do Isaaca szeptem, a w oczach tliły się iskierki rozbawienia — Może jego powinieneś nazywać swoją myszką?
Zabrała torebkę i wyszła.

Postać opuszcza sesję
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#39
06.08.2024, 01:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.08.2024, 01:55 przez Alexander Mulciber.)  
Nie miał dziś szczęścia, ale też nie stracił wiele: wciąż był do przodu o te kilkanaście żetonów.

Zirytował się, widząc, jak nietrafione karty otrzymał w trakcie wymiany w ostatniej rundzie. Mimo to, nie wycofał się: choć z tak słabą ręką nie liczył za specjalnie na wygraną, nie czuł się też szansy na takową pozbawiony. Widział wiele rozdań, które kończyły się nieoczekiwanym zwycięstwem nie tego, kto trafił najsilniejszy układ, a tego, kto miał najsilniejszą wolę; tego, kto najlepiej blefował, zmuszając przeciwników do przedwczesnego pasu.

Zgasił papierosa w popielniczce i podniósł się od stołu, ignorując resztę współgraczy. Nieco dłużej zawiesił wzrok na krupierze. Wciąż nie wiedział, co myśleć o sytuacji z dodatkowym waletem karo, ale od tej chwili postanowił baczniej obserwować Neda. Żałował, że nie zerknął w karty przeciwników swoim trzecim okiem, że nie udał, jak przyłapuje Bulstrode’a na gorącym uczynku: chętnie zobaczyłby bowiem jak zwalisty ochroniarz Delacourów wyprowadza go z budynku.

Ale noc wciąż była jeszcze młoda, prawda?

Postać opuszcza sesję


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (1557), Atreus Bulstrode (1226), Bard Beedle (2623), Basilius Prewett (857), Isaac Bagshot (771), Severine Crouch (652), Viorica Zamfir (1007)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa