• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [8.05.72, wykopaliska] Witamy w naszej bajce

[8.05.72, wykopaliska] Witamy w naszej bajce
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#1
30.06.2023, 14:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.07.2024, 10:55 przez Mirabella Plunkett.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Sebastian Macmillan - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Nie trzymamy się kolejki, chyba że czeka się na odpowiedź konkretnej osoby
- Można pomijać tury czy wejść tylko na jedną i uznać, że postać jest
- Moje odpisy będą szły co cztery dni koło 20, jeśli ktoś potrzebuje dodatkowego dnia, niech da proszę znać
- To sesja wstępna, w zamierzeniu dość krótka, po niej ruszymy z kolejnymi Serduszko


Jeśli podczas Beltane stało się coś, co wprowadziło zamęt w przyrodzie albo zachwiało prawami natury i pogody, to na razie w tej części Walii nie było tego widać. Tego dnia niebo było niemal błękitne, a chociaż wiał wiatr, to nie był aż tak strasznie porywisty, jak w niektórych zakątkach kraju. Teren wykopalisk położony był na odludziu, otoczony czarami ochronnymi – mającymi odstraszać mugoli, ale także niepowołanych czarodziejów. Ruiny wioski ginęły gdzieś pośród wzgórz, a na jednym z nich, nieopodal lasu, wyrósł obóz – dziesiątki namiotów i wznoszona naprędce wytrzymalsze konstrukcje, na wypadek, gdyby namioty nie stawiły czoła kapryśnej pogodzie, w których część ekipy miała spać i wykonywać pewne prace.
Część osób pracowała już od jakiegoś czasu, chociaż rezultaty ich działań – dla kogoś postronnego – mogłyby wydawać się mizerne. Na razie większość ruin, widoczna z okolicznych wzgórz, wciąż pozostawała zagrzebana pod ziemią. Głównie dlatego, że…
- …prace postępują dość powoli, bo trochę klątw i pułapek czeka na rozbrojenie. Na razie dostępne jest jakieś… pięć procent terenu – wyjaśnił Cathal, prowadząc ich w dół wzgórza, ku fragmentom muru. Otaczał całą wioskę i zachował się w na tyle dobrym stanie, że było dość jasne, że do jego wzniesienia użyto magii, nie mugolskich środków. W niektórych miejscach niemal cały ginął pod ziemią, w innych była widoczna jego większa część. W jednym, do któremu zmierzali, uległ zniszczeniu – być może w wyniku tajemniczej katastrofy, która pochłonęła całe to miejsce? W pobliżu dziury jego fragmenty miały po obu stronach jakieś dwa metry, ale ich dolna część wciąż znajdowała się pod ziemią – i można było podejrzewać, że w istocie był znacznie wyższy. Specjalistka od pułapek z pewnością mógł dostrzec pozostałości po takiej, zniszczonej lub rozbrojonej, ktoś znający się na runach, nieomal już zatarte znaki na powierzchni, kiedyś układające się we wzór pieczęci.
Podstawowe informacje mieli już w dostarczonych wcześniej papierach. Wioska, zniszczona przez nieustaloną katastrofę, prawdopodobnie około sześćset lat temu. Musiała istnieć najmniej kilkadziesiąt lat, a jednak nie mogli znaleźć wzmianek o niej w archiwach ani samej wioski na starych mapach. Sądząc po ilości pułapek i klątw, na które nadziali się mugolscy archeolodzy, którzy pierwotnie odkryli to miejsce – w całości zamieszkana przez magicznych.
W okolicy znajdowały się przedziwne filary, tworzące krąg wokół wioski. Podejrzewano, że skrywały jakąś magię, ale jeśli tak… to albo ta już była nieaktywna, albo nie potrafili ich uruchomić.
– Mugoli, którzy to odkryli, w tym miejscu poraziła klątwa, ale teraz pierwsze metry za nim można już pokonać bezpiecznie – dodał jeszcze Shafiq, wskazując na miejsce, gdzie znajdowała się wyrwa w murze. – A to… tutejszy rezydent – dorzucił Cathal, gdy po drugiej strony wnęki, od której wciąż dzieliło ich dobrych kilka metrów, błysnęło coś białego. Duch przesunął się i znikł im z oczu, nie zwracając na nich uwagi.
– Dotarliśmy do pierwszych zabudowań, część z nich jest odkopana. W najbliższych dniach trzeba będzie je sprawdzić pod kątem klątw, pułapek, pieczęci, obejrzeć znalezione w nich przedmioty, zdecydować, których z nich użyć do próby przywołania ducha… i tak dalej – podjął Shafiq, oglądając się na nich. Miał na sobie swoje zwykłe, „robocze” ciuchy, porządne, ale podniszczone, dokładnie kryjące ciało. Ciężkie buty o grubej podeszwie dodawały mu parę centymetrów do i tak imponującego wzrostu i chroniły kostkę. Mogło to być przydatne, bo o ile okolicę porastały głównie trawy, koniczyny i mech, o tyle poza murem teren stawał się bardzo nierówny.
– Jakieś pytania?
Czarodziejska legenda
She should be sure in her soul that the most terrifying thing in the forest was her.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiedźma, która mieszkała w domku stojącym na kurzych nogach. Jadła dzieci na śniadanie — i prawdopodobnie na obiad i do herbaty.

Baba Jaga
#2
30.06.2023, 18:41  ✶  
Fletcher bardzo chciałby powiedzieć, że bawił się świetnie, ale jak do tej pory wcale nie było tak kolorowo. Już po paru minutach po pojawieniu się na terenie wykopalisk, pogryzło go jakieś obrzydliwe dziadostwo i teraz co jakiś czas drapał się, klnąc pod nosem na czym świat stoi. Ot, kolejny powód dla którego tak rzadko opuszczał miasto, trzymając się go kurczowo i z całą swoją miłością. Nawet zastanawiał się, czy nie spytał czy ktoś nie ma jakichś odstraszających owady kadzideł, ale ostatecznie darował sobie ten pomysł, nie chcąc robić z siebie aż takiego idioty i miastucha.
Szedł za Cathalem z całą wycieczką, próbując kryć swe cierpienie za nieco zbolałą minę, którą w sumie można było wziąć za tę dla niego typową, bo w życiu miał tyle rozterek i problemów, że praktycznie nie miał czasu na inne mimiki.
Odkryte fragmenty ruin, które prezentował im Shafiq, wcale nie prezentowały się pokaźnie, ale wierzył mu na słowo, że był to zaledwie mały ich fragment, kiedy reszta skryta była za licznymi pułapkami i pieczęciami, które czekały na rozbrojenie.
Tim miał pewien oczywisty uraz do klątw i usłyszenie, że akurat tu jeszcze znajdowali się na bezpiecznym obszarze, przyniósł mu wyraźną ulgę, przerwaną tylko nagłą potrzebą podrapania się po łokciu. I zaklęciem pod nosem. Na ducha zareagował prawie wcale, bo zmarszczył tylko brwi i odprowadził go wzrokiem, uznając za konieczny element otoczenia.
A na ostatnie pytanie Cathala, cóż... zwyczajnie pokręcił głową, gdyby ten przypadkiem na niego spojrzał. Wszystko było jasne i wyraźne, nie mówiąc o tym, że nie zamierzał się jak na razie wyrywać przesadnie przed szereg.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#3
01.07.2023, 22:07  ✶  

Bywały takie chwile, gdy Sebastian naprawdę żałował, że nie był osobą bardziej ekstrawertyczną. Czasami nawet życie pośród zakurzonych ksiąg, w chłodnych archiwach Ministerstwa Magii potrafiło dać w kość, gdy w okolicy nie kręcił się nikt z kim można było porozmawiać i zapomnieć o trudach codziennego życia. Ostatnie dni dobitnie uświadomiły mu, że nigdy nie powinien wątpić w to, że jego introwertyzm był czymś dobrym.

Wystarczyło mu kilka rozmów z krewniakami z kowenu i wymiany paru listów, aby uświadomił sobie, jak tragiczna w skutkach okazała się decyzja o tym, że Beltane się odbyło. To wydarzenie na pewno na długo pozostanie w pamięci społeczności czarodziejów, a Macmillan niezmiernie się cieszył, że nie wylądował w samym środku tego zamieszenia. Gdyby tamtego dnia jednak podjął decyzję o wzięciu udziału w festiwalu, pewnie teraz siedziałby w Mungu lub przysłowiowe pięć metrów pod ziemią.

Może dlatego propozycja odwiedzenia ruin badanych przez Cathala zabrzmiała tak nęcąco? Wprawdzie grupa jego współpracowników była nieco większa niż zazwyczaj, jednak po zamieszeniu jakie panowało w stolicy, Sebastian nie mógł sobie wyobrazić lepszej odskoczni niż wizytę w Walii, w odseparowanym od problemów ostatnich tygodni miejscu. Przez większość wycieczki trzymał się nieco na uboczu, jednak pilnie słuchając Shafiqua, co by nie ominąć żadnej ważnej informacji.

— Udało wam się z nim porozmawiać? — wtrącił jako pierwszy, wskazując miejsce, gdzie zniknął duch. — Imię, nazwisko... Cokolwiek? — Mówił skrótowo, ale miał nadzieję, że przekaz był jasny: chciał wiedzieć, czy udało się ustalić tożsamość zjawy. — W każdym razie, mogę pomóc przy katalogowaniu artefaktów, kiedy przyjdzie na to czas.

Może zachowały się jakieś zapiski, pomyślał przelotnie. Runy, grawery, ryciny... Skoro to miejsce było owianą taką tajemnicą, to najdrobniejszy szczegółów mógł pomóc odkryć, co właściwie tutaj się stało. Otaksował uważnym wzrokiem resztę członków wycieczki, starając się wyczuć, kto jako kolejny zabierze głos.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leta Crouch
#4
02.07.2023, 17:38  ✶  
Jak na razie Cathalowi tego nie przyznała, ale była mu bardzo wdzięczna, że praktycznie zmusił ich do wyniesienia się z Polany Ognisk. Bo gdyby tam pozostali… wzdrygała się w duchu na myśl o znalezieniu się w całym chaosie, o którym nie dało się nie słyszeć. I tak to, czego była świadkiem nie wyglądało zbyt kolorowo, więc…
  … była całkiem pewna, że wszelkie wiadomości nie do końca odwzorowywały rzeczywistość. Szczęściem, jej Beltane specjalnie nie dotknęło. W rodzinie wszyscy zdrowi i tak dalej, najbliżsi współpracownicy też uszli z tego cało; nawet udało się pogonić cholernego ducha.
  Gorzej, że jednocześnie zaszła pewna zmiana, której nie potrafiła wytłumaczyć za żadną cholerę i którą to jednocześnie usiłowała zdusić na wszelkie możliwe sposoby. No bo co to za porządki – zabawili się i nagle mgła miłości przesłania jej oczy?! W jakiś sposób czuła się w zasadzie za stara na takie uniesienia, woląc do tematu podchodzić bardziej praktycznie niż romantycznie.
  Szczęściem, miała na czym się skupiać, by skutecznie odwracać uwagę. No i czuła też ekscytację – w końcu znalazła się tutaj, w Walii, na terenach, którym mieli poświęcić sporo czasu i wyszarpać im skrywane tajemnice. Przypominało to dobieranie się do pudełka czekoladek, w którym każda słodkość była inna – na co dokładnie natrafią? Miało się okazać dokładnie w momencie trafienia na to. Póki co dreptała gdzieś za Calem, rozglądając się na wszystkie możliwe strony.
  I była wręcz zachwycona. Tak, w „roboczych” ubraniach czuła się jak ryba w wodzie; były wręcz jej drugą skórą, przylegającą o wiele lepiej niż stroje bardziej wystawne, w których brylowała na salonach, wyciskając galeony z darczyńców, niczym sok z cytryny. A po drugie – nie dało się nie szczerzyć w duchu na myśl o tych wszystkich klątwach, jakie się tu znajdują. Zagadkach do rozwikłania. I może, przy okazji, inspiracji do własnych…
  Pytań, jak na razie nie miała, wydając się bardziej zaaferowaną teraz samym murem niż tym, co się działo tuż obok. Ale… raczej to nie tak, że nie słuchała Cathala, choć jeśli ktoś jej dobrze nie znał, to mógł mieć wątpliwości.
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#5
05.07.2023, 16:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.11.2023, 22:47 przez Pandora Prewett.)  
Była podekscytowana na tyle, że nie mogła usnąć i kolejny raz musiała skorzystać z pomocy eliksirów, ale nie miało to żadnego znaczenia. Przeczytała polecone przez Cathala księgi, powtórzyła trochę historii magii z rozdziałami dotyczącymi tych okolic i przede wszystkim, przygotowując się do rozpoczęcia wykopalisk, powtórzyła schematy pułapek oraz mechanizmów obronnych, które wydawały się jej prawdopodobne po zapoznaniu z tym, co zrobiła tu Ministerstwo. Opłacało się dotrzeć na miejsce kilka dni wcześniej. Mara też wydawała się zadowolona, mając dostęp do nowych łąk oraz pastwisk.
Ubrana w krótkie szorty z wyższym stanem, przy których miała pasek z narzędziami, białą koszulkę i narzuconą na ramiona, rozpiętą i niedbale związaną koszulę, zjawiła się chwilę przed umówioną godziną spotkania. Brązowe pasma zgarnięte były w wysoką kitkę za pomocą szerokiej frotki, za uchem miała ołówek, a w tylnej kieszeni spodenek wystawał notes. W dłoniach trzymała dwie papierowe tacki z kubeczkami, gdzie była kawa oraz herbata, a także ewentualne dodatki, jak mleko w proszku czy cukier.
- Dzień dobry! - przywitała się z charakterystycznym dla siebie uśmiechem oraz pogodnym tonem, obdarzając zebranych pociągłym spojrzeniem brązowych oczu, błyszczących z entuzjazmu i o dziwo — ciągle narastającej ekscytacji. Wiedziała, jaką Cathal lubi kawę i że Sebastian preferował dobrą herbatę, to też im podarowała odpowiednie trunki, pozostałym dając wybór. Kobieta miała kawę, nigdy nie jest za mało kofeiny oraz energii.

Nie przerywała i nie wchodziła w słowo, rozglądała się z zaciekawieniem, obdarzając uśmiechem lub krótkim przywitaniem — bezgłośnym — mijane osoby. Szef mówił, inni słuchali, a więc i ona się wolała nie odzywać, okazjonalnie notując coś w przytarganym przez siebie stosie karteczek, spiętym różową sprężynką. Wykopaliska były też dla niej oderwaniem od tego, co stało się podczas tegorocznego Beltane. Zamieszki lub też atak wywołany przez czarnoksiężnika o konserwatywnych poglądach sprowadził na ludzi wiele nieszczęść i serce ją bolało, że niewiele mogło zrobić Ministerstwo czy inni Czarodzieje, jeśli ową tragedią była śmierć. Pokręciła delikatnie głową, odgarniając natrętne myśli, a złota literka "P" na delikatnym łańcuszku zakołysała się leniwie na skórze pod wpływem niespodziewanego ruchu karku właścicielki. Jej wzrok wrócił do pleców Cathala, zostawiając na chwilę wyłaniające się z ziemi resztki wioski, którą też spotkała jakaś katastrofa. Ciągle pamiętała ich rozmowę, jak ją fantazja poniosła i przedstawiła mu scenariusz rodem z desek teatru lub z opasłych ksiąg dla dzieci. Pandora uśmiechnęła się pod nosem, gdy głos Sebastiana ściągnął na siebie jej uwagę. Egzorcysta był niesamowicie mądry i doświadczony, w muzeum zrobił na niej ogromne wrażenie. Na widok ignorującego ich ducha, uniosła tylko brew z rozbawionym uśmiechem, zaciskając usta, aby przypadkiem nie zapytać o jego historie. Już zdążył wzbudzić w niej ciekawość, chociaż niewiele było potrzebne, aby to się udało. Prewettówna zrobiła pół kroku w przód, wciąż zachowując jednak bezpieczną odległość od fragmentów zabudowań i kucnęła, przesuwając spojrzeniem po kamiennych murach. Istniała szansa, że były zabezpieczone w ten sam sposób, co tamte, które tak załatwiły mugoli. Zrobiła łyk gorącej wciąż kawy, wydając z siebie ciche mruknięcie zamyślenia, stukając ołówkiem i papier.
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#6
05.07.2023, 16:38  ✶  
Obecność młodego Rookwooda w tym miejscu mogłaby zaskakiwać. I najlepiej oddawałoby ją słowo: ucieczka. Ucieczka od tego, co się stało na Beltane. Ucieczka od ojca i potencjalnych zaręczyn z jakąś równie mu przychylną czarownicą jak on jej. Ucieczka od pracy w Ministerstwie Magii. Ucieczka, tchórzliwa i wstrętna, od pogrążonej w żałobie Danielle. Wreszcie ucieczka od samego siebie i rzucenie się ku niespełnionemu marzeniu z dzieciństwa.
Ale tak naprawdę, jakakolwiek chwilowa ucieczka była możliwa tylko dlatego, że Ulysses mógł znaleźć sobie oficjalną przyczynę wizyty w tym miejscu (i tak, tak Cathal jej nie potrzebował by go tu przyjąć, Leta jej nie potrzebowała, by znosić jego obecność, ale on sam i owszem). Jeśli więc nawet Finneas Wellington przez większą część czasu był zawistnikiem (a czasem również zawistnikiem, morderczym wariatem) to teraz, dzięki niemu, młody Rookwood szedł razem z resztą towarzystwa i wsłuchiwał się w toczącą się przy nim rozmowę.
Tym razem wcale nie mierzył się wzrokiem z trawą, chwastami i wyrastającymi z ziemi kamieniami, ale rozglądał z zainteresowaniem po wykopaliskach. Dla niego pięć procent było informacją dotyczącą większej całości, w głowie obliczał sobie, jak duża musiała być więc cała osada i ile jeszcze mogło być ukryte pod ziemią. Zastanawiał się również nad tym, czemu o czarodziejskiej wiosce nie pozostały żadne wzmianki i co to właściwie mogło tak naprawdę oznaczać. Klątwa? Zaraza? Zrobili coś na tyle złego, by informacje o nich miały zostać starte z kart historii? Coś jeszcze innego?
Podobnie do Sebastiana, zwrócił uwagę na przelatującego ducha. Zmarszczył brwi i obserwował półprzezroczystą postać tak długo, aż zniknęła im z oczu.
Milczał. Ale milczenie w wykonaniu Ulyssesa nie było niczym szczególnym. Rzadko mówił wiele w towarzystwie, a tu większości ani nie znał, ani nawet nie wiedział, co miałby powiedzieć.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#7
05.07.2023, 20:15  ✶  
Cathal przywitał Pandorę na miejscu zbiórki, tak jak i Timothyego oraz Sebastiana. Kawą owszem się poczęstował, choć gdy ruszyli w dół, ku wiosce, nie zabrał ze sobą kubka. W teorii dzisiaj mieli przejść mały kawałek terenu, sprawdzony i zabezpieczony, ale wolał mieć wolne ręce. Ulyssesa obdarzył krótkim uśmiechem, i nie zadawał żadnych pytań – ani o skargę, ani o nic innego. Leta i tak się tu kręciła, podobnie jak Nell, która dzisiaj, dość jak na siebie milcząca, wlekła się na końcu ich grupy. Uzdrowicielka była niską blondynką, która dziś zdawała się wyjątkowo skwaszona.
- On nie wie, że zginął, Sebastianie, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie – powiedział Shafiq. – Zdaje się nas nie zauważać, nie odpowiada na pytania, nawet na nas nie patrzy i zdaje się, że wciąż usiłuje powtarzać te same czynności, którymi zajmował się za życia… prawdopodobnie patrolował mur. Być może poprosimy cię o wsparcie w egzorcyzmach, ale na razie chcemy go obserwować.
Jako pierwszy przeszedł przez wyrwę w murze. Kolejne osoby, patrząc w lewo, mogły dostrzec, jak duch unosi się, jakby wchodził po już nieistniejących schodach na mur. Był to mężczyzna, w średnim wieku, ubrany w coś, co przypominało bardzo staroświecki mundur. Cathal przystanął na moment, dając im chwilę na rozejrzenie się, jeżeli tego potrzebowali – a później ruszył dalej.
– Wytyczamy bezpieczne ścieżki – poinformował, wskazując wstęgi i kamienie, oznaczające sprawdzony już teren. – Nie wychodźcie poza nie, bo nie mogę zagwarantować, co za nimi czeka. Przy samej wyrwie sporą przysługę wyświadczyli nam mugole, którzy byli tu pierwsi. Uruchomili i przy okazji ujawnili albo rozbroili masę pułapek i klątw.
I spora część z nich spędziła potem tygodnie w Mungu. Podejście Cathala do tego tematu mogło wydawać się nieco bezduszne, ale przecież ani tu tych mugoli nie wysłał, ani nie rozstawił pułapek, ani nawet nie wiedział o istnieniu tego miejsca, gdy odkryli je niemagiczni. Niezbyt więc zaprzątał sobie głowę tym, ile się wycierpieli tylko po to, by potem wrócić do domów z wyczyszczoną pamięcią.
Cathal poprowadził ich wytyczoną ścieżką, by zatrzymać się niemal na skraju terenu, jaki oznaczono jako bezpieczni. A potem wskazał na ruiny budynku, na wpół wciąż tkwiącego pod ziemią. Wzniesiono go z kamienia, dach w części uległ zawaleniu, ale ocalały fragmenty murów. Był dość spory, co więcej osoby znające się na runach, mogły dostrzec zamazane znaki wyryte nad wejściem i wokół okien – znajdujących się teraz tuż nad ziemią.
– Jeżeli chodzi o najbliższe plany, to będzie to oczyszczenie terenu wokół tego budynku i wejście do niego. Musiał być w jakiś sposób ważny. Na razie wiemy, że są tu pułapki, przynajmniej jedna klątwa, Pandora i Leta będą więc miały co robić. Był krąg pieczęci, o dziwo wciąż działający, ale dezaktywowałem go wczoraj. W środku są różne… dość tajemnicze rzeczy, być może będziemy tu potrzebować waszej ekspertyzy, Sebastianie i Timothy. – Ten pierwszy był spirytystą, ten drugi znał się trochę na magicznych przedmiotach. – Najbardziej intrygują jednak pewne drzwi. Prawdopodobnie chronią ich czary. Oraz zagadka numerologiczna.
Tutaj Cathal zerknął na Ulyssesa. Ściągnął go głównie z tego powodu.
A skąd Shafiq wiedział, co jest w środku, chociaż twierdził, że to niebezpieczny teren?
Cóż, posłał tu Letę. Najpierw krąg pieczęci odesłał ją z powrotem do ciała, ale kiedy go przerwał, eksterioryzacja pozwoliła kobiecie zajrzeć do środka. Wciąż jednak nie mogła przedostać się w dół.
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#8
08.07.2023, 19:08  ✶  

Odebrał z lekkim uśmiechem kubek z herbatą od Pandory. Jej obecność tutaj była dla niego pozytywnym zaskoczeniem. Podczas ich spotkania w muzeum, zainteresowanie kobiety kwestiami paranormalnymi okazało się stosunkowo jasne, toteż cieszył się, że postanowiła zgłębić tę stronę magicznego świata. Zwłaszcza w towarzystwie grupy poszukiwaczy przygód pod przewodnictwem Cathala.

Jemu zawsze przytrafia się coś ciekawego, pomyślał, zrzucając ten fakt raczej na zrządzenie losu niźli jakieś dziwne przekleństwo ciążące na mężczyźnie. W każdym razie, wykopaliska wioski prezentowały się, jako duży i długi projekt, więc nie miał wątpliwości, że panna Prewett będzie miała wiele okazji, aby poszerzyć swoją wiedzę.

— Ah. Jeden z tych — mruknął pod nosem, spoglądając z lekkim żalem za zjawą. Załatwienie tej sprawy podczas jednego wyjazdu nie będzie łatwo. A brak jakichkolwiek wiarygodnych źródeł znacząco utrudniał sprawę zapoznania ducha z jego nową rzeczywistością. — Może, gdy poznamy jego tożsamość, poznamy jakieś szczegóły dotyczące wioski.

Jeśli strażnik muru wywodził się ze znamienitego czarodziejskiego rodu, to specjaliści od genealogii powinni być w stanie zawęzić zakres poszukiwań. Wprawdzie wątpił, aby duch okazał się Malfoyem, Rookwoodem, czy Potterem, jednak jakiś kuzyn czy pociotek kogoś z rodów półkrwi... To już było bardziej prawdopodobne. Pokręcił gwałtownie głową, wracając do rzeczywistości. Nie powinien teraz marzyć, gdy Cathal kontynuował swój wykład.

— Mugole i starożytne klątwy. Idealne połączenie — skomentował, woląc nie wiedzieć, na jakie to zaklęcia natrafili tu niemagiczni. W tym zestawianiu nie było szczęśliwego zakończenia, a Sebastian miał już wystarczająco dużo własnych czarnych wizji. Nie potrzebował dodatkowych.

Podążył za grupą, a gdy dotarli na skraj linii bezpieczeństwa, wychylił się na bok, co by lepiej się przyjrzeć zakopanemu do połowy budynkowi. Odgarnął kosmyk włosów za ucho. Słowa przywódcy grupy przykuły jednak jego uwagę.

— Tajemnicze pod względem właściwości, czy wyglądu? — spytał nieufnie, przypominając sobie sprawę z kryształową czaszką sprzed kilku tygodni.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leta Crouch
#9
09.07.2023, 16:24  ✶  
Dla Lety obecność Rookwooda była czymś wręcz naturalnym, nawet jeśli nie stanowił „trzonu” ekipy archeologicznej, tylko należało go bardziej porównać do wolnego strzelca, który przychodzi i odchodzi. Zresztą, jakkolwiek by nie patrzeć, czasem zdawało się, że tak było zawsze – Cal, Ulysses i Leta, gdzie Shafiq stanowił filar tej trójki.
  Zresztą, nawet nie tyle trójki, co i całej „stałej” ekipy archeologicznej.
  Podziękowała z uśmiechem Pandorze za kubek kawy; wprawdzie już jedną (no dobrze, dwie…) miała już za sobą, ale jako że kawy nigdy za wiele – nie omieszkała wlać w siebie kolejną. Nawet już smak miał drugorzędne znaczenie; najważniejsze, by ten napój zawierał w sobie kofeinę. I tak, naczynie zostało odstawione, zanim poszli na wycieczkę krajoznawczą – może i znała już jako tako teren, co nie znaczyło, że chciała się tam pchać z kubkiem. Z różnych powodów.
  I w zasadzie wszystko byłoby wręcz idealne, gdyby nie skwaszona mina Nell; ale na to już machnęła ręką. Może błąd, może nie, dopóki jednak uzdrowicielka nie narzekała głośno – przez co świerzbiłyby mocno palce, wyrywające się do różdżki, aby cisnąć Silencio – to… na dobrą sprawę mogła mieć tak zły humor, jak sobie tylko życzyła. Byleby nie przeszkadzała w tym, co tu robili. Tylko i aż tyle.
  - Nie powiem, to byłoby bardzo pomocne, gdyby udało się z tym duchem pogadać – przyznała; jeśli tylko duch raczyłby zwrócić na nich uwagę i pogrzebać w swojej pamięci… tak, mógł być źródłem bezcennych wręcz informacji, oszczędzając przy okazji żmudnego analizowania dosłownie każdej znajdźki. Nie to, że miała coś przeciwko temu – inaczej nigdy by nie została archeologiem – niemniej… czasem miło ułatwić sobie składanie wszystkich puzzli, prawda?
  - Właściwości – pozwoliła sobie odpowiedzieć na zadane przez Sebastiana pytanie. Ale też w końcu… sama je oglądała, prawda? Na własne oczy, nawet jeśli nie całkiem dosłownie. W końcu nie znajdowała się we własnym ciele, gdy je wypatrzyła... - Zdaje się, że to są jakieś amulety, ale nie jestem ekspertem, żeby móc konkretnie ocenić, co i jak – uzupełniła.
  Cóż, nie musiała być alfą i omegą, żeby móc stwierdzić wszystko od A do Z – od czegoś właśnie zatrudniali konsultantów, prawda?
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#10
10.07.2023, 01:50  ✶  
Ulysses zmarszczył brwi, wsłuchując się w opis poczynań zjawy. Jak dla niego, brzmiało to nawet nie jak zachowanie ducha, ale jak jakiś rodzaj dalekiego echa, widzialne resztki odbitego minionego świata, z którym raczej nie można było się porozumieć. Coś, jak stale odgrywany spektakl, zacięta płyta, najpierw interesująca, z czasem irytująca powtarzalnością i nudna. Reakcja Sebastiana wskazywała jednak na to, że najwidoczniej takie duchy istniały i miał już z nimi do czynienia.
- Obserwowaliście go? – wtrącił. – Jak daleko sięga ta bańka, w której tkwi? Kilka minut? Kilka godzin? Kilka dni? Nie ma w niej żadnych, nawet najmniejszych odstępstw?
Ostatecznie pytał jednak bardziej jako ciekawski obserwator niż jako ktoś, kto posiadał jakąkolwiek specjalistyczną wiedze w temacie. Nie zamierzał wchodzić z butami w kompetencje Sebastiana i nawet nie chciał dawać mu do zrozumienia, że mógłby spróbować to zrobić.
W sprawie mugoli i tego, jak ich pojawienie się oczyściło to miejsce, nie wypowiadał się. Coś tam o tym zdążył już przeczytać w skardze napisanej przez Wellingtona. Swoją drogą, młodemu Rookwoodowi wydawało się mocno podejrzane, że ten wiedział o tym, ile się tutaj działo. Musiał mieć naprawdę dobre źródło informacji. Albo kogoś opłacał, kogoś kto pozostawał średnio lojalny wobec Shafiqów, albo miał jakieś wtyki w Mungo.
Tego dnia Ulysses wyglądał mało Ulyssesowo. Typowy dla siebie garnitur zastąpił czarnym golfem i eleganckimi spodniami. Najpewniej nadal wyróżniał się niewłaściwym do miejsca strojem, ale jak na siebie, naprawdę próbował się dopasować.
Przystanął, skupiając wzrok na ruinach budynku, o których wspominał Cathal. Patrzył na wystające z ziemi fragmenty przeciągle, słuchając toczącej się wśród zebranych rozmowy. Próbował wypatrzeć wzrokiem wspomniane drzwi.
- Kiedy je zobaczymy?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baba Jaga (606), Cathal Shafiq (2074), Leta Crouch (1571), Pandora Prewett (1628), Sebastian Macmillan (1498), Ulysses Rookwood (553)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa