Tego dnia jednak uśmiechnęła się chyba do niej sama Bogini Księżyca.
Jedno jej zaklęcie okazało się haniebną porażką, bo po prostu rzeźba była zbyt ciężka. Drugie jednak... ach, drugie: ono poderwało w górę posąg i cisnęło nim z wielkim impetem w pozostałe, obalając je na podłogę z potężnym hukiem (który był też słyszalny po drugiej stronie muru). Gdyby to był egzamin, z pewnością profesorowie wstaliby i zaczęli klaskać. Być może któryś nawet uroniłby łezkę wzruszenia na widok wprawy, z jaką czarownica użyła magii.
Posągi nie były zniszczone, ale po tak potężnym czarze, poruszały się niemrawo. Nie zdążyły wstać na nogi, nim Pandora nie znalazła właściwego układu. Kamienie, tworzące mur, zaczęły się przesuwać, tworząc wąskie przejście...
*
- Zawiodłeś mnie - wyszeptał Chester, zbliżając się do Ulyssesa. Czary Rookwooda były rzucone poprawnie, ale albo Ulysses był nadmiernie zdenerwowany, albo za mało skupił się na wizji samochodziku, bo nie wyrządził boginowi krzywdy. - Zawsze nas zawodzisz. Wszystkich zawodzisz.
Cathal wahał się. Przez sekundę, dwie, trzy. Nie chciał: bardzo nie chciał - aby mężczyźni zobaczyli jego bogina. Ale to był Ulysses i stało się jasne, że z jakichś powodów jego walka z boginem nie idzie tak dobrze, jak iść powinna. Poza tym Shafiq był odpowiedzialny za tych ludzi. On tu ich wprowadził, on musiał zadbać, aby wyszli z tego bez szwanku.
Z przekleństwem na ustach wpakował się między Ulyssesa i jego "ojca". Trzasnęło. I nagle nie stał już przed nimi Chester, a inny mężczyzna, na oko gdzieś tuż po czterdziestce. Nie wyglądał strasznie. Dość wysoki, porządnie ubrany, o rysach może nieco ostrych, ale na pewno nie szpetnych ani nawet niezbyt surowych. W jego spojrzeniu nie krył się gniew czy pogarda.
- Ya gorzhus' toboy - powiedział. Ani Sebastian, ani Ulysses nie mogli go zrozumieć, choć ten drugi z pewnością zapamiętał te słowa.
Cathal znowu zaklął, szpetnie i odruchowo po rosyjsku. Wiedział, że go tutaj zobaczy, a jednak na pewne rzeczy ciężko było się przygotować i chłód zdawał się wypełniać mu żyły. Shafiq machnął ręką, skupiając się na wyobrażeniu... i odetchnął z prawdziwą ulgą, gdy szata bogina nagle się zmieniła, i stanął przed nimi mężczyzna w stroju tancerki rewiowej.
Cathal parsknął, wprawdzie bez prawdziwego rozbawienia, ale bogin rozpadł się z trzaskiem.
W tym momencie ściana otworzyła się.
Rzuty za Letę, translokacja:
Akcja nieudana
Krytyczny sukces!
Rzuty dla Cala - Riddikulus (bo muszę wiedzieć, co zrobi bogin)
Sukces!
Akcja nieudana
Kolejna tura: 18.08, godzina 20.