Kolejka przesuwała się bardzo powoli do przodu. Gerry opierała się przed tym, żeby wyciągnąć szluga i go sobie zapalić, bo jednak niedaleko kręciły się dzieciaki, a miała w sobie odrobinę przyzwoitości. Walczyła też z tym, żeby nie zasnąć na stojąco, bo była zmęczona. Przeprawa, którą przeszła jakąś godzinę temu była naprawdę wyczerpująca. Musiała odetchnąć, odciągnąć myśli od tego, co przytrafiło się im wszystkim. Zamierzała udać się z tym browarem pod jakieś drzewo, gdzie będzie mogła wypatrywać znajomych twarzy i ewentualnie zaczepić kogoś znajomego.
Wiedziała, że może trochę śmierdzieć morzem, solą i mułem, upewnił ją w tym komentarz, który usłyszała. Domyśliła się, że ktoś właśnie komentował jej osobę. Nie zauważyła bowiem, aby ktoś inny w tej kolejce mógł mieć zadatki na wilka morskiego. Czekała jednak chwilę, żeby się odezwać. Po chwili poczuła, że wychilił się, żeby bardziej się jej przyjrzeć. To był odpowiedni moment. Odwróciła się więc, żeby zobaczyć, kim jest ów mężczyzna. Pierwsze, co rzuciło się jej w oczy, a raczej inne zmysły, to to, że nie jest zwyczajnym człowiekiem. Miała przed sobą wilkołaka, w całej okazałości. Na jej twarzy pojawił się uśmiech. - Widzę, że trafił mi się prawdziwy specjalista od wilków - Zaakcentowała to ostatnie słowo.
- W moim przypadku, to raczej jestem owcą w skórze wilka morskiego, okazało się bowiem, że nie nadaję się na morze. Jak jest u ciebie wilk w skórze owcy? - Ostatnie słowa powiedziała ciszej, aby nie doszły do uszu stojących obok ludzi. Nie chciała robić mu żadnych problemów.
- Skąd mogę mieć pewność, że jesteś odpowiednim towarzystwem? - Wszystko wskazywało raczej na coś zupełnie innego, chociaż Gerry właściwie nigdy nie zastanawiała się zbyt długo. Jako, że była tu sama, nie miała żadnych planów, postanowiła się zgodzić. Przynajmniej nie będzie miała do siebie wyrzutów sumienia, że znowu upija się w samotności. - Mogą być dwa, na dobry początek. - Udało jej się nawet dotrzeć do sprzedawcy. Poprosiła go więc o cztery piwa, zapłaciła za nie, po czym wręczyła dwa z nich mężczyźnie. Mogli pójść je na spokojnie skonsumować.
Zasady