• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele

[05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#221
13.06.2024, 11:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.06.2024, 11:59 przez Florence Bulstrode.)  
Opuszczam ogrody, przemieszczam się rozglądając za Perseusem
W najbliższej przyszłości „Amelii” nagle roiło się od Perseusa i skonsternowało to nieco Florence, podobnie jak monolog ku czci pana młodego. Ostatecznie jednak to nie była sprawa uzdrowicielki, przynajmniej tak długo, jak długo kochana kuzynka używając ich nazwiska nie planowała napastować Blacka na jego własnym weselu – a na to się nie zanosiło. Dziewczyna była albo niespełna zmysłów, albo drink w jej dłoniach miał dziwne działanie, nie wydawało się jednak, że dojdzie do jakichś… scen gwałtownych.
Dlatego Florence zwróciła podejrzliwe spojrzenie – wszystkich oczu, bo nie tylko tych dwóch normalnych, ale i tego trzeciego, niewidocznego – ku bratu. Bardzo chciałaby mu po prostu ufać, w ostatnich miesiącach jednak nad ich rodziną gromadziło się coraz więcej ciemnych chmur, i nawet stoicka magomedyczka zaczynała mieć wrażenie, że w tej burzy wkrótce straci równowagę. Pojawienie się cudownie odnalezionej panny Bulstrode, pytającej o to, czy tego dnia się sikało, na weselu Blacków, było jak kolejny piorun, który walnął w jedno z pobliskich drzew i obawiała się, czy nie stanie się zarzewiem kolejnego pożaru. Jak te nieszczęsne drinki chwilę temu.
– Moody? – powtórzyła, skonsternowana jeszcze bardziej, bo znała przecież tylko jednego Moody’ego, i kompletnie nie skojarzyła bójki o „dziewczynę w brzoskwiniowym” z Moodym! Nawet jeżeli kiedykolwiek wpadłaby na Millie, nie miała szans rozpoznać jej w tym nowym wydaniu. Nie wyobrażała sobie Alastora na tym weselu, w ogóle ciężko było jej sobie zwizualizować go na jakimkolwiek balu, więc och bogowie, jak dobrze, że Atreus mówił tym szyderczym tonem. Inaczej Florence byłaby gotowa pomyśleć, że mówił poważnie, zakochał się w koledze aurorze i to był obecnie największy z jego wielu problemu, a ona chyba dostałaby apopleksji w wieku zaledwie trzydziestu dwóch lat. Nie że nie szanowała Alastora, ale gusta brata już i tak nieraz przyprawiały ją o ból głowy, i to byłoby chyba trochę dla niej za dużo. A tu i teraz wolała nawet nie zastanawiać się, co dokładnie miał na myśli przez tę gwiazdę żywiota. – Najwyraźniej ten alkohol na nią jednak działa – podsumowała oczywiste. Przynajmniej Atreus już nie płakał: efekt drinka przeminął i jej brat znowu zachowywał się jak on. – Skoro Perseus to taki uroczy mężczyzna, koniecznie muszę pójść spędzić nieco czasu w jego towarzystwie. Atreusie, bardzo proszę, nie pij tych drinków. I mam wielką nadzieję, że zadbasz odpowiednio o naszą kuzynkę, skoro ją już tutaj przyprowadziłeś – powiedziała, rzucając im ostatnie spojrzenie, nim skierowała się do środka.

Rzut Z 1d100 - 21
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 65
Sukces!
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#222
13.06.2024, 12:58  ✶  
Ogrody

Zaskoczenie, a może nawet przerażenie malujące się na twarzy Perseusa nie pozostawało żadnych złudzeń - naprawdę zapomniał kim jest, czuł się z tego powodu zagubiony i zwrócił się do pierwszej osoby, która wydała mu się w tym tłumie znajoma, nie budząc w nim przy okazji jednoznacznie negatywnych emocji. Skąd niby miał wiedzieć, że to siostra jego byłej żony i jednocześnie bliźniaczka byłego kochanka, a zarazem najbliższego przyjaciela, a przy okazji żona jego kuzyna, z którym jakimś czas temu byli świadkiem śmierci ghoula podczas przeklętego Beltane? A ten mężczyzna obok niej - skąd miał wiedzieć, że jest w jakiejś semi-małżeńskiej relacji z jego krewniaczką, która była jednocześnie celebrytką magicznego świata? Jego wspomnienia były jedną czarną dziurą.

— Własnym... weselu...? — powtórzył za Eden zdezorientowany — Nie wygłupiaj się, to przecież ślub jakiejś... Vespery? I Perseusa? Kim oni w ogóle są? To jakaś rodzina? Uh, uh, pamiętam, że piłem drinka i chyba musiał być salazarsko mocny, bo zapomniałem kim jestem, ani co tutaj robię.

Forinbras Malfoy. To nazwisko nie kojarzyło mu się jakoś pozytywnie, ale też nie wzbudziło żadnych większych zdezorientowanego pana młodego - podobno najbardziej nienawidzi się samego siebie, czy coś. Ale fakt, że był samym MINISTREM MAGII™... no, to było coś! Uwierzył, oczywiście, że uwierzył, bo przecież nie było powodów, aby ta piękna, miła kobieta miałaby go oszukiwać, prawda? Zadarł więc głowę do góry, dumny niczym paw, bo w końcu był Ministrem Magii - wprawdzie byłym, ale to można wyklepać raz-dwa. Może powinien zorganizować tu mały wiec wyborczy? Ściskać ręce gości i prosić ich o głosy na siebie w nadchodzących wyborach? Powtarzam: m i n i s t e r  m a g i i.

Zmarszczył brwi, na rewelacje o Elliocie i Eunice, a potem rozchylił usta w grymasie oburzenia. Że niby jemu, ministrowi magii, ktoś odbił żonę?! Nikt nie będzie odbijał partnerek Fortinbrasa Malfoya! Za coś takiego powinien być co najmniej pręgierz! Emocje jednak opadły, kiedy Eden wskazała mu swojego brata. Albo raczej - nie opadły, ale gniew został zastąpiony czymś innym, znacznie cieplejszym, choć nie mniej niszczycielskim.

— W sumie, to wcale się nie dziwię tej całej Eunice... — mruknął, przyglądając się z daleka Elliottowi. To było tak, jakby zobaczył go tego wieczora po raz pierwszy, mimo, że znali się odkąd pamiętał. I nie wiedzieć czemu, serce Perseusa-Fortinbrasa gwałtownie przyśpieszyło swój rytm, brylując niebezpiecznie na granicy tachykardii. — Masz rację, powinienem się z nim rozmówić.

Bez świadków, na osobności; był przecież Ministrem Magii i musiał zachowywać się po dżentelmeńsku, by godnie reprezentować swoje stanowisko. Ruszył więc w kierunku Elliotta i otaczających go osób, ale nie dotarł na miejsce; zatrzymały go inne sprawy.



[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#223
13.06.2024, 21:16  ✶  
Koniec tańca z Millie, chwila wałęsania się po sali, potem idę do Vakela, taktycznie i zupełnym zbiegiem okoliczności zachodząc Morpheusa od tyłu, żeby go przypadkiem nie zobaczyć, po czym ekspresowo spierdalam do ogrodu.

Słowa o tym, że większość jej szaleństwa znał z opowieści, uderzyły w niego niczym wyrzut, choć być może wcale nim nie miały być. Świadomość, że Peregrin nie jest stałą częścią jej przygody, a jedynie gościem, który pojawia się od czasu do czasu, wbiła się we wróżbitę ościeniem. Trzeba przyznać, nie był pierwszą osobą, o której ktokolwiek pomyślałby, szykując się na coś odważnego. Jeśli już Trelawney dawał się na coś takiego namówić, pełnił raczej funkcję kuli u nogi. W tym punkcie rozchodziły się drogi jego i Millie, zaczynał jej świat, do którego… nie tyle nie miał dostępu, co nie próbował go mieć. A może właśnie powinien?
— Czyniłoby cię to wybornym kłamcą. Nie niszcz tego.
Wracał do Christophera jak boomerang nie tylko z ciekawości przebiegu wydarzeń, ale i dlatego, że to Rosier powinien znajdować się na jego miejscu. On ją tu przyprowadził, on chciał z nią spędzić ten czas, on miał odszukać piorun na jej plecach. Peregrin nie zwróciłby może na jego brak aż takiej uwagi, gdyby Moody nie zignorowała jego pytania za pierwszym razem. Gdy nie odpowiedziała za drugim, zrozumiał: on nie powinien zwracać na niego uwagi.
Pełną tę uwagę przykuły więc jej palce szukające brakującego elementu: loków. Nie czuł się bez nich do końca sobą, to doświadczenie odklejenia od swojej zwyczajowej formy łączyło ich tego wieczoru, ale:
— Pomyślałem, że tak będzie bardziej elegancko? — Pobrzmiewało to pytaniem, bo poniekąd nim było.
Jej gest był mu miły i gdyby znajdowali się w mniej wystawiających go na obce spojrzenie okolicznościach, może nawet zareagowałby jakoś… jakkolwiek. Tutaj nie dał po sobie nic poznać. Mogli być duchem w swoim świecie, lecz świat czarnego wesela wciąż dobijał się do niego echami bawiących się gości; przypominał, że to nie było odosobnione, bezpieczne miejsce.
Co zaś się tyczy ich małego świata… czy też ich światów: zachodzących na siebie, z podobnie kojącą oniryczną atmosferą, lecz wyglądało na to, że zupełnie różnym systemem czasowym. Jej odliczał minuty, jego wił się gładką, leniwą wstęgą. Nie była poznaczona żadnymi markerami, nie było na niej żadnego punktu kulminacji. Gdy muzyka ucichła, rozwiała się spokojnie, taniec zwieńczył subtelny ukłon i uśmiech czarodzieja.
— Do usług. — Choć nie poczytywał sobie tego jako usługi czy ratunku. Nie dowierzał temu, by nie poradziła sobie sama.
A potem spadł na niego ten zbłąkany piorun.
Ona zniknęła, teraz on został sam na parkiecie, skołowany, krążący bez celu między tańczącymi. Co się stało?
Nie potrafiłby do końca powiedzieć. Uciekło mu gdzieś kilka minut: gdzieś między próbami wyrwania się z morza par ku brzegowi sali a kolorowym drinkiem (za słodki), który przeszedł mu przez ręce. Co on tu w ogóle, u licha, robił?
Nie chciał rozumieć tego, co zrobiła Millie. Bał się szukać znaczenia tego gestu, jakby miał się nim sparzyć. Może i Peregrinus mógłby konkurować z Maryją Dziewicą, ale nawet on nie był tak ślepy, aby przegapić, że jej usta znalazły się niepokojąco blisko jego ust. Wolałby, żeby to był wypadek: byli na weselu, może piła, zbłąkany piorun celował w policzek. Słodkie pożegnanie przyjaciół po bajecznym tańcu. Byli przyjaciółmi…?
Potrzebował powrotu do rzeczywistości, czegoś znajomego, nogi same znalazły drogę ku stolikowi wróżbitów. Zatrzymał się jednak w pół kroku, coś było nie tak, jakby i tu coś wybuchło. Vakel nie paplał.
Pakować się z deszczu pod rynnę — szczyt głupoty. W innych okolicznościach bez namysłu wszedłby w tę scenę, niezależnie od tego, jaka miała okazać się skala problemu. Nie tego wieczora. Nie mógł odnaleźć swojego zwyczajowego rytmu, zapomniał wszystkich błyskotliwych formułek towarzyskich.
Peregrinus zastygł więc na chwilę skonsternowany kilka kroków za plecami Morpheusa, nie wiedząc, co ze sobą począć. Stałby tam Matka jedna wie ile, gdyby nie zauważył go któryś z wymyślonych kolegów Dolohova i nie wypowiedział w jego stronę słów powitania. To go obudziło.
Pora decyzji. Walka czy ucieczka? Nie musiał długo się zastanawiać.
Odpowiedział naprędce na powitanie, po czym skierował kolejne słowa do Vakela:
— Jeśli mógłbym na moment, kiedy pan tu skończy.
Ulotnił się, zanim jego obecność zdążyła na dobre wybrzmieć. Nieelegancko może, lecz nie miał głowy dumać nad takimi kwestiami.
Ucieczka do kogoś nie wyszła, pozostało uciec od kogoś. Konkretnie: uciec od wszystkich. Podążając za naturalnym instynktem wydostania się z pułapki czterech ścian, kroki skierował do ogrodu. Czego nie przemyślał: mogła tam być wciąż ona.
Niezależnie od tego, czy minęli się tam, czy nie, odszukał najbardziej ustronną ławeczkę z dostępnych i odpalił papierosa. Gotów czekać pięć minut czy pięć godzin, próbował w tym czasie poukładać myśli, które rozpierzchły się na wszystkie strony.


źródło?
objawiono mi to we śnie
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#224
14.06.2024, 13:22  ✶  
Stoję przy barze i rozmawiam z Lyssą

Chwilę włóczył się bezsensu po parterze. Tak naprawdę, gdyby tylko to nie było aż tak niegrzeczne (albo gdyby nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo byłoby to niegrzeczne) Ulysses ulotniłby się z przyjęcia dziesięć minut po złożeniu życzeń nowożeńcom.
Ale trochę nie miał dokąd uciec. Do domu? Miał jeszcze jakiś dom? Enigmatyczny list od Cathala niespecjalnie trafiał do analitycznego umysłu Rookwooda. Nadal nie wiedział co właściwie oznaczał. Nie miał też pojęcia, czym aż tak rozzłościł przyjaciela nad jeziorem Windermere, że ten dosłownie uciekł od niego aportując się nie wiadomo gdzie. Na razie więc nie warto było wracać do domu matki Cathala. Więc do rezydencji Rookwoodów? Coś w żołądku Ulyssesa przewracało się na myśl, że miałby wrócić do domu ojca. Swoją drogą jakoś go tutaj dzisiaj nie widział, choć wydawało mu się oczywiste, że Chester Rookwood będzie obecny. W końcu wychodziła za mąż jego najukochańsza córka…
Wreszcie zabrnął w stronę baru.
Łyknął jak pelikan własną winę. Zamarł. Zmarszczył brwi, nie za bardzo wiedząc, jak właściwie powinien zareagować. Patrzył na Lyssę skonsternowany, gubiąc się w tym, co należało zrobić a czego absolutnie nie. Pomóc jej w wytarciu rozlanego drinka? Ale rozlał się na sukienkę a Ulysses jak ognia unikał niepotrzebnego dotyku, niepotrzebnych wspomnień, niepotrzebnych dodatkowych bodźców. To by dopiero było, jakby zaczął macać obcą, młodą kobietę na środku wesela własnej siostry. Ojciec najpierw by się na niego wydarł a potem był dumny. Wycofać się? To chyba było niegrzeczne. Przeprosić? Zaproponować kolejną szklankę z alkoholem?
Ileż ona miała właściwie lat? Wydawała się młoda. Na pewno młodsza od niego. Nie pamiętał jej z Hogwartu, więc albo była za młoda, albo uczyła się gdzieś indziej. To źle pamiętać zbyt wiele. Jeszcze gorzej, gdy umysł nie pozwala zapomnieć.
- Jakiej? – zapytał wreszcie. I już wiedział, że to nie było właściwe pytanie, że nawet nie stało obok tego właściwego. Machinalnie machnął w stronę barmana, by i jemu przyrządził jakiegoś drinka. Wzrok miał ciągle utkwiony w Lyssie. – Mam ci podać więcej chusteczek? Kolejnego drinka? Pomóc w wypraniu sukienki? A może wolałabyś, żebym cię komuś przedstawił? – Problem w tym, że był raczej słabym mówcą i nie miał aż nadto znajomych.

!weselnedrinki

/zaznaczam tylko, że jeśli efekt drinku bardzo mi pomiesza w rozmowie to wstrzymam się z nim i Ulysses wypije go w następnej turze albo coś.
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#225
14.06.2024, 13:22  ✶  
To takie zabawne! Słowa rozmówców, dekoracje, a nawet Młoda Para! Pełne ostracyzmu spojrzenia nie robią na tobie wrażenia - przecież nic nie poradzisz na to, że wszystko cię bawi, a od gromkiego śmiechu zaczyna boleć twarz oraz brzuch.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#226
14.06.2024, 20:39  ✶  
ogród z Isaakiem

Coraz mniej jej się podobało to wesele. Szczególnie, że te drinki oddziaływały na osoby za którymi przepadała. Yaxley nie spodziewała się, że tak będzie. Wydawało jej się, że organizatorzy będą trochę bardziej panować nad tym, co dzieje się podczas ślubu. Jak widać założyła błędnie.

Może i Isaac chciał kogoś sfotografować, jednak teraz to chyba nie był odpowiedni moment. Ger postanowiła wyprowadzić go na zewnątrz, żeby zaczerpnął świeżego powietrza. Na pewno dobrze mu zrobi, zważając na to, że przed chwilą był kapibarą.

Nie miała problemu, żeby go ze sobą wyciągnąć. Na szczęście. Miała jeszcze jakiś posłuch.

Kiedy znaleźli się na zewnątrz wyciągnęła paczkę fajek, którą miała schowaną w staniku sukienki. Wsadziła sobie jednego peta do ust, a później przesunęła paczkę w stronę mężczyzny. - Częstuj się, wszystko w porządku? To nie wyglądało dobrze. - Postanowiła udać się w głąb ogrodu, aby nikt nie mógł ich podsłuchać.

- Te drinki nie są do końca bezpieczne. - Rzuciła jeszcze do niego, żeby miał tego świadomość. Doszli już do tego chwilę wcześniej z Erikiem.

Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#227
14.06.2024, 20:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.06.2024, 20:59 przez Florence Bulstrode.)  
Ogród, dopadam Perseusa
Można było się sprzeczać, czy Perseus Black miał szczęście, czy pecha, że Florence Bulstrode dostrzegła go akurat chwilę przed tym, jak zdążył przedstawić się Elliotowi jako pan Malfoy, były Minister Magii. Ruszyła ku niemu, unosząc jedną dłonią materiał czerwone sukni, nie chcąc, by sunął po ziemi. Zdziwiło ją trochę, że nie widzi u jego boku panny młodej, ale być może tak będzie lepiej.
– Można na słowo? Na osobności, Perseusie – powiedziała, tonem który niby wskazywał na pytanie, ale też na to, że odpowiedzi odmownej nie przyjmie łatwo. Perseus był równy jej pod każdym względem, wieku, wykształcenia i pochodzenia, i nie było żadnych powodów, aby mogła traktować go z góry, i doskonale o tym wiedziała. Ale ot zawsze miała stanowcze usposobienie, a poza tym jeśli życzył sobie rozmawiać w pobliżu innych ludzi, oczywiście mogła to zrobić. Ot nie chciała wywoływać sceny na weselu. Kolejnej z wielu scen, po masowych przemianach w kapibary, bójkach i bogowie wiedzieli czym jeszcze. Całe szczęście, że Florence nie miała okazji zobaczyć wszystkich, weselnych dramatów…
– Czy serwowane gościom drinki to niefortunna pomyłka, objaw poczucia humoru wyjątkowo niskich lotów czy może Blackowie postanowili upokorzyć swoich gości? – spytała, zwodniczo łagodnie, bo w istocie była zirytowana i to mocno, a zirytowanie nie towarzyszyło przecież Florence często. Mogłaby też zapytać, czy to Black oszalał, czy może jego żona była kretynką, ale Florence uważała się za damę i oczywiście takie słowa nie przeszłyby jej przez usta. – A może ktoś postanowił zrujnować wesele?
Była kochanka Perseusa, rodzina byłego męża Vespery, któreś z Malfoyów, którzy stawili się tu w komplecie, i zrobili zamieszanie, bo uznali, że upokorzono tutaj Eunice i cały ród przy okazji, ślubem w trzy miesiące po rozwodzie – to też musiała brać pod uwagę, że on był tutaj ofiarą, i być może nie zasługiwał na to duszenie, które mu obiecano.
– Dzięki tym zabawnym drinkom, jutro prasa rzuci się na moją rodzinę jak stado rozwścieczonych hien, a kto wie, czy panna młoda zaraz nie postanowi uciec z kelnerem – dodała chłodno. Och, chyba że o tym wiedziała. Bo jeżeli nie, któż to wie, czy nie wypije zaraz czegoś i nie zakocha się w serwującym drinka kelnerze?
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#228
14.06.2024, 21:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.06.2024, 22:52 przez Bellatrix Black.)  
fontanna z czekoladą - rozmawiam z Viką i idę do baru


Bella starała się unikać plotek. Wolała, aby o niej zbytnio nie rozmawiano. Wiedziała, że mogą pojawić się sytuacje, o których będzie głośno. Nieco jej się to nie podobało, ale jeśli trzeba będzie, to jakoś sobie z tym poradzi. Nie była słaba. Zniesie gadanie o jej ewentualnym zerwaniu zaręczyn. Zresztą, czyż jej wuj ledwie nie wziął ślubu, a już brał następny? Ludzie szybko zapominali o plotkach równie szybko, jak zaczynali nimi żyć.

- Pewnie tak jest, przynajmniej można na coś zwalić ewentualne skandale. - Dobrze było mieć wytłumaczenie dla swojego niegodnego zachowania, sam alkohol nim bywał, a co dopiero magiczne drinki. Nikt nie będzie brał na poważnie tego, co się tutaj działo.

- Też mnie to zastanawia, nie podejrzewałam Perseusa o takie upodobania. - Kto wie, może jej wuj chciał zaskoczyć wszystkich. Nie wydawało jej się jednak, żeby do końca tak było. Kolejne skandale, po co by mu to było. Może więc obsługa chciała trochę zażartować? Zapewne spróbuje się tego dowiedzieć po tym weselu.

- Nie ważne o czym mówią, ważne, żeby mówili. - Odparła jeszcze do Victorii. Bellatrix próbowała być miła, mówić to, co inni chcieli usłyszeć. Została wychowana w ten sposób.

Isaac zrobił im zdjęcie do gazety. Na pewno prezentowały się pięknie, obie z Victorią wyglądały nienagannie, śmieszne, że były też do siebie nieco podobne.

- Bardzo chętnie bym z tobą zatańczyła, jednak chyba pójdę teraz ugasić pragnienie, trochę mi się gorąco zrobiło. - Skłoniła się jeszcze teatralnie, po czym ruszyła w stronę baru, ponownie.

Kiedy szła w stronę wodopoju dostrzegła na parkiecie Lou tańczącego z jakąś blondynką. Obserwowała ich chwilę nim sięgnęła po kieliszek z winem.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#229
15.06.2024, 11:52  ✶  
Ogrody z Florence

Perseusie.
Poczuł się tak, jakby znajdował się w ciemnym pokoju, w którym ktoś zapalił światło. Pamiętał już wszystko, nawet bardziej szczegółowo niż by sobie tego życzył i poczuł, jak policzki mu płoną - nie wiedział jednak, czy to wciąż pokłosie emocji towarzyszących mu w towarzystwie Laurenta (którego teraz nie mógł znaleźć, podobnie jak Crowa i zaczął się zastanawiać, czy panowie nie zaszyli się gdzieś razem, zwłaszcza, że ten pierwszy pytał, czy się znają), czy może wstydu, że tak łatwo dał się podejść Eden, a może też i złości na nią, że stworzyła taką chorą historię, w której miał być mężem własnej córki i kłócić się o nią z własnym synem i... zaraz, czy obok niej nie było Alexandra Mulcibera....?

Chciał zawrócić i się z nimi rozmówić, ale przed nim stała Florence Bulstrode, która najwyraźniej miała do niego pilny interes. Skinął więc głową i pozwolił się odciągnąć na bok, choć najchętniej uciekłby z tego miejsca, widząc jej surowy wyraz twarzy. Och, to nie wróżyło niczego dobrego - jaka jeszcze katastrofa miała miejsce?

— Och, te przeklęte drinki! Przyznaję, że moją inicjatywą było doprawienie ich w taki sposób, by nieco rozruszać wesele, ale chodziło mi o raczej nieszkodliwe rzeczy, jak dobry humor, czy werwa do tańca, a kapibary miały pojawić się dopiero po północy, kiedy większość gości nas opuści i zostaną ci, o podobnym poczuciu humoru — mówił szybko, a głos miał nienaturalnie wysoki, co w połączeniu z jego napiętymi ramionami jasno sugerowało, jak bardzo był tą sytuacją wzburzony — Ale amortencja i... wszystko inne? Och... Sądzisz, że ktoś celowo sabotuje wesele?

Mimowolnie rozejrzał się za Eden, ale z tego miejsca jej nie dostrzegał. A do tego Mulciber? Nie zaprosił go ze względu na Lorettę i Louvaina, podobnie jak z tego powodu zaproszenie nie trafiło do Philipa Notta. Czy to kara za pomięcie ich nazwisk na liście gości? była to zemsta za rychły rozwód i równie szybki ślub z Vesperą? Krążyły wszakże plotki o tym, jakoby zdradzał z nią byłą żonę, ale to przecież nie była prawda - to znaczy, weszli w tę relację jeszcze przed oficjalnym otrzymaniem rozwodu, ale kiedy Eunice już się od niego wyprowadziła. Nie sądził, aby ona miała coś z tym wspólnego, ale była teściowa uniosła się dumą i nie zjawiła się na ślubie mimo zaproszenia - czy to Eleonora? Fortinbras prędzej nasłałby na niego smutnych panów w czarnych szatach. Eden miała zbyt wiele klasy na takie tanie sztuczki (odkąd pamiętał wolała, aby Perseus sam się zaorał i prawie jej się to udało, gdyby nie ta wścibska Florence i jej Atreus pijany). Być może rzeczywiście była to jakaś kochanka z dawnych lat.... Albo kochanek - nazwisk było dużo.

— Spokojnie, Florence, nikt się rzuci się na twoją rodzinę. Jedynym przedstawicielem prasy jest tutaj Isaac Bagshot, wysłany przez Czarownicę, a on zobowiązał się do tego, żeby nie być krytycznym i nie niszczyć nam wspomnień z tego dnia— brzmiał tak, jakby chciał uspokoić samego siebie. Nie znał przecież tego człowieka; mógł napisać mu w liście jedno, a ostatecznie napisać drugie. W końcu nic tak nie podnosiło sprzedaży jak skandal; wieść o tym, że komuś coś nie wyszło.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#230
16.06.2024, 20:12  ✶  
Namioty cyrkowe w ogrodzie, nieopodal występów cyrkowców

Nie otrzymałem już ani jednego słowa. Ani jednego słowa. Żadnego słowa. Cisza, brak wyrazu - to mnie spotkało. Jakbym był powietrzem, a nie troszczącym się bratem... albo partnerem... może? Albo po prostu już nikim...?
Czy aby na pewno? Może jednak się myliłem, może przesadzałem w osądzie? Zważmy, że wcześniej zwrócił moją uwagę na gwiazdy. Co z tymi gwiazdami?! Były jedynie tłem czy ważnym komunikatem?! Potrzebowałem informacji! Potrzebowałem uwagi, miłości albo... chociaż odpowiedzi, czy bolało? Czy bolało mocno? Pytałem bardziej z troski, nie zaś dla własnej uciechy. Nie chciałem już go bić dla własnej satysfakcji, ale on o tym nie wiedział, bo nie zdążyłem mu o tym powiedzieć. Tak na dobrą sprawę, niewiele mu powiedziałem. Nie zdążyłem. Wszystko działo się tak szybko, wszędzie byli potencjalni świadkowie, a ja tak bardzo pragnąłem... mu powiedzieć tak wiele, że go kocham, że mi na nim zależy, że te przeprosiny były prawdziwe, że tęsknię, że mi go brakuje, że cierpię, że chciałbym się do niego przytulić... Trochę tego było.
Ale z pewnością go bolało, gdyż podkreślił ochroniarzowi, że będzie miał siniaka przez to zdarzenie, ten incydent. Najgorzej, bo znał tego ochroniarza z imienia. Może znali się od dawna? Może nawet ze Ścieżek? Może był jedną z tych osób, z którymi Flynn był naprawdę blisko? Raz czy dwa, a może częściej...? Pełen obaw, aż przyjrzałem mu się uważniej, ale Flynn był aktualnie taki oficjalny, tak do bólu oficjalny, że ciężko było mi określić, czy mieli jakieś inne relacje poza tymi służbowymi. Zresztą, do mnie również się nie przyznawał zanadto, poza suchym wspomnieniem o bracie. Tylko brat. I powiedział jedynie swoje, i poszedł, nie podarowawszy mi ani jednego spojrzenia.
To był ewidentny koniec. Zostawił mnie samego, a ja wpatrywałem się jak odchodzi w pośpiechu. Widziałem jedynie jego plecy, przez zdecydowanie zbyt krótką chwilę. Nic nie mogłem zrobić, nic na to poradzić, bo wokół ludzie się bawili, moi ludzie występowali wraz z ogniem... Powinienem nad tym czuwać, jakoś ich wspomagać, ale zdawałem się być daleko od tego wszystkiego. Właśnie te gwiazdy, o których mówił Flynn, te gwiazdy z nieba spadały na mnie, spadały i mnie przygniatały. Potrzebowałem zniknąć, zniknąć i usiąść, więc pożegnałem się sztywnym skinieniem głowy z ochroniarzem albo mu po prostu przytaknąłem na słowa Flynna, po czym zniknąłem w jednym z namiotów.
Przysiadłem tam na jakiś czas, na chociażby drobną chwilę, żeby nieco ochłonąć, zanim znowu będę musiał wysłuchiwać czyichś uwag i innych wymagań odnośnie cyrkowców i ich występów.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Albert Rookwood (1218), Alexander Mulciber (6083), Ambrosia McKinnon (1615), Anastasia Dolohov-Burke (617), Annaleigh Dolohov (2409), Anthony Shafiq (6007), Atreus Bulstrode (3084), Augustus Rookwood (739), Bard Beedle (3666), Bellatrix Black (2492), Charlotte Kelly (2620), Christopher Rosier (2427), Desmond Malfoy (1846), Eden Lestrange (3466), Edward Prewett (463), Elliott Malfoy (1813), Erik Longbottom (1949), Eutierria (84), Florence Bulstrode (4140), Geraldine Greengrass-Yaxley (2519), Imogen Rookwood (1243), Isaac Bagshot (1887), Jagoda Brodzki (1744), Jonathan Selwyn (3379), Laurence Lestrange (2525), Laurent Prewett (5350), Leviathan Rowle (855), Lorraine Malfoy (6846), Louvain Lestrange (2751), Lyssa Dolohov (4334), Maeve Chang (2325), Millie Moody (3702), Mirabella Plunkett (563), Morpheus Longbottom (3278), Oleander Crouch (1807), Pan Losu (1062), Peregrinus Trelawney (2890), Perseus Black (6962), Rodolphus Lestrange (3343), Rowena Ravenclaw (1625), Sauriel Rookwood (8726), Septima Ollivander (675), The Edge (3377), The Overseer (1574), Ulysses Rookwood (3477), Vakel Dolohov (4597), Victoria Lestrange (8990)

Wątek zamknięty  Dodaj do kolejeczki 

Strony (33): « Wstecz 1 … 21 22 23 24 25 … 33 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa