Bren,
Aż musiałam przekartkować kalendarz. Faktycznie w tym roku wypada 13 października w piątek! Jakoś mi to wszystko zaczyna umykać, wiesz? Czas. Jego przepływ. Wszystko zdaje się kurczyć i rozciągać jednocześnie, a tu już schyłek lata i trzeba będzie Livię odprowadzić na pociąg do szkoły.
Dziękuję za ostrzeżenie. Nie sądzę, że uda mi się coś podziałać przez te dwa dni do września, ale jeżeli przed jesienią, to jest wystarczająco czasu… Coś pomyślę, dziękuję jeszcze raz. Mam nadzieję, że moja matka nie będzie zanadto kręcić nosem, jak jej zasugeruję, że powinni pomyśleć o odnowieniu zabezpieczeń.
Przy okazji – czy w końcu grzecznie poszłaś spać i się wyspałaś?
