Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr Kiedy milknę, milczy świat
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.
Tak krzywo nabazgrane, że nie mogłem rozczytać, napisz mi jeszcze raz. Smacznego życzę.
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr Kiedy milknę, milczy świat
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.
Nie muszę umieć liczyć, żeby wiedzieć, czyje dni są już dawno policzone. Nie muszę liczyć też kart, żeby wygrywać w pokera, a jednak... Aż tak się obraziłaś za zaproszenie na wieczorek hazardowy?
As denarów mówi mi, że sporo jutro wygrasz, i będziesz liczyć pieniądze aż do rana. Moje dwadzieścia palców i Twoje dwadzieścia palców to już czterdzieści palców, więc razem pójdzie nam dwa razy szybciej.
Nie daj się, kurwa, prosić, wiem przecież, że idziesz. Ta pierdolona Agnes zawsze mnie napastuje, kiedy pojawiam się u niej sam.
Alexander
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr Kiedy milknę, milczy świat
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.
16.02.2025, 12:29 ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.02.2025, 12:32 przez Alexander Mulciber.)
Odpowiedź na list, nadesłana w godzinach popołudniowych, 26 VIII 1972 r., na papeterii Departamentu Tajemnic. Wróżba jest tutaj.
Eden,
Leję ciepłym moczem na tych jebanych pismaków, mogą mi chuja possać. Nie przyznam Ci racji, bo na to nie zasługujesz. Niemniej przyznaję, że nie byłoby to rozsądne wizerunkowo, pokazać się znowu razem. Pytałem, bo z tego co mi wiadomo, to u Agnes to ma być spotkanie w niewielkim gronie, o bardziej kameralnym charakterze.
Chciałem żebyśmy poszli tam jako Alex i Eden, nie jako państwo Mulciber czy państwo Lestrange.
Bo to nie jest tak, że chcę iść. Miałem przeczucie, że powinienem iść. Wyobraź sobie, że bardzo swędzi Cię nos. Wiem, że to trudne dla kogoś wyobraźni pozbawionego, ale hej, masz duży nos, na pewno czasem Cię swędzi. Swędzi, ale głupio drapać się publicznie po nosie, więc próbujesz zignorować to swędzenie... Tylko że to swędzenie w końcu staje się nie do zniesienia. To trochę tak jak z przeczuciem. Przeczucia, niestety, mają to do siebie, że nie są jak nosy, które można podrapać, żeby przestało swędzieć. Mam przeczucie, więc muszę iść.
Zresztą, kurwa mać, co jeszcze mi w życiu zostało poza kartami. Na co innego mam przepierdalać ciężko zarobione pieniądze? Jeszcze ktoś pomyśli, że mogę być porządnym człowiekiem.
"Ci, co mają szczęście w kartach, nie mają go gdzie indziej"?
Eden...
Twoja Królowa Pucharów może władać sercami innych, ale nie własnym. Oboje dobrze wiemy, że zamiast angażować się w uczucia, wolisz je analizować, ale to, że coś rozumiesz, nie znaczy, że jesteś w stanie przeżywać to w pełni. Wychyl jednak śmiało zawartość Szóstki pucharów. Dzisiaj zakrztusisz się winem doprawionym przeszłością, która wciąż ma wpływ na Twoją na teraźniejszość, ale jutro sama sięgniesz po butelkę, doceniając jego słodycz. Przeszłość nauczyła Cię, że kontrola jest ważniejsza niż sentymenty, ale wszystkie Twoje przyszłe decyzje są przecież motywowane tymi samymi starymi sentymentami. Życzę Ci mimo wszystko powodzenia w redefiniowaniu relacji rodzinnych. Wino na pewno Ci się przyda.
Wszystkie moje niepomyślne wieszczby należą do Ciebie, debilko, przecież wiesz.
Możesz też spodziewać się na dniach jakiegoś niespodziewanego gościa, ale karty nie powiedziały mi, czy to będzie kontroler BHP z ministerialnej inspekcji pracy, Twój ojciec, który wpadnie się żeby zapytać, jak się masz, czy może ktoś zjawi się nieproszony na wieczorku Agnes Delacour, aby zamordować gospodynię na naszych oczach.
Bądź czujna.
A.
P. S. Brenna? Że Brenna Longbottom? Tak, znam ten typ. Morpheus Longbottom siedzi biurko dalej ode mnie. Przyjaźnicie się, czy co? Mój kuzyn ma z nią jakiś niedorzeczny konflikt, zachowuje się tak, jakby co najmniej w dupę go ugryzła.
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr Kiedy milknę, milczy świat
constant vigilance
I have traveled far beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.
21.03.2025, 21:36 ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.03.2025, 21:37 przez Alastor Moody.)
Ostatni tydzień był tak męczący, że nawet ja wziąłem sobie wolne na piątek, żeby iść się napić. Chcesz do mnie dołączyć? Znam takie jedno miejsce... Coś mi mówi, że ostatnio też często tam bywasz.
Dobrze byłoby Cię zobaczyć.
Alek
Wysłane w przeddzień Spalonej Nocy.
fear is the mind-killer.
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.
tworzę coś większego. Potrzebuję dwóch budynków obok siebie, albo jednego na tyle dużego, żeby pomieścić w nim swoje fantazje. Jeden chcę przerobić na akademik, drugi musi mieć na tyle duże sale, żeby przeprowadzać w nich wykłady. Gdzieś na obrzeżach Londynu, tak żeby nie było zbyt ciężko dostać się do centrum. Wiem, że masz je albo kontakty, a Ty wiesz, że ja mam rację, więc po prostu spotkajmy się i pokaż mi ofertę.
V. Dolohov
with all due respect, which is none
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe
Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.
Wiadomość dostarczona wczesnym popołudniem. Do listu dołączony był oddzielny pergamin z adresami budynków zarządzanych przez Ministerstwo. Lista skopiowana została z załącznika do tej wiadomości.
Londyn, 07.09.72
Eden,
powróciłem już z Egiptu i zastała mnie spora niespodzianka. Wydaje mi się, że nasza rozmowa nabierze nieoczekiwanych rumieńców z powodu listu od Ministry Jenkins. Mam z nią spotkanie jutro przedpołudniem i będę wtedy znać więcej szczegółów, ale może się okazać, że nasze plany nabiorą tempa szybciej niż zakładaliśmy. Czy mogłabyś rzucić swoim fachowym okiem na załączoną listę budynków i dać mi znać, jakie są ich słabe i mocne strony? Chętnie spotkałbym się z Toba, aby podzielić się wieściami. Niedzielny lunch w Little Hangleton?
Pozostańmy w kontakcie.
Anthony
The Alchemistake
—I am a brain— The rest of me is a mere appendix
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Naukowiec/Antropolog MM
William zdaje się mieć głowę w obłokach przy swoich 185 centymetrach wzrostu i wiecznie nieobecnym spojrzeniu. Burza kręconych, czarnych włosów wydaje się niezdatna do zaczesania, zazwyczaj towarzyszy jej też lekkie zmarszczenie brwi; w zamyśle, skoncentrowaniu. Skrępowany w towarzystwie mówi zbyt wiele lub za mało. Często zapomina o skarpetkach (czasami nawet o butach) czy jak wiąże sie krawat, nierzadko zapina nierówno koszule (myli guziki). Mówi dość szybko, więc czasami trudno zrozumieć zlewające się ze sobą słowa, ewentualnie nie kończy myśli, więc trzeba go ciągnąć za język.
Koperta, całkiem gruba, choć niezbyt pokaźnie, zawierała podpisane przez jedną stronę papiery rozwodowe.
Podpisz, proszę. Tak będzie lepiej.
W.L
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.
List był zabezpieczony - jedynie bliźniacza różdżka mogła go otworzyć. Po przeczytaniu słowa spłynęły z pergaminu, pozostawiając go czystym.
09.09.1972
Wiem, że złego diabli nie biorą, więc liczę na to, że pożar oglądałaś jak drastyczny pokaz fajerwerków - z daleka.
Czy ojciec znów zniknął tajemniczo zaraz przed pożarem, tak samo jak przed Beltane?
Elliott
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
The Alchemistake
—I am a brain— The rest of me is a mere appendix
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Naukowiec/Antropolog MM
William zdaje się mieć głowę w obłokach przy swoich 185 centymetrach wzrostu i wiecznie nieobecnym spojrzeniu. Burza kręconych, czarnych włosów wydaje się niezdatna do zaczesania, zazwyczaj towarzyszy jej też lekkie zmarszczenie brwi; w zamyśle, skoncentrowaniu. Skrępowany w towarzystwie mówi zbyt wiele lub za mało. Często zapomina o skarpetkach (czasami nawet o butach) czy jak wiąże sie krawat, nierzadko zapina nierówno koszule (myli guziki). Mówi dość szybko, więc czasami trudno zrozumieć zlewające się ze sobą słowa, ewentualnie nie kończy myśli, więc trzeba go ciągnąć za język.
Masz rację, przepraszam. Choć jest w aktualnej sytuacji wiele czynników, na które nie miałem wpływu - chociażby wojna domowa i płonące domy, decyzje mojej rodziny - tak jest też w niej sporo mojej winy. Unikałem Cię zanim cały ten ideologiczny konflikt się rozwinął, nie powinienem był. Zrozumiałem też, że po prostu chciałaś, abym Ci pokazał, że mi na Tobie zależy. Nawet jeżeli mi tego nie przyznasz. Możliwe, że zwlekałem za długo, dlatego nie chcę naciskać na to, abyśmy postarali się zbudować coś nowego, bo odbudowywanie w tej kwestii nie ma sensu, dobrze będzie zostawić przeszłość tam, gdzie jej miejsce, ale wciąż o niej pamiętać. Czy jakkolwiek to leciało.
Wiesz, że nigdy nie chciałem mieć na sobie odpowiedzialności za rodzinę, a ojciec bardzo mocno na mnie napierał, chciał, abym się jej nauczył. Rozumiem jego podejście, ale ja nie jestem takim człowiekiem, umiem odpuścić, kiedy widzę, że nie chcę czegoś robić lub jak jest ktoś, kto taką pracę wykona lepiej. Napisałem do ojca list, nie mam na sobie już tej odpowiedzialności. Nie wiem czy będziesz na mnie zła czy nie, szczerze powiedziawszy trochę mnie to obchodzi, bo nie chciałbym, abyś była, ale jak będziesz to co mam z tym zrobić? Mogę tylko powiedzieć, że taka jest moja wola i nie chcę żyć w cieniu ciężaru, który spowodował, że ... nazwijmy to, tym, czym było: nie wychodziłem z piwnicy.
Wolałem to napisać, bo lubię aktualną zastawę. Przywieźliśmy ją z Francji lata temu, nie była najdroższa, ale się nam podobała.
Jest jakieś miejsce, w którym chciałabyś się spotkać? Nie w domu, w nim spędziliśmy już wystarczająco dużo czasu, nawet jeżeli osobno.
William.
PS. Jeżeli nie chcesz się spotykać to też w porządku.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated