—18/09/1972—
Szanowna Pani Geraldine,
Z całego serca dziękuje za nadesłany list oraz zaufanie, jakim mnie Pani obdarzyła. Wiadomość o Waszym zamiarze zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego napełniła mnie głębokim wzruszeniem i wdzięcznością wobec Matki. Chociaż wiara pozostaje ważnym elementem życia naszej angielskiej społeczności czarodziejów i czarownic, tak nie da się ukryć, że coraz więcej osób decyduje się na praktykowanie naszych obrzędów w zaciszu swoich własnych czterech ścian niźli w gronie innych wiernych. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że w czasach niepokoju ludzie dalej szukają wsparcia w posłudze niesionej przez kapłanów kowenu.
Z tego miejsca pozwólcie, że złożę Wam najserdeczniejsze gratulacje z okazji podjęcia tej doniosłej decyzji. Pani rodzice zapewne nie mogą posiadać się z radości, że jedyna córka postanowiła dokonać tak ważnego kroku w swoim osobistym życiu. Niedługo sami wyślemy list z gratulacjami do Gerarda i Jennifer. Bądź co bądź to bardzo poważna zmiana. Małżeństwo to nie jest bowiem tylko społeczna umowa czy połączenie dwóch bliźniaczych dusz, a znak Matczynej obecności w życiu codziennym, w doczesnych radościach i trudach, w świetle poranka i zmierzchu wieczoru.
Jednocześnie, jako reprezentant zgromadzenia duszpasterzy odpowiedzialnych za duchowe przygotowanie narzeczonych, muszą z troską zwrócić uwagę na wyznaczoną przez Was datę ślubu, która - nie ukrywajmy - wydaje się nader pośpieszna. Oczywiście, kowenowi nieobce są nieoczekiwane podrygi serca... Albowiem nawet w nagle podejmowanych decyzjach można znaleźć mądrość Matki... Jednakże w takich sytuacjach kowen, kierując się roztropnością, zadaje pytania nie z ciekawości, lecz z miłości: czy przypadkiem nie kryje się za tym nagłym terminem jakaś pilna potrzeba, której nie wypada przemilczeć? Jeśli tak, proszę o szczerą rozmowę - nie po to, by oceniać, lecz by towarzyszyć w tej drodze.
Z niejaką przykrością muszę również zauważyć, że nie była Pani dotąd regularnie widywana podczas niedzielnych modłów w głównej kwaterze kowenu ani na spotkaniach przygotowujących do sakramentu małżeństwa. Kowen rozumie, że w tych trudnych czasach może być ciężko znaleźć czas nawet na krótką modlitwę, gdy Londynem zaledwie kilka tygodni temu wstrząsnęła tragedia pod postacią pożarów. Mimo że życie bywa pełne zobowiązań, lecz nie powinno w nim zabraknąć miejsca dla Pani Księżyca, która jest źródłem miłości wszelkiej.
Niech Wasza decyzja będzie nie tylko owocem uczucia, ale także świadomym wyborem wspólnego rozwijania swojej wiary, wzmacniania siebie nawzajem i działaniem na rzecz społeczności, której jesteście Państwo częścią. Mogę Wam zdradzić, że nawet Percival Macmillan, pełniący obowiązki arcykapłana pod... nieobecność... arcykapłanki Isobell Macmillan, błogosławi wam z całego serca.
Wierzymy głęboko, że Państwa decyzja, niczym dźwięk dzwonów w niedzielny poranek, rozniesie się po naszej wspólnocie i stanie się inspiracją dla innych, którzy wciąż wahają się, czy uczynić swój związek świętym przymierzem. Niech Wasza droga będzie jak płomień, który nie tylko ogrzewa serca zakochanych, lecz także rozświetla ścieżki innych ludzi, zachęcając ich, by pozwolili Matce tchnąć życie w ich wzajemne oddanie.
PS. Nalegam na spotkanie w głównej siedzibie kowenu w Londynie - najlepiej jak najszybciej - aby omówić dalsze kroki i oczekiwania Pani oraz Pana młodego względem nadchodzącej ceremonii. Z uwagi na dość szybki termin uroczystości będziemy musieli w dość krótkim czasie przygotować odpowiednią dokumentację.

![[Obrazek: acWcAUw.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=acWcAUw.png)