• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange

[7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange
Widmo
Lost in the serenity
Found by the water
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Mirabella była czarownicą nieznanego statusu krwi, która zakochała się w trytonie i zamierzała wziąć z nim ślub, czemu głośno zaprotestowała cała jej rodzina. Rozczarowana tym kobieta zamieniła się w rybę (plamiaka).

Mirabella Plunkett
#1
03.12.2025, 10:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2025, 09:46 przez Mirabella Plunkett.)  

Bal maskowy



7 października 1972 roku nie był zwyczajnym dniem dla angielskiej socjety. Prawie każda czystokrwista osoba otrzymała imienne zaproszenie na bal, który był organizowany w Rezydencji Lestrange, przy ogrodach Maida Vale. Starożytny ród postanowił w odpowiedzi na ostatnie wydarzenia zorganizować przyjęcie godne każdego czystokrwistego czarodzieja i czarownicy.

Gości witała brama, oddzielająca Maida Vale od rezydencji. Przy drzwiach stała dwójka ochroniarzy, którzy prosili o okazanie zaproszenia i uchylenie maski, by potwierdzić tożsamość zaproszonych. Po pozytywnej weryfikacji wrota rezydencji otwierały się bezgłośnie, prezentując eleganckie wnętrze, oświetlone ciepłym, lekko pomarańczowym światłem. Z sali balowej dobiegała cicha muzyka, wygrywana przez magiczne, unoszące się w powietrzu instrumenty. Długi korytarz, którego podłoga pokryta była eleganckim dywanem tłumiącym kroki, prowadził do drzwi sali balowej i zahaczał o ustawiony pod ścianą masywny, ciemny stół. Stały tam trzy kobiety w pięknych, czarno-złotych maskach, i rozdawały każdej chętnej osobie po fiolce eliksiru. Jeżeli ktoś nie chciał pić go od razu, eliksir lądował z powrotem w przygotowanych do tego, pojemnych kasetkach. Eliksiry musiały mieć imponujące efekty, takie których można było się spodziewać po rodzinie wywodzącej się od starożytnych alchemików - niektórzy goście lewitowali, a niektórym z pleców wyrastały przepiękne skrzydła.

Schody na piętro były strzeżone przez dwóch czarodziejów - jeżeli ktoś przychodził ze swoim dzieckiem, pociecha była odbierana przez guwernantki, które oddelegowano do opieki nad niepełnoletnimi. Sala, w której bawiły się dzieci, jako jedyna znajdowała się na piętrze i nie miał tam wstępu nikt poza obsługą i rodzicami, którzy potwierdzą swoją tożsamość.

Nigdzie nie widać było skrzatów, lecz jasnym było, że te uwijają się w pocie czoła. W sali balowej znajdowały się suto zastawione stoły, a między gośćmi krążyła obsługa w czarno-złotych maskach, nosząc tace z szampanem i winem. Wśród zamaskowanych gości ciężko było znaleźć organizatorów balu - na pewno byli tu obecni, krążyli wśród zaproszonych, doglądali wszystkiego, lecz pozostawali nieuchwytni, przynajmniej na ten moment.

Kryształowe żyrandole odbijały ciepłe światło, a posadzkę spowijała mleczna mgła, która falowała przy każdym kroku. Melodyjna muzyka uzupełniała gwar rozmów. Ci, którzy przyszli tu razem, świadomi swojej tożsamości, rozmawiali swobodnie, pozostali zaś, czując się anonimowo, rozstawili się w parach lub mniejszych grupkach przy stołach z przekąskami i płonącymi drinkami. Atmosfera była swobodna, tak jakby pożar z 8 września nigdy się nie wydarzył. Jakby ludzie, którzy tu byli, na moment chcieli zapomnieć o stracie.

Ze względu na mój wyjazd narracja MG pojawi się 12 grudnia około godziny 13. Nie obowiązuje limit postów w tej turze.


Zasady



  1. Na wydarzeniu obecni są ochroniarze, których zadaniem jest pilnowanie porządku. W przypadku gdy zostanie on naruszony przez postacie uczestniczące w evencie - NPC zareagują (post mg), dlatego też gdy potrzebna będzie interwencja: proszę o oznaczenie mnie w poście.
  2. Post główny MG (Mirabella Plunkett), animujący imprezę towarzyską, będzie pojawiał się co 7 dni. Będą pojawiać się posty innych MG, którzy będą animowali ważnych NPC. By uniknąć pomyłki, każdy post główny od Mirabelli będzie dostawał pinga na discordzie oraz będzie zatytułowany nad treścią: Narracja.
  3. Na wejściu należy okazać imienne zaproszenie i uchylić maskę, żeby potwierdzić tożsamość. Nie ma możliwości wejścia głównymi drzwiami innym sposobem!
  4. Dodatkowo na wejściu każdy z gości dostaje jedną fiolkę eliksiru. Nie trzeba go pić lecz jeżeli postać tego nie zrobi, to fiolka zostaje zabierana. Nie można jej wynieść ze sobą.
  5. To jest wątek główny, w którym będą pojawiać się regularne narracje MG i będzie toczyć się cała akcja. Możecie w ramach imprezy towarzyskiej tworzyć tematy poboczne dla siebie wedle uznania: np. dla kilku osób do rozmowy w sali balowej (bo chcecie knuć coś po cichu i nie chcecie pisać tego w wątku głównym), w łazience (bo czemu nie) czy po prostu w jednym z innych miejsc, związanych z przestrzenią gry (oranżeria, ogrody).

Przestrzeń gry


[+]Rezydencja rodu Lestrange
Rezydencja rodu Lestrange była majestatyczną budowlą, położoną w niewielkiej odległości od centrum Londynu. Ukryta jest przed wzrokiem mugoli i niepowołanych osób wieloma magicznymi zaklęciami zabezpieczającymi. Zbudowana została w stylu gotyckim, z charakterystycznymi wieżyczkami i strzelistymi oknami: budowla od lat emanuje tajemniczością i dostojeństwem, która zachwyca przybyłych gości. Jej mury, wykonane z szarego kamienia, pokryte są gdzieniegdzie bluszczem, co podkreśla długą historię rodu Lestrange. Duże, dębowe drzwi, zwykle są zamknięte dla niezaproszonych osób. By wejść do rezydencji, należy przejść zadbaną ścieżką przez ogrody Maida Vale, a następnie zapowiedzieć się dwóm czarodziejom, którzy pilnują wejścia.

Wnętrze jest równie imponujące, co same ogrody oraz budowla. W centralnym hallu znajduje się olbrzymi żyrandol, który oświetla przestronne wnętrze z wysokimi sufitami wielobarwnym światłem, przywodzącym na myśl promienie słońca, odbijające się od kryształów. Ściany hallu zdobią obrazy przodków Lestrange’ów, przedstawiające ich w pełnej gali lub w scenach pojedynków. Korytarz wyłożony karminowym dywanem prowadzi do niewielkiego, okrągłego pomieszczenia z wieloma parami dębowych, ciemnych drzwi. Drzwi prowadzą kolejno do przestronnego salonu, jadalni, sali balowej, biblioteki oraz przestronnej łazienki dla gości. Znajdują się tu także dwie pary schodów: jedne prowadzące w górę, do części sypialnianej, a drugie: w dół, do pomieszczeń gospodarczych oraz kuchni.

Ród Lestrange słynie nie tylko ze swojego bogactwa, ale także kontrowersyjnych wyborów moralnych, dotyczących czystości krwi i czarodziejów niemagicznego pochodzenia, co jest podkreślane w każdym pomieszczeniu przy pomocy obrazów autorstwa najznamienitszych, francuskich malarzy. Intrygujące są opowieści o rzekomych klątwach oraz skarbach ukrytych w podziemiach rezydencji - w części, do której nie ma wstępu nikt poza osobami, będącymi z krwi Lestrange.
[+]Sala balowa
Sala balowa, urządzona w stylu neogotyckim, to miejsce, które dzisiaj emanuje niezwykłym urokiem i tajemniczością. Wysokie sufity, zdobione misternymi detalami i skomplikowanymi freskami przedstawiającymi sceny z historii rodu, wznoszą się ku górze, a ich ciemne kolory dodają sali ciężkiego charakteru, wzbogaconego dymem, pełzającym po ziemi, oraz zapachem ciężkich perfum i kadzideł.

Wysokie okna są okolone ciężkimi, aksamitnymi zasłonami w odcieniach burgundu i głębokiej czerni. W centralnej części sali znajduje się olbrzymi żyrandol z kutego żelaza, ozdobiony świecami, których migotliwe światło tworzy tego wieczoru hipnotyzującą grę cieni na podłodze z polerowanego marmuru. Podłoga w miejscu, gdzie znajdują się stoły, jest zdobiona mozaiką z kamieni szlachetnych i marmuru w skomplikowane wzory, które przywodzą na myśl labirynty średniowiecznych katedr. Dodatkowo na jednym z końców sali znajduje się scena z bogato zdobionym baldachimem, gdzie artyści będą występować przed zgromadzonym tłumem.
[+]Stół z drinkami i przekąskami
Z boku sali balowej znajdują się długie stoły, udekorowane białym, sięgającym ziemi obrusem. Na stołach znajduje się zastawa w postaci małych talerzyków oraz posrebrzanych sztućców. Znajduje się tutaj także zwykły alkohol oraz różnego rodzaju przekąski: świeże owoce, zawijane w wędzoną cienką szynkę, mięso utopione w cieście francuskim, trójkątne kanapki z różnymi dodatkami, duże ślimaki w skorupach, owoce morza takie jak krewetki przyrządzone na różne sposoby, ośmiornice, jeżowce, a także waza z gorącym bulionem. Dostępne są także soki i bezalkoholowe napoje oraz woda.

Do wyboru z alkoholi są wina o przeróżnym stopniu wytrawności, pochodzące z winnicy Delacour, Shafiq i wiele innych. Oprócz tego znajdują się tu również jedne z najlepszych whisky, rumów i burbonów. Jedynym piwem, które znajduje się na stołach, jest grzane piwo. Do wyboru jest także grzane, aromatyczne wino.

Jedzenie oraz napoje są regularnie uzupełniane przez obsługę. Dodatkowo w kącie znajduje się magiczna piramida, utworzona z kieliszków do szampana. Dryfuje w powietrzu, a kieliszki wymieniają się i uzupełniają swoją zawartość same. Obok ustawiono niewielką fontannę z płynną czekoladą, w której można zanurzać świeże owoce przygotowane na talerzykach obok.
[+]Maida Vale - ogród
Zaczarowany ogród, utworzony na planie koła, którym opiekuje się ród Lestrange, zlokalizowany jest w niewielkiej odległości od centrum Londynu oraz tuż przy głównej rezydencji rodu. Został skrzętnie ukryty przed oczami mugoli, dla których stanowi on teren budowy ogrodzony metalowym parawanem, podczas gdy w rzeczywistości tereny zielone otoczone są porośniętym bluszczem murem, w którym znajdują się cztery bramy - każda w innym kierunku świata. W centrum ogrodu postawiona została oranżeria ze zdobieniami w stylu art noveau. We wschodniej części ukryto altanę, będącą miejscem schadzek kochanków, na gałęzi dębu rosnącego w północnej części zawieszono huśtawkę, na wschodzie wykopano sztuczny staw pełen lilii wodnych unoszących się na jego powierzchni, zaś południowy obszar poświęcono na rozarium. Wzdłuż żwirowych ścieżek ustawiono kamienne posągi muz. Bezpieczną przystań znalazły tu elfy.

W ogrodzie znajduje się przepiękna, kryształowa fontanna z czerwonym winem. Wokół niej wirują kieliszki z rżniętego kryształu, odbijające zachodzące promienie słońca.

W Maida Vale wciąż obecne są czarne róże, których nie wolno dotykać i zrywać. Nad przestrzeganiem tej zasady czuwają zarządcy ogrodów oraz opłaceni czarodzieje.
[+]Oranżeria
W sercu ogrodu Maida Vale, gdzie za dnia promienie słońca ledwo przenikają przez gęste, ciężkie chmury londyńskiego nieba, znajduje się niewielka oranżeria. Ma kształt obsydianowego kryształu, a jej drzwi w kształcie gargulców wyglądają, jakby strzegły tajemnic skrytych wewnątrz. Kiedy przekracza się próg, powietrze staje się gęstsze i chłodniejsze. Wnętrze wypełniają dzikie rośliny o bioluminescencyjnych liściach, które emanują w półmroku niebiesko-zielonym blaskiem. Kwiaty o nieznanych nazwach unoszą się w powietrzu jak duchy, a ich zapach jest jednocześnie oszałamiający, jak i przytłaczający. To, co zwraca uwagę, to wielkość wnętrza. Oranżeria jest dużo, dużo większa wewnątrz, niż można by posądzić z zewnątrz.

Na środku oranżerii znajduje się staw z wodą tak czystą, że odbija sylwetki roślin jak lustro. Jednak każdy kto tylko spojrzy w jego głębiny może dostrzec cienie, poruszające się pod powierzchnią. Niepokojące znaki, że coś czai się pod wodą. Kształty nie przypominają ryb, lecz nikt nie ośmielił się tego sprawdzić.

Oranżeria jest także domem dla wielu tajemniczych stworzeń. Nocą można usłyszeć szelest ich skrzydeł oraz szepty, przepełnione pragnieniem poznania świata zewnętrznego. Niektóre z nich były piękne i delikatne, inne zaś miały przerażające oblicza, jakby wyjęte z najciemniejszych koszmarów. Oranżeria to także dom elfów, które zamieszkują Maida Vale.

Kostki


Na wydarzenie zostały przygotowane specjalne kości. Zanim użyjesz odpowiedniej komendy, przeczytaj dokładnie opis kości - niektórymi możesz rzucić tylko raz w ciągu całej rozgrywki (tam, gdzie można rzucić tylko raz na całą rozgrywkę, znajduje się odpowiednia adnotacja).

[+]Komenda dla eliksirów
Na wejściu każdy gość dostaje niewielką fiolkę z eliksirem. Buteleczki nie są podpisane, jednak różnią się od siebie kolorem. Efekt jest nieznany dopóki postać nie wypije eliksiru. Kością można rzucić tylko raz podczas wydarzenia! Pamiętaj, że jeżeli postać nie chce wypić eliksiru, musi go oddać - nie ma możliwości zabrania go.

Komenda: !eliksiry
[+]Komenda dla płonących drinków
Przy bufecie znajdują się również magiczne, płonące drinki w przeróżnych kolorach. Barwa płomienia odpowiada barwie cieczy, znajdującej się w wysokiej szklance. Ogień po zetknięciu ze skórą nie parzy - jest chłodny i kojący w dotyku. Nie ma ograniczeń w rzucaniu tą kością.

Komenda: !plonacedrinki
[+]Komenda dla otoczenia
Jeżeli postać przyszła sama, nudzi jej się lub po prostu masz ochotę sprawdzić, jak reaguje na nią otoczenie, możesz rzucić kością dla otoczenia. Te kości opisują krótkie sytuacje, w które może zostać wciągnięta postać lub rozmowy, które może usłyszeć. Nie ma ograniczeń w rzucaniu tą kością.

Komenda: !balmaskowy
[+]Komenda na Maida Vale
W związku z pojawieniem się czarnych róż każda osoba, która chce rozegrać ten wątek w oranżerii, proszona jest o założenie osobnej sesji w ramach tego wydarzenia i rzucenia kością na maida vale. Za wątek czarnych róż odpowiada Eutierria i do niej należy kierować pytania i prośby o konsultacje.
Rzucenie tą kością nie jest wymagane, jeżeli chcecie po prostu odwiedzić Maida Vale i/lub oranżerię i rozegrać tam sesję.


Lost in the serenity
Found by the water
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#2
03.12.2025, 11:18  ✶  

Potwierdzam tożsamość, wchodzę i piję wręczony eliksir

Z reguły unikał przyjęć, jednak tego konkretnego uniknąć nie mógł. Podejrzewał, że skoro na wejściu rezydencji ochrona sprawdzała ich tożsamości, to w jakiś sposób jego rodzina odhaczała, kto pojawi się na balu, a kto nie. Nie miał pojęcia, że to będzie tak wyglądało, ale decyzja o przyjściu okazała się słuszna. Być może nie należała w 100% do niego (i nie chodziło tu wyjątkowo o ojca, ale głównie o matkę, której słowa musisz być i się pokazać, muszą wiedzieć, że trzymamy się razem wciąż odbijały się echem w jego głowie), lecz to już nie miało znaczenia. Przyszedł sam, chociaż liczył, że uda mu się pochwycić sylwetkę jednej osoby, na której mu zależało. Był na czas, jak zwykle, jako jeden z pierwszych, więc będzie miał szansę zająć odpowiedni punkt obserwacyjny. Czy jednak pozna Astorię pod maską? Czy jej zapach, sposób chodzenia oraz sylwetka na tyle wryły mu się w pamięć, że odgadnie ją bezbłędnie?

Uchylił na wejściu maskę oraz okazał zaproszenie. Stojący przy drzwiach ochroniarz kiwnął głową i odsunął się lekko, a drzwi otworzyły się, by wpuścić Rodolphusa do środka. Nie podejrzewał, że tak szybko zjawi się ponownie w rezydencji, ale nie miał prawa narzekać. Dzisiejszego wieczoru miał wyjątkowo mało praw. Gdzieś za nim lub przed nim pewnie byli jego rodzice, gdzieś kręciła się reszta rodziny, więc ani słowo nie mogło wymsknąć się spomiędzy jego warg. Lestrange wszedł do środka, a jego uwagę niemal od razu przykuł stolik z eliksirami. Podszedł do niego i wziął buteleczkę. Kobiety w maskach uśmiechnęły się zachęcająco, a on wątpił w to, co miał za chwilę zrobić.

Ubrany był w białą koszulę i garnitur, tak jak zawsze. Założył jednak dodatkowo czarny krawat, którego na co dzień unikał. Uznał, że skoro stroje mają być dostosowane do okazji, to może się chwilę przemęczyć - w końcu nie planował zostawać tu długo. Maska, którą miał założoną na twarz, była śnieżnobiała, wykonana ze sztywnego materiału. Jeden oczodół był czarny, w klasycznym kształcie, wokół którego przyklejono niewielkie kryształki, odbijające światło żyrandolu. Czarna jak smoła farba tworzyła proste, równe kreski i kropki. Drugi oczodół był w kształcie serca. Miejsce na usta również zostało pociągnięte czernią. Ironia? Być może, ale liczył na to, że nikt nie skojarzy go z tego typu wyborem. Co prawda Cynthia mówiła, że jego oczy potrafiły go zdradzić, lecz czy ktoś będzie chciał podejść na tyle blisko?

Uniósł maskę na moment i wypił wręczony przez kobiety eliksir. Nie ufał ludziom, ale rodzina była innym tworem. Czymś, dla którego warto było ryzykować. Wierzył, że nie stanie się tu nic podobnego, jak na weselu Blacków. Żadnych kapibar, żadnych bójek.

!eliksiry
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#3
03.12.2025, 11:18  ✶  
Krew Qilin
Po wypiciu eliksiru jesteś w stanie odgadnąć, czy pierwsza osoba, na którą spojrzałeś, ma czyste serce (poziom spaczenia I) czy serce przeżarte mrokiem (poziom spaczenia od III w górę). Efekt utrzymuje się 2 kolejki.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#4
03.12.2025, 18:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.12.2025, 18:26 przez Anthony Shafiq.)  
Razem ze swoją towarzyszką ma sprawdzaną tożsamość na wejściu, a potem rozkoszuje się atmosferą rezydencji.

Anthony J. Shafiq nie lubił przyjęć.

Zawsze jednak miał słabość do bali maskowych i rzadko kiedy je opuszczał, bez względu na to, czy były to wielkie fety, czy kameralne przyjęcia dla ściśle wyselekcjonowanej śmietanki towarzyskiej, więc to spotkanie miało szansę stać się jego ulubionym przyjęciem sezonu. Atutem był również fakt, że nie wymagało od niego pokazywania twarzy. Nie trzeba było słać miłych uśmiechów. Nic nie trzeba było… Choć nie, trochę obowiązków pozostało, zwłaszcza, że panna Burke zdecydowała się przyjąć jego zaproszenie.

Maska którą nosił, była już dość wiekowa, nosił ją jednak jako ambasador w Paryżu, nie zaś tutaj, pośród angielskiej society, nie było to więc wielkim faux paux, że ukrył pod nią swoje lico. Bogato inkrustowana, mieniąca się srebrzyście, zdobna w perły i diamenty warta była więcej niż niejedna kreacja tegoż przyjęcia. Blask odbijał się od stalowych tęczówek obserwujących otoczenie oczu, przesłoniętych ażurowymi gwiazdami. Orientalne zębiska z masy perłowej nie odznaczały się przy tym nadto, ale były detalem, który potrafił ściągnąć wzrok. Ozdoba nie pozwalała mu jeść czy pić, ale mówił swobodnie. Włosy zostały na okoliczność wieczoru odmienione - przycięte, pociemnione, adekwatnie ułożone wobec mody nieco młodszych magów. Jego elegancka szata zachwycała najczerniejszą z czerni, niemalże pochłaniającą światło, stanowiąc wraz z oprawą twarzy ciemną kanwę dla księżycowego bożka.

Eliksir na wejściu przyjął z dozą tłumionej nieufności, przesłaniającej z kolei paranoję właściwą bezsennemu, znerwicowanemu politykowi. Jego twarz na moment tylko uśmiechnęła się przepraszająco, gdy odstawił fiolkę, aby nie musieć nosić już maski uszytej z jego mięśni i skóry na rzecz tej wykonanej dłońmi francuskiego mistrza magicznego jubilerstwa.

- Prezentujesz się olśniewająco moja droga, mam nadzieję, że uda mi się zapewnić Tobie udany wieczór - powiedział, gdy weszli już do środka w pełnej krasie swoich strojów, nachylając się przy tym do panny Burke, aby nie musiała zbytnio nadstawiać ucha do jego płomiennych zapewnień. Chwilę potem ujął jej dłoń i przyłożył do srebrzystej tarczy w geście szarmanckiego pocałunku. - Zapowiada się intrygujący wieczór. Widziałaś może ogrody tej rezydencji? Dotarły do mnie słuchy, że zakwitły tam czarne róże. Moglibyśmy się przejść je zobaczyć, gdy formalnie zostanie rozpoczęty bal. Ponoć są unikatowe, a ich czar niesie ze sobą pewną… grozę nieoznaczoności. - roztaczał opowieści, zgodnie z rolą, w którą wszedł tego wieczoru: księżyca, w którego świetle wszystko nabiera nieco innych kształtów, wykrzywionych cieniami tańczących drzew.


Zawada: bezsenność, drobny lęk (przejęcie kontroli)
Przewaga: bogacz, występowanie

Czarodziej
wiek
228
sława
III
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
Prywatna detektyw
160 cm / 55 kg / kasztanowe włosy i zielone oczy

Lucy Rosewood
#5
03.12.2025, 22:39  ✶  

Razem z Gabrielem potwierdzam swoją tożsamość, wchodzę do środka i piję eliksir.

Lucy od bardzo dawna nie chodziła na żadne bale głownie dlatego, że chciała wszystkim, czy raczej samej sobie, pokazać, że balów już nie lubi. Ale to był bal maskowy. No i Gabriel bardzo chciał iść, a ona z jakiegoś dziwnego powodu lubiła zarówno bale maskowe, jak i Gabriela. Z tym, że to pierwsze przynajmniej lubiła cały czas tak samo, kiedy w przypadku  tego drugiego, każdy kolejny dzień magicznie sprawiał, że sympatia wobec irytującego wampira tylko w niej rosła.
I to bardzo rosła.
Zdecydowanie za bardzo.
I jeszcze jej to nie przeszkadzało.
Skończyło się więc tak, że w pewien sposób poszli na ten bal razem, nawet jeśli Gabriel musiał się nieco bardziej postarać aby otrzymać zaproszenie.

Znalezienie maski nie zajęło jej dużo czasu. Na całe szczęście podczas swojego długiego życia zgromadziła ich parę jako ładne pamiątki z podróży i zaoferowała Gabrielowi, o ile potrzebował, że mógł wybrać coś z jej kolekcji. Dlatego też najwyraźnieje postanowił założyć na  oczy coś absurdalnego. Z sukienką problem był natomiast nieco większy i wymagał od niej dużej zapłaty u krawców, ale wampirzyca zdecydowanie nie narzekała na efekty. Prezentowała się w końcu całkiem dobrze w swojej czerwonej kreacji i białej, porcelanowej maski, ozdobionej motywem z róż i czarnymi perłami.
– Jeśli zaraz nie przestaniesz się tak uśmiechać, ktoś jeszcze pomyśli, że wkradłeś się tutaj nielegalnie – mruknęła do Gabriela, gdy ochroniarze już zweryfikowali ich tożsamość. W pierwszej chwili się wahała, ale ostatecznie przyjęła buteleczkę z eliksirem, uznając że w najgorszym wypadku to Gabriel przez chwilę będzie musiał być tym odpowiedzialnym. Zresztą to była tylko kropla w morzu szaleństwa, jakim był dzisiejszy wieczór, bo w końcu była tutaj, na balu maskowym, z Gabrielem u boku i to jeszcze w rezydencji ludzi, którzy byli jej rodziną.
– Ładnie tu – mruknęła i wypiła eliksir.

!eliksiry
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#6
03.12.2025, 22:39  ✶  
Skrzydło Pegaza
Po wypiciu eliksiru z twoich pleców na 1 kolejkę wyrastają pierzaste, duże skrzydła. Jesteś w stanie unieść się nad ziemię na kilkadziesiąt centymetrów. Jednocześnie czujesz się wolny od wszelkich zmartwień, a wszelkie troski idą w zapomnienie na krótką chwilę. Czujesz się prawdziwie szczęśliwy.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
04.12.2025, 06:00  ✶  
Razem z Brenną potwierdzam swoją tożsamość, wchodzę do środka i piję eliksir.

Posiadłość Lestrange'ów jak zawsze prezentowała się imponująco i miała w sobie jakiś taki urok, który Atreusowi zwyczajnie przypadał do gustu. Lubił zwyczajnie to miejsce; tak samo kiedy za dzieciaka podczas wakacji bywał u Louvainta, tak jak i teraz, kiedy był już dorosły.

Ogrody doprowadziły ich do głównego wejścia, gdzie odbywało się sprawdzanie tożsamości gości i posiadanych przez nich zaproszeń. Zatrzymali się, on i Brenna, czekając na swoją kolej, a Atreus przyglądał się przez chwilę procesowi któremu poddawano gości przed nimi.
- Chyba powoli coś mi się odkleja, jak niektórym w naszych biurach, bo te maski wydają się dziwnie w słabym guście. Bal maskowy balem maskowym, ale wyobraź sobie co by było, gdyby któryś z kolegów w czarnych piżamach pomylił się w drodze na imprezę i wziął z szafki nocnej nie to akcesorium co powinien - ni to zaśmiał się pod nosem, ni to skrzywił lekko, kiedy pochylił się nad nią, ściszając przy tym oczywiście głos. Coś w nim kazało mu się nad tym zastanawiać, nawet jeśli bardzo, ale to bardzo chciał tego wieczora zwyczajnie się rozluźnić i dać sobie ze wszystkim spokój.

Jego maska była... w sumie to nie był pewien skąd ona była, bo wygrzebał ją gdzieś z pokaźnych czeliści domowego skarbca swojej matki. Była czymś, co wygrała w karty, a co dodatkowo wydawało się posiadać swoją historię. A nawet historię przez wielkie H. Co prawda bajki na jej temat niekoniecznie Atreusa interesowały, ale liczyło się to że wyglądała ładnie. Animalistyczne rzeźbienia, miały chyba przywoływać na myśl lisa, tym bardziej że kość słoniowa, którą pokryta była maska, miejscami pomalowana była na rdzawy i czarnawy kolor. Miejscami artysta wyrzucił w błoto chyba cały fundusz, jaki został mu przyznany, pozłacając elementy dla efektu wow.

W końcu przyszła ich kolej i mogli wylegitymować się smutnym panom, którym dane było dzisiejszego wieczora pilnować wejścia. Bulstrode uśmiechnął się do nich na pożegnanie grzecznie, z pewnym zaciekawieniem podchodząc do zaprezentowanych im eliksirów. Jeśli wcześniej chodziły mu po głowie ostrożne myśli odnośnie zamaskowania całego towarzystwa, tak teraz bez mrugnięcia okiem sięgnął po fiolkę. Co jak co, ale nie spodziewał się że ktoś zamierzał tutaj kogokolwiek truć. Znaczy nie oficjalnie, oczywiście. A niewiadoma wiążąca się z tym, co mogło się trafić? Oh, tak wspaniale ciągnęła ręce co przechylenia zawartości i wlania jej do gardła.
- Na zdrowie - mruknął do Brenny i pociągnął eliksir, oddając potem pustą fiolkę paniom, które je rozdawały.


!eliksiry
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#8
04.12.2025, 06:00  ✶  
Elfi Wywar
Na 2 kolejki kurczysz się do rozmiarów elfa. Nie możesz mówić - z twoich ust wydobywa się wyłącznie ciche brzęczenie. Z pleców wyrastają ci maleńkie, półprzezroczyste skrzydła, umożliwiające latanie przez czas trwania eliksiru.
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#9
04.12.2025, 07:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2025, 06:10 przez Leviathan Rowle.)  
Razem z Astorią potwierdzamy tożsamość i wchodzimy do środka

- Miałaś może okazję przyjrzeć się już czarnym różom w Maida Vale? - zapytał miękko, zwracając twarz w jej kierunku, kiedy stali obok siebie i czekali aż będą mogli ruszyć dalej. Rozkwit samych różanych krzewów nie był niczym nietypowym, ale kiedy tylko okazało się że kwiaty przybrały tak nietypowy kolor, plotka o tym omiotła cały Londyn. Teraz, miesiąc po tym, wciąż można było je oglądać, a nawet jeśli on sam nie posiadał większych ciągot ku temu, by zbadać ich naturę to nie był ślepy - ich ewenement mógł zwyczajnie cieszyć oko. Szczególnie kogoś takiego jak panna Avery. W końcu była artystką.

Zaproszenie jej na bal maskowy wydawało się czymś zwyczajnie naturalnym. Ładnie razem wyglądali - ale zwykle sprowadzało się to raczej do tego, że ona olśniewała, przykrywając swoją urodą wszelkie niedociągnięcia jego wycofania i gadzich cech wyglądu. Nie na odpowiedniej prezencji też mu zależało, a na kimś z kim zwyczajnie dało się porozmawiać. Kto zwyczajnie rozumiał i miał jego sympatię. A oprócz tego? Kobieta wydawała się wciąż stać w pewnym rozkroku, jeśli chodziło o socjetę - w końcu jeszcze niedawno była zaręczona, szykując się do wkroczenia do jego rodziny i przyjęcia nazwiska Rowle. Śmierć Xandera wszystko zmieniła i teraz była, nieco brzydko mówiąc, zwyczajnie niczyja. Niby w żałobie, ale nie powinna zagłębiać się w niej zanadto, bo to tylko narzeczony. Niby minęło już wystarczająco dużo czasu, ale jej niedoszła rodzina wciąż chociaż odrobinę o nią dbała, z szacunku dla pamięci krewnego.

Przesunęli się do przodu i szybko przemknęli przez proces sprawdzenia tożsamości i posiadanych zaproszeń. Posiadłość Lestrange'ów przywitała ich więc z otwartymi ramionami, a także i wyciągniętymi w ich stronę eliksirami. On odmówił, krótkim acz zdecydowanym gestem dłoni odmawiając przyjęcia fiolki, kiedy spojrzenie ukryte pod maską pomknęło na nowo do Astorii - jeśli ona chciała, nie zamierzał odmawiać jej odrobiny zabawy w odrywaniu tego, co przygotowali dla nich gospodarze.

Jego maska zakrywała górną połowę twarzy i była w spiżowym kolorze, a pokrywały ją motywy roślinne; liście, łodygi i bluszczowe wąsy. Wiły się głównie dookoła oczu, na czole i przy krawędziach, a tło dla nich stanowiła faktura, która wydawała się przypominać korę drzewa. Matka, chcąc zadbać o odpowiednią prezencję potomka, chciała zaproponować mu coś lepiej odnoszącego się do dziedzictwa Rowle'ów, ale on sam uznał że byłoby to zanadto dosłowne.


We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#10
04.12.2025, 08:21  ✶  
Potwierdzam swoją tożsamość, wchodzę do środka i piję eliksir.

Otrzymać imienne zaproszenie na bal maskowy - to dopiero było przyjemne doświadczenie. Lyssa zdążyła się przyzwyczaić, że była w głowach bardzo wielu osób, zwyczajnie przylepiona do imienia Vakela. Tutaj jednak została potraktowana jako osobny byt. Szkoda tylko, że nie miała z kim iść pod rękę.

Samotnie było jej absolutnie nie do twarzy i zwyczajnie źle. Była odrobinkę naburmuszona i niezadowolona, ale pewnie niektórzy asystenci jasnowidzów byliby w stanie stwierdzić, że było to naturalny dla niej stan skupienia. Na zewnątrz jednak wciąż starała zachowywać się jak najlepsze pozory - tak samo kiedy stała w tej cholernej kolejce do sprawdzania zaproszeń, jak i potem, kiedy już przeszła kontrolę i weszła do wnętrza posiadłości rodziny Lestrange.

Niezadowolenie nie przeszkadzało jej wyglądać jak cukrowa wróżka - eteryczna, delikatna postać, której maska przypominała stado mglistych motyli, które usiadło na twarzy właścicielki. Zaczarowana tak, by momentami trzepotały skrzydełkami, ale nie znajdowały się tylko w okolicach twarzy; niektóre przysiadły na włosach, sukience czy na rękawkach. Całość kreacji była oczywiście jednym z najnowszych krzyków mody we Francji, szyta na tamtejszą modłę i odcinająca się przez to nieco na tle angielskich kreacji. Zachowana w przyćmionych kolorach różu, które przechodziły w siebie i były przytłumione wierzchnią warstwą półprzezroczystego, mglistego materiału.

Zastukała obcasami o posadzkę, kiedy przesunęła się w głąb holu, gdzie z kolei natrafiła na panie rozdające eliksiry. Z lekkim zawahaniem sięgnęła po jeden z nich i wypiła zawartość fiolki.


!eliksiry


la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Albert Rookwood (820), Anthony Shafiq (1550), Astoria Avery (2600), Atreus Bulstrode (3714), Baba Jaga (1429), Basilius Prewett (215), Brenna Longbottom (4076), Cedric Avery (211), Ceolsige Burke (1532), Charlotte Mulciber (1529), Christopher Rosier (4157), Dearg Dur (927), Deirdre Malfoy (997), Elliott Malfoy (1589), Gabriel Montbel (1661), Hannibal Selwyn (1963), Jonathan Selwyn (453), Lana Dolohov (670), Laurence Lestrange (3774), Laurent Prewett (1629), Leviathan Rowle (2123), Lucy Rosewood (1380), Lyssa Dolohov (1545), Mirabella Plunkett (3432), Morpheus Longbottom (2810), Oleander Crouch (1688), Pan Losu (1777), Robert Albert Crouch (794), Rodolphus Lestrange (2205), Urd Nordgesim (1079), Vakel Dolohov (4968), Victoria Lestrange (5081), Zachary Burke (1417)


Strony (22): 1 2 3 4 5 … 22 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa