• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [jesień 1972: 14 września, Keswick] Życie i śmierć Florence Bulstrode

[jesień 1972: 14 września, Keswick] Życie i śmierć Florence Bulstrode
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#21
15.07.2025, 16:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.07.2025, 17:24 przez Icarus Prewett.)  
Słowa Basila sprawiły, że zrobiło mu się niedobrze. Icarus miał ochotę nawrzeszczeć na brata, choć wiedział, że na pogrzebie nie było to możliwe. Zawsze taki idealny. Musiał zawsze coś zrobić, coś powiedzieć, co natychmiast pokazywało, jak nawet w takiej sytuacji Ari był tym gorszym, słabszym bratem. Tym, który mylił się we wszystkim w porównaniu z wielkim, przemądrym Basiliusem. Nawet przeprosiny nie pomagały w tej sytuacji.

— Daj spokój. Przynajmniej dzisiaj — rzucił cicho. — Nie każdy jest tobą.

Kiedy Basil odszedł, Icarus przez chwilę nie wiedział, co zrobić. Chciał wspierać Ellie, choć wiedział, że średnio się do tego nadawał. W palcach wciąż, jakby instynktownie, obracał smoczy wisiorek, który podarowała mu Florence. Trzymał go pod koszulą, nie pokazywał go Monie i na razie nie chciał, by go widziała. Nie chciał, żeby myślała sobie, że chciał z nią być tylko z powodu czyjejś ostatniej woli. Liścik pozostawił mętlik w jego głowie. Ostatnie słowa Florence do niego, ostatnia oczywista prawda, o której wiedział, ale nie potrafił przetrawić.

Wziął ze stolika kieliszek z winem. Za dużo myślał. Raz wydawało mu się, że jest jakaś nadzieja, innym razem ulatywała jak iluzja. Tylko alkohol odrobinę uspokajał jego myśli. A przynajmniej powodował, że w tej mieszaninie problemów, Icarus pogrążał się w tym jednym, podstawowym. Podtruwał się, niszczył od środka. Przed tamtą nocą chciał nawet z tym zerwać. Co za głupota... Nie dało się od tego uciec. Była to ostatnia stała w jego życiu. To nie zewnętrzny świat go niszczył, a on sam brał to w swoje ręce.

Tak naprawdę... bał się. Świat, w którym osoby takie jak Florence umierały, a przeżywali Śmierciożercy, napawał go przerażeniem. Nie chciał żyć w takim miejscu. Bycie kronikarzem nie miało sensu, kiedy zbliżał się koniec świata. Nie było nauki na błędach przeszłości. Wszystko zapętlało się w wiecznym cyklu nienawiści i samozniszczenia. Niszczyła każdego, kto wnosił do świata cokolwiek dobrego. Atreus przecież nie zasługiwał na takie cierpienie, a jednak obrywał od życia. Jaka w tym sprawiedliwość?

— Hej, Ellie... Trzymasz się jakoś? — nie oczekiwał nawet odpowiedzi. Wiedział, że jego siostra też ciężko przez to przechodziła. Nie chciał się kłócić z Basilem, choć ten doprowadzał go czasem do białej gorączki. Może to dlatego, że czuł się przy nim jak idiota. Albo jak zwykły człowiek, który stoi przed kamiennym posągiem - niewzruszonym i chłodnym. Basil nie miał przecież nałogów, był bohaterem Spalonej Nocy, bez połączeń z mafią, bez brudnych rąk. Bez brudnej krwi. Tyle, że Ellie potrzebowała ich. Tylko jak mogła się oprzeć na Icarusie, któremu samemu grunt osuwał się spod nóg?
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#22
06.08.2025, 20:31  ✶  
Przy oknie z Orionem, Atreusem i Anthonym

To miłe...
Basilius zagryzł wargi i spojrzał przed siebie nawet nie wiedząc co dalej powiedzieć.
No cóż...
Zgadywał, że rzeczywiście było to miłe. Zgadywał też, że Atreus  powiedział to tylko dlatego, że sam nie wiedział co powiedzieć i nie powinien aż tak przejmować się chłodnym tonem kuzyna, zwłaszcza na pogrzebie jego siostry.
Może powinien się jednak wycofać i bardziej wziąć do siebie słowa rodzeństwa o tym, że żadne słowa tutaj nie pasowały?
Poklepał Atreusa po ramieniu i rozejrzał się nie do końca wiedząc co teraz ze sobą zrobić. Najchętniej zagrałby teraz w karty, ale chyba nie wypadało.
Może mógł podejść do ciotki? Tylko czy to coś da, zwłaszcza że była obok męża i pewnie nie był to dobry moment na żadne rozmowy?
Do rodzeństwa na razie też nie chciał podchodzić, zwłaszcza po swoich ostatnich słowach wobec nich. W końcu też nie po to uznał, że jednak coś zrobi i z kimś porozmawia, aby tego nie zrobić.
Zerknął na Shafiqa. Może jednak zostanie przy tej rozmowie? Tak na wszelki wypadek.
– To miłe że pan się tutaj dzisiaj pojawił – powiedział żałując, że w przeciwieństwie do części swoich kuzynów sam nie posiadał zdolności trzeciego oka, tak aby w tym momencie jakoś prześwietlić Anthony'ego. Chociaż... Czy nie pytał się go kiedyś o oklumencję? Wtedy gdy został zaatakowany i uderzony w głowę? Możliwe że nic by to w takim razie nie dało.
Holding The Grudge
do dilfs
not drugs
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki na 183 centymetry wzrostu, umięśniony, chociaż nie tak wysportowany jak większość Aurorów. Ubiera się w mundur, który nosi dumnie, lub w proste, kolorowe koszule, marynarki i spodnie od garnituru. Błękitne oczy i ciepły uśmiech sprawiają, że jego spojrzenie stopiło już niejedno serce.

Orion Bulstrode
#23
29.08.2025, 02:27  ✶  
Rozmowa bardzo szybko przeniosła się w stronę tematów, które w normalnych warunkach nie przeszłyby mu nawet przez myśl. Naginanie prawa? Branie sprawiedliwości w swoje ręce? W świecie prawa nie było miejsca na takie rzeczy. Przez większość swojego życia żył w przeświadczeniu, że porządek można zachować jedynie poprzez trzymanie się z góry ustalonych reguł, ale ostatnie miesiące pokazały mu, że życie nie jest takie oczywiste. Najpierw atak na festiwal, gdy prawie stracił brata. To właśnie wtedy zaczęło się w nim budzić poczucie nieufności względem Ministerstwa. Potem pojawiło się dochodzenie, którego podjął się wraz z Brenną. Wspólnie spędzony czas, przeprowadzone rozmowy oraz fakty, do którego udało im się wspólnie dojść, pogłębiły brak zaufania względem miejsca pracy. Śmierć Flo była ostatnim aktem, który przeważył szalę. Coraz mocniej zacierały się w nim dawne zwyczaje i zasady, a na ich miejsce przychodziły nowe. Mroczniejsze, bardziej zdecydowane, dostosowane do sytuacji.
Cieszyło go, że nie jest w tym sam. Początkowo chciał w to wplątać jedynie brata, ale niespodziewane poparcie ze strony Anthony'ego było przyjemne. Budowało w nim poczucie, że to, co robił, czy może raczej to, co planował zrobić, miało sens i prawo bytu.
— Najpierw pogrzeb — powtórzył cicho, chociaż słowa ledwo przechodziły mu przez gardło. Nie dało się zmienić rzeczywistości, ale wyciąganie na powierzchnię faktu tej straty było cholernie bolesne. Wiedział, że jego siostra odeszła, ale jakaś cząstka jego świadomości wciąż odmawiała uznania tego za fakt, za coś, co naprawdę się wydarzyło. — Na szczęście mamy mnie. Zajmę się wszystkim z biura. Może nawet lepiej, jeśli tylko jeden z nas będzie się kręcił wokół tej sprawy, przyciągniemy na siebie mniej uwagi — rzucił cicho, mimowolnie rozplanowując w głowie kolejne kroki. Zastanawiało go, czy Brenna i jej kontakty byłby w stanie pomóc mu w tej sytuacji.
Otworzył usta, chcąc dodać coś jeszcze, ale pojawienie się kuzyna skutecznie zamknęło mu usta. Nie chciał mieszać w to więcej osób, niż było to konieczne.
— To miłe — powtórzył głucho za Atreusem. Doceniał ten gest, ale nic nie mogło uśmierzyć bólu, który zalewał go teraz od środka.
— Napijesz się z nami? — rzucił po chwili ciszy, po czym podsunął Basilowi kielich, który zaraz po tym napełnił trunkiem. — Ku pamięci Florence — powiedział po krótkim momencie zawahania się, unosząc swoje naczynie w górę. Oby jej mordercę dopadła sprawiedliwość — dodał jeszcze w myślach, zerkając przy tym znacząco na brata.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#24
07.10.2025, 10:04  ✶  
Piję toast Oriona, grzecznie przepraszam i porywam Basiliusa do Victorii

Poczuł dreszcz, intuicja z łatwością pokierowała jego głową w stronę patrzącej ku okiennej dyskusji Victorii. Wypili znów, jeszcze w męskim gronie, pieczętując mordercze zapędy, a może topiąc w alkoholu żal po pannie Bulstrode. Poczucie winy? Anthony nie miał tylu emocji związanych z klątwołamaczką, w pewnym sensie - trzymając się z dala od Morpheusa - trzymał się z dala i od niej.

Co go jednak obchodziło, to ludzie, którzy byli tu zebrani. Poruszeni. Smutni. Razem. Nieco łatwiej było w takich okolicznościach tworzyć nowe supełki na wielkim gobelinie zależności. Szczególnie podczas tego typu spotkań. Ateus, Orien - rządni krwi - zanotowane w pamięci. Chodźmy jednak dalej, sprawy żywych są wciąż naglące.

Przeprosił braci Bulstrode i sprawnie otoczył ramieniem Prewetta, nadając mu pewien niewymuszony przecież kierunek.
– Proszę mi wybaczyć panie Prewett, bardzo mi zależy, żebyśmy z kimś porozmawiali razem. Pan zna pannę Lestrange, prawda? Ciężko jej nie znać od Beltane ja wiem, niemniej podejrzewam, że mógłby pana zainteresować... – mówił mu, nim doszli do kobiety, ale przerwał, gdy znalazła się w zakresie głosu: – Och Victorio! Wybacz radość na mojej twarzy, czy to nie pierwsze nasze spotkanie od Spalonej? – Dłoń Shafiqa zsunęła się z pleców lekarza tylko po to by objąć w eleganckim, wciąż bliskim geście królową nocy. Głos nie wykraczał bynajmniej nad linię toczących się przygaszonych okolicznością rozmów. – Znasz Basiliusa Prewetta prawda moja droga? Wybitny klątwołamacz, zajmuje się dziedziczną klątwą mojej serdecznej przyjaciółki, a jego maści ratują mnie z opresji, gdy kolejna banda niezrównoważonych czarodziei uznaje mnie za wroga publicznego numer jeden. Mam szczerze nadzieję, że w tym przypadku nie będzie działać "do trzech razy sztuka". – Przyznał nie opuszczając stonowanego filtra bieli i szarości, pewnego charakterystycznego dla styp tembru głosu. – Byłyście z Florence blisko? Współpracowała z biurem? – zapytał aurorkę, nie będąc pewnym koligacji.



królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#25
09.10.2025, 19:12  ✶  

Mieli podejść do Electry, albo do Atreusa i Oriona, albo do Louvaina, albo gdziekolwiek Laurent podejść chciał, w tych rozbieganych myślach – nic jednak z tego się nie wydarzyło, bo gdy tak stali i Victoria dawała Prewettowi czas, by podjął decyzję, nie naciskając, ani nic nie ponaglając, ten zmarkotniał, jakby jednak jego myśli pobiegły tam, gdzie biec wcale nie miały. Widziała zmianę na jego twarzy i naprawdę, szczerze, było jej żal, bo wiedziała, jak ważną postacią była Florence dla Laurenta. Nie zdziwiło jej więc, gdy wyszeptał, że jednak źle się czuje, że trochę mu słabo… Więc odprowadziła go z powrotem, by mógł sobie usiąść. Pomogła mu zresztą bez słowa skargi, że tak zmienia zdanie i przez momencik stała tak za Laurentem, trzymając dla otuchy dłoń na jego ramieniu, a odwróciwszy się, gdy zerknęła w kierunku Atreusa, Oriona i Anthonego, zorientowała się, że została zauważona przez wuja.

A kiedy dotarło do niej, że Anthony prowadził kogoś w jej stronę, to nachyliła się jeszcze do Laurenta, by wyszeptać mu, że jakby co, to nigdzie się nie rusza i że za niedługo do niego wróci, i odsunęła się, żeby Prewett miał trochę spokoju, z dala od rozmowy, która mogła się potoczyć w przeróżny sposób.

– Pierwsze – potwierdziła, uśmiechając się do Shafiqa lekko, bo pomimo anturażu, mogli spotkać się w tym gronie: żywych. Uszczuplonym gronie, ale jednak pewną ulgą było, że do takiego spotkania mogło w ogóle dojść. Pozwoliła się objąć i sama odwzajemniła gest, lecz ten jej był znacznie bardziej zdawkowy, a to dlatego, że miała świadomość swojego lodowatego zimna i tego, że nie było to przyjemne dla większości ludzi. – Z widzenia i ze słyszenia – dodała, przenosząc ciemne spojrzenie na Basiliusa. – Chyba nigdy nie mieliśmy przyjemności… – dodała. – Miło mi poznać, nawet jeśli w tak przykrych okolicznościach. Moje kondolencje – bo o ile dobrze rozumiała koligacje rodzinne Prewetów, to był z Florence spokrewniony.

– Nie, nie współpracowała – przeniosła na powrót spojrzenie na Anthonego. – Z Florence znałam się bardzo przelotnie. Była uzdrowicielem, który łamał moją więź po rytuale z Beltane… O ile rozumiem, byliśmy pacjentami zero – miała na myśli więź, jaka wytworzyła się pomiędzy nią, a Saurielem Rookwoodem po miłosnym rytuale, który dotknął tak wiele ludzi. A oni, tak się złożyło, byli tą parą, na której Florence testowała, czy da się to w ogóle przerwać. – Laurent poprosił mnie, żebym przyszła – wyjaśniła i nawet zerknęła odruchowo za siebie, chcąc się upewnić, że blondyn nadal siedzi tam, gdzie go zostawiła.


@Laurent Prewett (żebyś nie szukała)
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#26
10.11.2025, 23:05  ✶  
Nie miał pojęcia jakim cudem jego krótkie To miłe że pan się tutaj dzisiaj pojawił sprawiło, że Shafiq otoczył go ramieniem i zabrał od kuzynostwa, ale Basilius, próbując robić dobrą minę do złej gry nie oponował. Głównie dlatego, że nie chciał nikogo dzisiaj niepokoić, ale też po prostu zdecydowanie nie miał na to teraz siły. Najlepiej było więc odnosić się do Shafiqa uprzejmie, ale zachowując pewien dystans. Dał mu się więc zaprowadzić do Victorii, która jeszcze chwilę temu rozmawiała z Laurentem.
– Tak rzeczywiście, ale kojarzę pani nazwisko. Miło poznać – potwierdził uśmiechając się możliwe, że nieco za słabo i jednocześnie próbując ustalić jaka była relacja pomiędzy nią, a Shafiqiem, aż nie padło magiczne słowo: kondolencjs. – Dziękuję.
Na pewien dziwny sposób poczuł ulgę, gdy Lestrange zaprzeczyła bliskiej współpracy z Florence. Już wystarczyła mu świadomość, że jego kuzynka najwyraźniej potajemnie dołączyła do pewnej organizacji (do której i on potajemnie dołączył, ale to już nie było aż tak istotne) nie potrzebował więc chyba dowiadywać się dzisiaj, że Flo miała najlepszą przyjaciółkę, o której nigdy mu nie wspominała.
— Oh, naprawdę? Cieszę się więc, że może ją pani wspominać ze względu na jej sukces – powiedział, próbując ukryć zawodowe zainteresowanie sprawą więzi z Beltane. Było w tym coś... Bardzo fascynującego, jeśli patrzył na to z perspektywy klątwołamacz i absolutnie koszmarnego, gdy myslał o tym jako ktoś kto w ostatnim czasie już i tak miał zdecydowanie za dużo... pewnych uczuć do pewnych osób i to jedynie za sprawą własnego głupiego ciała, a nie magii. – Mam nadzieję jednak, że w dalszym ciągu wszystko jest w porządku. I dziękuję w takim razie, że przyszła pani z Laurentem.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#27
03.12.2025, 19:45  ✶  
Anthony przez krótki moment zastanawiał się, czy Prewett odznacza się po prostu tak bardzo… ekscentrycznym poczuciem humoru, czy rzeczywiście żałoba nieco utrudnia mu zdolności poznawcze. Ciężko było bowiem nie kojarzyć nazwisko Lestrange zwłaszcza, jeśli pracowało się w klinice św. Munga. Nie zamierzał jednak poddać się tak łatwo, stanowisko ordynatora właśnie się zwolniło, a samym magimedycznym talentem ciężko jest utorować sobie drogę do szerszego zakresu kompetencji. Podjął więc dalej.

- Chciałem po powrocie z Egiptu porozmawiać z Twoją babcią, z Dorindą, na temat zorganizowania międzynarodowej konferencji klątwołamaczy. Wiesz jak zawsze ceniłem sobie wymianę myśli ponad ograniczeniami granic państw i języka. Bardzo liczyłem na udział w organizacji tego panny Bulstrode. Teraz jednak… - westchnął głęboko zasmucony jednym z wielu planów, które nie wypaliły z wielu, wielu powodów. Jednym z nich, było poddanie się Lorien, o której zdrowie i dobrostan tak się trząsł, a teraz trząść się przestał, pojmując podczas ostatniej rozmowy, że ta pogodzona jest ze swoim losem i zwyczajnie odlicza umykające ziarenka piasku w swojej wilgowronowej klepsydrze. Śmierć Florence. Spalona Noc. - Teraz podejrzewam, raczej tytuł tej konferencji brzmiałby: Kaszel i czarnomagiczne choroby płuc. Ministerstwo jest przepełnione gruźlikami. Pocieszający pozostaje fakt, że ta uporczywa dolegliwość nie postępuje i nie zabiera ludzi ze sobą, choć… w ostatecznym rozrachunku Spalonej Nocy, marne to pocieszenie. - upił kolejny łyk trunku, wygodnego atrybutu dającego wypowiedzi pauzy, których potrzebował. Wiedział, że poza miłością do hazardu, Prewett odznacza się też zacięciem naukowym, które w obecnych warunkach były raczej trudne do zaopiekowania. Nie chciał eksponować hobby Victorii, jeszcze do końca nie wiedział jak to ugryźć, kierował się ledwie przeczuciem, że współpraca tych dwoje, mogłaby dać interesujące owoce.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#28
07.12.2025, 16:27  ✶  

Uśmiechnęła się do Basiliusa, bo nie wątpiła, że rzeczywiście kojarzył jej nazwisko. Chyba nie dało się nie, w końcu należała do bardzo starego rodu czystej krwi, słynącego z wielkiego umiłowania do alchemii i uzdrowicielstwa, a ona sama kilka miesięcy temu była na ustach bardzo wielu ludzi, po tym, jak okazała się być jedną z Zimnych. Dokładnie tak jak Atreus.

Prawda była taka, że nawet gdyby Florence współpracowała z biurem aurorów, to Victoria nie była w pozycji, by takie informacje przekazywać osobą postronnym, byli wszak zobowiązani chronić swoich informatorów, w tym jednak przypadku nie skłamała, bo Florence rzeczywiście nie współpracowała z Ministerstwem Magii. Jasne, była siostrą dwójki aurorów, przyjaciółką jeszcze jednego (tak przynajmniej Victoria zrozumiała w maju, gdy wraz z reszta Zimnych leżeli w lazarecie i odzyskiwali siły), ale na tym kończyły się jej kontakty w biurze aurorów.

– Nie wiedziałam, że interesujesz się klątwołamaniem – przyznała, zwracając się do Anthonego, który zaskoczył ją tym co powiedział: że chciał porozmawiać z Dorindą na temat zorganizowania konferencji związanej z tym tematem. Victoria co jakiś czas o tym myślała: żeby pójść w końcu na jakiś kurs, cholernie przydałoby jej się to w pracy, ale za każdym razem okazywało się, że jest coś ważniejszego, że trzeba zrobić coś innego, albo że musi robić kolejne nadgodziny, które wyciągały z niej ostatnie siły, jak ostatnio. A poprzednie dwa miesiące tak skupiła się na eksperymentowaniu z eliksirami, że tym bardziej nie miała nawet czasu, by o tym myśleć. – Ministerstwo jest nimi przepełnione, bo nie mają kiedy pójść do uzdrowicieli. Ja też nie miałam – co ironiczne, bo to jej ojciec rozmawiał z kimś tam z gazety, dzięki czemu ludzie wiedzieli jak sobie radzić z tym uporczywym kaszlem domowymi sposobami. Ale nie, nikt jej nie oglądał, a nawdychała się tego gówna przez całą noc, potem przez kolejny dzień… i tak co jakiś czas kaszlała, nie mogąc złapać oddechu. – Z tamtą więzią? – tu zwróciła się do Basiliusa, nie będąc pewna co miał na myśli mówiąc „wszystko w porządku”. Nic nie było w porządku – może prócz tego, że żyli. – Nie było nawrotu – przyznała i uśmiechnęła się bardzo blado, bo ta cholerna więź to był najmniejszy z jej licznych zmartwień, ale tak wadziła ona Saurielowi, że zdecydowali się poszukać rozwiązania. – Nie ma za co, mogłam zrobić chociaż tyle – a prawdę powiedziawszy, to niewiele było rzeczy, których by dla Laurenta nie zrobiła.

Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#29
22.12.2025, 00:41  ✶  

Nie był pewien, na ile jego słowa były w ogóle zrozumiałe, kiedy przez chwilę postał z Victorią przy stole, gdy już od niego wstał. Nie był pewien, czy w ogóle cokolwiek sensownego do niej powiedział. Czy było tam coś wartościowego? Cokolwiek? Czy może tylko przytakiwał? Uśmiechaj się, przytakuj, ale wiedz, że czasem trzeba powiedzieć "nie" - tak by o gościnie powiedział jego ojciec. Albo nie..? Może wszystko mu się już pomieszało? Nie był tutaj nawet gospodarzem. Był... po prostu gościem. Był jedną z wielu osób, która przyszła tutaj pożegnać jedną z najwspanialszych osób, jaką znał. Jedną z najlepszych osób, które zamieszkiwały Londyn, a może i nawet całą Anglię. Niektórzy się bali Florence, niektórzy się krzywili na jej widok, niektórym zalazła za skórę. Może i Florence nie była dobroduszną samarytanką, co cierpieć chciała za miliony, ale miała po prostu dobre serce. Nie odmawiała pomocy - po prostu nie dawała ryby, uczyła, jak korzystać z wędki. Nie wszystkim odpowiadało takie traktowanie. Ludzie lubili chodzić na skróty.

Chyba gdzieś w tym wszystkim, pod tą lawiną myśli, znalazł się znów przy stole. Osłupiały, osowiały, ale ciągle z przyklejonym uśmiechem na twarz, jakby mięśnie mu tak zdrętwiały, że nie mógł przyjąć innej mimiki. Pokiwał do Victorii głową, że tak, będzie tutaj siedział, że wszystko jest w porządku. Jak mogło być? Nic nie było w porządku. Lestrange to rozumiała doskonale. Przeżyła niejedną śmierć. Nawet osoby, które nie były jej nadmiernie bliskie, były nadal czarodziejami, których nagrobki odwiedziła. Pamiętał, jak bardzo uderzyła ją śmierć jej towarzysza pracy. Pamiętał... i nie pamiętał wielu rzeczy. Wspomnienia stały się rozbitym lustrem, przy którym teraz siedział i próbował je poukładać w całość. Czy to wszystko w ogóle do siebie pasowało? Czy było tylko układanką dziecka? Wrzuć gwiazdkę do odpowiedniego miejsca, a kółeczko do drugiego.

Fakt był też taki, że Laurent miał zupełnie oderwane wyobrażenie o Florence. Dla innych potrafiła być ostra, ale dla Laurenta... chyba dla niego miała całe pokłady ciepła i wyrozumiałości, jakich niektórzy nie oglądali. Była dla niego... była jego kuzynką, a jednocześnie była mu jak starsza siostra i... matka zarazem. Ta, której uparcie szukał, a starał się zabiegać o względy macochy, która zjawiła się u boku Edwarda na tej imprezie. Laurent nawet wstał, kiedy zauważył Edwarda i Aydaye. Znów - jak na autopilocie uśmiechnął się szerzej, wyszedł do nich, chyba porozmawiał, chyba coś z siebie wydusił... nie pamiętał momentu, kiedy znowu siedział przy tym samym stole.

Myśli nie były uporządkowane, myśli były chaosem. Znów jego wzrok zatrzymał się na Atreusie, ale zaraz ponownie bez żadnego życia w lazurze tęczówek spoglądał na kwiaty na stole. Chciał podejść do Atreusa, a zarazem nie chciał się do niego zbliżać. Nie chciał otaczać go aurom, która pewnie wcale nie była żywa i pełna kolorów, jak jeszcze na początku tego roku. Właśnie - roku. To tylko jeden ciężki rok. Jedno ciężkie wydarzenie... wiele ciężkich wydarzeń. Tylko.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#30
1 godzinę temu ✶  

Jego próby przejrzenia aury Anthony'ego rozprysły się od oklumencję, którą ten skrzętnie się otoczył. Nic nowego i nawet w jakiś dziwny sposób ta porażka wcale nie piekła go w tym momencie tak, jak zwykle się zdarzało. Był zbyt zmęczony, zrezygnowany i niosący w sobie jakiś stały poziom irytacji, by skoncentrować na tym swoją uwagę. A może zwyczajnie ta nicość, która Shafiqa otaczała, okazała się w tym momencie wręcz zbawienna.

Poczuł jak Basilius klepie go po ramieniu i kuzyn miał rację, jego głuchy komentarz rozbrzmiał tylko dlatego, że nie był pewien jak inaczej odnieść się do rewelacji. Cokolwiek innego nie chciał sobie ułożyć w głowie, brzmiało równie pokracznie i nieprawidłowo.

Ku pamięci Florence.

Atreus napił się, bo co innego miał zrobić. Gdyby mógł, wychyliłby nie tylko tego drinka, ale i kolejne, a może i całą najbliższą butelkę, nie ważne co się w niej znajdowało. Nie teraz, ale nawet nie okłamywał się, że nie zrobi tego później, kiedy już znajdzie sam w swoim pokoju.

- Porozmawiamy później, dobrze? - rzucił do brata, nie będąc w stanie jednak wysilić się na chociażby grzeczny uśmiech. Odwrócił się po tym i odszedł, wracając do stołu i do Laurenta, który siedział sam, niemalże do swojego krzesła przyspawany.

- Trzymasz się jakoś? - zapytał go sztywno, starając się nie spoglądać na wszystko to, co go otaczało.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1768), Atreus Bulstrode (2023), Baba Jaga (679), Basilius Prewett (1212), Electra Prewett (200), Icarus Prewett (675), Jacqueline Greengrass (256), Laurent Prewett (1226), Louvain Lestrange (250), Orion Bulstrode (1634), Victoria Lestrange (1754)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa