Let nothing you dismay
Remember that the sun returns upon the solstice day
The growing dark is ending now and spring is on it's way
Oh tidings of comfort and joy
Comfort and joy
Oh tidings of comfort and joy
— Ale mamo, w tym roku też musimy iść? — stękał mały Morpheus, patrząc na gości i domowników, ubierających obuwie wyjściowe. Przed chwilą rozpalili Pieniek Yulowy, którego ozdabiali z Jonathanem oraz Antoniuszem tego poranka, w gałązki jagodowe i liście ostrokrzewu, co było wyzwaniem, ponieważ Morpheus chciał się skupić na wyryciu runy ochronnej, dla wsparcia magii rytuału i dać sobie spokój z resztą, ale Jonathan i Antoniusz wczuli się w świąteczny klimat i prawie pokłócili na temat estetyki laurowiśni.
— Oczywiście, że musicie, to tradycja, poza tym Anthony wydaje się być zainteresowany — wskazała głową na chłopca Shafiqów. Sama włożyła swoje eleganckie futro z norek i otuliła szyję jedwabną apaszką. Godryk czekał już z resztą starszyzny w drzwiach.
Tradycyjnie Wassailing robiło się w styczniu, ale nie w ich rodzinie. Tutaj korzystano z tego, że ogromna rodzina jest w komplecie, razem ze wszystkimi ciotkami, wujkami, synami i tak dalej. Dlatego Morpheus, już głodny, bo kazano im pościć od śniadania, wciągnął niechętnie buty, zimowy płaszcz oraz szal i schował ręce do kieszeni. Śpiewania z niego nie wycisną!
Poszli więc wszyscy, z mężczyznami na czele, niosącymi wielki garnek cydru, nad którym zamówiono modlitwę do Matki trzymając się w kole za ręce, śpiewając tradycyjne pieśni, aby Godryk mógł skropić drzewa w ich ogrodzie i w sadzie cydrowym napitkiem zmieszanym z plastrami cytryny oraz goździkami, aby zapewnić roślinności płodność w następnym roku solarnym.
Morpheusowi wręczono pochodnię, aby się nie zgubili pośród drzew. Wolał znacznie bardziej siedzieć samotnie przy kominku, ale jego matka i Elise się wczuły, ponieważ miał gości i zmusiły ich do absolutnie każdej zbiorowej czynności. Przeszli już przez dekorowanie domków z piernika, strojenie choinki i wieszanie wieńców, poszli na cmentarz złożyć ofiary dla przodków, a teraz jeszcze to.
Mały Longbottom czekał już na ucztę, która pozwoli im się najeść i spędzić czas tylko w swoim gronie, we trójkę.