• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
Czerwiec 1962 | Zdane egzaminy należy świętować | wątek zbiorowy

Czerwiec 1962 | Zdane egzaminy należy świętować | wątek zbiorowy
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#1
21.02.2023, 19:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.06.2023, 20:03 przez Morgana le Fay.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic

[Obrazek: 154c971c9e946dd7642397069453.png]

-> Wątek zbiorowy absolwentów Hogwartu w roku 1962;
-> Jedna tura obejmuje 6 dni rzeczywistych;
-> Jeśli ktoś pominie minimum 2 kolejki uznajemy, że zaprzyjaźnił się z butelką alkoholu Mrugnięcie
-> Jest czerwiec, ciepły wieczór;
-> Spotkanie odbywa się w Pubie "Pod Trzema Miotłami" przy największym ze stolików;
-> Wszystkie chwyty dozwolone... najważniejsze to dobrze się bawić!
-> Biorąc udział w wątku przyrzekasz, że postarasz się aby wątek zbiorowy nie umarł śmiercią naturalną :V
-> Brenna deklaruje, że jeśli któraś z postaci opierała się przed przyjściem do Pubu została wyciągnięta podstępem, argumentami albo... siłą.


Przemieszczali się grupą choć jeśli mieliby wybrać osobę prowadzącą to byłaby to niewątpliwie Brenna. Charyzmatyczna pomysłodawczyni zgromadziła specjalnie uzdolnione jednostki w jednym miejscu tylko po to, aby wspólnie uczcili zdane egzaminy. Jako siedemnastoletni Puchon osiągnął pułap metra siedemdziesiąt wzrostu co było dosyć słabym wynikiem w porównaniu z jego rówieśnikami. Pominąwszy ten niewątpliwy kompleks prezentował się nienagannie. Cynthia nie pozwoliłaby mu wyjść nieuczesanym czy w pogniecionej koszuli, a zazwyczaj nie przykładał tak wielkiej wagi do pedantycznie wyprasowanego kołnierzyka czy lśniących, wypastowanych butów. Gdyby nie jej trafne uwagi to mógłby zapomnieć o ogarnięciu się przed wyjściem. Potrafił być roztrzepany.
Siedzieli już przy największym z okrągłych stolików, na ławkach wykonanych z ciemnego drewna. Wieczór był przyjemny... do momentu aż nie usłyszał szeptów Cynthii na temat idealnej kandydatki na żonę. Momentalnie poczerwieniał - a niestety łatwo było wpędzić w zakłopotanie tego introwertyka - i od razu rozejrzał się szukając gdziekolwiek ratunku. Tylko nie to, nie dziś.
- To eee... Theseus, to my pójdziemy po zamówione piwa, dobra? - odezwał się w grupie osób. Castiel. Powiedział coś głośno i kierował słowa do wszystkich. To wymagało od niego nie lada odwagi ale jeśli to miało pozwolić uciec przed insynuacjami matrymonialnymi ukochanej bliźniaczki to gotów był poświęcić swój komfort i uciec do kontuaru, zabierając po drodze ze sobą jedynego, poza Casem, chłopaka. Popatrzył na niego znacząco, że odmowa nie jest wskazana i wstał. Tylko pięć razy wymamrotał "przepraszam" kiedy próbował wydostać się od stołu. Musiał wyminąć co najmniej dwie pary kolan a przestrzeni nie miał zbyt wiele. W końcu wypadł na wolność i gdy tylko się oddalili, nachylił się dyskretnie do Thesesusa:
- W drodze powrotnej siadam obok ciebie. Jeśli Cynthia znów będzie próbowała mnie zeswatać to oszaleję. Nie przepuści żadnej okazji. W ogóle, jaki miałeś wynik z OPCM? - zagadał go po drodze, wyjaśniając mu też powód chwilowej ucieczki. Musieli poczekać dosłownie dwie minuty na kufle pełne spienionego piwa. Kochał swoją siostrę ale nie chciał aby w trakcie wieczoru doprowadzała go do zakłopotania. Z początku niechętnie myślał o grupowym wyjściu ostatniego weekendu pobytu w Hogwarcie lecz nie od dziś wiadomo, że Brennie Longbottom nie da się odmówić.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#2
21.02.2023, 19:34  ✶  
Brenna poruszała się zazwyczaj tak szybko, że gdy szli do Hogsmeade, momentami faktycznie znajdowała się dwa kroki przed nimi. Potem uświadamiała sobie, że jednak większość ludzi podczas spacerów niekoniecznie lubi biegać i zwalniała, by znaleźć się wraz z resztą grupy. Był czerwiec: ciepły, przyjemny czerwiec, przez który wierzchnią szatę niosła przerzuconą przez ramię, ubrana w letnią koszulę i spódnicę, jakie nosiła większość uczennic, ale mimo tego ciepła i tak zarzuciła na ramiona czerwono – złoty szalik Gryffindoru.
Nie chodziło nawet o patriotyzm. O tym, że Brenna niekoniecznie była fanatyczką domową, świadczyło choćby to, że szła teraz w tak mieszanej gromadzie, mając przy boku dwie Ślizgonki. Po prostu miała słodko – gorzką świadomość, że to ostatnia okazja, by założyć go, gdy jeszcze jest częścią tego domu w szkole. Jej pogodna dusza – w wieku osiemnastu lat weselsza niż miała być za kolejne dziewięć lat – była rozdarta, pomiędzy radością z ukończonych egzaminów, ekscytacją, co do przyszłej kariery i smutkiem, że oto nadchodzi pora opuszczenia Hogwartu. Gadała jednak jak zwykle, i jeśli inni postanowiliby nawet wszyscy zamilknąć, nie musieli obawiać się niezręcznej ciszy.
- Piwo! – parsknęła rozbawiona do Flinta, gdy już rozsiadła się wygodnie, zajmując miejsce między Theseusem a Victorią. – Cas, mam nadzieję, że nie mówisz o kremowym? To znaczy wiesz, że ja uwielbiam, kocham, miłuję piwo kremowe, miłością z gatunku tych dozgonnych, ale kończymy szkołę, jesteśmy pełnoletni i w ogóle, ostatni egzamin za nami, oficjalnie absolwenci i nikt nie może dać nam szlabanu ani zabrać punktów, więc przynieś tu koniecznie poza nim butelkę rumu porzeczkowego i miodu, bo inaczej mogę urządzić scenę. Taką Scenę przez wielkie S.
Odprowadziła ich spojrzeniem, zastanawiając się, czy dwóch chłopców w ich towarzystwie umyka odstraszonych przez towarzystwo kobiet?
– Myślicie, że bali się, że zaczniemy rozmawiać o… nie wiem, makijażach, sukienkach i najbliższych balach? – spytała Victorii i Cynthii, trochę żartobliwie. – Nawiasem mówiąc, w sumie moi rodzice pod koniec lata faktycznie robią bal charytatywny. Czy coś takiego. Z góry zapraszam. Sama zanudzę się tam tak – totalnie – totalnie – na – śmierć. I będę tak znudzona, że nie zauważę, że umarłam i stanę się znudzonym duchem.
Już za parę lat miała sama organizować te bale, ale w tej chwili… nie potrafiła wyobrazić sobie czegoś nudniejszego.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#3
21.02.2023, 20:25  ✶  
Aż trudno uwierzyć, że takim zbiorowiskiem wybrali się razem do Hogsmeade. Takim – w sensie wiele do siebie nie pasującym. Ślizgonki, Gryfoni, Puchon. Ktoś zapytałby jak? Ano… Kiedy miało się na roku taką Brennę… Victoria może i nie była wielce rozrywkowa, wolała ślęczeć nad książkami, ale nie dała się za długo prosić, choćby dlatego, że teraz już nie działał argument „muszę się uczyć do egzaminów/muszę napisać esej/muszę…”. Nic nie musiała. Nikt już nic nie musiał. Oficjalnie skończyli już edukację i teraz pozostało cieszyć się wolnym nim za niedługo wrócą z Hogwartu do swoich domów, by nigdy już tu nie powrócić w formie uczniów. To były te ostatnie chwile, więc na wpół na siłę, a na wpół z miłą chęcią, pojawiła się w miejscu zbiórki, pewnie razem z Cynthią. Z przyzwyczajona ubrana w standardową koszulę i spódnicę, jakie się nosiło. Więc… To zupełnie jak Brenna. Zdecydowanie jednak zadbała o to, by koszula była wyprostowana, schludnie wsadzona w spódnicę, która też nie była pomięta. Włosy miała rozpuszczone. Nie biegła, o nie. Więc dobrze, że Brenna jednak czasami sobie o nich przypominała i zatrzymywała się, by poczekać.
- Flint, nie jesteśmy na trzecim roku. Przynieś coś normalnego – zawołała za Brenną do Castiela i pokręciła głową. No co on, już się tu wybrali i będą pili piwo kremowe? No bez przesady. Więc nawet się ucieszyła, że Brenna upomniała chłopaków, by przynieśli rum i miód. Tak. Póki co łagodnie, ale piwo kremowe to wręcz przesada.
- Możemy zacząć jak tylko wrócą – parsknęła, siadając na swoim miejscu obok Brenny, dając Cynthii wolny wybór, czy siada obok niej, czy bardziej obok swojego bliźniaka. Zakładając, że w ogóle pozwoli mu usiąść po powrocie obok Theseusa kiedy już wrócą, tak jak sobie to planował. - Och, jasne, bardzo chętnie – zakładała, że wpadnie już w wir pracy, bardzo wątpiła, że szukanie jej w Ministerstwie z jej wynikami, zajmie dużo czasu, ale na pewno będzie w stanie wygospodarować go trochę na bal charytatywny. - Myślę, że daleko ci do profesora Binnsa – zmrużyła ciemne oczy w uśmiechu, odpowiadając na jak zawsze wyolbrzymione i niedorzeczne opowieści Brenny – ale jednak lubiła te rozmówki wbrew pozorom.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#4
22.02.2023, 02:29  ✶  
Nie mogła uwierzyć, że dała się wciągnąć w to szaleństwo, a z drugiej strony jednak były to przecież ich ostatnie chwile. Niewinne, beztroskie, głupie. Jedno piwo nie mogło zaszkodzić, prawda? Perspektywa ukończenia nauki wydawała się Flintównie na swój sposób przerażająca, zegar miał zacząć tykać i tak naprawdę tylko od tego, ile była w stanie poświęcić, zależał jej sukces. Egzaminy się skończyły, byli pomęczeni.
Nie zwalniało to jednak z przyzwoitego wyglądu, więc przed wyjściem musiała się upewnić, że jej brat nie przyniesie wstydu, bo być może był to wieczór, gdzie coś mogło zaiskrzyć pomiędzy nim a którąś koleżanką z roku. W końcu był synem, miał pewne obowiązki — cóż, równie nieprzyjemne, jak ona, ale ważniejsze dla rodziny. A ta była przecież wszystkim. Przeczesała dłonią włosy, zastanawiając się, czy nałożona dziś odważnie odrobina makijażu nie była zbyt wyzywająca. Szturchnęła też brata, wskazując na jedną z dziewcząt, co wywołało tylko rumieńce, na co wywróciła oczyma.
Usiadła wygodniej, zakładając nogę na nogę i z pewną nostalgią rozejrzała się po pomieszczeniu. Pewnie żadne z nich nie będzie miało czasu wpadać do trzech mioteł, a ich drogi się całkiem rozejdą. Jak miała sobie poradzić bez ślizgonki, która zawsze była obok i bez nadaktywnej Longbottomówny? Uśmiechnęła się pod nosem, wbijając wzrok w dziewczynę, gdy ta zaczęła mówić o piwie i o pełnoletniości. Wierzyła, że zrobi piekło, jak tego miodu i rumu nie dostanie. Zaśmiała się pod nosem na jego ucieczkę z kolegą, odprowadzając ich wzrokiem. Cóż za nieporadny chłopak, ale była dumna z tego, że z nimi poszedł. Musiała być surowa, nie mieli mamy i ojciec kazał się nim opiekować.
- Widzę, że dorosłość i bez procentów w was uderzyła. - rzuciła w stronę dziewcząt, chociaż sama miała ochotę na ten porzeczkowy rum. Każda z nich była chyba w szkolnym mundurku z tego powodu, że to były ostatnie chwilę, na jego noszenie. Cynthia zdecydowała się jednak na wstążkę pod szyją. - Chętnie przyjdziemy, prawda Tori? Może uda się wyciągnąć mi Castela, zanim się gdzieś zaszyje ze swoimi pomysłami. - oczywiście siedziała obok Lastrange, chociaż było jej to bez różnicy. Bale charytatywne były jedną z ulubionych rozrywek czystokrwistych, gdzie wszystko było na pokaz i sztuczne. - Uważam Brenno, że byłabyś najpopularniejszym duchem i każdy by chętnie brał udział w Twoich zajęciach, a nie odsypiał na nich wczesne wstawanie. - dodała pewnym siebie głosem, wzruszając delikatnie ramionami. Niewiele było okazji, w których jej błękitne oczy z taką łagodnością spoglądały na innych. A jednak przez te siedem lat się do nich przyzwyczaiła, spędzała z nimi praktycznie każdy dzień. Czy jak pójdzie na studia oraz staże uzdrowicielskie, a Brenna, Victoria, Theseus i Castiel ruszą po drodze do swoich marzeń, uda się im czasem tak spotkać. - Rum będzie na pewno lepszy od miodu.
Oznajmiła jeszcze pewnym głosem, bo miody były zwyczajnie paskudne.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma około 182 cm wzorstu, atletycznej sylwetki. Jego włosy są czarne, podkręcane, często zaczesywane do tyłu lub pozostawione same sobie. Twarz ma łagodną, ale opaloną wiatrem. Wyróżnia go przyjemna, oliwkowa cera, wyraźna oprawa równie ciemnych oczu i kilkudniowy zarost. Dłonie, raczej szorstkie, często poranione, lecz ciepłe w dotyku. Pachnie drewnem (świeżo ściętym lub palonym w kominku), skórzanymi wyrobami i czymś gorzkim, może lasem. W zachowaniu, można powiedzieć, dziwny. Bije od niego pewien rodzaj praktyczności i dystans. W postawie pewny siebie, może spięty?

Theseus Fletcher
#5
24.02.2023, 20:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.02.2023, 20:40 przez Theseus Fletcher.)  
- Jasne. – odpowiedział Castielowi, który wyrwał go z rozmyślań o tych kilku latach spędzonych w murach Hogwartu. Fletcher, ubrany schludnie, ale nieprzesadnie elegancko, siedział przy jednym ze stolików ze sporą grupką znajomych. Gdyby los nie zestawił go w Zakazanym Lesie z Brenną… pewnie potoczyłoby się to wszystko inaczej.

I jeszcze dobrze w ustach Flinta nie wybrzmiało słowo „piwo”, a panna Longbottom zaczęła perswadować pozostałych do zmiany preferencji trunkowej. Theseus, już nie siedząc, a przesuwając się za krzesło, uśmiechnął się krzywo pod nosem, przenosząc wzrok z Brenny, na Victorię, Cynthię. Cisnęło mu się coś na usta, ale zostawił to dla siebie. Właściwie zgadzał się z żeńską częścią towarzystwa, nic nie stało na przeszkodzie, aby napili się czegoś mocniejszego. Ale bardzo eleganckie ze strony Castiela było zaproponować kremowe.

-  Flint, ja myślę, że po tym porzeczkowym, to ona zacznie cię swatać jeszcze mocniej i może nawet sowę komuś wyśle. Jeszcze dzisiaj. – roześmiał się, wydostawszy się z rzędów kolan, krzeseł i ludzi o raczej dobrych humorach.

- Rum porzeczkowy. – powiedział do kogokolwiek, kto stał za kontuarem. Na twarz przybrał wyraz jak najbardziej poważny, ale długo go utrzymać nie zdołał. Zadowolony z siebie, z głupkowatym uśmiechem spojrzał na kumpla.

- Będę musiał nad tym jeszcze popracować. – podrapał się wolną ręką po tyle głowy, burząc już i tak niepoukładaną plątaninę kręconych włosów. – Znaczy wiesz, moim zdaniem nie jest źle. – dodał, wymijając temat. Zestresował się. Nie był orłem. Wolał się skupiać na rzeczach, które zdaniem większości dorosłych, nie były aż tak przydatne w życiu dorosłego czarodzieja.

- Ale pisemny mi poszedł mega dobrze. – dodał szybko. – A tobie? – odbił pytanie.

Po chwili mogli już odebrać swoje zamówienie.

Zgodnie z życzeniem Brenny, na wspólnym stole wylądowała niewielka karafka porzeczkowego rumu i czwórniak w nieco większym, wiklinowym gąsiorze. Fletcher, żeby nie zostawiać kolegę samego, miał zamiar wypić najpierw kremowe, o ile tamten nie zmienił zdania. Musieli się jeszcze wrócić po naczynia, a później mogli już swobodnie rozlewać.
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#6
27.02.2023, 19:14  ✶  
Dotychczas był już zaczerwieniony z powodu zakłopotania a kiedy dziewczyny chóralnie zwróciły mu uwagę to przybrał kolor dorodnego hibiskusa ognistego.
- Nie powiedziałem jakie piwo... - wymamrotał w obronie lecz powiedział to na tyle cicho, że mało kto mógł go usłyszeć. Wydostał się z towarzystwa aby złapać oddech i odczekać aż siostrze wypadnie z głowy pomysł swatania go. Tyle dobrego, że nigdy nie wpadnie na pomysł proponowania mu ożenku z Brenną. Przecież to jest jego "kumpel", a z kumplami nie bierze się ślubu, co nie? Nie odwrócił się ani razu do dziewcząt, mając nadzieję że gdy wróci to nie będzie już taki czerwony.
- Przechwycę każdą jej wiadomość i patronusa. - roześmiał się na wyobrażenie tej walki aby zaklęcie nie opuściło pubu.
- Wiesz, może mają rację. Możemy już przecież zaszaleć, mamy powód do świętowania. - zerknął na Theseusa składającego zamówienie. Okazali dowody osobiste - bo jednak byli siedemnastolatkami - i mogli wrócić z zamówieniem do stolika.
- No, mi też poszło świetnie. Lubię OPCM. - odparł bez cienia skromności i uciął temat kiedy odkrył, że dziewczyny przegrupowały się przy stoliku. Oto jego bliźniacza siostra została otoczona koleżankami więc nie pozostało mu nic innego jak usiąść pomiędzy Theseusem a Brenną.
- Kto chce umrzeć i być duchem? - zapytał kiedy już butelka i kilka lokalnych przekąsek, o które poprosił zanim odeszli od kontuaru. Pytał bo słyszał kawałek rozmowy i wyrwał z kontekstu dwie najciekawsze informacje. Chciał jeszcze się odezwać, dopowiedzieć coś "zabawnego" lecz gdy tylko dziewczęta skierowały na niego wzrok - choćby chwilowo - to zwątpił w swoje zdolności społeczne i zamknął usta zanim miał się wygłupić. Zamiast tego lekko nerwowo sięgnął po butelkę rumu i sprawnym zaklęciem odkorkował ją. Unikając spojrzeń rozlał każdemu zainteresowanemu... sobie również choć był przekonany, że po paru łykach będzie kręciło mu się w głowie.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
27.02.2023, 19:25  ✶  
Brennę też trochę dręczyła myśl, że ich ścieżki się rozejdą. Była towarzyska, a w Hogwarcie długo pod ręką miała jeśli nie wszystkich, to niemal wszystkich, których lubiła. Wszystkich przy tym stole darzyła sympatią, bo nawet jeśli dzieliły ich domy, to niektóre wspólne zajęcia wystarczały, aby się do nich przywiązała. Tymczasem rozejdą się w różne strony, a w dodatku w Hogwarcie zostaną Cecily, Nora, Cedric... ich już zupełnie nie będzie widywać.
Nie miała jednak zamiaru pozwolić, aby ogarnęło ją przygnębienie ani z nikim dzielić się smutnymi przemyśleniami i obawami. Byli tu w końcu, by świętować. A pocieszało ją, że znowu będzie częściej widywać Mavelle i Erika. W dodatku ta pierwsza robiła staż w BUM, ten drugi już tam pracował, a ona planowała do nich dołączyć.
- To prawda - odparła Victorii z absolutną powagą. Powagą, rzecz jasna udawaną. - Muszę jeszcze wiele nadrobić, aby dorównać Binnsowi. Przez siedem lat, powtarzam, siedem lat, próbowałam osiągnąć to, co jemu przychodzi przez wysiłku i doprowadzić któreś z was do zaśnięcia samym gadaniem, a nigdy mi się nie udało. Ale teraz, kiedy jestem już starsza i mądrzejsza, wiem, gdzie popełniłam błąd. Mówiłam za mało o buntach goblinów.
Uśmiechnęła się zaraz, może nie wytrzymując tej udawanej powagi, a może ze względu na słowa Cynthii.
- Myślę, że na moich zajęciach nikt by nie spał, bo uciekaliby choćby oknami, żeby ich uniknąć. Na szczęście dla wszystkich, biednych dzieci, które przyjdą do Hogwartu po nas, nie będę nauczycielką. We wrześniu zaczynam staż w BUM. To znaczy, wiecie, jeśli nie okaże się nagle, że skandalicznie poległam na egzaminie w OPCM i ze wstydu muszę zamieszkać na dnie jeziora - stwierdziła. - A wy? Trzymacie się pierwotnych planów, czy macie jakieś nowe pomysły na karierę?
Konsultacje zawodowe mieli w połowie V roku. Te Brenny potrwały pięć minut, bo doskonale wiedziała, kim chce być, odrzuciła każdą sugestię profesorki i znała na pamięć listę potrzebnych przedmiotów oraz wymagania. Kolejne dwa lata edukacji nie zmieniły jej pierwotnych zamysłów.
- Ja - powiedziała do Castiela, gdy z Theseusem wrócili do stolika, oczywiście od razu zgarniając miód, by nalać sobie go trochę do kufla. Nie przesadzała, przynajmniej tak na start, nie chciała w końcu w ciągu najbliższego pół godziny skończyć pod stołem. - Dzięki temu po Hogwarcie będę mogła was łatwo dręczyć, bo duch prawie wszędzie się dostanie i strasznie ciężko się go pozbyć. To genialny plan, nie uważacie?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#8
28.02.2023, 22:41  ✶  
Z kolei Victoria w ogóle nie zaprzątała sobie głowy „rozłąką”. To była naturalna kolej rzeczy – siedem lat w Hogwarcie, by jako osiemnastolatkowie wyjść z tych murów i zacząć swoje dorosłe życie. Przy odrobinie wysiłku można było znajomości ze szkoły przecież utrzymać, a jeśli nie, to zaprzyjaźnić się z kimś innym. To były możliwości i Victoria zamierzała z nich skorzystać. Kontakty wyłapane tutaj mogły tylko pomóc na przyszłość. Ale czy było się z czego smucić? Nie bardzo, zostawiali pewien etap za sobą i tyle.
- Nie, Bren. Mówisz po prostu… zbyt szybko. Do mózgu nie dotrze jeszcze, że ma iść spać, a ty zdążysz trzy razy zmienić temat i jeszcze przebiec się dookoła cieplarni zielarstwa i wrócisz bez zadyszki złożyć raport z tego, co robi Sprout – bunty goblinów były mało usypiające. Albo to przynajmniej dla Victorii… która ogólnie miała już potężne zaczątki problemów ze spaniem. - Jasne, że chętnie. Czymś się trzeba zająć przed rozpoczęciem pracy – przytaknęła Cynthii, kiedy już się rozsiadły przy stole.
- Jeszcze tydzień i się dowiemy – w końcu wyniki zwykle były jakoś po tygodniu od egzaminów. Ale jakoś bardzo wątpiła, żeby Brenna miała coś zawalić. Zresztą tak samo jak Cynthia. Castiel i Theseus byli dla niej nieco większą tajemnicą.
- Hmm… Ja chyba jednak wybiorę się do Departamentu Magicznych Wypadków i Katasrtof – odpowiedziała Brennie. - Do Czarodziejskiego Pogotowia Ratunkowego – na piątym roku miała problem się zdecydować, ale opiekun Slytherinu, profesor Slughorn wierzył, że akurat Victoria nie będzie miała problemu z żadnym egzaminem. Zachęcał ją jednak, by może wybrała sobie coś, gdzie wykorzystuje się zaklęcia, skoro tak je lubiła. Więc się zdecydowała. Jako tako. Tak naprawdę, to Victoria była ciekawa tak wielu rzeczy, że nie potrafiła tak łatwo określić, co chciałaby robić.
Kiedy Castiel i Theseus wrócili z alkoholem, poczekała aż Brenna naleje sobie miody i też skorzystała. Lubiła słodki smak, choć nie planowała się dzisiaj ograniczać tylko do tego. Bo nie była pod tym względem specjalnie wybredna. A przecież mieli co świętować!
- Hmm… A nie boisz się, że będziesz uwiązana do jednego miejsca? – spojrzała na Brannę znad kufla z miodem.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#9
02.03.2023, 02:40  ✶  
Fletcher miał rację i Cynthia miała taki plan, aby może pomóc swojemu bratu odnaleźć się w towarzystwie dzisiejszego wieczoru. Ojciec byłby zadowolony, gdyby pomogła mu znaleźć odpowiednią narzeczoną — oczywiście mierzyła w osoby z nazwiskiem Black czy Malfoy, chociaż Castiel zasługiwał na wszystko, co najlepsze. Była bardzo opiekuńcza względem niego, zwłaszcza przez śmierć ich mamy. Uśmiechnęła się pod nosem na jego rumieniec, odprowadzając obydwóch chłopców wzrokiem. Był w błędzie, wierząc, że nigdy nie zastanawiała się nad jego związkiem z Brenną.
Jasnowłosej zrobiło się miło, że nie tylko Victoria, ale również i Brenna zajęły miejsca obok niej. Słuchała rozmowy o nauczaniu oraz duchach już w milczeniu, wędrując spojrzeniem pomiędzy twarzami przyjaciół. Nigdy nie była specjalne rozmowna, znacznie więcej obserwowała i zapamiętywała. Brenna mówiła o dorównaniu Profesorowi Binnsowi. Gdy wspomniała o swoim celu związanym z gadulstwem i o buntach goblinów, zaśmiała się, wbijając w nią na chwilę wzrok. Longbottomówna była niesamowitym człowiekiem, odkryła to już podczas czyszczenia kociołków dwa lata wcześniej. Chyba dwa? Musiała dodać swoje trzy grosze. Słowa Tori z kolei znów wprawiły ją w rozbawienie i przygryzła dolną wargę, próbując nie parsknąć — na dosadne, aczkolwiek prawdziwe słowa z jej strony. Nikt w szkole nie miał tyle energii, co towarzysząca im dziewczyna.
- Nie zawaliłabyś OPCM, prędzej szkoła by się zawaliła. - wzruszyła ramionami w stronę Brenny, całkiem pewna swojej odpowiedzi. Zawsze przykładała się do tego przedmiotu, zależało jej na dobrych wynikach. - Już we wrześniu? Jak więc zamierzasz wykorzystać swoje ostatnie dwa miesiące lenistwa?
Zapytała z ciekawościa, jednocześnie szukając odpowiedzi na zadane przez nią pytanie. O ile nic się nie zmieni, chciała zostać nadal uzdrowicielem. Myślała o aurorstwie, ale na dłuższą metę użeranie się z tyloma ludźmi wydawało się jej niesamowicie męczące. Ich rocznik zdaniem Profesorów był zdolny, nie wątpiła więc w sukces każdego z nich na wybranej przez siebie dziedzinie życia. - Raczej wciąż Mung, ale chciałabym wypłynąć z ojcem do Stanów i spróbować praktyki w Nowym Orleanie.
Mało kto chciał podjąć karierę związaną z edukacją i nawet przez chwilę zastanawiała się dlaczego. Zapach porzeczkowego rumu trafił do jej nosa, gdy Castiel tylko rozlał trunek. Pachniał, niczym lato, które zbliżało się ku nim wielkimi krokami. Chyba takie ostatnie na głupoty i marnowanie beztrosko czasu? Wbiła spojrzenie w błyszczący płyn o intensywnym kolorze. Naszła ją jakaś głupia nostalgia, bo chyba lubiła po prostu tkwić w dobrze znanym i bezpiecznym miejscu, w życiu, nad którym mogła mieć kontrolę.
- Nie wiem czemu Tori, ale zawsze uważałam, że byłabyś doskonałym Sędzia. - powiedziała na słowa przyjaciółki o karierze. Lestrange była bardzo uniwersalna, radziła sobie doskonale z każdej dziedziny i właściwie Profesor Slughron dobrze zrobił, namawiając ją na wybrane przedmiotów, które najbardziej lubiła. - Szybko zaczniesz zarządzać tym Departamentem. Theseus, a Ty? Czym się chcesz zajmować? Wzniesiemy toast?
Zaproponowała, skoro wszyscy już mieli napełnione kieliszki i siedzieli przy stole. Wyprostowała plecy, ruchem głowy zgarniając jasne, pasma z twarzy. Delikatnie też trąciła Castiela butem, żeby tak się nie wstydził, posyłając mu łagodne i czułe spojrzenie.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#10
08.03.2023, 21:35  ✶  
- Och… czyli to w tym leży problem – powiedziała Brenna, spoglądając na Victorię tak, jakby ta właśnie zdradziła jej prawdę objawioną. A potem przybrała minę pełną udawanego smutku. – Chyba nie umiem mówić wolniej. Na egzaminie praktycznym z zaklęć dostałam przygłuchą czarownicę do komisji, tak na oko koło setki, i już myślałam, że mnie obleje, bo nie rozumiała nic z tego, co mówiłam, chociaż naprawdę, naprawdę próbowałam mówić wolniej. Ale wtedy ktoś przy sąsiednim stole zamienił puchar nie w lelka, tylko jakimś cudem w salamandrę i wybuchł mały pożar, ugasiłam go i chyba dzięki temu mnie przepuściła – stwierdziła z pewnym zamyśleniem Longbottom. Tak, ten pożar to był zaiste szczęśliwy zbieg okoliczności. Do zaklęć nie przykładała się aż tak mocno, jak do OPCM i transmutacji, chociaż miała wielką nadzieję, że wszystko zdała, także pisemnie, bo bez zadawalającego z zaklęć mogła mieć duży problem z rozpoczęciem tego stażu.
- Ooo, Czarodziejskie Pogotowie Ratunkowe? Raz przyszli do Doliny Godryka. Jeden dzieciak wkurzył się w wakacje i napompował mugola. I ten mugol potem latał nad wioską. Merlinie, jak ja im współczułam, nie dość, że musieli ściągnąć tego chłopaka na ziemię, to obliviate oberwała chyba połowa mugolskich mieszkańców – powiedziała, jak z rękawa wyciągając kolejną historyjkę. Co poradzić, Brenna bardzo, bardzo lubiła mówić. – E tam, od razu uwiązana. Nicholasa przecież nie ścinali na dziedzińcu w Hogwarcie, a siedzi w Hogwarcie, nie?
Uśmiechnęła się do Flintówny, gdy ta powiedziała, że prędzej szkoła by się zawaliła niż ona oblała OPCM. Było jej miło, że Cynthia tak w nią wierzy i Brenna faktycznie uwielbiała ten przedmiot… ale z drugiej strony miała pewne obawy, czy nie poległa na pytaniach dotyczących zwodników i chochlików kornwalijskich. Jakby nie mogli tego zostawić na magiczne zwierzęta! Przynajmniej na pytania o wilkołaki na pewno odpowiedziała bardzo wyczerpująco.
- Mama pewnie mnie zmusi do pomocy przy balu. Poza tym w sumie chętnie podciągnę się z magii ofensywnej… no i mam wspaniały plan, obejmujący poznanie wszystkich czarodziejskich cukierni i cukierni mugolskich, a potem porównania, w których serwują najlepsze ciasteczka. A co do sędziny, to już całkiem pomijając, że Tori zna się na tych wszystkich mądrych rzeczach, które w mojej głowie nigdy się nie pomieszczą, chodzi pewnie o to, że świetnie wyglądałby w todze.
Brenna rozejrzała się po stole, upewniając, że każdy ma wybrany przez siebie trunek. A potem uniosła własną szklankę w pewnym toaście.
- To co? Za zdane egzaminy i spełnienie wszystkich planów? – zaproponowała raźnym tonem.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2019), Castiel Flint (1430), Cynthia Flint (2083), Theseus Fletcher (327), Victoria Lestrange (1613)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa