Pytanie o alkohol może i rzeczywiście było głupie, chociaż sam Stanley nie miał ku temu żadnych przeciwwskazań. W końcu było już grubo po trzynastej, a jak wiadomo - prawdziwy gentleman pije właśnie po tej godzinie. Przy takim obrocie spraw nie było żadnych blokad, aby jednak nie skorzystać z takiej możliwości. Mały drink nikogo przecież jeszcze nie zabił. No chyba, że Penny była równie święta w kwestii picia alkoholu? Jeżeli tak, to cóż - Aidan chyba znalazł sobie zakonnicę.
Krok tu, krok tam. Metr za metrem i jakoś tak udało im się przejść do tej strefy gastronomicznej. Było to jednak zadanie utrudnione, ponieważ wiary było tutaj co nie miara. Wszyscy się pchali i szturchali, a to wszystko po to, aby zaoszczędzić kilka sekund. Pierdoleni ludzie Przeklinał w myślach całe to społeczeństwo. Stanley mógł się trochę odzwyczaić od większych skupisk ludzi na przestrzeni ostatniego miesiąca. W głębi duszy czuł jak go to wszystko rozsierdza. Na całe szczęście miał jeszcze papierosa, który go uspokajał.
A przynajmniej robił to jeszcze kilka kroków temu, ponieważ właśnie się dopalił. Nie mając innego wyboru, wyrzucił niedopałek na ziemię, dogaszając go butem. Pożar na Lammas to ostatnie co chcieliby spowodować. Stanleyowi nie pozostało nic innego jak zacząć ponownie oddychać świeżym powietrzem, które było takie ohydne w zapachu. Ciężkie życie bez tych papierosów...
- Umm... - zdziwił się odrobinę na takie pytanie - W zasadzie to chciałem się trochę rozejrzeć. Sprawdzić co w tym roku zostało przygotowane. Pospacerować i pooddychać trochę powietrzem - odpowiedział po chwili - Jakby się uprzeć to sam zaproponowałem opcje z poszukiwaniem wody, więc do żadnego porwania nie doszło. Nie musisz się obawiać. Nie zgłoszę tego do żadnych przedstawicieli służb bezpieczeństwa - zaśmiał się pod nosem, kręcąc przy okazji głową. Penny nie musiała znać przecież całkowitej prawdy, a to że trafiła akurat na Stanleya to po prostu przypadek i nic innego.
- Odrobinę byłem też Ci to winien po tym jak poczęstowałem Ciebie papierosem - przyznał, robiąc krok do przodu. Ta kolejka szła całkiej sprawnie - A Ty masz może jakieś konkretne plany? Może czekałaś cały rok na któreś ze stoisk? - zapytał, przyglądając się dziewczynie przez krótką chwilę - Muszę też przyznać, że nabrałaś trochę więcej ludzkich kolorów. To chyba nie sprawka mojego lekarstwa? - pokręcił przecząco głową. Potężny żart w twoim wykonaniu Stanley
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Oczywiście jeżeli macie tutaj jakieś inne potrzeby, to jestem cały czas dostępna.