01.11.2025, 10:09 ✶
Kiwała głową i żywo gestykulowała starając się trzymać właściciela na odpowiednich torach rozmowy. Wymagało to sporej wprawy i robiła się już tym trochę zmęczona. Na szczęście wskazówki odkryte przez Henry'ego dawały jej odpowiedni punkt zaczepienia do rozmowy.
Podczas całego wywodu używała muzealnego eksponatu z drzewem genealogicznym mieszkańców. Co jakiś czas postukiwała w wymienione na nim nazwiska utrzymując uwagę Harrisa na jednej gałęzi. Kiedy, niemal mimochodem dotarł do ostatniego latarnika, zmierzając drzewkiem Pana Oliviera uśmiechnęła się z poczuciem triumfu i zadowolenia.
Szybko oparła dłoń na barku dyrektora, licząc, że gwałtowność tego ruchu zwróci jego uwagę na jej twarz. Twarz na którą wypuściła maskę zaszkodzenia i zafascynowania. Maskę kogoś kto właśnie odkrył jak fakty połączyły się w jedną zaskakującą odpowiedź. - Nieprawdopodobne. - Szybko wepchnęła słowo, jak klin pomiędzy wypowiedź Harrisa. - Pan Olivier jest w prostej linii potomkiem ostatniego latarnika? - Zaakcentowała to pytanie wyraźniej, żeby przebiło się także do świadomości Henry'ego, licząc, że zwróci jego uwagę na ten wątek. - To byłby jego pra - palcem wskazała nazwisko ostatniego latarnika - pra pra pra - gestem wskazywała kolejne piętra drzewa - pradziadek w ciągłej linii mieszkańców Dunwich. - przyłożyła palec do dobry, wyglądał jakby się nad czymś zastanawiała obracając się ponownie do Harrisa. - Latarnicy chyba nie podzielają losu kapitanów statków prawda? - Zapytała ponownie akcentując to pytanie żeby zwrócić na ten fragment rozmowy uwagę dziennikarza.
Podczas całego wywodu używała muzealnego eksponatu z drzewem genealogicznym mieszkańców. Co jakiś czas postukiwała w wymienione na nim nazwiska utrzymując uwagę Harrisa na jednej gałęzi. Kiedy, niemal mimochodem dotarł do ostatniego latarnika, zmierzając drzewkiem Pana Oliviera uśmiechnęła się z poczuciem triumfu i zadowolenia.
Szybko oparła dłoń na barku dyrektora, licząc, że gwałtowność tego ruchu zwróci jego uwagę na jej twarz. Twarz na którą wypuściła maskę zaszkodzenia i zafascynowania. Maskę kogoś kto właśnie odkrył jak fakty połączyły się w jedną zaskakującą odpowiedź. - Nieprawdopodobne. - Szybko wepchnęła słowo, jak klin pomiędzy wypowiedź Harrisa. - Pan Olivier jest w prostej linii potomkiem ostatniego latarnika? - Zaakcentowała to pytanie wyraźniej, żeby przebiło się także do świadomości Henry'ego, licząc, że zwróci jego uwagę na ten wątek. - To byłby jego pra - palcem wskazała nazwisko ostatniego latarnika - pra pra pra - gestem wskazywała kolejne piętra drzewa - pradziadek w ciągłej linii mieszkańców Dunwich. - przyłożyła palec do dobry, wyglądał jakby się nad czymś zastanawiała obracając się ponownie do Harrisa. - Latarnicy chyba nie podzielają losu kapitanów statków prawda? - Zapytała ponownie akcentując to pytanie żeby zwrócić na ten fragment rozmowy uwagę dziennikarza.