Cześć! W sumie to na discordzie SoLa siedziałam od momentu, kiedy Beza ogłosiła, że robi forum, ale potem zajęłam się jakimiś innymi rzeczami i w grudniu mnie tknęło, że bym pograła… No i cyk – oto jestem. Nie sądziłam, że tak się wciągnę, bo to miała być odskocznia, a zostałam i nie żałuję, bo bawię się tutaj super! Uwielbiam z Wami wszystkimi pisać fabułki, śmieszkować na dc. Ogólnie czuję się tutaj jak w domu i strasznie dziękuję za to miejsce, bo dawno się nigdzie tak dobrze nie bawiłam, naprawdę! Super, że wszyscy jesteście i super, że SoL jest. Mam nadzieję, że widzimy się za rok, buzi *;
Ach, jeszcze jedno. Przy okazji chciałbym pozdrowić moją mamę oraz sześć kotów, które czekają na mnie w domu.
Na to, jak piszesz: Erik Longbottom – miałam tutaj kilka typów (Eden, Sarah – zostałyście wywołane), ale ostatecznie chciałabym oddać mój głos na Erika, bo nikt go jeszcze nie wskazał w tej kategorii. Podoba mi się Twój styl pisania, to jak dbasz o estetykę postów, jak kreujesz postać, gdzieś tam w tle robiąc z niego nawet taką mini-ciamajdę (mam na myśli te malutkie gagi, jakie przemycasz do postów), ale też jednocześnie zdecydowaną osobę. A odkrycie Erika przebranego za kota to masterpiece – dzięki dicrodzie SoLa. Proszę, oto on: Erik w koto ubranku.
Na to, jak się wznosisz: Patrick Steward – stoicki, wyrozumiały, stojący z boku obserwator, który jednak chciałby pomóc ludziom i jest gotów poświęcić za to swoje życie. Z przyjemnością patrzę na to, że chociaż Patrick nie ma w życiu łatwo, to jednak prze przed siebie i nie daje się zaszczuć. A przy wszystkich problemach, jakie go spotkały, znajduje nawet czas na to, by pomóc swoim przyjaciołom i na przykład… zapolować na wampirzycę.
Na to, jak spadasz: Maeve Chang – postać nówka, niemalże nieśmigana, bo raptem w tym miesiącu przyjęta, ale podoba mi się kreacja postaci, więc musiała tutaj wpaść. Ma zadatki na mocny i bolesny upadek, chociaż Mewa nie jest wcale taka oczywista, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Mała mącicielka, która dla własnego zysku gotowa jest zmienić twarz i narobić zamieszania. A to wszystko na trzeźwo. O tutaj proszę, sesja poglądowa.
Na to, jak kwitniecie: Stella Avery i Stanley Andrew Borgin – zerknęłam na kilka sesji i oni są razem tak uroczy. To jak Stella okręciła sobie Sanleya wokół palca mnie całkowicie rozwaliło, a on jest gotowy tańczyć jak ona zagra (hehe, nawet może i dosłownie). Co prawda większość tej relacji rozgrywa się w retrospekcjach i w obecnej fabule dopiero nieśmiało stawiacie razem swoje kroki, to już z przytupem. O tutaj na potwierdzenie sesja, w której Stella przyznaje się, że na Beltane pocałowała innego, ale Staszek jest wyrozumiały i kocha Stellę. Trzymam za Was kciuki, miśki!
Na to, jak błyszczycie: Mavelle Bones i Brenna Longbottom – szalenie lubię ten duet! Relacja kuzynek, które są dla siebie jak siostry, że nie mają przed sobą (prawie) żadnych tajemnic, to jak się wspierają wzajemnie. Super się na to patrzy! Podoba mi się, że Brenna to ta wygadana, Mavelle jest cicha i niemalże wycofana. Lubię dynamikę pomiędzy jedną a drugą, jak są w stanie bez wahania się wesprzeć, nawet jak coś być może nie do końca jest dla nich jasne. Jako przykład podaję dwie sesje, bo nie mogłam się zdecydować: link, link.
Na to, jak krwawicie: Cynthia Flint i Louvain Lestrange – ten duet… Trudna relacja, w której namieszało Beltane i to, że Cyna zaczęła umawiać się z innym. Przyjaciele, a jednak niekoniecznie przyjaciele, albo jakaś niewykorzystana szansa – trudno powiedzieć, ale krew po serduszku się leje wartko, tym bardziej, że Louvain ma narzeczoną, ale ciągle spogląda w stronę Cynthii… Czekam na Wasze dalsze sesje, jakiekolwiek by one nie były! link
Oczarowanie: Cynthia Flint – bardzo lubię lekkość i te wszystkie opisy, jakie są zawierane w postach – o otoczeniu, odczuciach postaci, jej mimice i ruchach. To, jak się zachowuje, ubier, wszystkie jej przemyślenia, odniesienie do postaci, z którą ma interakcje. Pokazanie masek, jakie nosi Cynka, jej chłód, wyrachowanie, ale też to, że potrafi i chce się troszczyć o bliskie jej osoby. Na przykład jedna z naszych sesji, kiedy Vika wyciągnęła Cynthię na urodzinowego drinka.
Rozbawienie: Stanley Andrew Borgin – absolutnie mnie bawi sposób prowadzenia narracji, pełnia powagi postaci, w tych wszystkich absurdalnych momentach, jak i pełne zaangażowanie Stanleya w trudną sztukę przesadzania ogórków. Uśmiałam się bardzo i tak samo parskam w kontynuacji tej sesji. Lubię też to, jak zręcznie operujesz znanymi nam memami i wplatasz je w sesję ku uciesze czytającego. Tutaj przesadzamy ogórki. A no i uśmiałam się z tego, jak różnie Stanley traktuje postaci. Tutaj zaproszenia na jedno i to samo… wydarzenie: list do Sauriela i list do Victorii. To chyba mówi wszystko. XD
Smutek: Sauriel Rookwood – ach kurde – niech to będzie najlepszy komentarz. To jak smutną wewnętrznie postacią jest Sauriel, jak życie dało mu w kość, to ja nawet nie… I na dodatek jest tak uparty, że nie dostrzega, że może go czekać coś dobrego w życiu. No i to, jak nam się w którymś momencie wszystko rozjechało – ja czułam ten ból w tych postach! Victoria i Sauriel nie mają lekko, życie rzuca ciągle kłody pod nogi i chyba każdy ma moment słabości, tak jak oni – sesje, które temat zahaczały, to był taki heartbreaker dla mnie, i w ogóle trudno mi się to pisało, bo przeżywałam to razem z postacią (nadal przeżywam!). Ciągle mam nadzieję, że da się to jakoś naprawić, bo koszmarnie lubię ten duet i to, jak na siebie wpływają
link, link
Siłę: Brenna Longbottom – to jak wytrwałą osobą jest Brenna, jak dźwiga wszystkie problemy, jak się nie poddaje i ciągle jest wulkanem energii, który pozytywem zaraża wszystkich wokół. A przecież nie ma teraz lekko, ma na głowie mnóstwo obowiązków i odpowiedzialności, też za życia swoich bliskich, znajomych, ich rodziny… Trudne się wylosowało, ale panna Longbottom się nie poddaje, ma ciagle inne pomysły, podnosi się, otrzepuje kolana i biegnie dalej, nie pozwalając sobie na dłuższe zatrzymanie. To jest naprawdę motywujące. Brenna i Viki notorycznie wpadają razem w kłopoty, ale wychodzą z nich silniejsze – tak to widzę. Super, że jesteś! A tutaj jedna z najnowszych sesji, gdzie (obie przyznają się, że mają problemy i choć może łatwiej byłoby uciec, to żadna tego nie robi.
Nadzieję: Sauriel Rookwood – bo pomimo tego, jak się ta nasza relacja na postaciach potoczyła i obecnie wygląda, to ja wciąż trzymam za nich kciuki. Każdy w swoim życiu potrzebuje chociaż mrugnięcia nadziei – ta dwójka może nawet bardziej niż mrugnięcia. Sauriel i Vika wyrwali się spod wpływu i decyzji swoich rodzin, ale przed nimi jeszcze sporo i to dopiero początek.
(no i hej, natrzaskałyśmy razem TYLE postów… to musi o czymś świadczyć, nie? ❤)