• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele

[05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#131
03.06.2024, 14:17  ✶  
Ogrody

Człowiek potrafił sam podać rękę, a potem czuć się wykorzystywany i uprzedmiatawiany - co za tragizm sytuacji. Na szczęście Laurent się tak nie poczuł, chociaż ta myśl przemknęła mu przez głowę w ramach zastanowienia nad tym, jak łatwo było rzeczy przekręcić, wkręcić samemu sobie i w końcu zbudować wokół jednego zdania coś zupełnie odbiegającego od intencji nadawcy. Uśmiechnął się wesoło. Niektórzy mają też piękne partnerki - niekoniecznie w romantycznym znaczeniu słowa "partnerek". Niektórzy mieli piękne córki, a jeszcze inni piękno odnajdywali w swoich żonach w równym wieku. Miło było pomyśleć, że każdy ma kogoś takiego, na kim może się podeprzeć i to niekoniecznie w fizycznym tego słowa znaczeniu.

Kiedy mijali Isaaca to wyciągnął do niego drinka na znak pozdrowienia, puścił mu też oczko. Może jeszcze później będzie okazja się złapać, a może nie, mężczyzna chyba sam kogoś aktualnie wypatrywał. Albo był tutaj w obowiązkach zawodowych.

Obejrzał się na taras i spojrzał pytająco na Perseusa, ale koniec końców poszedł z nim tam, gdzie sobie życzył - to on w końcu wiedział lepiej, gdzie znajdowała się służba, która mogła mu pomóc. A może to była tylko jedna wielka wymówka, kłamstwo i katalogowało się do jakiegoś nieprzyjemnego podstępu? Wszystko wydawało się takie delikatne, melodyka współgrała z melodią, orkiestra grała swoje a pary tańczyły. Teraz tańczyli też cyrkowcy, do których zabłądził wzrok Laurenta. Tak jak wcześniej zabłądził do tarasu, bo rozglądał się za Edgem. Wtedy było wtedy, a tu było tu. Napiął się pod tym poruszeniem palców Perseusa. Nie, nie było mu z tym komfortowo, bo w takich sytuacjach nie wiedział, czego druga strona od niego oczekuje, za to wiedział, czego on oczekiwał od drugiej - trzymania się scenariusza. Tego, w którym byli tylko znajomymi (bo przecież byli) i nie rodziły się żadne dalsze gesty poza tym. Również - słowo sugerujące, że dzielicie coś wspólnego; bliski - szept, który napiął go jeszcze bardziej, a potem spowodował szybkie rozluźnienie mięśni. Teraz idąc w kierunku tego holu czuł się jeszcze bardziej jak jednorożec prowadzony do jakiejś klatki mimo tego, że to klatka nie była, a wokół byli goście.

- Więc obawiasz się po prostu tych stworzeń. - Tak, zmiana tematu była zdecydowanie dobrym rozwiązaniem, szczególnie, że mózg Laurent już ruszył do przodu i zaczynał produkować nieznośne myśli, których nie chciał. Najwyraźniej moment rozluźnienia się to była za duża potrzeba tego wieczoru. Choć teraz rzeczywiście już nie dało się nie powiedzieć, że Laurent miał zły humor, żeby wręcz nie powiedzieć - dość parszywy. Dopił tego drinka właściwie duszkiem i odstawił naczynie w dłonie pierwszego lepszego służącego. - Nigdy tam nie byłem, ale życzę miłej i udanej wycieczki. Kapibary żyją w Brazylii? Czy to główny punkt podróży? - Uśmiechnął się lekko, kiedy usłyszał o tych fokach. - Foki na pewno nie są tak urocze jak kapibary. Rozważ sprowadzenie sobie takiej, tylko zadbaj o odpowiednie warunki. - Nie był specjalistą od kapibar, więc nie wiedział, czego ich potrzeba, ale to nie była malutka świnka morska, żeby ją trzymać w klatce.

- Mam ostatnio ciężkie dni. - Rzucił ogólnikowo, ale że z takim aż zbywającym zdaniem nie chciał Perseusa zostawić to dodał: - Jakiś żartowniś dręczy stworzenia w New Forest bardzo przykrymi i raniącymi dowcipami. Robi krzywdę tym zwierzętom. - To była taka przyprawka na całym stosie problemów. - Poza tym chyba zaczynam bać się ludzi... - To drugie rzucił tylko dlatego, że już alkohol mu rozluźnił język.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#132
03.06.2024, 14:59  ✶  
Sala bankietowa

Nie zawsze trzeba mieć coś bezpośrednio wspólnego sprawą, żeby się nią zajmować czy przejmować. Tym nie mniej nie było zapewniania, że tak, tak, no ma za co przepraszać! Jak najbardziej, jeszcze jak! Nie. Bo nie było potrzeby, swoje powiedział, Black na szczęście nie czuła się też zrażona - można było na nią liczyć. I balować dalej nie myśląc o tym, że twój kumpel może właśnie jest wynoszony poza teren imprezy. Sam nie chciał być z nim wyniesiony. Atreus chyba trochę za dużo popił. W razie czego wróci tutaj pod postacią kapibary, wierzył w to całym swoim czarnym sercem...

Obrót, złapanie partnerki, przyciągnięcie do siebie i sztywna rama z ramion. Sztywna, a jednocześnie dopasowana do samej Belli. W takich chwilach świat mógł naprawdę nie istnieć, przecież sztuka, nawet niezrozumiała, dotyczyła każdego artysty w każdym wymiarze. W każdym sensie potrafiła zachwycać i odrzucać - którą emocje wywołuje też nie ma znaczenia. Nawet jak w obrocie na moment puścił Belle, żeby zakręcić ją na jej paluszkach, to już zaraz był przy niej, łapał ją i prowadził dalej. Trochę szybciej niż w zasadzie muzyka sugerowała, ale Sauriel miał to w piździe. Jego kuzynka wyszła za mąż, to był kurwa dobry dzień, a on był tak kurewsko trzeźwy, że chyba aż za bardzo.

- Właśnie, Niegrzeczna Dziewczynko. - Rasowy smirk ozdobił jego twarz w ramach zaczepki, bo przecież z Bellatrix nie była żadna dziewczyna - była kobietą i nie pozostawiała co do tego żadnych wątpliwości ani w swoim zachowaniu ani swoim wyglądem. - Piękna, Niegrzeczna Damo. - Poprawił się, ale dopiero po chwili, bez względu na to, czy dostał od niej jakąś reakcję zwrotną czy nie.

Przetańczył z nią następne dwa utwory, nim się odsunął i pokłonił, jak to maniery dworu wymagały. Przy czym nie dało się nie zauważyć w tym ruchu cynicznego przerysowania. A przynajmniej ktoś go znający mógł wiedzieć, że to było to.

- Dzięki Gwiazdeczko za taniec. Idę się trochę najebać. - Ale tylko trochę! Zaprosił Bellatrix ze sobą, jeśli tylko miała ochotę, albo obserwował, jak odeszła szukać innego partnera do tańca. Takim sposobem "tylko trochę" podszedł do baru i złapał za drinka, szukając wzrokiem Victorii, a potem namierzając Erika. Czy nadal znajdował się w tym samym miejscu? Mignęła mu Lorraine więc wyszczerzył się do niej paskudnie i wzniósł w jej kierunku szklankę whiskey, ale na razie skierował się do swojego staruszka. Chuj niech zdycha i niech najlepiej zakrztusi się krwią, ale może nie na weselu ich krewnej? Wybrał sobie kiepski czas na umieranie. Wypił haustem drina, domówił kolejnego, wypił, zamówił kolejnego... i skierował się do ojca z nim w łapie.

- Starcze... musisz zdychać tutaj? Nie możesz w domu? - Mruknął, spoglądając na Erika, który w jego oczach wyglądał tak, jakby zaraz miał się wyjebać na ten swój głupi ryj. Krytyka krytyką, frustracja frustracją, ale... no właśnie, ale. To "ale" wkurwiało go najbardziej, bo sugerowało, że w zasadzie to się martwił. - Chodź do stołu, walniesz kielona, będzie ci lepiej... - Wyciągnął do Erika rękę chcąc wziąć go pod ramię i zaprowadzić rzeczywiście do stołu tak, żeby nie wyglądało to jakby prowadził kalekę.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#133
03.06.2024, 19:03  ✶  
Ogród


Będąc już na zewnątrz, rozejrzał się za gośćmi spacerującymi na świeżym powietrzu. Ogród wydawał mu się jednak dziwnie pusty. Bojąc się, żeby Imogen za nim nie poszła, zdecydował się ruszyć jedną z alejek. Przywołał z powrotem Samopiszące Pióro, które bardzo powoli pisało coś w lewitującym notatniku. Nie musiał naprawiać aparatu, ponieważ historia o jego zacięciu się była bezczelnym kłamstwem. Kiedy zauważył w oddali pana młodego idącego pod rękę z Laurentem, domyślił się, że coś musiało się wydarzyć, ponieważ ten pierwszy był bez swojej laski. Darował więc sobie robienie zdjęcia do momentu, kiedy to Laurent sam go nie zaczepił. Przyłożył aparat do twarzy, i pstryknął chłopakowi zdjęcie, w którym ten wyciąga w jego stronę szklankę z drinkiem. Uśmiechem, odpowiedział na uśmiech i pozwolił im odejść.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#134
03.06.2024, 19:42  ✶  
wejście do ogrodu

Atreus żwawym krokiem przeszedł przez ogród, kierując się prosto do Maeve i przystając z nią w wyjściu do ogrodu. Spadła mu dosłownie z nieba, a raczej drink, który to ewidentnie dla niego tutaj przyniosła. No normalnie łezka mu się w oku niemal zakręciła, bo to było dokładnie to, czego w tym momencie potrzebował. To, że istniało ryzyka ponownego zrobienia z siebie błazna, nawet nie wydawało mu się aż takie straszne w tym momencie, bo go suszyło okropnie. Jakoś ta rozmowa z Rosierem niby oczyściła atmosferę między nimi, ale z drugiej strony to mu do tego gadania w gardle zaschło.

- Amelia - rzucił, obrzucając Chang spojrzeniem. Nie był jakimś szczególnym fanem garniturów na kobietach, albo raczej nie była ich fanem socjeta, ale był to kompromis na który był gotowy pójść, skoro już ją tutaj zaprosił. - Proszę powiedz, że to była Amelia - dodał już dyskretnie, tak żeby nikt inny tego nie podchwycił, bo prawdę powiedziawszy miał małe wątpliwości. A co jeśli ta transmutacja i amortencja namieszały mu w głowie i to nie była właśnie Amelka tylko jakaś Marysia czy inna Zuzia?

- Widziałaś? Podobało ci się małe przedstawienie? - zapytał, uśmiechając się ni to trochę głupio, ni to kwaśno bo jeszcze nie był pewien czy śmiać się z tego czy płakać. Za bardzo go chyba stresowała wizja Florence, która go przyjdzie w końcu kiedyś wyjaśnić. - Powinnaś uważać, bo te drinki to takie wiesz... spicy. Jeszcze podskoczysz do kogoś wyznać mu miłość i Lorraine się załamie - ale to co mówił wcale mu nie przeszkadzało w tym żeby na jeden raz wlać w siebie połowę kieliszka.

- W sumie jak tak przy niej jesteśmy to rozmawiałaś z nią już, czy jeszcze się nie zorientowała?

zero strachu
!weselnedrinki
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#135
03.06.2024, 19:42  ✶  
To takie przykre… Wszystko, co dzieję wokół jest zbyt przytłaczające, a łzy same cisną się do oczu. Nie potrafisz ich powstrzymać bez względu na to, jak bardzo się starasz. Być może czasem trzeba być troszkę smutnym…
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#136
03.06.2024, 20:06  ✶  
Sala bankietowa
Znowu żrę czekoladę

Cieszyła się, że póki co wszystko wskazywało na to, że jej wielka wyprawa z Brenną dojdzie do skutku i przynajmniej organizacyjnie uda im się wszystko dopiąć na ostatni guzik. Mogła liczyć na Anthony’ego, dobrze, że się do niego zwróciła po pomoc. Dlatego też z przyjemnością przyjęła jego zaproszenie i z pewnością go odwiedzi, gdy już wrócą z gorącej Afryki… A tymczasem wybrzmiały te ostatnie dźwięki utworu i ich taniec dobiegł końca. Uśmiechnęła się do mężczyzny, przyjmując jego ukłon – zresztą odpowiedziała mu grzecznym skinieniem głowy i dała się odprowadzić poza parkiet. Do Shafiqa jeszcze pomachała krótkim ruchem palców na odchodne, a sama znowu skierowała się do tej fontanny, na oko nadal przez nikogo nie okupowanej… ale to dobrze. Chętnie napiłaby się jakiegoś drinka, ale bardzo się bała, że skończy jak Atreus… Może później. A tymczasem pozwoliła sobie się znowu uśmiechnąć błogo, kiedy zapchała sobie usta owockiem wymaczanym w czekoladzie.

Babcia pewnie powiedziałaby tak: dwie sekundy przyjemności, a całe życie w biodrach… Ale te dwie sekundy przyjemności były tego warte. Z drugiej strony Victoria ostatnio schudła no i ćwiczyła, więc chyba żadne zbędne kilogramy i boczki jej nie groziły, w tej już i tak bardzo kobiecej i sugestywnej figurze, jaką odziedziczyła po matce.

Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#137
03.06.2024, 20:21  ✶  
Ogród, w pobliżu występujących z ogniem cyrkowców

Nie występowałem, nie cudowałem. Jedynie momentami zabawiałem gości, jeśli któryś z nich podszedł do mnie, czy to umyślnie, czy też przypadkiem. Niezależnie od intencji, grzecznie odpowiadałem, oczarowywałem, uśmiechałem się i przemykałem po zakończonej rozmowie dalej. Ubrany w prosty, czarny garnitur z czarną koszulą, starałem się jednak bardziej zlewać z tłem niż wchodzić komuś w drogę. Obserwowałem. Zależało mi by goście byli oniemiali, bo pani domu już niejednokrotnie dawała mi reprymendy, że było niewystarczająco wow, bo goście coś tam szemrali, plotkowali po prostu, a ona za wszelką cenę chciała być najlepsza w organizacji tego przedsięwzięcia. Byłem więc również ścianą pomiędzy naszą dzisiejszą zleceniodawczynią a moimi podopiecznymi. Nie mogłem pozwolić by presja wybiła ich z rytmu, zaburzyła porządek rzeczy. Najlepsze i tak było przed nami.
Pomagałem przygotowywać pokaz z ogniem, a potem wpatrywałem się w jego początek, kiedy gdzieś tam w tle mignął mi Flynn z tacą. Zamarłem na chwilę. Ponownie, bo już kilkukrotnie widywałem go na sali oraz przy fontannach, kiedy bez wyrazu podawał innym drinki, czasami coś krótko odpowiadał i, cóż, za każdym razem pragnąłem by odezwał się do mnie. Ostatnio raczej nie rozmawialiśmy niż rozmawialiśmy, zapewne nie chcąc pogorszyć sytuacji...? O tym, w sensie o naszych motywacjach, również obawialiśmy się mówić. Między innymi dlatego nie wiedziałem, czemu zdecydował się na kelnerowanie, zamiast upiększenie występów cyrkowych. Był naszą gwiazdą. Ludzie uwielbiali go obserwować niebezpieczne momenty jego przedstawień.
Zgarbiłem się nieco i ruszyłem bokiem w jego kierunku. Pospiesznie, żeby nie stracić go z oczu, a kiedy w końcu do niego podszedłem, złapałem go za rękę i porwałem nieco w bok. Tak, by nikt nie przysłuchiwał się naszej rozmowie, bynajmniej podjąłem taką próbę. Pragnąłem zachować chociaż odrobinę dyskrecji, choć ta posiadłość była niczym gniazdo szerszeni. Wszyscy słuchali, wszyscy powtarzali dalej, dokładali. Bzyczało w opór.
- Spójrz na mnie i powiedz coś, cokolwiek. Błagam - odparłem do niego na przywitanie, powstrzymując się całym sobą przed przylgnięciem do niego. Daphne Black zabiłaby mnie za to samym wzrokiem, nie mówiąc już o krytyce w jej głosie i słowach, kończąc na faktycznych zaklęciach uśmiercających. Z pewnością znała je wszystkie. Choć coraz bardziej mnie kusiło żeby chwycić za alkohol na tacy trzymanej przez Flynna, aczkolwiek powstrzymywał mnie nie fakt, że zauważy to właścicielka posiadłości, tylko konsekwencje. Nieco zamieszania wprowadzały wśród gości, więc jeden łyk mógł się skończyć... z pompą? Z negatywnym wydźwiękiem dla renomy cyrku.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#138
03.06.2024, 20:48  ✶  
Przy wejściu do ogrodów.
Z Atreusem i Maeve.


– Myślę, że oboje doskonale wiedzieli, że ich nie unikną.
Błyskawiczny ślub po rozwodzie sugerował, że Perseus nigdy nie był żonie wierny albo że w grę wchodziły dzieci, a i mały Regulus Black w ogrodach wykrzyczał to, co chodziło po głowie niektórych gości.
Postarała się znów dostosować do rytmu, dokończyć taniec: zbiegając z parkietu teraz tylko zwróciłaby na siebie większą uwagę. Jedynie pewna sztywność ramion i ślad czerwieni na policzkach, powoli znikającej, trudne do dostrzeżenia dla kogoś poza Morpheusem, świadczyły o tym, że nie bawiła się już tak dobrze, jak chwilę temu. Z pewną ulgą zeszła jednak z parkietu i zmierzyła spojrzeniem osoby, do których odezwał się Longbottom. Leviathana kojarzyła bardzo przelotnie, Septimy właściwie wcale – mignęła jej wczoraj na parkiecie w ramionach Niewymownego, ale i nie mogła być pewna, czy to ta sama osoba. Nie odezwała się więc, a jedynie skinęła im uprzejmie głową, nim powędrowali dalej.
– Rozumiem. Nie krępuj się – powiedziała krótko. Normalnie może i uznałaby to za pewien nietakt, ale po pierwsze Morpheus nie musiał pozostawać u jej boku przez cały wieczór, po drugie, to była dobra okazja, aby sprawdzić, co ostatecznie stało się z bratem. Nie miała pojęcia, czy wyprowadzono jego i drugiego chłopaka, by usunąć ich z wesela, czy może jeszcze tu wrócą i przede wszystkim chciała wiedzieć, co tu się właściwie wydarzyło. Nim znikła z sali, obejrzała się jeszcze za „panną w brzoskwiniowym”, ale była niemal pewna, że nigdy jej nie spotkała i chociaż ta niewątpliwie wyglądała ładnie, Florence nie rozumiała, dlaczego stała się powodem takiego zamieszania. To w końcu nie był wiejski festyn, na którym nie dziwna była bójka o dziewczynę.
Możliwie dyskretnie więc skierowała się ku wyjściu, licząc, że może napotka jeżeli nie brata, to przynajmniej kogoś z ochrony i będzie mogła spytać, dokąd odeskortowano tych dwóch hultajów.
Nie musiała jednak zaczepiać obcych ani nawet wychodzić do ogrodów.
- Atreusie. Właśnie cię szukałam – oświadczyła, podchodząc do brata i mierząc go bardzo uważanym spojrzeniem, a potem zwróciła na moment wzrok na kobietę, z którą popijał drinki. Kuzynka Amelia Bulstrode pozostawała Florence zupełnie obca. Szansa na dyskretną rozmowę właśnie umarła w powijakach. – Kim jest twoja towarzyszka? Dobry wieczór.
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#139
03.06.2024, 21:14  ✶  
Sala bankietowa (Parkiet), później czekolada koło Viki


Nie tak łatwo wcale było ją zrazić. Nie spodziewała się, żeby ten cały Atreus specjalnie sam zamienił się w kapibarę, to musiał być przypadek, ale przypadkiem na pewno nie było to, że podbiegł do jakiegoś typa i strzelił mu gonga, zbyt dużo przypadków jak na jedną osobę.

Śmiała się wiele razy podczas tego tańca. Sauriel wprowadził ją w wyśmienity nastrój, nie przejmowała się tym, że jej chichot może być zbyt głośny i że nie do końca tak wypada, bo przecież rozmawiali kiedyś o tym, że nie warto przejmować się takimi pierdołami. Rookwood okazał się mieć całkiem ciekawe podejście do życia, które dawało wiele radości, brak kija w dupie naprawdę ułatwiał egzystencję.

Nie mogli jednak tak tańczyć całą noc, w końcu dzisiaj nie byli w klubie, a na ślubie, więc trzeba było przestać, by przejść się dalej, poszukać znajomych twarzy, żeby chociaż się przywitać.

Dygnęła lekko, kiedy Sauriel się od niej odsunął. - To była przyjemność, później jeszcze cię znajdę. - Odpowiedziała mu jeszcze, bo też nie zamierzała trzymać się niego jak rzep psiego ogona, to nie miało sensu, musiała znaleźć kolejną ofiarę.

Nie była może jakąś szczególną fanką czekolady, ale zapach nadchodzący od strony fontanny ją skusił. Właśnie w tamtym kierunku więc ruszyła. Przystanęła przed nią i oglądała owoce, które były przygotowane dla gości. Sięgnęła po dorodną truskawkę i umoczyła ją w czekoladzie, a po chwili się w nią wgryzła. - Mhm.. - Mruknęła do siebie pod nosem, bo poczuła błogość rozchodzącą się po jej ciele. Dopiero wtedy zauważyła, że Victoria znajduje się tuż obok. - Pyszne są. - Rzuciła przeżuwając owoc w ustach.

królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#140
03.06.2024, 22:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.06.2024, 22:18 przez Victoria Lestrange.)  
Sala bankietowa
Rozmawiam z Bellą

W przeciwieństwie do Belli, Victoria dość szybko się połapała, że ktoś obok niej stoi. Zerknęła na nią kątem oka, notując, że to Bellatrix Black, była narzeczona jej kuzyna (który w tajemnicy przyznał się jej, że już była i szukał porady co z tym fantem zrobić… poinformować rodzinę, czy jeszcze to przeciągnąć) i jednocześnie kobieta, z którą Sauriel przetańczył właśnie kilka piosenek. Starała się na nich nie patrzeć, ale to nie uszło jej uwadze. Za to skoro Bella była tutaj… to gdzie był Sauriel?

– Dziwię się, że prawie nikt się nimi nie interesuje – odparła spokojnie i dopiero wtedy odwróciła się półprofilem do Blackówny i obdarzyła ją delikatnym, stonowanym uśmieszkiem. W sumie to dobrze, że Rodolphus ją poinformował, jak wygląda sytuacja, teraz przynajmniej nie palnie czegoś głupiego w stylu „a gdzie zgubiłaś Rudiego?”. Kątem oka mignął jej Sauriel, na oko to prowadził do stołu swojego ojca – co było jedną z dziwniejszych rzeczy tego wieczoru.

Pozwoliła, by cisza na moment otuliła ją i Bellę, kiedy Victoria sięgnęła po kolejny owoc, a orkiestra zaczęła grać kolejny utwór.

– Radzę uważać na te drinki – odezwała się ni z tego, ni z owego, nie patrząc na kobietę. – Ewidentnie coś do nich dosypują. Byłam wczoraj na potańcówce, gdzie działo się to samo, a Perseusowi wyjątkowo się to podobało. I teraz Atreus napił się drinka i zmienił się w kapibarę. A potem napił się kolejnego i poszedł wklepać Christopherowi – chrząknęła cicho, jak gdyby nigdy nic obserwując swoje pociągnięte czerwienią paznokcie. – Co u ciebie, Bello? – dodała na koniec i dopiero spojrzała na Bellatrix.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Albert Rookwood (1218), Alexander Mulciber (6083), Ambrosia McKinnon (1615), Anastasia Dolohov-Burke (617), Annaleigh Dolohov (2409), Anthony Shafiq (6007), Atreus Bulstrode (3084), Augustus Rookwood (739), Bard Beedle (3666), Bellatrix Black (2492), Charlotte Kelly (2620), Christopher Rosier (2427), Desmond Malfoy (1846), Eden Lestrange (3466), Edward Prewett (463), Elliott Malfoy (1813), Erik Longbottom (1949), Eutierria (84), Florence Bulstrode (4140), Geraldine Greengrass-Yaxley (2519), Imogen Rookwood (1243), Isaac Bagshot (1887), Jagoda Brodzki (1744), Jonathan Selwyn (3379), Laurence Lestrange (2525), Laurent Prewett (5350), Leviathan Rowle (855), Lorraine Malfoy (6846), Louvain Lestrange (2751), Lyssa Dolohov (4334), Maeve Chang (2325), Millie Moody (3702), Mirabella Plunkett (563), Morpheus Longbottom (3278), Oleander Crouch (1807), Pan Losu (1062), Peregrinus Trelawney (2890), Perseus Black (6962), Rodolphus Lestrange (3343), Rowena Ravenclaw (1625), Sauriel Rookwood (8726), Septima Ollivander (675), The Edge (3377), The Overseer (1574), Ulysses Rookwood (3477), Vakel Dolohov (4597), Victoria Lestrange (8990)

Wątek zamknięty  Dodaj do kolejeczki 

Strony (33): « Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 … 33 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa