Ziemia ponownie zadrżała, ale jego uwagę przyciągnęli ranni czarodzieje. Podbiegł najpierw do kobiety, ponieważ musiał wybrać komu pomóc w pierwszej kolejności. Drogą dedukcji, wybrał płeć piękna. Kątem oka dostrzegł, że Phillip transmutował noszę, więc to oznaczało, że nie był w tej sytuacji sam. Choćby chciał, to nie da rady zająć się trzema osobami na raz.
- Czy coś panią boli? Proszę się nie bać, zaraz pani pomoge.- Powiedział, chociaż jego głos brzmiał mu dziwnie obco. Starał się w miarę szybko ocenić stan kobiety oraz udzielić jej najsensowniejszej pomocy. Musiał również zachować czujność, w razie gdyby macki znów próbowały zaatakować kogoś, kogo miał w zasięgu wzroku.
Rzucam na Percepcję, czy uda mi się ogarnąć w jaki sposób mogę pomóc kobiecie. Jeśli się uda, to drugi rzut również na Percepcję, czy uda mi się dostrzeć, czy ktoś w zasięgu mojego wzroku nie potrzebuje natychmiastowej pomocy.
Slaby sukces...
Sukces!
Edit bo literówki mnie zdenerwowały. Ale kości się nie przerzucają.