• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me

[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#131
20.07.2024, 15:20  ✶  
Przy ognisku z Alastorem, Millie, Eden i Bertiem

- Auroreeem...? - zgadywałem totalnie, ale byłem przy tym niepewny, bo jednak bardziej pasował mi do niego BUM, aaaleee... aurorzy byli szczebel wyżej, to w sumie lepiej było mierzyć wyżej niż degradować? To się nazywało polityczną zgadywanką? Cóż, niezależnie od tego, jakie stanowisko zajmował, ostatecznie zajmował się łapaniem takich jak ja, więc miałem przeogromną nadzieję, że nie trafi mi spod rąk Bren czy Alastora wyciągać z opresji siebie albo któreś z mojej trzódki. Niech nas Matka ma swojej opiece, bo byłoby głupio, niezręcznie i niefajnie, gdyby obok naszej sławy pojawiła się również nasza niesława.
I właśnie do tego zmierzałem! Zastanawiałem się właśnie, czy to stwierdzenie o słyszeniu o nas coraz więcej... nie było ostrzeżeniem, że ma na nas może oko...? Możliwe. Ciekaw byłem, które mogło być takie głośne, że zwracało na siebie uwagę władzy, ale... ostatecznie plus był taki, że Alastor potrafił być również kochający, bo nie dało się nie zauważyć jego zażyłości z siostrą. Troszczył się o nią pewnie równie mocno, co ja o swoją trupę. W tym Flynna. Nawet teraz zastanawiałem się, co oni tam porabiają, czy cyrk może nie płonie...? Albo nie uciekły nam słonie? W której dziurze zaszył się ten mały szczur?

- Miło mi poznać - odparłem do siostry Alastora oraz jej koleżanki. - Znam się z Breną z cyrku... I w sumie też byłem na Lammas - odpowiedziałem na jej rozpędzone głośno myśli. Nie wspominałem nic o tym, że wróżyłem ludziom z kart. Jakoś nie przypadło mi to do gustu. Stwierdzałem, że w cyrku powinienem ograniczyć się do bycia zarządcą, nic poza tym. To i tak kosztowało mnie wiele zdrowia, a wróżenie okazywało się być dla mnie czymś prywatnym, tylko dla moich oczu. Może wina leżała również po nietypowym interesancie na Lammas w osobie Laurenta Prewetta... Cóż, wiedziałem to na pewno, że nie chciałem nigdy więcej wróżyć osobom jego pokroju.
- Chorobowe...? Nic poważnego, mam nadzieję? - zainteresowałem się stanem Millie bardziej z troski niż ciekawości. Wścibski nie byłem, ale gotów byłem życzyć jej dużo zdrowia, skoro była przyjaciółką Bren. Bren zdawała się mieć naprawdę dużo przyjaciół i wszyscy wydawali się być miłymi, raczej niegroźnymi (ale zmierzyłem zaciekawionym wzrokiem Alastora) ludźmi. Nawet Bertie wydawał się być normalny, pomimo fasolkowej sławy.
- Cieszę się, że się spodobało. Zapraszamy częściej... Mamy przedstawienia w każdy weekend. Aktualnie jesteśmy w Londynie - zareklamowałem rozpogodzony. Najwyraźniej te wszystkie nasze starania przynosiły efekty, bo wielu ludzi nas rozpoznawało.
Ale nie na długo stałem taki dumny, bo przypomniałem sobie o swoim jedzeniu, które wisiało sobie nad ogniskiem. Czym prędzej sięgnąłem po weryfikację kiełbasy. Cóż, co prawda Alastor odłożył swoje żarcie, ale niezależnie czy z towarzystwem, czy też nie... Jedzeniu nigdy nie zamierzałem odmawiać. Sięgnąłem po przygotowany talerzyk, ale nic ze wszystkim się ogarnąłem, sięgnąłem z ciekawością po drinka, który wietrzał już sobie od paru dobrych minut.

!drinkzniespodzianką
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#132
20.07.2024, 15:20  ✶  
Czy to amortencja...? Nie, na całe szczęście nie i nie zakochujesz się w pierwszej osobie, na którą spojrzysz. Ale po drinku o posmaku czekolady po prostu wpadasz w odrobinę flirciarski nastrój.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#133
20.07.2024, 17:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2024, 17:51 przez Morpheus Longbottom.)  
Gadam z Woodym i Jonathanem. Jestem niewidzialny.

Morpheus stawał się przejrzysty coraz bardziej, najpierw znikały mu kończyny, stając się półprzezroczyste, a później reszta ciała, aż jego obecność dało się oznaczyć jedynie unoszącym się w powietrzu kieliszkiem. Nie czuł nic, ale sam nie mógł dojrzeć swoich palców. Sięgnął jeszcze, chociaż nieco niewprawnie, jak śmiesznie, gdy nie widać, gdzie dokładnie jest ręka, po kolejny kawałek grillowanego boczku. Wychował się w Warowni, a to obligowało do bycia mięsożercą i polubienia się z pewnego rodzaju odstępstwami od arystokratycznej normy. Wataha wilków bardziej niż sztywniaki z balów charytatywnych, a Morpheus też miał swoją specjalny płat w mózgu, zwany Płatem Longbottoma, który odpowiadał za wyłączanie myślenia. 

— To chyba ten drink — stwierdził, kończąc go na raz i odkładając na stolik ostrożnie, aby przez przejrzystość niczego nie zbić.

— Nie jestem aż tak niski — burknął na Jonathana, po czym kontynuował, jak gdyby nigdy nic. — Martwię się o nich, już raz wycelowano atak w Thomasa, a na służbie nie jest trudno...

Głos mu się urwał i chociaż nie mogli tego zobaczyć, ostatnie słowo brzmiało głucho i tak szczególnie obco, wiedząc, że wieszczy. Przypatrywał się pustym spojrzeniem w plamy po swoim wylanym piwie, w piasek, którego kryształy rozsypywały się na wietrze nadchodzącym z morza. W wietrze i tym, co mówiły diuny, kryła się bardzo często przyszłość.


Rzut na wróżbę dla Jonathana
Rzut Symbol 1d258 - 179
Profil (nowy znajomy)


Rzut na wróżbę dla Woody'ego
Rzut Symbol 1d258 - 42
Filiżanka (nagroda za pracę)

Otrząsnął się, dosłownie, czego towarzysze jego rozmowy też nie mogli zobaczyć, bo nadal był głosem bogów, przepowiednią niesioną przez wiatr.

— Jonathan, poznasz kogoś nowego, a Ty, Clemensie dostaniesz nagrodę za swoją pracę. Może gratis do tej wypchanej mantykory co będzie straszyć bardziej niż twoja twarz.




And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#134
20.07.2024, 18:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2024, 19:30 przez Jonathan Selwyn.)  
Stoliki z Woodym i niewidzialnym głosem prawd o wszechświecie


– Obawiam się, że niestety w logice twojego brata jest trochę racji – stwierdził z udawaną rozpaczą w głosie, bo no cóż... Co jak co, ale filozofia sześciopakowa przemawiała i do niego. – Niedźwiedzia? – Zmarszczył brwi, teatralnie rozglądając się za jakimś niedźwiedziem udając, że nie zrozumiał o co chodziło starszemu Longbottomowi. Na całe szczęście, zupełnie niespodziewanie, na plaży rzeczywiście pojawił się niedźwiedź. Jeśli to nie był znak od losu, że jest jednym z ukochanych dzieci Matki, to nie wiedział co nim miałoby być. – Ah tego niedźwiedzia. Spokojnie. Nie będę, ale dziękuję za troskę, Clemy, a teraz powiedz mi mój drogi, ale tak szczerze. Co sprawia, że tak się obawiasz mody? Jeśli chcesz możemy się potem przejść na spacer i wspólnie to przegadać.
Skrzywił się nieco, widząc, a raczej nie widząc nici, które tak bardzo chciał wypatrzeć. To chyba ten znikający Morpheus rozproszył go na tyle, by nie był w stanie się skoncentrować. Ehhh no naprawdę, on nie stawał się niewidzialny, kiedy tamten wróżył!
Na informację, że młodszy Longbottom nie był taki niski Jonathan zrobił jedyną rzecz, która zrobiłby każdy grufoński przyjaciel od lat w tym momencie – jeszcze bardziej zniżył wzrok, tak, że Longbottom miał teraz oczy w okolicach klatki piersiowej. Zaraz jednak trochę spoważniał i spojrzał na Thomasa z pewnym niepokojem potęgowanym zakleciem muszli. Nie dodał jednak nic więcej, bo co ty było do dodawania? Przeklęci Śmierciożercy. Rzucić ich niedźwiedziowi na pożarcie i tyle.
Na całe szczęście Morpheus zaraz wytrącił go z ponurych myśli swoim wieszczeniem.
– W takim razie panowie – chwycił pierwszego lepszego drinka jaki mu się trafił. – Za nowe znajomości, paskudnie wyglądające gratisy w pracy i naszego ukochanego wieszcze – powiedział, wesoło I sam wziął łyka napoju. – Wiesz co Morphy? Zainspirowałeś mnie. Przecież te drinki niewidzialnosci byłyby świetne do wykorzystania na scenie, jeszcze gdyby aktor pod ich wpływem wypowiadał swoje kwestie z tym twoim jasnowidzeniowym akcentem.

!drinkzniespodzianką
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#135
20.07.2024, 18:56  ✶  
Czy to amortencja...? Nie, na całe szczęście nie i nie zakochujesz się w pierwszej osobie, na którą spojrzysz. Ale po drinku o posmaku czekolady po prostu wpadasz w odrobinę flirciarski nastrój.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#136
20.07.2024, 19:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2024, 22:34 przez Thomas Figg.)  
Nadal piję przy barze z Dorą, Ger, Thomasem, Erikiem, Tessą i tedym.

- Witajcie, witajcie - dobrze was widzieć! - kiwną głową Geraldine i Thomasowi. Miał tylko nadzieję, że nikt teraz nie będzie wołał "Thomas" bo będzie mógł uzyskać dwie odpowiedzi na raz. Może powinni sobie z Hardwickiem ustalić jakieś pseudonimy, którymi będą się posługiwać? Tak byłoby prościej. Choć z drugiej strony, jego figlarska natura wręcz kipiała z radości na sam fakt jak wiele figlów można tym spłatać.
Napił się kolejny łyk swojego drinka, był zadziwiająco pyszny, nie jedno już w życiu smakował, jednak ten? Idealne połączenie słodyczy z kwaśnością malin i alkohol, który było czuć, ale jednocześnie nie był dominujący. Chyba powinien się stąd zwinąć, zanim zasmakuje w takiej ilości drinków Teddiego, że będzie skończy jak na urodzinach Millie. Ale z drugiej strony, tutaj są zawczasu rozłożone koce na trawie.
Mina mu nieco zrzedła, kiedy usłyszał pytanie Dory odnośnie tańców. Choć nie miał w zwyczaju mówić kłamstwo to jednak z każdym łykiem malinowego drinka czuł się, jakby coś przymuszało go do bycia całkowicie szczerym.
- Nie jestem wybitnym tancerzem i raczej unikam tego typu aktywności - zaczął w odpowiedzi do Dory, choć była to prawda to nie byłby w stanie odmówić, szczególnie, że nie było to coś strasznego, co by unikał za wszelką cenę. - Ale możesz być pewna, że nim ta impreza się skończy jeszcze zwiedzimy razem parkiet raz czy dwa - dodał z uśmiechem, bo hej przecież po to były te chwile, żeby się dobrze bawić i tworzyć miłe wspomnienia.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#137
20.07.2024, 21:38  ✶  
Kolejna tura do 24.07, godzina 20. W kolejnej turze dajemy zachód słońca.
Rozpiska z tematu w szpalcie ciut się przesuwa, ponieważ tu dawałam dodatkowy dzień.
Kto gdzie stoi

Odkryj wiadomość pozafabularną
- Alek, Eden, Millie, Bertie i Alex przy ognisku
- Nora i Sam niedźwiedź w morzu
- Thomas F., Dora, Erik, Geraldine i Thomas H. przy drinkach
- niewidzialny Morpheus z Jonathanem i Woody’m przy jedzeniu
- Quintessa i Isaac tańczą (?)
- Cameron leży spadnięty z miotły, przy nim Brenna, Heather, Atreus, opatruje go Basilius
- Patrick i Flo przy zaczarowanej wodzie
*
Działy się rzeczy…
…jak na zabawę ludzi z Zakonu całkiem zwykłe.
Wzdłuż plaży przebiegł w pewnym momencie niedźwiedź, niosąc Norę ku morzu – oto panna Figg i jej narzeczony postanowili się wykąpać, korzystając z tych ostatnich chwil, gdy słońce jeszcze się nie obniżyło nad horyzontem. Wyścig miotlarski, wokół skalnego łuku, znajdującego się kawałek od miejsca zabawy, zakończył się zwycięstwem Heather oraz upadkiem Camerona Lupina – dość łatwo bawiący się mogli teraz dostrzec, że Basilius skończył zajmować się jego ręką, dzięki swoim umiejętnościom i eliksirom ogarniając obrażenia, ale… tego wieczora na pewno ta będzie boleć, a parę dni Mungo będzie musiał obyć się bez jednego ze stażystów. Ktoś, kto rozglądałby się po okolicy, dostrzegłby być może i takie fenomeny, jak to że włosy Isaaca jakiś czas były niebieskie, i że Morpheus Longbottom zaczął robić się trochę niewyraźny… aż zupełnie znikł, i tylko jego szklanka wciąż unosiła się w powietrzu.
Przy barze Tedy uśmiechnął się głupio do Dory.
– O nie, nie, na pewno nie będę miał problemów! – zapewnił szybko, szykując kolejne drinki, chociaż mina być może zrzedła mu nieco, kiedy dziewczyna poprosiła do tańca i kolejne osoby. W każdym razie dał każdemu taki alkohol, o jakim prosił – dodatkowo zupełnie niemagiczne piwo i wina mogli znaleźć także na stołach, w wiaderkach, dzięki którym nie miały stać się zbyt ciepłe.
Piosenka Celestyny Warbeck o quidditchu zakończyła się chwilę temu, mniej więcej w momencie, gdy Cameron zleciał z miotły.  Po niej cudna Celestyna zaśpiewała kolejną, ale następny w repertuarze był już mugolski utwór – I only want to be with you.
Światełka, którymi ozdobiono namiot, pobliskie drzewo i fragment plaży, zaczynały rozbłyskiwać, świece na blatach zapalały się. Zaklęte lampiony, już wcześniej przygotowane, zaczęły powoli się wznosić: nie opuszczały obszaru zabezpieczonego pod zabawę, by przypadkiem nie ściągnąć mugoli, ale miały unosić się jakieś trzy metry nad kocami, fragmentem plaży przeznaczonym na tańce, część zaś tuż nad granicą wody i ziemi. Na razie ich światła nie były mocno widoczne, miało się to jednak zmienić w miarę, jak niebo zacznie ciemnieć.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#138
20.07.2024, 22:52  ✶  
Ogarniam swoją kalekę

Ruda nie do końca była zadowolona z tego, jak to wszystko się potoczyło. Powinna zamknąć Camerona w namiocie i sama wziąć udział w wyścigu. Mądra jednak Heather po szkodzie... Właściwie to nie do końca spodziewała się, że może się to skończyć aż tak źle, wiedziała, że Lupin nie jest jakoś super sprawny fizycznie, ale nie spodziewała się, że z jego formą jest aż tak źle. Cóż, będą musieli trochę nad tym popracować bo nie była to pierwsza sytuacja, w której przez to zrobił sobie krzywdę.

Udało jej się przepchnąć do niego mimo tłumu, który go otaczał. Była zmartwiona, w sumie to trochę zmartwiona, a trochę wkurwiona, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach. Nie miała zamiaru jednak robić mu tu scen przy wszystkich, na pewno powie mu co o tym myśli trochę później, bo nie zamierzała udawać, że nic się nie stało.

- Spadłeś z miotły dla mnie, niezła próba. - Nie powinna może mu teraz jeszcze dogryzać, ale nie byłaby sobą, gdyby tego nie zrobiła. Cameron powinien mieć świadomość, że akurat w tym przypadku nie musiał w ogóle angażować się w ten wyścig, latanie na miotle było czymś, co potrafiła robić z zamkniętymi oczami, bez mniejszego problemu by to wygrała, a teraz musieli martwić się jego stanem zdrowia.

Basilius zastosował wszystkie środki jakie miał pod ręką, aby uśmierzyć ból Camerona. Heather podziękowała mu za to, że doprowadził go do względnego porządku.

- Idziemy do domu? - Cóż, nie wydawało jej się, żeby dobrym pomysłem było pozostanie na imprezie, na pewno chłopaka bolała ta ręka, ale wolała się upewnić co o tym sądzi. Nie miała pojęcia dlaczego tak dziwnie się dzisiaj zachowywał - jakby postradał rozum.

Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#139
22.07.2024, 17:41  ✶  
Dalej umieram, ale potem przechodzę na koc z Heather, żeby umierać na jej kolanach.

Noo… Oczywiście! Najłatwiej zamknąć rannego chłopa w domu o chlebie i wodzie, a samej bujać się po jakichś imprezach organizowanych na dzikich plażach, zamiast włączyć partnera w swoje hobby. Bo po co, skoro taki Cameron nie mógł wnieść do towarzystwa absolutnie nic, poza chaosem i rozrywką? Takie to właśnie było piekło młodych mężczyzn, których Matka pokarała przeznaczeniem w formie partnerki-celebrytki.

Wystarczyło kilka siniaków i uszkodzona kość, a Wielka Gwiazda już chciała odrzucać faceta w kąt i chować go pod stertą starych koców, żeby przypadkiem nikt nie zobaczył, do jakiego stanu się doprowadził w ciągu zaledwie kilku minut! A wystarczyło trochę wiary w to, że jej wybranek nie był z papieru. Tak czy siak, Lupin nigdzie się nie wybierał, a już na pewno nie miał zamiaru zostawić tutaj Heather samej. Niech im robią zdjęcia. Niech komentują jego głupotę, ale nie pozwoli, aby ta wpadka zrujnowała im dzień.

— Nie pie… Nie pieść się ze mną tak bardzo — odpowiedział Basiliusowi, zawieszając na moment głos, co by nie przekląć siarczyście. — Wszystko jest w porządku. Krew dalej jest w środku, czyli została tam, gdzie być powinna.

Na szczęście Florence Bulstrode jeszcze nie wyczuła zapachu krwi, który unosił się w powietrzu. Gdyby usłyszała te słowa, to zapewne sprawdziłaby, czy wszelkie dokumenty uprawniające Camerona do dołączenia do Akademii Munga nie były przypadkiem sfałszowane. Bądź co bądź, nie brzmiał w tej chwili jak medyk, ani nawet student magimedycyny. Eh, a pomyśleć, że winna temu wszystkiemu była tylko adrenalina i niechęć przed okazywaniem słabości w towarzystwie panny Wood.

— Heather zadba, żeby były bardzo przyjemne — obiecał Basiliusowi, nie dając w gruncie rzeczy Heather szansy na zaprzeczenie. — Tutaj oczywiście! Usiądziemy na jakimś kocu i wszystko będzie w jak najlepszym porządku...

Zaczął kręcić głową na prawo i lewo, próbując namierzyć jakieś wolne miejsce, jednak w pewnym momencie jego spojrzenie powędrowało w stronę wody, gdzie faktycznie buszował dziki niedźwiedź z Norą Figg na grzbiecie. Lupin zamrugał parokrotnie. Może jednak oberwał nieco mocniej, niż wszystkim się wydawało? Omamy wzrokowe to już nie przelewki, ale... Wtedy Basilius zaczął majstrować przy jego kości, a Camerona zamroczyło na tyle, że ocknął się dopiero po dłuższej chwili. A potem to już została tylko usunięcia się z widoku i....

— (…) I tak nigdzie się nie wybieramy — powtórzył, kiedy wylądował w końcu na jednym z koców. — Ja... Ja mogę tu sobie posiedzieć, a ty się baw. Serio. Jeszcze nie umarłem.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#140
22.07.2024, 19:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.07.2024, 19:09 przez Basilius Prewett.)  
Plaża przy umierającym Cameronie -> idę na koc z drinkiem

Słysząc bezsensowne zapewnienia Camerona, że wszystko jest w porządku, ma się z nim tak nie pieścić, a tak poza tym to krew jest tam, gdzie powinna być, więc co za problem, na ramionach Basiliusa pojawił się ten niewielki diablik, podpowiadający mu co mógłby teraz zrobić, by dopiec chłopakowi. Po pierwsze mogły po prostu odpowiedzieć złośliwie. Po drugie mógłby spytać się na cały głos, czy nie ma ktoś przy sobie czegoś na uspokojenie, bo młody Lupin nie daje sobie rady z widokiem złamanej kończyny. Po trzecie mógł mu zmienić kolor opatrunku na jakiś głupi. A po czwarte, mógł zawołać Florence, by przyszła mu pomóc, co chyba kusiło go najbardziej.
Niestety całkiem lubił Camerona, więc ze smutkiem zdusił w sobie te podszepty, westchnął ciężko, przewrócił oczami i spojrzał poważnie na Lupina.
– Cameronie, proszę cię. Daj spokój. Sam wiesz, że to męczące gdy pacjenci próbując się popisywać – powiedział po prostu i po dłuższej chwili młody Lupin, został odstawiony na koc wraz z bardzo porządnym opatrunkiem na uszkodzonej ręce i eliksirem na ból na wypadek, gdyby poprzedni przestał działać, a sam Basilius postanowił chwycił n szybko pierwszego lepszego drinka z baru i samemu na chwilę usiąść na kocu, na którym wcześniej grał w karty z Atreusem, wciąż będąc nieco obalałym po swojej własnej przygodzie z miotłą.

!drinkzniespodzianką
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (2259), Atreus Bulstrode (10483), Bard Beedle (4978), Basilius Prewett (4925), Bertie Bott (2035), Brenna Longbottom (9133), Cameron Lupin (3667), Dora Crawford (3787), Eden Lestrange (3861), Erik Longbottom (3927), Eutierria (115), Florence Bulstrode (4012), Geraldine Greengrass-Yaxley (3381), Heather Wood (4043), Isaac Bagshot (3369), Jonathan Selwyn (3263), Millie Moody (3048), Morpheus Longbottom (3872), Nora Figg (4442), Pan Losu (1085), Patrick Steward (2237), Quintessa Longbottom (3092), Samuel McGonagall (5794), The Overseer (2772), Thomas Figg (4432), Thomas Hardwick (3498), Woody Tarpaulin (3665)


Strony (33): « Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 … 33 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa