• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Jesień 72, 5.10 Brynja, Ceolsige, Henry] Zgryzota w Dunwich

[Jesień 72, 5.10 Brynja, Ceolsige, Henry] Zgryzota w Dunwich
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#21
13.10.2025, 10:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2026, 15:17 przez Dearg Dur.)  

Brynja


Słońce nie miało litości w swojej wędrówce i zniknęło w końcu. Brak litości wykazywał również wiatr, który szarpał jej ubraniem tak, jakby chciał ją odrzeć z resztek nadziei na czucie jakiegokolwiek ciepła w swoim zbyt krótkim życiu. Podobnie jak szaleńczo ujadający pies, zachrypnięty w swej misji ostrzeżenia... kogoś. Na prostej ulicy zalanej cementem nie było lamp, a za oświetlenie robiły nieliczne, zemdlone zasłonami łuny biegnące od domów. W części z nich nie paliły się światła, zdawały się być opustoszałe, zdawały się być nieruchomymi, upiornymi obserwatorami jej pospiesznej drogi do mężczyzny, przez którego ręce przechodziły niewielkie, wciąż jednak monstra. Mężczyzny, który nie zauważył, co wpada w jego ręce, ładował to do skrzynek i wysyłał do Londynu. Świadomie, nieświadomie? Wciąż nie znała odpowiedzi na to pytanie.

Jego dom, jednopiętrowa chata właściwie, stała na samym końcu drogi, otoczona przez zaniedbany ogród, którego dziki rozrost nie powinien zdziwić jej oczu - w końcu od rozerwania granicy światów, cała Anglia borykała się ze zdziczałą roślinnością, właściciel domu najwidoczniej jednak postanowił robić z tym absolutnie nic. Cała przednia ściana pokryta była powykręcanym winem, łykowate zgrubiałe łodyżki niespiesznie gubiły liście, a całość przypominała teraz ciasne, pozbawione humanitarności więzienie. Pomiędzy chwastami i gałęziami błąkały się zmatowiałe zabawki, zardzewiały rowerek siłą wpleciony został w tę groteskową rabatkę.

Okna był ciemne i brudne, w środku panował absolutny mrok, a wątłe drzwi zdawały się banalne do sforsowania dla użytkownika magii. Tuż za chatą zaś widać było niemal od razu wydmy i coraz bardziej rozszalałe morze. W oddali majaczyła niewielka buda przysypana piaskiem i porośnięta kładącą się na wietrze trawą. W niej zapewne - co mogła dedukować Brynja - miał swoje sieci i łódź.

Echo szczekania wyparte zostało pieśnią zaborczych fal.

...one day, when the tonguin' is done...

Ceolsige i Henry


Gdy szli do góry słyszeli wciąż dźwięk kroków pana Harrisa, który oczywiście chwilę wcześniej nie robił żadnych problemów, wręcz przeciwnie, życzył z całą właściwą sobie życzliwością udanego wieczoru i zachęcał do odwiedzenia pubu w którym zawsze mile widziani są nieznajomi i ich opowieści. Teraz zaś szczękał zbieranymi naczyniami i nucił wesoło.

Drzwi zamknęły się ucinając melodię, w pokoju panował półmrok. Na ulicy nie działały latarnie, jedynie łuna z parteru dawała marny poblask wykrzywiając to co mogli widzieć. Wzmagający szum morza, coraz agresywniejszej progresji od szumu wody, do otwartej mowy wykrzywiał to co słyszeli, choć dudniły raczej ich własne serca, lub dach szarpany wiatrem. Jeszcze mieli moment, by porozmawiać w miarę swobodnie. Jeszcze...

[mg]Tura kończy się 19.10 lub przy oznaczeniu gotowości graczy do podjęcia następnego etapu śledztwa.
Z racji rozdzielenia:
Ceolsige i Henry macie czas na swobodną rozgrywkę (nieograniczoną ilość postów w kolejce), aby ustalić swoje dalsze kroki. Oznaczcie mnie, gdy będziecie chcieli podjąć jakieś działania. Od teraz przemieszczacie się razem. Następne miejsce do zbadania/osoby, które będziecie chcieli przesłuchać zajmą wam kolejną godzinę.
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#22
14.10.2025, 12:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.10.2025, 12:48 przez Henry Lockhart.)  
Po rozmowie z rybakiem, wolał zrobić sobie przerwę w przesłuchiwaniu mieszkańców. Nie dość, że ogólnie Henry miał ograniczoną wytrzymałość do rozmów z innymi ludźmi (szczególnie obcymi), to w dodatku ci tutejsi wydawali się mu szczególnie niepokojący. Jakby ktoś ich jakoś przytłumił, może nawet zahipnotyzował...

- Później z nim pogadam - odpowiedział zdawkowo i podążył za Burke na górę. Schody skrzypiały pod jego nogami, a światła co jakiś czas migotały nieprzyjemnie.

Wreszcie dotarli na miejsce, a Henry przysiadł sztywno na krześle. Martwił się o Brynję, dziwnie się czuł, gdy była daleko. Zaniepokojony, nie mógł dobrze ułożyć się na miejscu. Zazwyczaj nie musiał się bać o to, czy morze jakoś ją skrzywdzi. Z tym żywiołem dziewczyna była zaprzyjaźniona. Teraz jednak było inaczej. Morze nie było sobą.

- Rozdzieliliśmy się gdzieś w porcie, założyłem, że sama wróci - powiedział, spoglądając na swoje dłonie. - Być może popełniłem błąd, powinienem był jej pilnować... - zamilkł na moment, po czym w niespecjalnie zręczny sposób zmienił temat. - Dowiedziałaś się może czegoś?
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#23
14.10.2025, 18:20  ✶  
Jakoś nie miała ochoty siadać po długiej rozmowie z właścicielem. Stała teraz, obserwując siedzącego chłopaka. Właściwie górując nad nim. Niezamierzony efekt kumulacji układu pomieszczenia, jej wzrostu i wysokich butów. Gdyby nie naglące nadchodzenie nocy to by kulturalnie przysiadła chociaż na łóżku.

Odruchowo zamachała ręką w geście, który miałby wyrażać "mniejsza z tym". - Liczyłam, że ona popilnuje Ciebie. - Jej twarz przybrała wyraz żartobliwej przygany. Zauważyła jednak, że w jej głosie pojawiła się zbyt dużo nuta protekcjonalizmu. - Okolice morza to jej teren. - Dodała szybko już łagodniej. Henry wydawał się jej dziwnie podatny na wpływ podejrzanej atmosfery osady. Może tylko tak młodo wygląda. Upomniała się w duchu.

A może nie... westchnęła wewnętrznie na jego niezręczną próbę zmienienia tematu.

- Zaskakująco dużo oraz rozczarowująco niewiele. - Podjęła już spokojnym tonem. Z protekcjonalizmu i przygany nic prawie nie zostało w jej głosie i postawie. Szybko przyjęła postać profesjonalnej uprzejmości. Postanowiła podzielić się z Henrym faktami jak z solidnym kontrahentem. W końcu, poza nieco naiwnym wrażeniem, nie okazał w żaden sposób jakiejś niekompetencji. - Pan Harris wie bardzo dużo i jest pasjonatem swojej wioski. Niestety zwyczajem typowym dla zapalonych hobbystów, traktuje każdy sztorm na równi z deszczem ognia z niebios. W jego oczach każde zdarzenie i każda ciekawostka o wiosce wydają się jednakowo ważne.

Westchnęła i podeszła do okna by przyjrzeć się niknącemu w mroku krajobrazowi. - Jeden ważniejszy zwrot w historii to przełom XIII i XIV wieku. Było tu kiedyś miasto portowe ale pochłonęło je morze. Niestety mugolskie legendy nie maja w sobie nic co by wskazywało na wpływy naszego świata. - Odwróciła wzrok od okna i spojrzała na niknącego już w półmroku Henrego. Odruchowo sięgnęła po różdżkę i szybkim gestem wprawiła włącznik światła w ruch. Blask lampki na biurku rozświetlił bardziej pomieszczenie. Ceolsige przyglądała się przez chwilę twarzy Henrego oraz jego oczom. - Posiadają tu rozbudowane zapisy genealogiczne ale nie mam dobrego tropu, żeby się zaczepić. Planowałam jeszcze sprawdzić dokąd trafiały moje listy. - Pozostała przy framudze przybierając pozę uprzejmego oczekiwania z założonymi rękoma. - Zechcesz podzielić się twoimi odkryciami?
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#24
15.10.2025, 14:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.10.2025, 14:24 przez Henry Lockhart.)  
Okolice morza rzeczywiście powinny były być przyjazne Brynji. Tyle, że coś tu było nie tak. Henry czuł to pod skórą.

— Mówiła, że morze jest chore. Co oznacza, że coś z nim jest nie tak — spojrzał na Ceo z niepokojem. Wolał, żeby usiadła, nerwowa atmosfera tego miejsca dostatecznie go przytłaczała.

Czuł się jak małe dziecko, które zgubiło się i chciało powrócić do rodziców. Tych niestety nie było, zostawili go. Odpłynęli do Francji i nigdy nie wrócili. Dziadkowie zresztą podobnie. Opuścili go, zostawili samego w tej strasznej rzeczywistości, której zasad i podstaw wciąż nie potrafił zrozumieć.

Wziął głęboki oddech, opanował się. Musiał opowiedzieć Burke o tym, co usłyszał od marynarza. Może mogło to pomóc, w przeciwieństwie do tyrad pana Harrisa.

— Rozmawiałem z rybakiem w porcie. Mówił, że jakiś czas temu, po Spalonej Nocy, na wodzie zginął niejaki Oliver. Podobno pływał w jedno konkretne miejsce i no... już go nie widzieli. Ale opowiadał coś o jakieś latarni morskiej, która wskazywała mu drogę do domu. Powinniśmy... — zanim zdążył wypowiedzieć te słowa, za gardło chwycił go strach. Po chwili jednak odpuścił odrobinę, choć sprawił, że głos Henryka brzmiał słabo. — Znaleźć Brynję i rozejrzeć się tam.

Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#25
15.10.2025, 19:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.10.2025, 20:31 przez Dearg Dur.)  
Rzeczywiście mówiła, że z morzem jest coś nie tak. Ceolsige uważała, że akuratnie jej kuzynka potrafiłaby rozpoznać nadmorskie zagrożenie i wycofać się zanim sprawa niebezpiecznie eskaluje. Troska Henrego była jednak pocieszająca i dająca nadzieję na jego współpracę.

Machinalnie spojrzała przez okno kiedy wspomniał o latarni. Niestety na zewnątrz ściemniło się już tak, że w szybie zobaczyła tylko własne skupione spojrzenie. Nie pamiętała, żeby w okolicy była jakaś latarnia. Nagle ucięte zdanie skierowało ponownie jej spojrzenie na chłopaka. Poruszyła nieznacznie brwiami i przybrała bardziej wyrozumiały uśmiech. On może nie wiedzieć.

- Ufam, że jest bardziej świadoma morskich zagrożeń niż my oboje. - Odsunęła się od okna. Zwinnie, jednym płynnym ruchem przemieściła się ku krawędzi łóżka i przysiadła na nim. Odchyliła się do tyłu, wspierając się na rękach i zawiesiła wzrok w krawędzi łączącej sufit ze ścianą. Akuratnie na małym czarnym punkciku zawieszonym pośród pokrytej kurzem sieci. - Olivier i latarnia... - wyszeptała zamyślona do siebie. - Na makietach muzeum była chyba jakaś latarnia. - mówiła jakby do narożnika w pokoju ale na tyle wyraźnie by Henry też słyszał. - Pan Harris z pewnością będzie wiedział o latarni oraz tym nieszczęśniku. Mając konkretny trop możemy go dopytać o jej lokalizacje i historię. Może w ten sposób uda się zogniskować jego opowieść na sprawach istotnych.

Nie zmieniając pozycji przeniosła spojrzenie na Henrego. Przechyliła do przodu głowę, jej oczy niemal świdrując badały twarz chłopaka. - Uważasz, że naprawdę coś jej grozi czy to troska szlachetnego serca? - zapytała badawczo wracając do tematu kuzynki. Doświadczenie nauczyło ją nie bagatelizować ostrzeżeń.
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#26
18.10.2025, 19:59  ✶  
Ta cała latarnia... zdawała się nie być normalną sprawą. Niby Henry nie rozglądał się po brzegu morza, gdy był w porcie, ale czy aby taka budowla, niecodzienna dla jego londyńskiego spojrzenia, nie rzuciłaby się mu w oczy?

— Racja. Warto rozejrzeć się po wystawie. Tylko... nie każ mi już z nikim rozmawiać — wymusił coś na kształt uśmiechu. Może nie dobierał w tej sytuacji słów zbyt dobrze. Przecież Burke nie była żadną jego przełożoną. Tyle, że Henry rzadko czuł się panem sytuacji. Szczególnie przy swoim pierwszym prawdziwym śledztwie dziennikarskim.

Trudno było mu mówić o relacji, która łączyła go z Brynją. Gdy ją pierwszy raz spotkał... to było, jakby odnalazł zaginioną rodzinę. Siostrę. A i to połączenie nie było zwyczajne, lecz nadprzyrodzone. Więzy nie krwi, a magii. Wzajemne niebezpieczeństwo wyczuwali za każdym razem. Nie chciał jednak objaśniać tego wszystkiego Ceolsige. Nie wiedział, czy by nie uznała ich więzi za nieplatoniczną. A to by było kompletnie błędne i wysoko niezręczne.

— Mam wrażenie, że tutaj każdemu coś grozi — odparł jedynie i wstał z krzesła. Trzeba było zejść na dół, zobaczyć wystawę. Może też napić się herbaty u pana Harrisa?

Razem z Burke zeszli po schodach na dół. Henry skierował się w stronę wystawy. Uznał, że może sfotografowanie niektórych eksponatów, które przykuwały jego uwagę, byłoby dobrym pomysłem. W końcu, jeśli by powiązano je ze sprawą, ich zdjęcia mogłyby się znaleźć w gazecie.

Najpierw obiektyw objął całą wystawę. Jedno pstryknięcie i Henry wyjrzał zza aparatu. Latarnia, latarnia... coś musiało gdzieś tu być...

Rzucam na Percepcję ◉◉◉◉○
Rzut PO 1d100 - 60
Sukces!
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#27
18.10.2025, 20:56  ✶  
Reakcje chłopaka były dla niej nie do końca zrozumiałe. Nie mogła wywnioskować z niego natury jego relacji z Brynją oraz czy w ogóle jakaś relacja była. Może chłopak zwyczajnie był młody, a może tylko jej się wydawało. Nie było jednak większego sensu rozważać tego. Jego odpowiedź i chęć zabrania się do szukania kolejnych tropów była wystarczająco obiecująca.

- Panie Harris. - Kiedy zeszli na dół od razu ruszyła do właściciela. Chciała dać przestrzeń dziennikarzowi do działania. - Mój kolega po wycieczce po nadbrzeżu jest bardzo zaintrygowany kształtem wioski. - Zaczęła melodyjnym głosem ściągając na siebie uwagę gospodarza. Była już trochę znużona jego towarzystwem ale nie dawała tego po sobie poznać. Weszła ponownie w rolę turystki, która chciała pokazać swoje "cudowne" odkrycia młodszemu koledze.

Teraz miała jakieś punkty zaczepienia by nie utonąć w morzu pogłosek i anegdotek. Blask latarni, który by nią kierował podczas rozmowy. Od razu przyjęła na siebie całą przyjemność rozmowy spoglądając tylko ukradkiem na Henryego, czy nie daje jej jakichś znaków, albo czy jakiś eksponat szczególnie go nie zainteresował.

Starała się rozmowę z Harrisem poprowadzić w kierunku latarni i Oliviera o jakich wspomniała Henry. Liczyła, że kiedy jej pytania będą skoncentrowane na konkretnym temacie uda się połączyć elementy ze sobą i określić czym jest latarnia i gdzie jest. W nadmiarze szczęścia dobrze byłoby się dowiedzieć kim jest Olivier i gdzie dokładnie łowi.

Rzucam na charyzmę ◉◉◉◉○ - staram się poprowadzić rozmowę z Harrisem w taki sposób by dowiedzieć się czegoś o latarni, której Olivier używał do bezpiecznego powrotu do domu. Postać samego Oliviera też jest interesująca.
Rzut PO 1d100 - 34
Slaby sukces...
Pani Jeziora
the homosexual urge to disappear at sea
wiek
22
sława
III
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
przedszkolanka & barmanka
165 cm / brązowe włosy / zielono-niebieskie oczy

Brynja Nordgesim
#28
18.10.2025, 22:10  ✶  
Brynja otuliła się szczelniej płaszczem, mimo że wiatr i tak wdarł się pod materiał. Chyba chciał wypchnąć ją z powrotem, z dala od tego miejsca.
Prawdziwy cel majaczył kilka domów dalej. Stara rybacka chata, o której słyszała od sprzedawczyni. Tu miały kończyć się wszystkie tropy — dostawy, ryby, zgryzota. Wsunęła dłoń do kieszeni płaszcza, muskając palcami złożone notatki.
— Niech cię diabli… — mruknęła pod nosem i ruszyła dalej, stąpając ostrożnie po skrzypiących deskach werandy. — Dobra, zobaczmy, co tak naprawdę nam sprzedawałeś.
Fragment jej sylwetki odbił się w brudnym oknie. Podniosła rękę i zapukała do drzwi.
— Panie Thomas? — zawołała. — Jestem Brynja, pracuję w pubie, do którego trafiają pańskie dostawy. Musi pan znać mojego szefa. Przyszłam porozmawiać…



i wish you a kinder sea
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#29
24.10.2025, 20:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2026, 15:18 przez Dearg Dur.)  

Brynja


Byłoby tak miło, gdyby ktokolwiek odpowiedział. Ktokolwiek inny niż morze dudniące, domagające się uwagi jak dziecięce traumy schowane głęboko w piwnicy nieświadomości. Byłoby miło gdyby zapaliło się światło, a drzwi otworzyła miła kobieta, gospodyni, która chwilę później odgoniłaby latorośl wyrosłą z porzuconego rowerka i zawołała mężczyznę, który łowił dla pubu Brynji ryby od zawsze.

Byłoby miło.

Ale zmrok postępował coraz bardziej, pukanie zdało się głuchym waleniem rozchodzącym się echem po domu oplecionym przez zdziczałe magią pnącza.

Nim zdołała dotknąć drzwi kłykciami dłoni po raz ostatni – drzwi uchyliły się ze skrzypnięciem, a do jej nozdrzy dotarła ostra woń rozkładu.

Ceolsige i Henry


Zeszli ponownie na dół, a oblicze pana Harrisa zdawało się w ponowny sposób rozpromienić na wieść o tym, że jego goście znów spragnieni są wiedzy, zupełnie jakby od dwóch godzin tą wiedzą się z nimi nie dzielił.

Henry od razu czujnym reporterskim okiem wypatrzył to, co interesowało go najbardziej. Latarnia. Żadna nie stała przy linii brzegowej, to pewne, przechadzał się wspomnianą linią całe dwie godziny i z pewnością jakąkolwiek by zauważył. Nie. Latarnia której szukał nie była prawdziwa od dawna, choć krążyła w opowieściach rybaków. Latarnia, którą zdołało pożreć morze była przed wiekami wysoką wieżą osadzoną na linii brzegowej, gdy ta jeszcze sięgała dużo dalej na wchód. Na szczycie wysokiej budowli zwykło zapalać się światło. Fotograf przylgnął do wystawki poświęconej latarni - rycinom przedstawiającym jej wygląd, fragmentom kronik poświęconych jej istnieniu i niewielkiemu fragmentowi cegły, który z jakiś powodów został oznaczony jako budulec latarni. Nagryziony przez erozję kamień zdawał się nosić na sobie jakiś wyryty wzór wyłaniający się spod zaschniętych glonów półprofesjonalnego oczyszczenia...

Tymczasem Ceolsige znów wpadła w sidła toczonej opowieści, tym razem nieco sprawniej poruszała się przez genealogiczne fale słowotoku, nieco skuteczniej zadawała pytania wchodząc w słowo i szukając powiązań. Trochę jej to zajęło, gdy w końcu udało jej się z tej opowieści wysnuć, że Olivier to jeden z potomków rdzennej ludności, którego prapraprapraprapradziad powinien pamiętać właśnie wspomnianą latarnię, gdyż według rodzinnej legendy był właśnie jej ostatnim latarnikiem.
malfoy z temu
You've got so much to do
And only so many hours in a day
wiek
20
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Fotograf
1,85 m wzrostu, włosy [s]wcale nietlenione[/s] jasne, kręcone, zawsze w lekkim chaosie; błękitne oczy. Ubrany zazwyczaj w koszulę i dżinsy, często nosi krawat, skórzaną kurtkę i aparat fotograficzny zawieszony na pasku na szyi.

Henry Lockhart
#30
30.10.2025, 09:25  ✶  
Znalazł latarnię, a raczej odnalazł to, co tutejsi rozumieli pod tą nazwą. Pochłonęło ją morze, łakome i bezlitosne, a pozostawić musiało... ducha. Czy budynki mogły po sobie takiego pozostawić? Henry nie miał pojęcia, ale mimo przytłaczającego lęku, poczuł, że naprawdę robił detektywistyczną robotę. Było w tym coś przyjemnego, satysfakcjonującego. Wgryzanie się w środek tajemnicy, by potem ją opisać i oświetlić dziennikarskim reflektorem. Jeśli kiedyś miał wątpliwości, czy dziennikarstwo było dla niego, to teraz wiedział, że rzeczywiście ta ścieżka do niego jak najbardziej pasowała.

Zrobił kolejne zdjęcia, zanotował kilka kluczowych informacji dotyczących latarni. Sfotografował przy tym symbole z cegły, a także postarał się jak najrzetelniej przerysować je do notesu. Wolał je mieć w dwóch miejscach, by ich nie zgubić.

Potem przeszedł w stronę Burke, ale nie odzywał się ani do niej, ani do pana Harrisa. Chciał podzielić się notatkami i kolejnymi informacjami już, jak Brynja wróci. Nie miał zresztą pojęcia, gdzie się podziewała. Narastała w nim frustracja. Dlaczego opuściłaby go bez mówienia czegokolwiek?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brynja Nordgesim (2912), Ceolsige Burke (6340), Dearg Dur (5528), Henry Lockhart (5083)


Strony (7): « Wstecz 1 2 3 4 5 … 7 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa