08.12.2025, 02:42 ✶
Powolnie uniósł kąciki ust, a wraz z nimi wydawały się do Lauretty uśmiechać gwiazdy, których ułożenie zeswatało ich w powtarzalność ruchów uroczystego walca.
Kobieta tańczyła i prezentowała swoje wdzięki, tak samo na scenie, jak i teraz, a on dostał otwarte zaproszenie do ocenienia każdego jej ruchu. Pochlebiała mu jej kokieteryjna potulność, nawet jeżeli całkowicie zdawał sobie sprawę, że jest równie zamierzona, co własne, ekstrawaganckie uśmiechy. Desperacja miała charakterystyczny, słodki zapach kobiecych perfum, ale w tym wypadku jej nuty przeplatały się z czymś jeszcze, przecinały mdlący swąd wieczorowej cukierkowości ostrzejszą nutą przypudrowanej przebiegłości. Szczerość była cenniejsza od wszystkich bogactw, które przypieczętowane nazwiskiem wylegiwały się w skarbcu i tak jak nie szukał jej w sobie, tak nie znajdywał jej ani grama w chwilowej partnerce.
A czy ja mogę spytać… z którego aktu taniec podobał się panu najbardziej?
Musiał przyznać przed samym sobą, że nawet jeżeli przepięknie podkreślone scenicznymi reflektorami zarysy mięśni młodego Merlina wprawiały kuszoną wyobraźnie w ruch, tak całość sztuki zadziałało na odczucia mocniej niż zamknięcie się w koncepcie cielesnej ekstazy.
- Trudno faworyzować, gdy potrzeba całości, by zrozumieć przekaz. Czymże byłby triumf Merlina nad Morganą, ekstazy nad ambicją, gdyby nie wcześniejsze, celowe nieskoordynowanie? Ale ile widzów, tyle wersji zrozumienia. Oczy spragnionego skierowane będą na szklankę z wodą, a każdy z nas pragnie triumfu, jakkolwiek rozumianego. Mimo to, moim faworytem pozostanie taniec przegranego, bo to w nim Merlin uświadomił sobie jak istotnym jest, aby żyć w zgodzie z własnymi pragnieniami. Bez bolesnego upadku trudno dostrzec, że błądzi się po omacku. Pragnienie wielkości nie jest przez sztukę wyraźnie krytykowane, ale ostrzega ona przed pychą. W skrócie, moja droga, bez wkładu Ekstazy, ruchy Merlina byłyby pląsami i podrygami ślepca, to on dołączył do Ciebie, abyś mogła go poprowadzić - ostatnie słowa wypowiedział półtonem zahaczającym o basowość szeptu, wykorzystując bliskość, pozwalając oddechowi zawisnąć w małżowinie ucha.
Choć już nie tańczyli, a goście poczęli opuszczać salę, kierując się w stronę szatni, wciąż kontynuowali rozmowę.
Spojrzał na nią wyczekująco, a w niebieskich oczach zaiskrzyło wyzwanie, zupełnie jakby delikatnie uniesione kąciki ust miały za chwilę przerodzić się w serdeczny śmiech podszyty jedwabiem; masz moją uwagę, zdawał się mówić, zabaw mnie, póki słucham.
- Nigdy nie byłem wielbicielem oglądania tych samych scen więcej niż raz, lęk przed nudą to okropna sprawa, ale wydaje mi się, że mógłbym zrobić wyjątek - celowo nie dawał jej jasnej odpowiedzi, ciągnąc za język, śledząc ruchy ciała, grymasy twarzy. Nie chciał sprowadzać jej do poziomu błagania, och nie, cóż byłby z niego za gentleman? Ot, chciał podprogowo dać znać, że w normalnych okolicznościach nie zawahałby się nawet przed odmową, ale skoro jej występ wchodził w grę, sytuacja wyglądała inaczej; poczucie wyjątkowości, dla tych którzy prezentowali swoje umiejętności na scenie, wydawało się istotną częścią życia, wielu polityków było zaprogramowanych na tych samych zasadach.
Kobieta tańczyła i prezentowała swoje wdzięki, tak samo na scenie, jak i teraz, a on dostał otwarte zaproszenie do ocenienia każdego jej ruchu. Pochlebiała mu jej kokieteryjna potulność, nawet jeżeli całkowicie zdawał sobie sprawę, że jest równie zamierzona, co własne, ekstrawaganckie uśmiechy. Desperacja miała charakterystyczny, słodki zapach kobiecych perfum, ale w tym wypadku jej nuty przeplatały się z czymś jeszcze, przecinały mdlący swąd wieczorowej cukierkowości ostrzejszą nutą przypudrowanej przebiegłości. Szczerość była cenniejsza od wszystkich bogactw, które przypieczętowane nazwiskiem wylegiwały się w skarbcu i tak jak nie szukał jej w sobie, tak nie znajdywał jej ani grama w chwilowej partnerce.
A czy ja mogę spytać… z którego aktu taniec podobał się panu najbardziej?
Musiał przyznać przed samym sobą, że nawet jeżeli przepięknie podkreślone scenicznymi reflektorami zarysy mięśni młodego Merlina wprawiały kuszoną wyobraźnie w ruch, tak całość sztuki zadziałało na odczucia mocniej niż zamknięcie się w koncepcie cielesnej ekstazy.
- Trudno faworyzować, gdy potrzeba całości, by zrozumieć przekaz. Czymże byłby triumf Merlina nad Morganą, ekstazy nad ambicją, gdyby nie wcześniejsze, celowe nieskoordynowanie? Ale ile widzów, tyle wersji zrozumienia. Oczy spragnionego skierowane będą na szklankę z wodą, a każdy z nas pragnie triumfu, jakkolwiek rozumianego. Mimo to, moim faworytem pozostanie taniec przegranego, bo to w nim Merlin uświadomił sobie jak istotnym jest, aby żyć w zgodzie z własnymi pragnieniami. Bez bolesnego upadku trudno dostrzec, że błądzi się po omacku. Pragnienie wielkości nie jest przez sztukę wyraźnie krytykowane, ale ostrzega ona przed pychą. W skrócie, moja droga, bez wkładu Ekstazy, ruchy Merlina byłyby pląsami i podrygami ślepca, to on dołączył do Ciebie, abyś mogła go poprowadzić - ostatnie słowa wypowiedział półtonem zahaczającym o basowość szeptu, wykorzystując bliskość, pozwalając oddechowi zawisnąć w małżowinie ucha.
Choć już nie tańczyli, a goście poczęli opuszczać salę, kierując się w stronę szatni, wciąż kontynuowali rozmowę.
Spojrzał na nią wyczekująco, a w niebieskich oczach zaiskrzyło wyzwanie, zupełnie jakby delikatnie uniesione kąciki ust miały za chwilę przerodzić się w serdeczny śmiech podszyty jedwabiem; masz moją uwagę, zdawał się mówić, zabaw mnie, póki słucham.
- Nigdy nie byłem wielbicielem oglądania tych samych scen więcej niż raz, lęk przed nudą to okropna sprawa, ale wydaje mi się, że mógłbym zrobić wyjątek - celowo nie dawał jej jasnej odpowiedzi, ciągnąc za język, śledząc ruchy ciała, grymasy twarzy. Nie chciał sprowadzać jej do poziomu błagania, och nie, cóż byłby z niego za gentleman? Ot, chciał podprogowo dać znać, że w normalnych okolicznościach nie zawahałby się nawet przed odmową, ale skoro jej występ wchodził w grę, sytuacja wyglądała inaczej; poczucie wyjątkowości, dla tych którzy prezentowali swoje umiejętności na scenie, wydawało się istotną częścią życia, wielu polityków było zaprogramowanych na tych samych zasadach.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦