Rodolphus & Laurence
Rodolphus podjął decyzję, że oto była najlepsze pora żeby się ulotnić. Miał dość, a ani ochrona, ani też Laurence nie zamierzali go powstrzymywać. Sama Agatha wydawała się też w tym momencie zanadto wzburzona i przejęta obecnością panów bez masek, by podnieść larum onośnie jego przedwczesnego usunięcia się z obrazka. Młodszy Lestrange cofnął się. O krok, dwa, aż wreszcie odłączył się od grupki przyciągającej spojrzenia i mógł z powodzeniem rozpłynąć się w tłumie, oddalając od Agathy, licytacji i niknąc w ogrodach.
- Niech będzie - odpowiedziała z wyraźnym zniesmaczeniem, taksując Laurenca spojrzeniem od stóp do głów, jakby co najmniej obraził jej wszystkie pokolenia rodziny. Nie zamierzała się jednak stawiać w wyraźny sposób i kiedy ochrona wskazała jej w którą stronę ma iść, ruszyła przed siebie. Zrobiła to jednak w powolny, wystudiowany wręcz sposób, bo nikt nie będzie jej mówić jak powinna się zachowywać.
- Oczywiście. Jak tylko wszystko się wyjaśni, dam znać - ochroniarz pokiwał posłusznie głową i bez zawahania ruszył w ślad za swoim kolegą i kobietą, którą mieli się zająć. Tym samym problem został przekazany dalej, a Laurence mógł wrócić do zabawy na balu.