Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Rozliczono - The Edge - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono — Atreus Bulstrode — osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Nad wejściem do restauracji błyszczał wielki, złocisty napis "Zaklęta Łyżeczka". W jego towarzystwie natomiast wisiał szyld, przedstawiający złotą łyżeczkę deserową, która bujając się na boki, dotykała co jakiś czas znajdującego się obok niej ciastka i ,niczym za dotknięciem magicznej różdżki, zmieniała je na inne. Ciasto z kremem, szarlotka, deser w salaterce… jedno przeskakiwało powoli w drugie, w nieskończonej gonitwie i jednocześnie przyciągając spojrzenia przechodniów ruchem. Tych natomiast trochę było, bo była przecież sobota, dzień wolny, więc każdy mógł przyjść, zapoznać się z wnętrzem i poczuć w nim jak w domu. Przynajmniej tak to wszystko planował Bertie Bott.
Wejście stało otworem; drzwi zostały zablokowane, gdzieś obok znajdowała się informacja o Wielkim Otwarciu. Dołączono do tego balony, świeże rośny w donicach, które zieleniły fasadę i sprawiały, że ta wyglądała mniej smętnie w jesiennych klimatach. Po wejściu można było natrafić na kelnera lub kelnerkę, którzy odprowadzali do stolików. Pojedyncze osoby sadzane były przy wolnych miejscach, a dla większych grup starano się znaleźć wspólny stolik.
Gości prowadzono od wejścia dalej, przez krótki przedsionek, którego drzwi prowadziły do właściwej sali restauracyjnej. Do wnętrza wpadało barwne światło, bo okna zostały częściowo przeszklone witrażami, a stoliki można było znaleźć w różnych rozmiarach; tak samo dla par, jak i wieloosobowych grup. Parę kroków od wejścia znajdowały się też schody, którymi można było udać się na piętro, gdzie znajdowały się miejsca zapewniające nieco więcej prywatności; przestrzeń została przedzielona kolumnami, a gdzieniegdzie znajdowały się między nimi przepierzenia. Na miejsce na piętrze mogły liczyć osoby, które znały Bertiego Botta nieco bliżej.
Serwowane dzisiejszego dnia menu było okrojone specjalnie na tę okazję. Wybrano parę potraw, a serwowane one były w małych porcjach, które sprzyjały zaznajomieniu się z nimi, ale pozwalały uniknąć przejedzenia. Można było więc spróbować wszystkiego po kolei i nie cierpieć na ból brzucha. Każdemu odwiedzającemu pozwalano wylosować upominek, będący tajemniczym opakowaniem słodyczy, przygotowanych przez Bertiego Botta. Aby to zrobić, należało włożyć rękę do kosza, którego otwór został zaklęty tak, by nie dało się podglądać co było w środku.
Pośród tego wszystkiego był Bertie Bott; uśmiechnięty, elegancko ubrany i gotowy na ten wielki dzień. Witał każdego gościa, krążąc od stolika do stolika i oddając się przelotnym rozmowom. To był niewątpliwie jego dzień, ale gotowy był oddać całą glorię i chwałę w ręce odwiedzających, w końcu bez nich Zaklętej Łyżeczki w ogóle nie było!
Zupy
- Brązowa zupa windsorska — zupa wołowo-jagnięca, podawana z kaszą jęczmienną. Niektórzy mówią, że to danie rodziny królewskiej, ale nie ważne jak stoi prawda, jedzący i tak poczuje się w centrum uwagi.
- Zupa warzywna — zagęszczony częściowo blendowanymi warzywami i podawany z grzankami. Sprzyja mówieniu tego, co ma się na myśli.
Dania
- Zapiekanka pasterska — potrawka z mielonego mięsa jagnięcego z dodatkiem warzyw, przykryta ziemniaczanym purée i zapieczona. Pełen serca posiłek, po którym docenia się bardziej swoich bliskich.
- Niedzielna pieczeń — pieczone mięso (do wyboru wołowina lub kurczak), yorkshire pudding, warzywa oraz sos. Sycący i sprawiający, że jesteśmy gotowi na wszelkie przeciwności losu.
Desery
- Jabłkowy zawrót głowy — tradycyjna tarta z jabłkami, podawana z bitą śmietaną i gałką lodów waniliowych. Uspokaja nerwy.
- Trifle — deser składający się z warstw; ciasta biszkoptowego nasączonego winem Chateaux des Dragones, galaretki owocowej z owocami, sosu z cukrem i wodą różaną. Całość zwieńczona jest bitą śmietaną. Osładza życie i przywołuje wspomnienia dzieciństwa.
Napoje
- Piwo raptuśnikowe — przyjemnie musujące i łaskoczące podniebienie, sprawia że pijącemu polepsza się humor. Śmieje się częściej i rzuca żartami jak z rękawa.
- Smoczy grzaniec — na bazie wina z winnicy Chateaux des Dragones. Pobudza zmysły i sprawia, że pijącemu robi się przyjemnie ciepło. Uwaga, odradza się picia duszkiem, gdyż może wywołać puszczanie pary nosem.
- Nalewka babuni — o smaku wiśniowym lub ziołowym. Wzmocni ciało i umysł, sprawiając że pijący ma ochotę wspominać stare, dobre czasy. Bo kiedyś to było…
- Soki — o smaku jabłkowym i gruszkowym, prosto z sadów Doliny Godryka. Czai się w nich nutka melancholii, sprawiająca że w pijących budzi się troska o drugiego człowieka.
- Herbata — ziołowa, czarna, owocowa. Tradycyjny napój, poprawiający samopoczucie i skłaniający do zwierzeń.
- Każda postać która pojawi się w temacie, może rzucić kością z wykrzyknikiem, !Słodycze Bertiego. Zawiera ona paczuszki ze słodyczami, które rozdawane są każdemu wizytującemu. Rzucić można tylko raz na postać.
- Jeśli potrzebujecie pomocnej dłoni czy towarzysza do pisania, nie bójcie zagadać się do Bertiego, od tego jest żeby swoim klientom pomóc i ucieszyć do nich buzie. Jeśli natomiast marzy wam się, by ktoś odegrał dla was jakiegoś npc typu kelnerka/ ciocia/ przypadkowy odwiedzający usadzony z wami przy stole, również jestem do waszej dyspozycji, ale dla spokojności ducha dajcie mi znać, bo czasem nie umiem patrzeć.
- W przypadku wylosowania słodyczy, które w jakiś sposób nachodzą efektem na już posiadane przewagi, można poprosić mnie o wymienienie ich.
- Pić mogą państwo do woli, ale uprasza się o wybranie tylko jednej zupy, dania i deseru z karty.
- Cała impreza jest zorganizowana tak, że każdy może się na niej pojawić, bez rezerwacji miejsc i zapowiedzi. Przyjść z ulicy, jak kto woli.
- Pamiętajcie proszę, że jest to impreza towarzyska i podlega zasadom opisanym w ich temacie.
- Całość imprezy trwa od dzisiaj do końca sierpnia.