• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 72 13.10, Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Dom PoStrachów

[Jesień 72 13.10, Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Dom PoStrachów
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#31
13.05.2026, 14:24  ✶  
— Oczywiście, nekromancja nie jest legalna. Choć nie wiem, czy to wiele zmienia, biorąc pod uwagę, że mamy tu, zdaje się, do czynienia z równie nielegalnym morderstwem? — spekulował Trelawney w odpowiedzi na pytanie Hannibala. — Z tego, co słyszałem, do przeprowadzenia takiego nekromanckiego rytuału nie jest potrzebne żadne konkretne miejsce, lecz być może istnieją punkty na mapie, których energie ułatwiają procedurę.
Peregrinus pochwycił zadowolone spojrzenie Ceolsige. Zdawało się, że kobieta była dobrze zorientowana i wiedziała, o czym mówi. Brzmiała jak ktoś, kto ma własną teorię, co mogło okazać się korzystne, jako że nie wszystko w głowie Peregrinusa jeszcze się poukładało. Gdy więc się odezwał, zwracał się w głównej mierze w stronę Burke:
— Obawiam się, że potrzebuję doprecyzowania ról osób tego dramatu i całej… chronologii — przyznał, marszcząc brwi. — Mówisz, że Leonard to stary duch, a to, co my słyszeliśmy, brzmiało właściwie… świeżo, jeśli można użyć wobec ducha takiego słowa. Nie mam lepszego określenia, niestety. Wydawał się dość młody. Czy dobrze rozumiem, że ta aktorka — ach, to nie była chyba aktorka, lecz tak nieistotne szczegóły rewiowego życia Trelawney traktował nieco po macoszemu — Anna, miała jednocześnie relację z dyrektorem i z Leonardem? Mówicie, że Leonardo kogoś zabił. Jeszcze za swojego życia czy już jako duch doprowadził do czyjejś śmierci? Wspominacie, że opętał kogoś? Annę? Ich plan… jaki plan i kim są oni? Anna działa z Leonardem? Z dyrektorem? O jakiej skrytce mówimy? Tutaj pod ziemią czy znalazłyście coś w chacie?


źródło?
objawiono mi to we śnie
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#32
13.05.2026, 21:05  ✶  
Ceolsige wysłuchała potoku pytań Trelawneya z nieruchomą twarzą. Zastygł na niej wyraz uprzejmego zainteresowania, którego naturalność podtrzymywało okazjonalne przenoszenie spojrzenia na innych rozmówców. Pozwoliła, by cisza po jego słowach wybrzmiała przez chwilę. Obejrzała się badawczo na Hannibala oceniając jego reakcję na pytania Peregrinusa. Ostatecznie z pytająco uniesioną brwią spojrzała na Hestię jakby zapraszając do rozwinięcia odpowiedzi. Ostatecznie jednak uznała, że lepiej by sama zaczęła. Wyrównała nieco lot tak by mieć twarz na średnim poziomie twarzy współrozmówców.
Uśmiechnęła się cieplej. - Wybaczcie. Łatwo w toku działania uznawać każdą myśl za oczywistą wbrew różnego dostępu do poszlak. - Powolnym ruchem przeniosła spojrzenie na Hannibala i ponownie na Peregrinusa.
- Postaram się uniknąć własnych interpretacji ceniąc obraz jaki powstanie z waszych filtrów poznawczych. - Miękki uprzejmy głos podkreślał szczerość intencji tej deklaracji.
- Po pierwsze ... - uniosła dłoń by smukłymi palcami wyliczać elementy. Krótki grymas zdradził, że nie był to najlepszy pomysł. Oparła dłoń ponownie na spódnicy nie próbując nią już gestykulować. - sytuacja w domu Anny. Zanim tam dotarłyśmy, miejsce zostało splądrowane. Co więcej, w trakcie naszych oględzin pojawiły się tam mugolskie menty. Wydawali się poszukiwać dziewczyny i wściekłe na nią z powodów, których jeszcze nie znamy. Otoczyli dom, krótko po naszym przybyciu. Była to grupa na kilkanaście osób. - Kontynuowała spokojnym tonem akademickiego wykładu, któremu miękkości dodawał ciepły wyraz twarzy.
— Po drugie. W kurorcie krążą plotki o jej romansie z tajemniczym mężczyzną. Pracownicy zauważyli zmianę w jej zachowaniu od około dwóch miesięcy. Stała się rozmarzona, nieobecna, coraz więcej czasu spędzała poza kurortem. Personel jest przekonany, że tajemniczy kochanek jest mugolem. Część podejrzewała, że zechce z nim uciec, część podejrzewa, że zgłosiła niedysponowanie by właśnie z nim teraz przebywać. - zawiesiła na chwilę głos.
- Po trzecie. Anna odnotowywała swoje wcześniejsze intymne relacje z dyrektorem kurortu. Rzeczy, którą niewiele osób w ogóle podejrzewało. Z zapisków wynika natomiast, ze tajemniczy kochanek pojawił się później i nie jest nim dyrektor. - ponownie zostawiła chwilę ciszy przesuwając spojrzenie po towarzyszach.
- Po czwarte. W notesie Anna przedstawia postać kochanka. Przedstawia się jej jako Leonard, jej wielki fan. Podobna tylko ona potrafiła go zrozumieć. Jednocześnie tożsamość i nawet samo istnienie tego fana była tajemnicą dla personelu kurortu do tego stopnia, że uważali, że Anna zakochana jest w jakimś mugolu. - mimowolne, delikatne uniesienie brwi wzruszyło jej twarzą na chwilę.
- Po piąte. Tydzień temu Anna pojawiła się w nowym, kosztownym naszyjniki. Naszyjniku, którego nie zdejmowała. Nie chciała także wyjawić jego pochodzenia. Personel podejrzewał, że jest to prezent od tajemniczego wielbiciela. Sama Anna w swoim pamiętniku wspomina, że tydzień temu "poszła tam i znaleźliśmy naszyjnik".
- Po szóste. Po znalezieniu naszyjnika Leonard wspomniał Annie, że teraz mogą znaleść "serce" i to z pewnością odwróci jego los. Anna w pamiętniku wspominała, że Leonard przyznał, że kiedyś kogoś zabił i bardzo chce o tym zapomnieć. Jednocześnie Anna uważała, że czeka ich szczęśliwość we wspólnych objęciach. Gotowa byłą poświecić swój ogon.
- Ostatecznie w to miejsce zaprowadziła nas mapka z pamiętnika Anny. Wskazywała ona na miejsce gdzie został odkryty naszyjnik i jest to miejsce naszej obecnej konwersacji. - Lekko przechyliła głowę, przyglądając się Trelawneyowi. - towarzyszy temu inskrypcja, którą wspomniała Hestia, a którą miałam nadzieję wypróbować.
Ponownie zamilkła. Delikatnie skręciła ciało zwracając się do Hestii. - Chciałabyś uzupełnić?
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#33
18.05.2026, 23:00  ✶  
Hestia tak naprawdę po prostu przytaknęła na wszystko co podsumował Ceolsige po czym uśmiechnęła się do pozostałej dwójki.
– Prawda jest taka, że nikt z nas nie zna jeszcze odpowiedzi na te wszystkie pytania. Leonard może być jak na razie równie dobrze duchem, który kogoś zabił, jak i sekretnym człowiekiem, który... No. Też kogoś zabił. Zawsze to on może być członkiem tej mafii. – Przejechała dłonią po włosach, czego od razu pożałowała bo palce młodej czarownicy zahaczyły się o spięte kosmyki. Opuściła dłoń i pokręciła głową. – Ale toretyzowanie nie da nam nic więcej. Ducha raczej sami nie wywołamy. Musimy działać. Spróbuję wyczarować tę strefę ciszy, Ceolsige rozumiem, że chcesz wypróbować inkantację? Mogę też się jeszcze rozejrzeć. – Spojrzała na Hannibala i trzymany przez niego jej kij bejsbolowy. – Nie mam pojęcia z czego to jest zrobione. Taki się... Wyczarował.
Podała Ceolsige inkantację po czym sama spróbowała wyczarować możliwe jak największą strefę ciszy tak jak prosiła o to czarownica. Prawda była taka, że nie wiedziała czy robi dobrze, ale tylko w ten sposób mogli uzyskać odpowiedzi na ich pytania. Przy okazji też rozejrzała się po okolicy, czy nie zobaczyła czegoś co mogłoby dać im jakąkolwiek wskazówkę.

Kształtowanie III, tworzę strefę ciszy
Rzut Z 1d100 - 32
Akcja nieudana


Percepcja III, rozglądam się po terenie
Rzut Z 1d100 - 2
Akcja nieudana
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#34
20.05.2026, 14:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.05.2026, 07:32 przez Hannibal Selwyn. Powód edycji: Uzupełniłam efekt rzutu. )  
Hannibal wzruszył ramionami na wyjaśnienia Hestii i testowo zamachnął się kijem, odsunąwszy się najpierw o krok, żeby nie ryzykować uderzenia nikogo z obecnych. Z różdżką wciąż trzymaną w lewej ręce, było to nieco niezdarne, ale kij był dobrze ywaony i wygodny. Ciekawe, czy będzie skuteczny przeciwko intruzom z zaświatów…

- “Znaleźliśmy naszyjnik” - powtórzył, wykręcając młynka bronią dla samej pryjemności poczucia jej ciężaru w dłoni - Ciekawe, co ten naszyjnik robi, bo wcale się nie zdziwię, gdyby to nie była taka sobie błyskotka, a uczucie Leonarda nie było tak całkiem niewinne i czyste - koleś mógł się okazać czymkolwiek, od ogarniętgo obsesją stalkera po widmo potrzebujące wspólniczki do jakichś swoich widmowych sprawek - Myślicie, że to Leonard szeptał nam na uszko chwilę temu? I że Anna mogła też paść ofiarą opętania? - Kij bejsbolowy znieruchomiał, a Selwyn zerknął w kierunku Peregrinusa.

Po nieudanej próbie Hestii oparł swoją zabawkę o zrujnowany murek i podniósł różdżkę.
- Może ja spróbuję - zaproponował.
Ile czasu mogło minąć od kiedy pozbyli się tamtych turystów? Czy mugole naprawdę zamierzali tu wrócić jeszcze tej samej nocy? Jeżeli tak, to czy runa Peregrinusa zadziała jak należy? Lepiej było faktycznie mieć przynajmniej strefę ciszy wokół, jeżeli nie nawet jakąś lepszą barierę.
Stanął w pobliżu świeżo naprawionej runy i spróbował rzucić zaklęcie.

Kształtowanie - wyczarowuję strefę ciszy
Rzut Z 1d100 - 45
Słaby sukces...


Czuł jak magia drga i zbiera się wokół. Świadomość bycia obserwowanym motywowała, ale i tak trudno było mu się skupić, czy to przez nietypowe okoliczności, czy przez dużą porcję wirujących mu w głowie faktów i domysłów. Czar prawie wysmyknął mu się spod różdżki. Hannibal zacisnął zęby, mruknął pod nosem na wpół wyartykułowane przekleństwo i zmarszczył brwi w koncentracji. Magiczna sfera formowała się wokół zebranych opornie, ale w końcu ustabilizowała się - jej granica połyskiwała delikatnie na srebrno, jakby była utkana z cienkich, jedwabnych nici. Selwyn odetchnął z ulgą.
- Jedna bariera wygłuszająca, proszę bardzo! - uśmiechnął się, jakby wcale nie wymagało to od niego wysiłku.

Wrócił na swoje miejsce i podniósł kij Hestii. Skoro dziewczyna oddała mu go pod opiekę, nie zamierzał go tak po prostu porzucać. Z ciekawością oczekiwał na dalsze ruchy obu czarownic, które wydawały się mieć zdecydowanie lepsze pojęcie, co powinni uczynić, niż on. Pomny prośby Peregrinusa, ustawił się tak, by i jego mieć na oku., chociaż nic nie wskazywało na to, żeby jasnowidz cierpiał jakiekolwiek skutki uboczne w miarę bliskiego spotkania z duchem.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#35
24.05.2026, 11:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.05.2026, 11:08 przez Peregrinus Trelawney.)  
— Dziękuję. Teraz o wiele klarowniej widzę sytuację — podziękował uprzejmie Ceolsige, w zamyśleniu kiwając głową. Obszerny wykład kobiety był zdecydowanie pomocny; pomocniejszy niż relacja przedstawiona w telegraficznym skrócie i emocjach. — Wydaje mi się zatem, że duch, którego spotkaliśmy, mógł być ofiarą Leonarda — przypuścił, skoro wszystko wskazywało na to, że ów morderczy kochanek jeszcze nie tak dawno chodził wśród żywych. — Być może Leonard próbował zmanipulować Annę do podjęcia jakichś kroków, które pozwolą pozbyć się tego ducha przeszłych grzechów.
Wszystko to były jednakże ledwie teorie — najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń, jaką umysł Trelawneya poskładał z dostępnych strzępów informacji. Badacz nie wygłaszał tego zatem z jakimkolwiek przekonaniem. Ot, jedynie wypuścił w przestrzeń swobodną myśl.
Najciekawszym zdecydowanie był fakt, że kobiety posiadały jakąś tajemniczą inkantację. Blada skupiona twarz wróżbity znalazła się ponad ramionami kobiet, gdy przekazywały sobie notes (być może nieco natrętnie, lecz jedną z niewielu rzeczy, które przełamywały jego powściągliwą, wycofaną naturę była ciekawość). Peregrinus spróbował podejrzeć dokładną treść.
Widząc jednak nie najmocniejszą barierę wyciszającą, prędko zdecydował się na próbę wzmocnienia jej. Wyciągnął różdżkę i powiódł nią dookoła, chcąc podeprzeć zaklęcie Hannibala.

// kształtowanie na wsparcie bariery Hannibala
Rzut N 1d100 - 28
Akcja nieudana


Posplatana przez niego magia niekoniecznie okazała się jednak pomocna. Skończywszy, wróżbita obserwował uważnie dalsze poczynania Ceolsige, która miała wypowiedzieć inkantację. Wędrował spojrzeniem pomiędzy Burke a wskazanym przez kobiety miejscem w ziemi, gdzie spekulowali, że otworzy się przejście.

// rzut na percepcję, żeby spróbować wypatrywać najmniejszej zmiany, jeśli Ceo będzie próbowała inkantacji
Rzut PO 1d100 - 57
Sukces!

// użyte w tym poście statystyki: percepcja (4), kształtowanie (2)


źródło?
objawiono mi to we śnie
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#36
25.05.2026, 13:11  ✶  
Ceolsige uprzejmie skinęła głową Hestii, w geście potwierdzenia teori lub aprobaty za gotowość do działania. Wyciągnęła ostrożnie prawą dłoń i przejęła od młodszej czarownicy notatnik Anny, przesuwając wzrokiem po łacińskiej sentencji. Lewa dłoń, z wciąż pulsującym, ostrym bólem poparzonego kciuka, spoczywała bezpiecznie przy jej ciele.
Przeniosła spojrzenie na Hannibala. Widok rosłego czarodzieja testującego lekki, niemal przezroczysty kij bejsbolowy wywołał na jej ustach wyraz uprzejmego, acz wyraźnego rozbawienia.
– Jest to prawdopodobny scenariusz. Niestety nie wiemy. – odezwała się, lekko przechylając głowę. - Możesz mieć najbliższy wgląd w naturę syreniej tancerki spośród zebranej tu grupy. - Zwróciła uprzjemię uwagę na profesje i srodowisko zawodowe rozmówcy, które przedstawiały potencjalny atut w analizowaniu dalszych poszlak.
W podobnym tonie, z niewielkim skinieniem głowy zareagowąła na słowa Peregrinusa. - To także jest prawdopodobne. - Odpwiedź mogła się pozornie wydawac zdawkowa, ale ton i mimika nadały jej dużo bardizej rzeczowego charakteru. Doceniała różne punkty widzenia w tym ograniczonym obrazie zdażeń jaki posiadali.
Kiedy Hannibal zaczął tkać zaklęcie, Ceolsige poprawiła swoją pozycję na lewitującej miotle, upewniając się, że znajduje się całkowicie wewnątrz formującej się, sfery wygłuszenia. Gdy granica bariery wydawła się stabilizować, paserka zmrużyła lekko oczy. Magia najwyraxniej im dzisiaj nie sprzyjała. Dla spokoju siegnęła do kieszeni po swoją różdżkę. Zamiast widowiskowych, szerokich gestów, które mogłyby tylko podrażnić świeże oparzenie na dłoni, Ceolsige uniosła swoją berberysową różdżkę oszczędnym, ruchem samego nadgarstka. Skierowała czubek pionowo ku górze a potem delikatnym ruchem drgneła końcówką. Skupiła się na strukturze wiszącego w powietrzu czaru. Starając się wlać w niego odrobinę własnej magii kształtowania, spróbowała usztywnić krawędzie sfery i nadać jej stabilność niezbędną do powstrzymania wszelkich przejawów dźwięku.
W oczekiwaniu na efekt, wciąż lekko kołysząc się na miotle, zaczęła badawczo przyglądać się domniemanej lokacji przejścia. Nawykła do wyszukiwania ukrytych zapadek, mechanicznych zamków i fizycznych zabezpieczeń chroniących kosztowne fanty, szukała oznak ich zastosowania, które moglyby się pojawić jako skutek podjetych zabiegów. Szukała nienaturalnych szczelin, śladów tarcia na posadzce, które sugerowałyby ruchome płyty, magicznych gniazd lub poblasku run na przycisku.
W strefie ciszy, niemym ruchem ust spróbowała profilaktycznie odczytać łaciśnką sentencję.

Rzuczam na krztałtowanie ◉○○○○: staram się wzmocnić strefę ciszy jaką wytworzył Hannibal tak by była możliwie sterylna.

Rzut O 1d100 - 74
Sukces!


Rzucam na percepcję ◉◉○○○: staram się namierzyć jakiekolwiek oznaki mechanizmu ukrytego przejścia jakie są widoczne lub uwidocznią się podczas testów.

Rzut N 1d100 - 17
Akcja nieudana
from ashes to ashes
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#37
25.05.2026, 22:03  ✶  
Ostatnie słowa wymienione między czarodziejami wybrzmiały cicho i zgasły szybciej, niż powinny. Noc wokół ruin zapadła się jeszcze głębiej, jakby sama cisza została wyciągnięta ponad naturalną miarę i rozciągnięta nad wzgórzem cienką, niewidzialną membraną. Ucichło morze. Ucichł wiatr przeciskający się między kamieniami. Nawet sucha trawa przestała ocierać się o własne źdźbła, choć oczy przecież doskonale widziały i były świadome, że wiatr wciąż wieje, wciąż wygrywa swą melodię dla tych co byliby w stanie go usłyszeć.

Oni nie mogli słyszeć. Mogli tylko uporczywie wypatrywać na odpowiedź ziemi.

Aż w końcu ziemia odpowiedziała.

Spod jednej z popękanych płyt przebiegła cienka nić błękitnego światła ściągając momentalnie ku sobie bystre Peregrinusowe oko – nikła jak żyła widoczna pod skórą. Drgnęła raz, drugi, po czym rozeszła się promieniście po szczelinach między kamieniami, budząc kolejne runy uśpione pod warstwami pyłu, soli i czasu. Błękit rozlał się mdlistym światłem po ruinach bezgłośną pulsacją, wydobywając z półmroku na jedno uderzenie wszystkich czterech serc fragmenty dawnych zarysów ścian, równej kamiennej podłogi i zapomnianych emblematów miejsca, które przed wiekami tętniło życiem.

Najpierw ledwie dostrzegalnie – pył osunął się ze szczelin, kilka drobnych odłamków potoczyło po ziemi – a potem jedna z płyt ustąpiła powoli, ciężko. Powietrze buchnęło z wnętrza wzgórza chłodem starych podziemi: wilgotnym, mineralnym, niosącym zapach mokrego wapienia, wygasłych pochodni i czegoś trudniejszego do nazwania. Czegoś zbyt starego, by posiadało jeszcze własne imię.

Widma przeszłości zgasły, ale odsłonięte przejście do wnętrza wzgórza pozostało. Przejście które było dokładnie tam, gdzie powinno według dziennika się znajdować.

Wąskie kamienne schody opadały w dół łagodnym łukiem, niemal identycznym jak w proroczym śnie Peregrinusa. Tylko ujawniona futryna pozbawiona ciężkich skrzydeł drzwi lśniła teraz błękitną inskrypcją Ex silentio docti loquuntur, et via aperitur. Niżej światło ginęło całkowicie – mrok nie tyle zasłaniał stopnie, co zdawał się je pochłaniać, warstwa po warstwie, aż schodziły w coś pozbawionego kształtu i głębi.

Koniec tury: 28.05
Przed Waszymi postaciami decyzja - możecie zejść eksplorować ruiny, możecie się wycofać. Następne podsumowanie planuję już wewnątrz tuneli. Na powierzchni trwa zaklęcie ciszy, można próbować je rozproszyć. Po zejściu na niższy poziom będziecie mogli ze sobą rozmawiać swobodnie bez konieczności rozpraszania zaklęcia.

Korytarz będzie długi.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#38
27.05.2026, 14:55  ✶  
Odsuwająca się w nienaturalnej ciszy kamienna płyta robiła niesamowite, odrealnione wrażenie. Kiedy struktura ponownie znieruchomiała, Hannibal stanął nad otwartym przejściem i zajrzał w ciemność. Zmarszczył nos, gdy owionął go zapach z wnętrza - podobny do tego, który panował w najgłębszych i najrzadziej odwiedzanych piwnicach The Globe, ale w niewyjaśniony sposób starszy.
- I co teraz? - chciał zapytać, ale oczywiście jego własne zaklęcie połknęło jego słowa, więc tylko zerknął pytająco na towarzyszy. Czy to nie był ten moment, w którym powinni wezwać jakieś służby albo przynajmniej poinformować kogoś o odkryciu? Z drugiej strony, czy krypta nie zamknie się, jeżeli będą zwlekać?

Z trzeciej strony, co jeżeli wejdą do środka i wtedy krypta się zamknie?

Prychnął (bezgłośnie) z irytacją na samego siebie. To na pewno nie jest krypta, tylko jakaś piwnica, albo najwyżej lochy! Przecież tu było co, szkoła magii i czarodziejstwa, prawda? Na kogo niby ta krypta, na tych, co powtarzają rok do usranej śmierci?
W poszukiwaniu jakiejś wskazówki, co dalej, spojrzał na Hestię, Peregrinusa, a w końcu na Ceolsige, która wcześniej obdarzyła go ze swej miotły rozbawionym uśmiechem.

Rozbawionym… czy drwiącym?

Wystarczyło już, że musiała pomóc mu ustabilizować zaklęcie - nie pokazał tego po sobie, ale poczuł to przecież, obcą, pewniejszą magię obok swojej. Po raz kolejny zawodziła go dziedzina magii, w której zawsze osiągał najlepsze wyniki. Może powinien zmienić różdżkę?

Zacisnął mocniej palce na hestiowym kiju i, patrząc Burke prosto w oczy, jakby przyjmował nierzucone wyzwanie, powoli zszedł niżej.


Jeden stopień.

Drugi.

Trzeci.

Piwniczny chłód, który owionął mu kostki, był trzecim, po nocnej włoskiej bryzie i powiewie obecności ducha, jakiego Hannibal dzisiaj doświadczył i jego myśli tęsknie pomknęły ku gorącej kąpieli, na jaką mógł liczyć w apartamencie.

Zatrzymał się i uniósł pytająco brwi.
Schodzimy?



//Zawada: Wysoka stawka
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#39
28.05.2026, 11:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.05.2026, 11:47 przez Ceolsige Burke. Powód edycji: Zapomniałem wpisac deklaracje rzutów )  
W otaczającej ich ciszy powolny ruch płyty zagarnął niemal całą uwagę Ceolsige. Jej spojżenie i twarz przybrały niemal łapczywy wygląd. Na chwilę uśmiechnęła się szeroko, pozwalając by ekscytacja i zadowolenie w pełni ozdobiły jej rysy. W nienaturalnej, gęstej ciszy, która spowiła wzgórze, ten powolny, ciężki proces wydał się jej niezwykle odrealniony. Zaciągnęła sie zapachem i samym koniszkiem języka oblizała warge. Jakby właśnie spróbowała łyk tego powietrza. Brak zgrzytu piasku, dudnienia kamienia o kamień i jęku starożytnej konstrukcji sprawiał, że mechanizm sam mógłby być duchem.
Szybko jednak przeniosła spojrzenie na twarze towarzyszy, oceniając ich reakcje. Zręcznym, oszczędnym ruchem prawej dłoni wyciągnęła notatnik Anny i bez słowa oddała go Hestii, wymieniając z młodszą czarownicą krótkie, porozumiewawcze spojrzenie.
Wtedy jej wzrok napotkał zdecydowane, rzucone niemal z ramiarską przekorą spojrzenie Hannibala. Mężczyzna bardziej tancerz niż czarodziej z hestiowym kijem bejsbolowym w dłoni, najwyraźniej postanowił przejąć inicjatywę. Ceolsige nie zmieniła wyrazu twarzy – jej oblicze pozostało maską uprzejmej, chłodnej obojętności, jednak w kąciku ust zaigrał ledwo dostrzegalny cień aprobaty. Kiwnęła głowa w stronę wejścia, gest delikatny, prawie jak mimowolny ruch a jednak jej spojrzenie nadawału temu gestowi celowości. Nie mogła sie oprzec wrażeniu, że jego sylwetka urosła nieco na tle mrocznego portalu.
Skinęła jeszcze zachecająco Peregrinusowi i Hestii zanim przełożyła do lewej dłoni i ułozyła ją spokojnie na udach. Prawą chwyciła mocniej trzonek miotły i skierowała ją powolnym ruchem w stronę gardzieli schodów. Ostrożnie, zachowując nienaganną, wręcz salonową pozycję bokiem na lewitującym drzewcu, ruszyła za nim. Kiedy Hannibal zatrzymał się po trzech krokach i uniósł pytająco brwi, posłała mu zadowolony uśmiech, w którym próżno było szukać drwiny. Zrównała się z nim w locie, pozwalając, by miotła powoli niosła ją w dół, stopień po stopniu, prosto w pochłaniający wszystko mrok.
Zlatując na coraz niższe stopnie, jej twarz przybrała bardziej pragmatyczny wyraz. Z głębokim skupieniem zaczęła przyglądać się otoczeniu. Pragmatycznie zakładała, że Peregrinus i Hestia zadbają o odpowiednie światło, podczas gdy ona skupi się na tym, co potrafiła najlepiej. Jej wzrok ogniskował się na pojedynczych punktach – badała fakturę ścian, wilgotne stopnie i sufit w poszukiwaniu jakichkolwiek płyt naciskowych, ukrytych otworów, wiszących nad ich głowami zapadni czy dziwacznych run.
Dla bezpieczeństwa, nie wykonując szerokich gestów, które mogłyby podrażnić świeże oparzenie, uniosła berberysową różdżkę samym ruchem nadgarstka. Skupiła się, tkając przed nimi niewidzialną, delikatną strefę rozproszenia. Subtelna, błękitna aura magii rozlewała się przed jej miotłą niczym tarcza, mająca za zadanie wygasić lub przynajmniej osłabić mordercze zapędy ewentualnych klątw i magicznych potykaczy, których obecnośc w tym miejscu nie wydawałaby się nazbyt zaskakująca.
Gdy tylko minęli niewidzialną granicę sfery wygłuszenia i do ich uszu dotarł ciężki, wilgotny pogłos ich własnych kroków oraz oddechów, Ceolsige odezwała się. Jej melodyjny, cichy głos przeciął nagle odzyskaną przestrzeń dźwiękową, niosąc ze sobą lodowaty spokój. – Uważajcie na podszepty duchów lub syreni śpiew. - Mogłoby to wydawać sie ząrtem gdyby nie zupełnie powazny ton jakim to zakomunikowała.


Rzucam na WOŚ ◉◉◉◉○: poszukuję śladów pułapek lub magicznych run, które mogłyby zabezpieczac to miejsce
Przewagi: Tworzenie mechanizmów II, Starożytne runy I


Rzut PO 1d100 - 86
Sukces!


Rzucam na rozproszenie ◉◉◉○○: staram się wytworzyć przed sobą małą  półsferyczną strefę rozproszenia, która mogłaby rozpraszać magiczne efekty kierujące się z głebi korytarza, z boku, z góry lub z dołu w naszą stronę.

Rzut Z 1d100 - 89
Sukces!
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#40
28.05.2026, 20:09  ✶  
Gdyby nie magiczna strefa ciszy i świadomość, że jednak powinna być w miarę opanowana, Hestia bez wątpienia wydałaby właśnie z siebie cichy okrzyk radości. Schody. Podziemne schody. Było to… Jednocześnie naprawdę niepokojące jak i szalenie ekscytujące. Odpowiedziała Ceolsige szczerym uśmiechem i skinęła głową. Jeszcze tylko zerknęła na Peregrinusa czy i on zamierzał się z nimi wybierać, po czym zeszła za Ceolsige do podziemnego tunelu.
– Myślisz, że będzie aż tak źle? – spytała się czarownicy, gdy już ponownie mogły mówić.  Spojrzała na swoją miotłę w ręku i obróciła ją tak, tak aby jej głowica znajdowała się u góry. Następnie spróbowała przetransmutować jej włosie w sposób, który nadałby im świecących właściwości. Dalej, bez względu na efekty, zaczeła nasłuchiwać, czy w korytarzu nie było żadnych nieproszonych gości. No… Poza nimi.

Transmutacja IV, transmutuje włosie głowicę szczotki w świecące
Rzut PO 1d100 - 26
Akcja nieudana


Percepcja III, nasluchuję
Rzut Z 1d100 - 27
Akcja nieudana
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (5352), Dearg Dur (7128), Hannibal Selwyn (6393), Helena Rowle (1863), Hestia Bletchley (2427), Peregrinus Trelawney (5730)


Strony (8): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 8 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa