• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me

[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me
Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#111
18.07.2024, 21:30  ✶  
Spadam z miotły i doznaje poważnego uszczerbku na ciele i umyśle.

Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. To niewyobrażalnie przykra perspektywa, zwłaszcza w sytuacji, gdy tym ''dobrem'' jest próba ochrona dobrego imienia osoby, na której najbardziej ci zależy. Niestety, w przypadku Camerona jego odwaga bardzo często graniczyła ze skrajną głupotą i tak było także i w tym przypadku.

Samo to, że udało mu się utrzymać na miotle, tak długo był istnym cudem. I to z rodzaju tych, o jakie modliły się całe zgraje kapłanów i kapłanek kowenu Whitecroft. Kto wie, może gdyby Lupin w pewnym momencie nie spojrzał w dół, udałoby mu się w ślimaczym tempie dotrzeć do mety. Nie była to jednak rzeczywistość, jakiej dane mu było doświadczyć.

Zamiast tego, gdy zdał sobie sprawę jak kurewsko wysoko uniosła go ta przeklęta miotła, momentalnie poczuł ogromną gulę w gardle, a palce zaczęły ślizgać się po trzonku, podczas gdy sam ''jeździec'' próbował zrozumieć, jakim cudem wylądował w tej sytuacji. Czy oni zawsze latali tak wysoko? Aż mu przed oczami pociemniało, gdy pomyślał sobie o tych wszystkich meczach, pościgach i treningach, na jakie ganiała Heather przez dobrych kilka lat nauki w Hogwarcie...

Wbrew woli Camerona miotła nagle obniżyła pułap lotu, jakby w jakiś sposób odczuwała, że z chłopakiem jest coś nie tak. Problem był jednak taki, że ten zaklęty zbiór witek wcale nie zmierzał ku plaży, a... Prosto w wodę. Oczami wyobraźni widział już, jak znika pod powierzchnią tylko po to, aby nigdy już się nie wynurzyć.

Teraz przyświecał mu tylko jeden cel: znaleźć się na ziemi. I wtedy miotła szarpnęła, zrzucając go z siebie, rozpoczynając tym samym kilkumetrową podróż Lupina w stronę plaży. A przy spotkaniu z piaskiem pierwszym, co usłyszał, było głuche charakterystyczne chrupnięcie w okolicy przedramienia, które z kolei zostało skomentowane przez rannego soczystym KUUUUUUUURWAAAAAAAA.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#112
18.07.2024, 23:09  ✶  
obok Camerona na piasku
wyścig wygrała Heather, niby walkowerem, ale nie oszukujmy się - rozjebała nas okropnie

Im dłużej lecieli, tym większa okazywała się być przewaga, jaką udało się uzyskać Heather. Leciała, jakby miało nie być jutra i jakby w życiu nie robiła niczego innego - w sumie może faktycznie trzeba było jej przyznać, że ta kariera zawodowego gracza na coś jej się w życiu przydała. Bulstrode może i mógł się pocieszać, że w tym wszystkim nie był ostatni, ale niezależnie od wymówek zwyczajnie skręcało go w środku, a ponura świadomość że już za nic nie uda mu się wygrać, wreszcie z zadowoleniem rozsiadła się gdzieś w środku niego.

Jak on tego nienawidził. Zwykle robił wszystko, żeby wygrać, ale tutaj musieli się opierać na zwyczajnym szczęściu, jakości miotły i własnych umiejętnościach. Użycie różdżki natomiast w ogóle nie wchodziło w grę, bo by go za to ktoś tutaj pewnie zdezintegrował.

Bulstrode obejrzał się, widząc jak miotła Lupina pikuje w dół, najpierw w stronę wody, a potem szarpie się gwałtownie. Chłopak wystrzelił jak z procy w stronę plaży, kiedy Atreus gwałtownie zakręcił miotłą, zmieniając kierunek. A potem Cameron uderzył w piasek.

Krzyk Camerona był jak objawienie. Znak zesłany z nieba - lepiej już było zatrzymać się nad jego wywrotką, niż smętnie dokończyć ten wyścig daleko za Heather. W ten sposób pokazywał się w o wiele lepszym świetle, nawet jeśli niezadowolenie gotowało się w nim tak samo intensywnie. Ale coś się przegrywa, coś się wygrywa.

Atreus zahamował gwałtownie w ostatniej chwili obok chłopaka, zeskakując z miotły i zaraz przykucając przy nim. Obrzucił go pobieżnym spojrzeniem, ale przynajmniej na pierwszy rzut oka nie wydawał się przesadnie poturbowany. Nogi wydawały się nie wyginać pod dziwnymi kątami, głowa też była cała, tylko za rękę się chyba trzymał.
- Ej, żyjesz? - zapytał. Dobrze, że ta miotła go zrzuciła, a nie zaryła razem z nim i się pod nim nie połamała. - Nie martw się, nic ci nie będzie. Zaraz ktoś cię poskłada... - niby chciał go pocieszyć, ale jakoś robił to bez większego przekonania, w jakiś wyuczony, nieco przytłumiony sposób. Ale przynajmniej z niego nie szydził. Na swoje słowa tez rozejrzał się, czy ktoś już pędził w ich kierunku, zakładając że przynajmniej Brenna i Basilius obserwowali cały wyścig, a jeśli nie to zawołał ich.

Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#113
18.07.2024, 23:19  ✶  
Przy spadniętym Cameronie z Atreusem

Możliwe, że powinien jakoś bardziej zainterweniować, widząc zdenerwowanie u Camerona jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu, ale Basilius wątpił, by jego interwencja cokolwiek dała, zwłaszcza, że młody uzdrowiciel wydawał się być bardzo zdeterminowany, aby brać udział w wyścigu. Pozostało mu więc jedynie bardzo ostentacyjnie przywołać swoją torbę, a potem, na prośbę Atreusa, wystrzelić z różdżki tęczowe iskry na znak startu, mając nadzieję, że nikomu nie stanie się krzywda.
No i oczywiście komuś stała się krzywda i był to Cameron, bo prawdę mówiąc o pozostała dwójkę nieszczególnie sie martwił.
No i drugi medyk tego pięknego dnia spadł dzisiaj z miotły.
– Cholera – zaklął i ruszył szybko, szybciej niż zwykle, świetna była ta muszla, w stronę spadnietego uzdrowiciela, obok którego, szybciej od niego samego, zmaterializował się już Atreus. jego kuzyn robiłby w sumie za dobry przewóz rannych, jak tak teraz o tym mówił.
– Wiesz, ogólnie to jak się nie wie, jak się lata, to warto to robić powoli i nisko nad ziemią – rzucił na dzień dobry do Lupina, klękając przy nim. Nie mógł niestety powiedzieć, że się nie lata wcale. Nie gdy sam przed chwilą to zrobił, ale jednak z większą ostrożnością. – Co cię boli?
W sumie to nie musiał się długo przyglądać, aby zlokalizować źródło kontuzji u Camerona.
– Nastawię ci ją – oznajmił już cieplejszym tonem, ostrożnie próbując ocenić jak źle było z ręką młodego. I tak się kończu rumakowanie i uznawanie się za lepszych od starszych. Zerknął na Atreusa. – Patrz, niby młodsi od nas, a to jednak im się łatwiej kości łamią. Mógłbyś przeganiać wszystkich, którzy będa próbować przeszkadzać mi w pracy?
cupcake
I just wanted you to know
That baby, you the best
wiek
37
sława
VII
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
celebryta, cukiernik, kucharz
Wysoki mężczyzna, mający ok 183 cm wzrostu, niebieskie oczy i blond włosy. W towarzystwie przyjaciół i zaciszu własnego domu zapuszcza brodę, którą goli na poczet zdjęć do gazet i wydarzeń towarzyskich. Jowialny człowiek, który zazwyczaj uśmiecha się do wszystkich niezależnie od sytuacji.

Bertie Bott
#114
18.07.2024, 23:55  ✶  
przy ognisku z Alastorem, Alexandrem, Millie i Eden

- Ee... można tak powiedzieć, że ten. Ale tak, robię fasolki. To ja - rzucił, niby to skromnie, ale wciąż uśmiechając się do nowo poznanego mężczyzny z właściwą dla siebie ciepłota i wesołością, jakby nie miał żadnych zmartwień pod słońcem. - Bell? - Bertie się przez moment wyraźnie zastanawiał, obracając to nazwisko w głowie parę razy. - Czy przypadkiem nie od tych Bellów, którzy mają cyrk? Widziałem parę występów, ostatni chyba na Lammas, no był fantastyczny! W ogóle wszystkie te pokazy są takie łapiące za serce, albo sprawiają że człowiek wstrzymuje oddech, no coś pięknego... - rozmarzył się nawet troszkę, wspominając te ich wszystkie popisy, ale otrząsnął się wreszcie, przypomniawszy sobie o kiełbasie. - W sumie chyba mam dzisiaj ochotę na ognisko właśnie. Ze zaczarowane szczypce do grilla to nieziemska robota, ale co usiąść sobie z patykiem przy ognisku, to usiąść sobie z patykiem przy ognisku - pokiwał głową, uśmiechając się lekko.

- Nie spodziewałem się ani tego jak się zaprezentujesz na scenie - miał na myśli oczywiście całe swoje nieudane zaklęcie, jej zielone włosy i modyfikacje na ostatnią chwilę. - Tak samo jak i nie podejrzewałem, że zdzielisz tak biednego Morpheusa. Napisałem potem do niego czy jest cały i wysłałem mu fasolki, żeby mu tak źle nie było - westchnął, wyraźnie wciąż współczując Longbottomowi, nawet na samo tylko wspomnienie całej tej scenki z sabatu.

- Oh, Eden - westchnął i może w pierwszym momencie brzmiał, jakby podłapał jej wyraźnie zawoalowane intencje, ale wcale tak nie było. - To w sumie wręcz genialny pomysł! Prześwietny. Gdzie ja miałem głowę przez te wszystkie lata. Powiedz mi, masz może więcej takich pomysłów? Moglibyśmy się umówić na spotkanie i je omówić, co ty na to? - zapytał, wyraźnie powoli, acz stabilnie, nakręcając się na zapoczątkowany przez nią pomysł. - Że też wcześniej na to nie wpadłem. Na przykład w Azji wodorosty są jednym z podstawowych elementów diety. Morska woda może też brzmi kontrowersyjnie, ale w niektórych wysokopoziomowych restauracjach, gdzie eksperymentuje się z jedzeniem, coś takiego też nie powinno brzmieć aż tak szokująco...
Kwintesencja kobiecości
wpisano zdradę w pocałunek
w czułe spojrzenia, w szlachetny trunek
wiek
50
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
właścicielka antykwariatu
Co widzi się jako pierwsze po zauważeniu Tessy na ulicy? Na pewno to, że jest dosyć wysoka — ma w końcu 178 centymetrów wzrostu — a całe wrażenie potęgują buty na małym, ale wciąż!, obcasie. Po drugie, przenikliwe spojrzenie, które zdaje się równocześnie spoglądać prosto w duszę za twoimi oczami, a także patrzeć prosto przez ciebie. Jakby jednocześnie widziała wszystko i nic. Po trzecie, przy wizytach w mugolskim Londynie ubiera się dosyć stonowanie; świetnie skrojony komplet lub zwyczajna koszula, wciśnięta w dopasowane spodnie garniturowe. Kiedy, jednak, jest w zaciszu własnego domu lub wybiera się z wizytą do rodziny czy przyjaciół, pozwala wyjść na wierzch swojej nieco bardziej kolorowej, czarodziejskiej stronie. Po czwarte, a także, nareszcie, ostatnie, Tessa zawsze trzyma w ręku długą, staromodną lufkę z papierosem, nawet jeśli nie ma w intencji go odpalać.

Quintessa Longbottom
#115
19.07.2024, 00:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2024, 22:32 przez Quintessa Longbottom.)  

Tańcuję na parkiecie z Isaaciem, a potem... no potem to wracam do baru.

Nie sądziła, że pójdzie tak szybko. Oczekiwała rozglądania się za kimś samotnym, była nawet gotowa wciągnąć w to Brennę albo Erika! Może nawet Morpheusa, byle tylko utrzeć nosa Clemensowi. Na jej wybawienie przybył jednak ktoś inny. 
Przewróciła oczami, odstawiając nietknięty kieliszek z winem z powrotem na blat i jeszcze, na dokładkę, wzruszyła ramionami, podając Isaacowi rękę.
— A co mi tam — powiedziała, wychodząc z nim na prowizoryczny parkiet. Potem to już wszystko jakoś samo poszło.
Najpierw chciała dopytać Isaaca, co u jego matki — jak Victoria radzi sobie z powrotem za granicą, jak interesy układają się w Norwegii i kiedy dokładnie miała zamiar wrócić, żeby mogły znowu poplotkować? I przy okazji może przywiozłaby ze sobą jakiś ciekawy artefakt?
Niestety, cóż… Całość potoczyła się zdecydowanie za szybko, bo młody Bagshot nie pozwolił jej nawet dojść do słowa.
Zręcznie obracał ją dookoła własnej osi, a potem prowadził w rytm muzyki. Początkowo była wręcz oburzona, bo dzieciak skutecznie uciszał ją raz za razem i nie była w stanie wycisnąć z siebie nic więcej ponad zdławionego oddechu, a także czegoś na kształt: Młody człowieku! albo Cholera jasna—
Potem jednak zamiast kurczowego trzymania się jego ramienia, zaczęła się po prostu śmiać. Może nie chichotała (w takim stanie widział ją tylko Clemens, kiedy tańczyli razem na Balu Duchów i drugi raz, na ich ślubie), ale zwyczajnie dała się ponieść chwili i po prostu bawiła się. Chyba dawno tego nie robiła. Naprawdę nie była w stanie przywołać w pamięci sytuacji, kiedy ostatnim razem pozwoliła sobie na chwilę luzu, spuszczenia z tonu i odsunięcia na bok tego wszystkiego — Zakonu, Voldemorta i…
— Merlinie, Isaac! — sapnęła nagle, śmiejąc się głośno, bo chłopak zakręcił nią kilka razy, aby oboje mogli, o dziwo w rytmie!, wyskoczyć razem do przodu, a na koniec przyciągnął ją do siebie. Czuła się dziwnie. Owszem, zawsze brylowała, zawsze wszędzie było jej pełno i zawsze sprawiała wrażenie pełnej pewności siebie. Wrażenie. — Isaac… Dobrze, już dobrze! Spokojnie, mi już chyba wystarczy.
Odetchnęła, a potem poklepała go ramieniu i pieszczotliwie, jak przykładna ciotka, uszczypnęła go w policzek.
— Nie miałam pojęcia, że tak świetnie tańczysz. Musimy to kiedyś powtórzyć, to na pewno! A teraz wybacz, muszę dojść do siebie i już naprawdę czegoś się napić. — Miała już odchodzić, ale nim odwróciła się na pięcie, powiedziała jedynie: Hmm... A tak właściwie, może napijesz się ze mną?


It's such an ancient pitch
But one I wouldn't switch
'Cause there's no nicer witch than you
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#116
19.07.2024, 07:43  ✶  
biegnę do spadniętego dalej na plaży Camerona

Brenna nie miała pojęcia, że Cameron nie umie latać na miotle. Nie miała też pojęcia, że ten boi się wysokości.  Z tej rodziny znacznie lepiej znała jego starszego brata i matkę: Cameron był o tyle młodszy, że raczej nie przesiadywał z nimi, jeśli wpadała do Cedrica albo pani Lupin. Wprawdzie zdziwiło ją mocno, że chłopak chce ścigać się z dwiema osobami, które po sześć lat grały w szkolnej drużynie, i jedna jakiś czas była profesjonalistką, a druga zapewne mogłaby taką ścieżkę kariery wybrać... Ale nie sądziła, że w ogóle Lupin unika mioteł jak ognia.
Chociaż sposób, w jaki zaczął wyścig, sprawił, że zmarszczyła brwi z niepokoju.
- Ja będę do zakupu pierwsza w kolejce - obiecała Brenna. W sumie to uwielbiała smażyć jedzenie po prostu przy ognisku, ale na imprezach z wieloma gośćmi taki wynalazek mógł bardzo się przydać. - Próbowałeś już drinków? Słowo, że żaden nie zamienia w zwierzęta. Tedy mi obiecał. A w ogóle...
Wyciągnęła z kieszeni szortów różdżkę i wyszeptała accio. W namiocie miała mnóstwo przydatnych potencjalnie rzeczy, bo lubiła być gotowa na różne wypadki: były tam więc koce, poduchy i drugi namiot, był tort dla młodych, były eliksiry, gdyby ktoś spadł z klifów (nie sądziła, że przydadzą się do wypadków miotlarskich), były zapasowe ubrania, kostiumy i... kapelusze.
Żółta czapka z daszkiem przyleciała do jej ręki, a Brenna pochyliła się,  by nasadzić ją na ciemne loki Thomasa.
- Chroń głowę - poleciła. Niby sama własną czapkę zdjęła, ale ona w tej chwili nie piła na kocyku, tylko biegała dookoła i wcześniej ją nosiła...
Zwrócona ku Thomasowi, przegapiła sama chwilę, w której Lupin spadł z miotły. Nie miała szansy zareagować: odwróciła się w chwili, w której Cameron już leciał. A chociaż odległość nie była wielka, i tak Brenna miała wrażenie, że mimo ciepłego dnia jej żyły wypełnił lód.
Nie odpowiedziała na propozycję Thomasa, bo po prostu od razu rzuciła się tam biegiem, niewiele myśląc i wyprzedzając zapewne Basiliusa. Ledwo ten jednak dotarł, odsunęła się, robiąc mu miejsce i tylko obserwując Lupina z zaniepokojeniem.
Spadanie z miotły do diaska.
- Mam eliksiry. W namiocie. Wzięłam je na wypadek, gdyby Millie chciała skakać z klifów do wody i coś sobie zrobiła - powiedziała trochę nerwowo, wyjaśnienie dodając całkowicie niepotrzebnie, ale Cameron chociaż żywy, wyglądał cholernie blado. - Trzeba zabrać go do szpitala? Cholera, konfiskuję tu dziś wszystkie miotły i wydaję tylko za okazaniem licencji miotlarskiej i jak ktoś nie wypił więcej niż jednego drinka.
Skoro mieli już dwa wypadki miotlarskie, a ludzie zdążyli wychylić co najwyżej po piwie albo ze dwa drinki, to nie chciała wiedzieć, co im przyjdzie do głowy za godzinę.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#117
19.07.2024, 08:36  ✶  
Ląduje przy zgromadzeniu wokół Camerona

Lata gry w quidditcha zrobiły swoje, Heather wygrała wyścig - jakby w ogóle mogło być inaczej. Jak to powiedział Cameron? Obroniła honor ich nazwiska, czy coś. Tyle, że gdy dolatywała do mety do jej uszu doszła soczysta kurwa rzucona przez jej narzeczonego. Oczywiście najpierw dokończyła wyścig, aby mieć pewność, że go wygrała, a dopiero później zainteresowała się tym małym zamieszaniem - priorytety.

Wylądowała niedaleko zgromadzonych wokół Lupina ludzi. Głupio wyszło. Wiedziała, że coś sobie zrobił, ale przecież sama mówiła mu, że to jest naprawdę głupi pomysł, nie miała pojęcia dlaczego jej nie posłuchał, komu i co chciał udowodnić? To wiedział tylko on. Tym bardziej, że miał świadomość, że w tych dziedzinach życia to ona powinna godnie reprezentować ich dwójkę.

Przepchnęła się przez zgromadzonych ludzi. - Odsuń się. - Wysyczała przez zęby do Atreusa, żeby sprawdzić, czy jej narzeczony w ogóle żyje. Na szczęście był w jednym kawałku, nie wyglądał najlepiej, ale chyba mogło się to skończyć jeszcze gorzej, więc może wcale nie było tak źle.

- Co ty sobie myślałeś, mówiłam ci przecież! - Pierwszy raz to ona okazała się mieć w sobie odrobinę rozsądku, a on jej nie posłuchał. - Będzie żył? - Zapytała się jeszcze Basiliusa, w ogóle nie obeszło jej to, że chwilę wcześniej się z niego naśmiewała. W ostateczności będzie musiała poprosić o pomoc kogoś innego, wiedziała, że była tu szefowa Lupina i mimo, ze jej nie lubiła, to nie miałaby oporów, żeby zapytać ją o to, czy go poskłada.

a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#118
19.07.2024, 10:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.07.2024, 12:45 przez Woody Tarpaulin.)  
Biorę losowego drinka, wciąż w towarzystwie dwóch starych kawalerów

Woody patrzył tak na tego całego Bertiego Botta i wcale nie zamierzał przychylać się do opinii brata.
— Mój sześciopak piwa to symbol mojego stanu posiadania, bogactwa, beztroskiej klasy próżniaczej. Jego sześciopak symbolizuje jedynie, że dużo zasuwa i jeszcze więcej się poci. Klasa pracująca, tak zwana. — Pierdolił sobie te głupoty trzy po trzy między jednym kęsem steka (kolejny symbol klasy próżniaczej, Bertie Bott zapewne jadał proletariackie kotlety) a drugim. Nie miało to sensu, ale przecież chodziło tylko o to, żeby mieć ostatnie słowo i osłabić pozycję cukiernika.
On sam nie miał może figury młodziutkiego boga, ale daleko mu było do zaniedbanego. Był typem upakowanego, żwawego chłopa o żelaznej łapie i wcale nie narzekał, że wspomniany sześciopak nie odznacza się już na nim tak imponująco. Do licha z sześciopakiem.
— Johnny, kochasiu, nie drażnij niedźwiedzia — zaćwierkał cieniutkim głosikiem do Selwyna, który sam się o to prosił, zaczynając tę grę w zdrobnienia i słodkie słówka. — Nic mi bardziej nie zwisa niż twoja modowa ekspertyza.
Jonathan miał szczęście, że Woody nie przydybał go jeszcze na noszeniu tych diademów, bo biedny urzędnik nie zaznałby spokoju do grobowej deski.
Nie wszyscy widać zostali obdarzeni zjawiskowym talentem do konsumowania napojów alkoholowych w wielkim stylu niczym starszy z braci Longbottom. Tarp wzniósł oczy ku niebu, gdy Morpheus zmarnował kolejną porcję piwa. I z jakich to powodów? Zlustrował bez większego zaangażowania nowoprzybyłą parę. Wcale go to połączenie nie ruszyło, no bo…
— Że Geraldine? Dobra dziewucha, a tobie od razu w głowie ostracyzm. — Ostracyzmować tego, ostracyzmować tamtego. Gdyby czarodzieje dbali trochę mniej o konwenanse, świat byłby piękniejszy. — Chodzi mi ostatnio po głowie nawet nająć ją do jakiegoś zlecenia. Niech mi przywlecze coś paskudnego, wypcha się to i postawię sobie w robocie.
Ten pomysł to w zasadzie szczerze mu się spodobał. Oglądał w zamyśleniu wyścig miotlarski, dumając nad tym, czy w piwnicy Rejawachu lepiej wyglądać będzie olbrzymi pająk po taksydermicznych zabiegach, czy też zdecydować się na coś bardziej oślizgłego. Gdy jeden z miotlarzy spadł, syknął tylko współczująco, po czym ponownie wyszło z jego ust: młodzi mężczyźni. Tym razem pełne politowania.
Nie żeby Woody Tarpaulin był choćby kapkę rozsądniejszy niż przeciętny młody mężczyzna. Skądże, nie ustępował im w głupocie na krok.
Zaalarmowany rozmową obok, zapomniał o młodych chłopcach i olbrzymich pająkach. Załapał się na zobaczenie resztek rozpływającego się w powietrzu Morpheusa i tylko parsknął.
— Też coś wychyl, Selwyn. Nie bądź miękka fajeczka.
Sam sięgnął po przypadkowego drinka i wyzerował go bez patrzenia, co znajduje się w szkle. Przeglądał wcześniej receptury i wiedział co jest co, ale chciał mieć mimo wszystko niespodziankę. Co to za zabawa, gdy nie ma zaskoczenia.

!drinkzniespodzianką


piw0 to moje paliwo
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#119
19.07.2024, 10:58  ✶  
Drink z palemką sprawia, że wpadasz w nastrój do wygłupów. Po prostu koniecznie chcesz zrobić coś zabawnego - a najlepiej to wrzucić kogoś do wody.
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#120
19.07.2024, 12:29  ✶  
Przy ognisku, a potem zamieniam się w niedźwiedzia i szarżujemy z Norą na fale i co nam zrobicie xD

Plan był prosty - to miało być Bardzo Ważne Przyjęcie na którym Nora miałaby szansę przedstawić we właściwy sposób narzeczonego swoim przyjaciołom. Większość osób kojarzyła już chociażby mgliście osobę Sama, zwłaszcza mieszkańcom Warowni był znany jako dość niezręczny, ale sumienny ogrodnik, który cierpliwie zmagał się z buntem roślin i zdecydowanie sroższymi buntami Dory oraz Franka, którzy alergicznie reagowali na jego wycinkę, głusi na fakt, że lada moment i tak wszystko odrośnie. Bał się tych rozmów, nienawykły do takiej ilości uwagi, chociaż teraz najwidoczniej nikt nie zwracał na nich uwagi, ale to nie miało znaczenia tak długo jak...

... oczy Nory były zwrócone tylko w jego stronę, podobnie jak słodkie usta, miękkie ciało zamknięte w uścisku. Rozpływał się w uczuciu, w tym, że już przestali udawać, że się nie znają. Osiem czerwonych rubinów przypominało o ich rozstaniu, ale jakże teraz miał je w głębokim poważaniu, skoro lato znów było łaskawe, skoro słońce im błogosławiło, a oni, bogatsi o doświadczenia, znów chcieli spróbować i jakże te próby owocnie im wychodziły.

– Nawet najpiękniejsza gwiazda nie może równać się z Twoją urodą i wypadałaby tak blado przy Twoich rumianych policzkach. – Ucałował je, wciąż ciasno obejmując kobietę, zupełnie jakby jeszcze przed złożeniem przysiąg byli w siebie wrośnięci, niczym dwa drzewa, które litościwy ogrodnik połączył sznurkiem przeznaczenia ponownie. Sam przygryzł wargę, nie mogąc przestać myśleć i czuć o tym jak mu jest teraz dobrze i jak byłoby mu jeszcze lepiej, gdyby to nie było przyjęcie a ich prywatna schadzka we dwoje. Poruszył się niespokojnie, a narzeczona mogła w jego oczach zobaczyć wszystko, łącznie z tym, że najchętniej widziałby ją teraz bez ubrań. A może już w jego głowie stała rozebrana? – Chodźmy popływać, tym razem bez roślin, nie pamiętam kiedy... bawiliśmy się tak ostatnio księżniczko. Nawet nie wiesz jak zazdrościłem Nikolaiowi, że mógł Cię nieść na swoich plecach – szepnął, sięgając do swojej kieszeni. Bo kąpiel, nawet wspólna, oznaczała nieco inną zabawę.

Jego ramiona rozrosły się i pokryły futrem, liczył, że dłońmi złapie się od razu futra na karku, skóra tam i tak była mniej wrażliwa, więc mocno zaciśnięte kobiece pięści stanowiły tylko przyjemny dodatek do obejmujących go ud. Gdy tylko jego książniczka była gotowa, szarżą ruszył w stronę morza, orając piach wielkimi, naszpikowanymi pazurami łapami, by zaraz potem zderzyć się z falą i zacząć tańczyć pośród wody rozchlapując ją na boki. To nie był ich pierwszy raz, najdrobniejsza sugestia ze strony Nory natychmiastowo mogłaby go uspokoić, bądź pokierować głębiej, dalej od brzegu. Mogli też biec wzdłuż brzegu, cokolwiek by tylko chciała jego ukochana. W końcu nie rozmawiali o miejscu w którym mogliby wspólnie zamieszkać, więc mógł zgodzić się na absolutnie wszystko.


« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (2259), Atreus Bulstrode (10483), Bard Beedle (4978), Basilius Prewett (4925), Bertie Bott (2035), Brenna Longbottom (9133), Cameron Lupin (3667), Dora Crawford (3787), Eden Lestrange (3861), Erik Longbottom (3927), Eutierria (115), Florence Bulstrode (4012), Geraldine Greengrass-Yaxley (3381), Heather Wood (4043), Isaac Bagshot (3369), Jonathan Selwyn (3263), Millie Moody (3048), Morpheus Longbottom (3872), Nora Figg (4442), Pan Losu (1085), Patrick Steward (2237), Quintessa Longbottom (3092), Samuel McGonagall (5794), The Overseer (2772), Thomas Figg (4432), Thomas Hardwick (3498), Woody Tarpaulin (3665)


Strony (33): « Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 33 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa