Właśnie - sam by się nie zdziwił. Znów: traktował to z pełnym żartem, ale teraz, jak był podpity, to Victoria nic tylko stała przy tym stole i jadła. Znajdowała czas na przerywnik tańca, a potem wracała i jadła znów. Truskawki z czekoladą, czy może też podjadała coś więcej? To ci się znalazł łasuch na słodycze! W swoim geniuszu nawet pomyślał, że zanim ją poznał to nie była taki aż łakomczuszek. Tylko że nie miało to sensu, bo skoro wcześniej jej nie znał to nie wiedział, czy tym łakomczuszkiem jest. Dowiedział się dlatego, że ją poznał i zaczął jej dawać słodycze, bo sama jakoś niekoniecznie do nich lgnęła. Fuck up logiczny wcale nie został zauważony i Sauriel ciągle zadowolony, z samym sobą i z nią zarazem, kończył właśnie kawałek torta. I był jednocześnie okradany przez byłą narzeczoną. Zgodnie z prawem "POLIZAŁEM PIERWSZY" każda polizana rzecz jako pierwsza należała do ciebie. Poza dziwkami. Dziwki zarabiały na lizaniu. A był święcie przekonany, że ta lampka konkretna nie zarabiała wcale. Pewnie dlatego, że była przedmiotem nieożywionym, zdanym na łaskę podłych ludzi. Więc pokiwał mądrze głową na jej potwierdzenie, że by się nie zdziwiła.
- Plujemy faktami, nie da się kurwa nie zgadzać. - Rozłożył ręce w swojej bezradności, bo cóż im pozostało poza akceptacją! - Jakby Matka chciała inaczej to by inaczej ten świat stworzyła. - Banalnie proste, bruh. Więc pozostawało przyjąć, że każdy, kto jadł truskaweczki w nadmiarze sam się truskaweczką stawał. Amen. - Zimne truskawki są najlepsze. - Pomachał widelczykiem od tortu w powietrzu, patrząc na nią z pełnym przekonaniem tego, co mówi. - Chociaż trupów ruchać nie próbowałem, a jest taki burdel na Ścieżkach, Kościany Zamtuz... wampirzyce tam ruchają. Kto co lubi. - Skłamałby mówiąc, że nigdy go tam nie było. Skłamałby też mówiąc, że korzystał z tamtejszych usług. I to w odniesieniu zarówno do teraźniejszości jak i przeszłości.
Odsunął (trochę za mocno) ten talerzyk od siebie gwałtownie i wstał. Krzesło szurnęło (nieelegancko) i wyciągnął dłoń do Victorii, kłaniając się jej głęboko. Jak to wypadało do damy!
- Proszę mnie uraczyć w tańcu swoimi zgrabnymi nóżkami i pośladkami, będę dżentelmeńsko zobowiązany. - Tak, kiedy Sauriel był pijany to już resztki wyczucia potrafiły z niego wyparowywać. Jak to zresztą z pijanych ludzi. Ale tak jak kiedyś gotowa go była za to mordować, tak jak kiedyś nawet się wyzłośliwiał, tak teraz... chciał się jedynie dobrze z nią bawić.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.