• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy

[7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#11
05.01.2026, 21:44  ✶  

Co racja, to racja - nie było to miejsce idealne do ploteczek, które mogłyby przemycić informacje... niekoniecznie przeznaczone dla uszu trzecich. Dla tych... "niezaufanych" w swoim gronie. Istniała na szczęście taka grupa plotek, którą chyba nawet i lepiej, żeby wszyscy powtarzali! Czasem od przybytku głowa nie boli - to samo tyczyło się niektórych słówek, jakie wpływały na czyjąś sławę. A ta wszak pojawia się, to przemija... Przynajmniej od piśmaków Laurent miał spokój od jakiegoś czasu, jak się jednak okazywało - wcale nie do końca go to satysfakcjonowało. Czyż nie został stworzony do tego, by mrużyć rzęsy przed aparatem?

- Doprawdy? - Uniósł jedną brew i spojrzał znów z ukosa na kuzyna. Cynthia i Louvain? Oni tak od dawna ze sobą..? Nie pamiętał, kiedy ostatnim razem kontaktował się z tą kobietą... ach, nie, pamiętał. Chyba ostatnim razem w sprawie widm? Kiedy szukał ekspertyzy... z różnych kierunków i dziedzin. - Z tego, co pamiętam, to już w Hogwarcie Cynthia stawiała wysokie wymagania również sobie. Nic dziwnego, że stawia je... swoim potencjalnym partnerom. - Coś go zakuło w gardle, bo dopadła go brzydka świadomość tego, jak bardzo sam wiecznie te oczekiwania zaniżał i co wyprawiał - ku swojej własnej zgubie. Szkoda, że bliscy nie byli w stanie ochronić cię przed tobą samym. A teraz już nie było Florence, która by mu pomogła we wszystkim. Zastępczej matki, której po prostu... nie było. Może jednak to była prawda? Może po prostu był przeklęty i jego klątwą było unieszczęśliwianie wszystkich wokół? Już chyba sam w to uwierzył. - Nie? Tytuł brzmiał tak skandalicznie, że głównie to on zachęcał, by się tam pojawić. - Czasem jednak krzykliwe tytuły nie potrafiły podążyć za oczekiwaniami tłumów. Chociażby tymi wyrodzonymi właśnie z nazwy.

Uśmiech na wargach Laurenta rósł. Atreus poczuł, że dłonie Laurenta chciały się unieść, ale nie stawiały nawet dużego oporu. Nie próbował się z kuzynem siłować - przecież skazany był na porażkę i nie o to chodziło. To było bardziej przedrzeźnianie się. Dużym wysiłkiem było próbowanie, by nie roześmiać się w głos, a i tak cicho zachichotał, kiedy zapalony Bulstrode piorunował niemal oczami wszystkich wokół.

- Och, jejku, jejku, co ja teraz, biedny, zdany na łaskę mężnego Atreusa, zrobię. - Pogilgotał go palcami w skórę dłoni.


Nr. 3 pass


○ • ○
his voice could calm the oceans.
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#12
06.01.2026, 17:50  ✶  
Szal brzmiał zachęcająco. Ale czy aż tak? Przymrużył oczy pod maską widząc, że jedna z licytujących wcześniej osób zrezygnowała. Wzrastające w nim napięcie, które powstrzymał w pierwszej turze, tylko z powodu kontynuacji rozmowy ze swoją osobą towarzyszącą, poczęło błagać o uwagę.

Uniósł tabliczkę z numerkiem.

- Trzydzieści - uznał, że to absolutne maksimum, ale nie byłby sobą, jakby odpuścił, jeżeli ktoś zdecyduje się przebić tę kwotę, oczywiście w ramach rozsądku... bądź nie?

Przecież mieli poświęcić pieniądze na charytatywne cele, więc podbicie ceny nie było tylko kwestią sportu, ale również dobrych intencji, czyż nie?

//Numerek 7 (przewaga: bogacz, zawada: wysoka stawka) - podbijam do 30 galeonów. Dawaj na ring



“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#13
06.01.2026, 18:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2026, 18:44 przez Anthony Shafiq.)  
– Mata Hari? Interesujące. Ciekawe czy mają certyfikat od widmowidza. Winszuję zakupu, jak się domyślam, niekoniecznie wybrała go Pani w kontekście swoich włosów? Jeśli mogę sobie pozwolić na komplement, to uważam, że absolutnie nic im nie brakuje. – zauważył Anthony skryty za maską srebrzystego księżyca, ociekającego srebrem i blaskiem bożka nocy.

A potem jego oko opadło na wystawianym obecnie przedmiocie i przez myśl przeszła mu wątła postać jego przyjaciółki, której kobaltowe oczy byłyby cudnie komplementowane przez ten dodatek stylizacyjny.

– On nie jest czerwony prawda? Srebrzysty? Czy raczej wpadający w róż? – szepnął cicho ku siedzącej obok niego sowiej damy, po czym mimowolnie podniósł dłoń z tabliczką ku góry.

– Trzydzieści i trzy. – powiedział głośniej, decydując, że jeśli tony okażą się inne, to i komu innemu przypadłby szal jako prezent. Z drugiej strony zawsze mógł taki szal zamówić, z lepszym zdobieniem, bardziej zindywidualizowanym. Odłożył tabliczkę rozważając wciąż za i przeciw.

(przewaga: bogacz)
Numer 11
podbijam do 33 galeonów

King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#14
06.01.2026, 18:59  ✶  
- Trzydzieści cztery - podbił, uśmiechając się pod nosem.

Oczywiście, że chciał wygrać, ale podbicie ceny, aby przeciwnik zapłacił więcej, również wydawało się sensowną nagrodą. Nawet jeżeli tylko tą pocieszenia (co zapewne będzie go prześladować przez następnych pare dni).

//Numerek 7 (przewaga: bogacz, zawada: wysoka stawka) - podbijam do 34.



“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
Widmo
Lost in the serenity
Found by the water
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Mirabella była czarownicą nieznanego statusu krwi, która zakochała się w trytonie i zamierzała wziąć z nim ślub, czemu głośno zaprotestowała cała jej rodzina. Rozczarowana tym kobieta zamieniła się w rybę (plamiaka).

Mirabella Plunkett
#15
06.01.2026, 19:42  ✶  
Prowadzący lekko uniósł brwi, czego pod maską nie było widać - na szczęście. Nie byłoby to zbyt profesjonalne, ale nie potrafiłby ukryć zaskoczenia, że grzebień w żaden sposób nie zdobył tak wielu chętnych, jak ten szal. Chociaż czyż nie sam przed chwilą zachwalał jego właściwości? Czasy były niebezpieczne, nic dziwnego, że ludzie chcieli się chronić: a jeżeli mogli być przy tym stylowi...
- 20 galeonów. 20 galeonów i 8 sykli. 21 galeonów i 8 sykli! Po raz pierwszy! 22 galeony! 25 galeonów! Po raz... 30 galeonów! 33 galeony! 34! Po raz pierwszy! Po raz drugi! SPRZEDANE panu z numerem 7! - co to były za emocje! Nie był pewny czy to maska, czy fakt że co i rusz różne numerki unosiły się w górę, ale kropla potu spłynęła mu z czoła. - Gratulację.
Skinął głową, gdy szal wylądował miękko w skrzyneczce, która sama w sobie była na tyle elegancka, że można było jej użyć do przechowywania drobnych przedmiotów. Prowadzący odchrząknął, a następnie otworzył jedną z pozostałych skrzynek. W jego dłoni znalazła się fiolka. Piękna, o prostym kształcie, jednak włożono ją w pozłacane elementy, które tworzyły stojak w kształcie bluszczu, oplatający szkło. Korek również był niezwykły, elegancki - z wygrawerowaną różą. Mężczyzna uniósł wysoko fiolkę, w której znajdowała się przezroczysta ciecz.
- Nie muszę chyba nikomu przedstawiać zalet posiadania Veritaserum w swojej kolekcji - zaczął, obracając fiolką w palcach na tyle powoli, by każdy miał szansę się jej przyjrzeć. - Pragnę jednak przypomnieć, iż korzystanie z tego eliksiru wbrew woli drugiej osoby jest nielegalne. Jednak który kolekcjoner nie chciałby mieć tak pięknej, pozłacanej fiolki z prawidłowo uważonym eliksirem na swojej półce?
Niby było nielegalne, ale kto by się tym przejmował? Veritaserum samo w sobie nie było nielegalne, zakazane było tylko jego niewłaściwe użycie.
- Cena wywoławcza: 11 galeonów - pewnie gdyby nie to opakowanie, cena byłaby niższa. Chociaż kto wie? O prawdziwość oraz skuteczność eliksiru nie musieli się martwić, w końcu rodzina Lestrange słynęła z doskonałych wytwórców.


Pamiętajcie proszę o zasadach, znajdujących się w 1 poście. Niech każdy pod swoim postem fabularnym napisze, który numerek przy pomocy którego będzie przebijał oferty wybrał.

Przedmiotem licytacji jest:
Veritaserum (3/3) (Eliksir prawdy, osoba poddana jego wpływowi odpowiada na pytania szczerze i wyjaławia pełną prawdę. Należy pamiętać, że ofiara mówi to co uważa za prawdę, a oklumencja ogranicza działanie eliksiru. Uwarzony prawidłowo jest bezwonny, przezroczysty. Korzystanie z niego bez zgody drugiej osoby jest nielegalne. (Skład: jagody czerńca czerwonego, kwiat księżycowej rosy, liście pokrzyku wilczej jagody, liście tentakuli jadowitej, sproszkowany róg jednorożca)

Macie czas do 10.01.2026, do godziny 18:00


Lost in the serenity
Found by the water
Widmo
Lost in the serenity
Found by the water
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Mirabella była czarownicą nieznanego statusu krwi, która zakochała się w trytonie i zamierzała wziąć z nim ślub, czemu głośno zaprotestowała cała jej rodzina. Rozczarowana tym kobieta zamieniła się w rybę (plamiaka).

Mirabella Plunkett
#16
08.01.2026, 15:00  ✶  

Kobieta, stojąca niedaleko pierwszego rzędu, odgarnęła włosy z ramion na plecy. Czarna, długa kaskada pukli rozsypała się miękko po aksamitnej sukni.
- 15 galeonów - uśmiechnęła się szeroko, unosząc tabliczkę z numerem 1. Nie patrzyła na innych uczestników licytacji, jej pożądliwy wzrok był utkwiony w pięknej fiolce z przezroczystym płynem.


Numer 1: 15 galeonów


Lost in the serenity
Found by the water
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#17
08.01.2026, 18:59  ✶  
W tak zwanym międzyczasie, postanowił zainteresować się też licytacją, która miała miejsce na scenie. Zebrała się pewna grupka entuzjastów przebijania się tabliczkami. Podniósł więc jedną, z jak się okazało numerem 16. Zajął też jedno z krzesełek, znajdujące się raczej z boku i przez moment obserwował, co też następnego pojawi się w kolejce. Eliksir. Czemu nie. Veritaserum zawsze mogło się przydać. Leviathan więc podniósł swoją tabliczkę, podbijając cenę do 20 galeonów.

Numer 16; podbijam cenę do 20 galeonów


We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#18
09.01.2026, 01:34  ✶  

Sala balowa pulsowała światłem i dźwiękiem, rozmowy mieszały się z muzyką, a maski, zaczarowane, misternie wykonane, czasem wręcz niepokojące, skutecznie zacierały granice między tym, kim ktoś był, a kim chciał się stać tej nocy. Louvain stał nieco z boku, obserwując przebieg licytacji z uważnością, która zdradzała coś więcej niż zwykłą ciekawość. To nie był bal, to było narzędzie. A narzędzia należało wykorzystywać. Na jego twarzy spoczywała maska, która nie przypominała niczego klasycznego ani eleganckiego w tradycyjnym rozumieniu. Po jej założeniu górna część jego głowy, od linii ust wzwyż, zdawała się rozpływać w czarny, parujący dym. Nie była to iluzja bierna, mgła poruszała się leniwie, kłębiła, czasem gęstniała, czasem rzedła, jakby reagowała na jego oddech i myśli. Rysy twarzy znikały w niej całkowicie, pozostawiając tylko usta i linię szczęki, resztę zaś pochłaniała bezkształtna, mroczna masa. Anonimowość była bardzo pomocna. Gdy prowadzący licytację zapowiedział kolejny przedmiot, fiolkę Veritaserum, Louvain natychmiast skupił na niej całą uwagę. Eliksir prawdy. Rzadki, niebezpieczny, obwarowany restrykcjami, a jednocześnie… nieoceniony. Już sama możliwość wejścia w jego posiadanie otwierała szerokie spektrum zastosowań: od weryfikacji informacji, przez rozwiązywanie delikatnych sporów, aż po zabezpieczenie się przed manipulacją. W odpowiednich rękach był narzędziem potężnym.

Dodatkowym atutem była forma tej transakcji. Maski. Brak nazwisk. Brak spojrzeń, które można by zapamiętać. Jeśli ktoś miał zdobyć Veritaserum bez śladu prowadzącego wprost do niego, to właśnie tutaj i właśnie teraz. Tego rodzaju anonimowość nie zdarzała się często, a on nie zamierzał jej zmarnować. Pierwsze oferty padły szybko, niemal odruchowo. Louvain nie reagował od razu. Pozwolił innym się rozpędzić, wsłuchiwał się w podbijane kwoty, analizował tempo licytacji. Kiedy suma zaczęła zbliżać się do granicy, przy której część uczestników wahała się choćby przez ułamek sekundy, uniósł dłoń. - Dwadzieścia pięć - padło spokojnie spod maski, głosem pozbawionym emocji, jakby była to kwota całkowicie pozbawiona znaczenia.

I w istocie tak było. Pieniądze nie stanowiły dla niego problemu. Były środkiem, nie celem, a ten konkretny środek miał mu zapewnić dostęp do czegoś znacznie cenniejszego niż złoto. Dym na jego masce zakłębił się gęściej, jakby reagując na moment napięcia, ale Louvain pozostał niewzruszony. Stał wyprostowany, pewny, gotów podbić dalej, jeśli zajdzie taka potrzeba. Veritaserum było warte znacznie więcej niż dwadzieścia pięć galeonów.


numerek 6, przewaga bogacz, podbijam do 25 galeonów


i got ninety-nine problems but a bitch Mulciber ain't one
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#19
09.01.2026, 07:44  ✶  
- Może o to im chodziło. Niby człowiek wiedział wiedział na co idzie, w końcu to jakaś stara sztuka, ale odniosłem wrażenie że głównym punktem programu to była makieta na datki - wzruszył ramionami. Po całym występnie chyba jakoś tak więcj dopatrywało się w nim nieścisłości i mało taktownych elementów. Selwynowie jednak osiągnęli to co chcieli, zbierając z sukcesem pieniądze na odbudowę dobytku swoich pracowników.

Atreus pieklił się, ale chyba nie na odpowiednią osobę w tym całym zestawieniu, bo jak się okazało - to nie kuzyn był jego największym przeciwnikiem w tej całej przepychance. Szkoda, bo się zagapił, jak ten kretyn, łapiąc się na ten wystający spod maski uśmiech, a już w szczególności gilgoranie, na które odpowiedział zniecierpliwionym pacnięciem w rękę.
- Tak to możesz te swoje konie w New Forest - fuknął przez zęby, a gdzieś nad głową przeleciała ostateczna deklaracja, kto zgarnął chustę. Bulstrode natomiast przeklął i potrząsnął głową z niedowierzaniem. - Mam nadzieję, że jesteś z siebie dumny - żachnął się, zabierając ręce i sztywniejąc na swoim krześle, bo się właśnie obraził.

//Numerek 8 - pass[/s]

Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#20
10.01.2026, 12:11  ✶  
Kiedy młoteczek potwierdził jej zakup posłała nieznaczny uśmiech zadowolenia w stronę prowadzącego. Przesunęła się na krześle tak by lepiej słyszeć swojego towarzysza. Płynnym ruchem założyła nogę na nogę pod śliskim materiałem spódnicy. Z odprężeniem kiwała rytmicznie wolną nogą. Nieznaczny ruch, który wprawiał rąbek czarnego materiału w miarowe falowanie pod wpływem trącającego go czubka buta.

W każdym ruchu wyczuwała delikatna sugestię sztywności na biodrze. Znajoma i uspokajająca sugestia, płynąca od różdżki schowanej w ukrytej kieszeni fałd czarnego materiału. Zręczne dzieło krawca warte swojej ceny.

Skierowała spojrzenie na lśniącą maskę rozmówcy. - Tylko interesy. Niech mi Pan nie ma za złe wyuczonych odruchów. - Melodyjny szept, nieco głośniejszy na potrzeby ominięcia szumu sali. Delikatne drgniecie kącików ust, tylko tyle by zasugerować niewinną skruchę, ale nie nie na tyle by było to czymś więcej niż kurtuazyjna sugestią. - Pielęgnacji wymaga każde dzieło, by trwać. Moje woli pieszczotę włosia niż dłuto zęba. - Dodała już jakby od niechcenia kierując uwagę na następny obiekt.

- Raczej w konwencji Pana stylizacji. Czerń ze srebrem. - Odparła rzeczowo niezainteresowana przedmiotem licytacji. Przedmiotem wzbudzającym realne zainteresowanie. - Wydaje się nie posiadać wartości innej niż swoja funkcja. - Dodała kiedy los szalu się rozstrzygnął. Rzecz warta posiadania w kontekście surowca dla rzemieślnika, do przerobienia na coś bardziej osobistego i codziennego. Amulety i biżuteria tego typu były w cenie, ale szal nie wydawał się wart inwestycji i czasu.

Veritaserum. Kuszący przedmiot opatrzony jakością rodu. Już przywykła do "legalności" w świecie. Posiadanie legalne, używanie nielegalne, hodowanie legalne, sprzedawanie nielegalne. Dużo było takich drobnych niuansów legalności tworzonego prawa ich świata. Dużo ostatecznie zależało od sędziego, który rozprawiał nad tym w sytuacji spornej. Nie mniej w jej zawodzie pole "legalnego" użycia tego specyfiku było bardzo wąskie.

Widząc rosnące zainteresowanie zakupem i to jak cena rosłą wzmogło jej podejrzliwość. Ostatecznie pozostawiła swoją tabliczkę na kolanach i tylko nachyliła się ku Anthonemu. - Sporo tu kolekcjonerów fantazyjnych fiolek. Czy może to ułuda anonimowości jakie dają maski? - Zapytała szeptem, lekko rozbawionym tonem osoby, w której sytuacja budzi zaciekawione rozbawienie.

Dla MG
Numerek 13: nie licytuje
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (648), Astoria Avery (359), Atreus Bulstrode (960), Ceolsige Burke (1126), Elliott Malfoy (354), Jonathan Selwyn (346), Laurent Prewett (1322), Leviathan Rowle (224), Louvain Lestrange (370), Mirabella Plunkett (3035)

Wątek zamknięty  Dodaj do kolejeczki 

Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa