Ich zaangażowanie w walkę wynikało z potrzeby zachowania swoich różdżek i dokończenia planu zanim opuszczą to miejsce, odpowiadając na wezwanie Czarnego Pana. Po pierwsze bez różdżki nie mógł wyczarować mrocznego znaku. Ponadto brak różdżki tak czy inaczej zadziała na jego niekorzyść. Zwłaszcza, jeśli ta pozostanie w rękach jego obecnej szefowej. Dlatego nie mógł się wycofać. Pieprzona Moody również nie miała zamiaru odpuścić i po raz kolejny spróbowała odebrać im różdżki. Całkiem skutecznie. Zaklął. Nie po to stracił tyle czasu na wcześniejsze próby odzyskania swojej różdżki, aby ta sytuacja miała miejsce w tym momencie.
Dziwne istoty to jedno, bardziej istotny dla niego był ten coraz bardziej nasilający się wiatr. Nie miałby nic przeciwko temu, gdyby na Moody wpadł przesunięty przez tę wichurę stół. Po tak długiej i wyczerpującej potyczce wreszcie udało się ją powalić na kolana Cruciatusem, choć on nie mógł należycie wykorzystać tej sytuacji przez przykrą konieczność doścignięcia własnej różdżki. Podjął się próby pochwycenia jej zgodnie ze swoim zamiarem opuszczenia tego miejsca razem z nią. Chciał zrobić na to tyle szybko, zanim dotrze tutaj to wsparcie... w osobie Heather Wood, którą najwyraźniej przyciągnęła ku nim magiczna siła. Ją też chciał zabić. Kreujący się na Polanie wir i widziane w nim zarysy sylwetek sugerowały jeszcze więcej niechcianego towarzystwa.
Rzucam 2k100 na AF na złapanie różdżki
Akcja nieudana
Akcja nieudana