• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Sekrety Londynu Szpalta Zakończone Zakończone Wydarzenia Pozafabularne Secrets of the Quill 2025

Secrets of the Quill 2025
pies wojny
i get mean when i'm nervous
just like a bad dog
wiek
31
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
bandzior
Krótko przystrzyżony szatyn, o gęstych brwiach i dłuższych bokobrodach. Bez zarostu za to niedokładnie ogolony, jakby od tępej brzytwy. W rozciągniętym swetrze w dodatku podziurawionym. Sprawia wrażenie bezdomnego, jednak dobrze zbudowanego, wysokiego[187] i o pełnym, bielutkim uzębieniu. Niesie za sobą nieprzyjemną woń wilgoci i zmokłego kundla. Zielone oczy ze smutnym spojrzeniem, zwykle wbitym gdzieś pod nogi.

Maddox Greyback
#41
30.10.2025, 19:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2025, 19:00 przez Eutierria.)  
tydzień: piąty
prompt: yearning

rose, czemu cie tak bardzo nie ma tu?  Boli

Scylla i Mojra tęsknią

[Obrazek: imgproxy.php?id=3GqCu59.jpeg]

adnotacja moderatora
Tydzień 5 zaliczony. Serduszko @Maddox Greyback
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
alchemiczka, zielarka, leśnicza, stwórczyni
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suchych traw, żywicy i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#42
30.10.2025, 21:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2025, 19:01 przez Eutierria.)  
na tydzień 5. i ostatni jest prompt Nawiedzony

JE LORD VOLDEMORT napisał(a):Wszystkie okna zostały wybite. Nie da się ich łatwo zastąpić, bo framugi są zwęglone i nadkruszone. Wiatr hula po wnętrzu, niosąc ze sobą popiół i kurz, a w deszczowe dni podłogi pokrywają się brudną, zimną wodą. Po każdym kroku zostają ślady błota, które zdają się znikać i pojawiać w innych miejscach, jakby ktoś - lub coś - przechadzało się tutaj nocami.

AND I TOOK THAT SERIOUSLY
więc przez trzy szalone doby po spalonej hela próbowała zrozumieć, dokąd nocą tupta klątwa

[+]przydługi opis tego, co jest na rysunku, oraz tego, czego nie ma, a powinno tam być
Chata przyjęła królowanie jesiennego deszczu i wiatru, wrześniowej pluchy. Pod parapetami zebrały się kałuże, od których pęczniała drewniana podłoga. W tych płytkich błotnistych bajorkach zadomowiło się kilka żab, które przywitały wędrowca rechotem. Wnętrze głównej izby śmierdziało gęstą, kilkudniową, stęchłą wilgocią, która lepiła się do wszystkich powierzchni i rozmaczała w gęstą papę niezmiecione popioły. Liczne donice — stojące i podwieszane — zarzucone były lekką włókniną, upodabniając chatę do krainy grzybów o białych kapeluszach oraz lejących się z sufitu miękkich wodospadów. Czasem zdawało się, że rośliny ukryte pod nimi pulsują i poruszają się, rozciągając zdrętwiałe pędy.

Chata tętniła mokrym, nadgnitym, oślizgle zimnym życiem — niby opuszczona przez człowieka, rzucona na pastwę trawiącej jej dzikiej przyrody.
Niby opuszczona — dopóki odwiedzający nie spuścił wzroku na podłogę, na zaprojektowane tam kręte labirynty myśli intensywnie ludzkiej. Obraz chorobliwej obsesji, która opętała właścicielkę kurzej chatki. Warstwa po warstwie piętrzyło się szaleństwo, warstwa po warstwie coraz ciężej było cofnąć się do jego początku i sensu, który poplątał się i zjadł własny ogon.
Pierwsze były stopy. Obrysy znikłych kroków wykonane czerwoną farbą. Podeszwa klątwy, która wędrowała po domu Helloise od Spalonej Nocy — pojawiały się, znikały. Wędrowały nocą, a ona chwytała je z rana między kontury pociągnięć pędzla, zanim ruszyły w dalszą drogę.
Wszystko było połączone.
Połączone fioletową, mokrą włóczką rozpiętą na gwoździkach, które czarownica wbijała w podłogę tam, gdzie padały ślady klątwy. To aby jaśniej dostrzegać wzory. Usłyszeć je, dojrzeć boską wiadomość w tańcu błotnistego demona. Po podłodze ciągnęła się gęsta pajęczyna połączeń, wychodziła z kuchni na korytarz i zaglądała do pozostałych pomieszczeń, zainfekowała całą chatę.
Połączenia należy objaśniać. Wszystko było więc wymierzone. Rozmoczoną kredą i węgielkami przy każdym gwoździku opisane były długości i kąty między poszczególnymi śladami, wyliczone ich relacje, kolejność pojawiania się. Nieznane zależności. Próby wpisania ich w geometryczne figury, łuki, układy przerysowane z ksiąg opisujących nekromantyczne rytuały oraz alchemiczne tablice przemian. Na podłodze wykreślono rozległe średniowieczne diagramy składników mikro- i makrokosmosu, w które wpisane były demoniczne ślady, a wokół wyprowadzone z nich, a następnie spisane węglem na deskach podłogi formuły alchemiczne. Inną kredą nieudolnie próbowała Helloise odnaleźć w krokach wędrówkę gwiazd. Wpisywała w punkty wskazane przez klątwę kręgi piekieł, słońca, matematykę chaosu. Każda formuła, każde równanie, każda nałożona na podłogę teoria miała mniej sensu od poprzedniej i tchnęła coraz większym obłędem, choć nie dało się odmówić autorce upiornego wykresu skrupulatności w pracy.

trzeciego dnia przyszedł mulciber
AND HE TOOK THAT SERIOUSLY (as well)

Alex napisał(a):Przesunął palcami po podłodze, wzdłuż skreślonych przez Helloise wyliczeń, jak gdyby próbował w ten sposób zbliżyć się do poznania. Do poznania Helloise, nie klątwy. Szukała fizycznych zależności w odległościach między widmowymi krokami. Poczuł coś na kształt rozczulenia, widząc, że próbowała ku temu wykorzystać nawet wzór na wyliczenie kąta paralaksy gwiezdnej. Poświęcił chwilę, aby sprawdzić jej rachunki. Kto nałożył klątwę na twój dom, dziewczyno z Kniei? Kto się odważył? Sunąc powoli dłońmi po zawilgotniałych klepkach podłogi, odgarniając na bok przeszkody, odkrywał alchemię jej szaleństwa. Pajęczyna, pomyślał, patrząc na sploty uplecione z fioletowej włóczki.

wiec jest to jednocześnie prompt i could always see straight through you

[Obrazek: imgproxy.php?id=4nw85NQ.jpeg]

[SESJA]
[plan był ambitniejszy, ale brak czasu zweryfikował, więc zostaje w formie niedokończonego szkicu na wieki wieków]

adnotacja moderatora
Tydzień 5 zaliczony. Serduszko @Helloise


dotknij trawy
Czarodziej
Parle-moi de la mort, du songe qu'on y mène,
De l'éternel loisir,
Où l'on ne sait plus rien de l'amour, de la haine,
Ni du triste plaisir;
wiek
370
sława
III
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
prywatny detektyw
186cm | 83 kg | szczupła, atletyczna sylwetka | nienaturalnie blada skóra | lekko falujace włosy, ciemny blond | błękitne, zdystansowane oczy | w mowie zwykle silny francuski akcent, ale kiedy chce może z powodzeniem naśladować akademicki brytyjski

Gabriel Montbel
#43
01.11.2025, 19:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2025, 19:01 przez Eutierria.)  
Piąta praca: I hope you see the sun someday in the darkness - Fainting


I can feel the light shine on my face

[+]W oczekiwaniu na świt
Cytat:Noc była wyjątkowo ciepła, czule okrywająca niewielkie miasteczko Poisy, znajdujące się kilkadziesiąt kilometrów od wielkiej paryskiej metropolii. Wrzesień dopiero się rozpoczął i jesień nie była zbyt zaborcza w zawłaszczaniu sobie kolejnych drogocennych stopni ciepła dla siebie. Miała jeszcze czas, przesilenie miało mieć miejsce dopiero za kilkanaście dni.

Ze wszystkich posesji na najbardziej oddalonej uliczce tej malowniczej miejscowości, było jednak miejsce, w którym panowała wieczna zima. Wśród mieszkańców krążyły niepokojące plotki o lekarzu, który pewnej nocy zamordował swoją rodzinę i nikt nigdy nie odważył się wejść do środka. Każdy, kto próbował przedrzeć się przez ostre i powyginane pnącza zaschniętych różanych krzaków, po pewnym czasie wychodził stamtąd otumaniony i skołowany, powtarzający w kółko, ze nic ciekawego tam nie ma. Otaczający teren posępny las tylko pogłębiał wrażenie, mugole mimowolnie omijali ten teren, a magowie… od dawna nie było powodu, żeby ktokolwiek tam zaglądał. A może powód istniał, tylko zamieciony pod dywan codzienności był przekładane na wiekuiste jutro?

Wystarczyło okazać odrobinę znajomości sztuk magicznych, by cierniste ściany uformowały się w ciasny i ostry tunel prowadzący wprost do miejsca, które człowiek spodziewał się ujrzeć na drugim końcu. Próżno było szukać światła, próżno było szukać zieleni i ukojenia w skrzętnie skrywanym prawdziwym obrazie wnętrza, którego nie sposób było dostrzec, stojąc na ulicy. Przyblakła suszem zieleń dziko porastała przestrzeń, która niegdyś musiała być pięknym zadbanym ogrodem. Róże, srogie strażniczki piętrowej posiadłości pozbawione były jakiegokolwiek kwiecia, w nos uderzał surowy zapach wilgoci i rozkładu. Nadgnite liście walczyły o dominacje terenu z zachęconymi absencją ogrodnika chwastami. Niegdysiejsze ścieżki pozostawały niedostrzegalne, nieco trzeba było się natrudzić, by przedrzeć się na rozłożysty taras. Już w połowie drogi można było dostrzec i inną anomalię, sugestię, że dom nie jest opuszczony. Otwarte przeszklone drzwi prowadziły do skąpanego w mroku salonu i było widać przez nie tylko migotliwe pomarańczą światło, które to zapalało się, to gasło, niczym błędny ognik na bagnisku. Brakło jednak wkoło grząskości i ciężkiej białej mgły, bo podejrzewać działalność złośliwych chochlików. Atmosfera również w żaden sposób nie niosła ze sobą mimo wszystko poczucia zagrożenia. Była ciężka od pustki, żałoby i tęsknoty, które toczyły to miejsce, jak rak przeżera osłabione ludzkie ciało.

Światło zapalone. Światło zgaszone. Światło zapalone. Światło…

Niema wyliczanka, niewielkie płomienie, które pojawiały się nad zmurszałym gramofonem - jedynym przedmiotem w przestronnym zakurzonym salonie, który zdawał się tym większy w nagości ścian i podłogi. Żadnych mebli, żadnych dekoracji. Tylko kręcący się gramofon, którego igła odbijała się w centrum zgranej płyty, czekając rozpaczliwie na to, aż ktoś przełoży ją spowrotem na krawędź, lub skończy syzyfową pracę i zgniecie płomieniem żywot gramofonu już na zawsze.

Dopiero po chwili można było zauważyć, że w pomieszczeniu było coś, czy może raczej ktoś jeszcze. Pod ścianą siedział mężczyzna. Szarość jego skóry, jego ubrań zlewała się z szarością ścian, tylko różdżka w dłoni bieliła się kością, teraz też zszarzałą. Matowe oczy utkwione były w błyszczącym ogniku. Puste, osadzone w pochudłej twarzy dociążonej żałobą, ze wszech miar ignorujące intruza, może nawet niezauważające niechcianego towarzystwa.

…zgaszone.

Ciemność i cisza zalęgły się jak robactwo, po głuchym stukocie upadającej na ziemię różdżki. Igła zamarła, mechanizm gramofonu zatrzymał się wreszcie i tylko wiatr, echo szumiących wkoło drzew zdawał się nie zważać na potrzeby żałobnika, znudzone obserwacją jego powolnego upadku, odcinania ostatnich nici przed wschodem słońca.
adnotacja moderatora
Tydzień 5 zaliczony. Serduszko @Gabriel Montbel
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#44
02.11.2025, 16:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2025, 19:01 przez Eutierria.)  
Tydzień piąty
Even with the smallest cuts, you can still lose so much blood - Bleeding out
[Obrazek: imgproxy.php?id=wOWr82n.jpeg]

adnotacja moderatora
Tydzień 5 zaliczony. Serduszko @Thomas Figg
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#45
02.11.2025, 19:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2025, 19:02 przez Eutierria.)  
Tydzień 5: Yearning
Icona
[Obrazek: Cgt7G6I.jpeg]

adnotacja moderatora
Tydzień 5 zaliczony. Serduszko @Robert Albert Crouch
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#46
02.11.2025, 19:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2025, 19:02 przez Eutierria.)  
Piąta praca - od 27.10 do 2.11
Prompt nr 27: would you even want me, looking like a zombie?

[Obrazek: 19ec774b1f305ed3e7d1812610191f7e.jpg]

adnotacja moderatora
Tydzień 5 zaliczony. Serduszko @Rodolphus Lestrange
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#47
02.11.2025, 22:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2025, 19:02 przez Eutierria.)  
Tydzień 5 - Skeletal
Widma z lasu po nas idą

[+]Spoiler
[Obrazek: imgproxy.php?id=d9V4W0e.jpeg]
adnotacja moderatora
Tydzień 5 zaliczony. Serduszko @Atreus Bulstrode
Czarodziejska legenda
She should be sure in her soul that the most terrifying thing in the forest was her.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiedźma, która mieszkała w domku stojącym na kurzych nogach. Jadła dzieci na śniadanie — i prawdopodobnie na obiad i do herbaty.

Baba Jaga
#48
07.11.2025, 02:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2025, 19:03 przez Eutierria.)  
W ramach 1 tygodnia, co go nie zrobiłam - yearning, czy jakoś tak

macie atreuska z brenną na plaży

[Obrazek: imgproxy.php?id=JFkVSKp.png]

adnotacja moderatora
Tydzień 1 zaliczony. Serduszko @Baba Jaga
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#49
09.11.2025, 15:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2025, 19:03 przez Eutierria.)  
W ramach 3 tygodnia prompt Płonie Londyn płonie!

[Obrazek: imgproxy.php?id=SPzPNK2]


Punty poproszę na konto Anthony’ego

adnotacja moderatora
Tydzień 3 zaliczony. Serduszko @Anthony Shafiq
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#50
22.11.2025, 19:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.12.2025, 17:03 przez Eutierria.)  

Podsumowanie


Serdecznie dziękuję wszystkim za udział i mam nadzieję, że spotkamy się w przyszłym roku w liczniejszym gronie. Pwease Proszę o zgłoszenie się w tym temacie, jeżeli nie zgadza się wasza punktacja lub chcecie odebrać punkty i odznakę na inne konto niż wymienione.

Ostateczna punktacja


Secrets of the Quill


30 PD
Lorien Mulciber
Robert Albert Crouch
Helloise
Lorraine Malfoy
Gabriel Montbel (odbiera jako Anthony Shafiq)
Thomas Figg
Rodolphus Lestrange
Dora Crawford (odbiera jako Atreus Bulstrode)

20PD
(dwa pominięte tygodnie)
Alastor Moody (odbiera jako Vakel Dolohov)
Louvain Lestrange

15PD
(trzy pominięte tygodnie)
Morpheus Longbottom
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Wątek zamknięty  Dodaj do kolejeczki 

Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa