Helloise Ligeja Rowle
Urodzenie: 10/02/1939 | Wodnik | 7
Stan cywilny: panna
Krew: czysta
Zamieszkanie: Dolina Godryka, chata pod granicą Kniei
Pochodzenie: Córka Theodore’a Rowle i Sofii z Greengrassów. Najmłodsza z kilkorga rodzeństwa, między innymi Lazarusa i Seisylla.
Stan cywilny: panna
Krew: czysta
Zamieszkanie: Dolina Godryka, chata pod granicą Kniei
Pochodzenie: Córka Theodore’a Rowle i Sofii z Greengrassów. Najmłodsza z kilkorga rodzeństwa, między innymi Lazarusa i Seisylla.
Kształtowanie: ◉◉○○○
Rozproszenie: ○○○○○
Transmutacja: ◉◉○○○
Zauroczenie: ○○○○○
Nekromancja: ◉◉◉○○
Translokacja: ◉○○○○
Percepcja: ◉◉◉○○
Aktywność fizyczna: ◉○○○○
Charyzma: ◉◉○○○
Rzemiosło: ◉◉◉○○
Wiedza przyrodnicza: ◉◉◉◉○
Wiedza o świecie: ◉○○○○
Rozproszenie: ○○○○○
Transmutacja: ◉◉○○○
Zauroczenie: ○○○○○
Nekromancja: ◉◉◉○○
Translokacja: ◉○○○○
Percepcja: ◉◉◉○○
Aktywność fizyczna: ◉○○○○
Charyzma: ◉◉○○○
Rzemiosło: ◉◉◉○○
Wiedza przyrodnicza: ◉◉◉◉○
Wiedza o świecie: ◉○○○○
Poziom spaczenia: II.
Różdżka: futro magicznej wiewiórki, 10.5 cala, kasztan, giętka
Zwierzę totemiczne: kuna
Aura: szmaragdowozielona
O zdolnościach: Helloise o świecie wie niewiele więcej niż średnio rozgarnięta nastolatka. Przed zupełną ignorancją społeczno-polityczną ratują ją jedynie szczątki informacji pozostałych po wychowaniu w czystokrwistej rodzinie i skrawki zapamiętane ze szkoły. Nie ma ani kondycji, ani wielkiej siły fizycznej. Jej aktywność ogranicza się do leniwych spacerów na łonie natury. Brak jej również wprawy w magii praktycznej. Jej piętą achillesową jest magia umysłów oraz rozproszeń.
Prawdziwie lśni w dziedzinach powiązanych z przyrodą, szczególnie botaniką. Zna się wyjątkowo dobrze i ma rozległe doświadczenie z roślinami; jest również dobrą alchemiczką. Wie sporo o zwierzętach, lecz jest to wiedza przede wszystkim teoretyczna bądź wynikająca z obserwacji. Zgromadzoną wiedzę potrafi wykorzystać również na sposoby wykraczające poza podręcznikową regułę: udoskanalać je, modyfikować, dopasowywać do swoich potrzeb. Uwielbia eksperymentować z własnymi wariacjami na temat tradycyjnych receptur eliksirów, maści, kadzideł i świec. Jest zdolną rzemieślniczką; żyje z tego, co potrafi stworzyć, tworzeniem się pasjonuje. Dobrze czuje się w pracach manualnych — robi w drewnie, przede wszystkim przedmioty drobniejsze.
Spędzając wiele czasu wokół Kowenu, Helloise nawiązała znajomość z Isobell Macmillan; interesowała się prowadzonymi przez kapłankę studiami nad nekromancją. Zyskała zaufanie ze względu na szczere podzielanie wartości głoszonych przez arcykapłanów i to dzięki uprzejmości Isobell w sekrecie za kowenowymi murami zdobyła podstawy wiedzy o rytuałach oraz praktykach tej dziedziny magii.
Zielarstwo (III): Helloise jest nie tylko chodzącym kompendium wiedzy o ziołach i roślinach, lecz przede wszystkim ma do nich rękę, lata praktyki i ogród pełen najróżniejszych okazów. Wie też, gdzie można znaleźć te występujące dziko i jak wyhodować to, czego akurat nie ma w jej zbiorach.
Tworzenie eliksirów i maści (II): Wytwarzanie specyfików na rozmaite dolegliwości jest jej głównym źródłem utrzymania. Choć największą dumę czerpie z tego, że jej wyroby są naturalne i przygotowywane według tradycyjnych receptur, to zapoznała się również z najnowszymi wytycznymi sztuki i — gdy nie ma lepszych alternatyw — tworzy podług nowoczesnych standardów, zamiast ze starego, rozpadającego się przepiśnika mentorki i ksiąg napisanych wiek temu z górką.
Tworzenie przedmiotów drewnianych (II): Nudne zimowe wieczory, kiedy ogród pokrywa się śniegiem i nie ma czego siać, hodować ani zbierać, Helloise spędza na rzeźbieniu w drewnie. Magiczne amulety, totemy oraz maski, ale i czysto ozdobne figurki oraz upiorne laleczki — oto jak czarownica zimuje w swojej chatce.
Eksterioryzacja (II): To jej rutyna i wyjątkowo przydatne narzędzie. Helloise porusza się po lesie niewidzialna i niesłyszalna, dzięki czemu może z bliska obserwować dzikie zwierzęta — w tym te stworzenia wyjątkowo groźne czy płochliwe — w unikalnych warunkach, kiedy to są swobodne i nieświadome obecności człowieka. Nocna aktywność poza ciałem to również dodatkowy czas na przeczesywanie Kniei i okolic w poszukiwaniu skupisk rzadkich roślin czy możliwość pilnowania przez sen mikstur, które warzy się mozolnie przez długie godziny.
Tworzenie świec i kadzideł (I): Szczególny nacisk kładzie na kadzidła, które wytwarzała początkowo na własny użytek. Na ukojenie nerwów, na poprawę humoru i podbicie działania opium. Od kadzideł zaś krótka była droga do świec.
Latanie na miotle (I): Nie ma nic lepszego niż wiatr we włosach, gdy bezchmurną nocą pędzisz pod księżycem. Jest to również ekonomiczniejsze niż narażanie się na kolejną grzywnę za teleportację bez licencji.
Knieja Godryka (0): O mądrości drzew legendy snute są jak świat długi i szeroki, lecz niewielu może pochwalić się tym, że rzeczywiście ma do niej dostęp. Krótko po przybyciu do Doliny Godryka Helloise odkryła, że odziedziczyła po matce dar, który umożliwia jej szczególne połączenie z duchami przodków drzemiącymi w drzewach Kniei. Niejednokrotnie szukała wśród nich rady i inspiracji bądź przychodziła po prostu słuchać, co szumi w liściach. Zna sekrety najgłębszych zakątków lasu, nigdy się w nim nie zgubiła.
Niewidzialność (0): Przemyka zwykle niezauważona. Być może zawiesisz na niej oko, zastanowi cię, kim ona jest — coś było w tej postaci niepokojącego — ale zdąży w międzyczasie zniknąć, a ty wrócisz do swoich spraw i szybko zapomnisz.
Brak dokumentów (II): Nigdy nie marzyła, aby iść do szkoły: źle jej się żyło zamkniętej w murach zamku, jeszcze gorzej podporządkowywało szkolnym zasadom. Nie czuła się dumna w puchońskich barwach, oceny od początku zbierała mierne. I trudno się temu dziwić, kiedy żadne kary nie oduczyły jej wagarów. Choć głośna i przebojowa, Helloise nie była kimś, kto sobie tym zjednywał ludzi. Jej bunt był samolubny, ona sama łatwo obracała się przeciwko tym, którzy chcieli jej towarzyszyć. Jedynym sposobem, w jaki potrafiła zwrócić na siebie uwagę, było przekraczanie kolejnych granic. Nawet jeśli kogoś przyciągnęła jej śmiałość i pewność siebie, szybko poznawał się na dziewczynie i jej kłótliwym charakterze. Niewielu chciało mieć z nią dłużej do czynienia, szczególnie koledzy z Hufflepuffu, którzy stracili przez nią olbrzymie ilości punktów w Pucharze Domów.
Choć do samego końca pozostała niezłomnie zuchwała, dręczyły ją te porażki, nagany i poczucie osamotnienia. Jak każda młoda dziewczyna, łaknęła docenienia, którego nie potrafiła zdobyć w Hogwarcie. Zapewnił je jej spotkany na weekendowym wyjściu do Hogsmeade szemrany książę z Nokturnu, starszy chłopak reprezentujący w naiwnej nastoletniej głowie ideał buntownika i absolutnej wolności. Uciekła do niego ze szkoły. Szybko okazało się to błędem; rzeczywistość była podła i wcale nie przypominała wyobrażonego życia królewny-rebeliantki. Hela trafiła z powrotem do domu po około roku. Doświadczenie nie utemperowało jej charakteru, wręcz przeciwnie: w poczuciu beznadziei i wstydu wykluło się przeświadczenie, że nie ma już nic do stracenia. Nie podziałał szereg najsurowszych kar. Każde wspomnienie rodziców o powrocie do szkoły kończyło się gniewną histerią. Zamiast tego trafiła więc do krewnej matki mieszkającej pod Knieją, gdzie miała przemyśleć w cichym odosobnieniu swoją sytuację. Do Hogwartu nigdy nie wróciła.
Magiczny antytalent — zauroczenie (III): Helloise ma nieco nie po kolei w głowie i czasem nie potrafi we własnym umyśle poukładać, co tu dopiero mówić o czyimś. Wszelkie próby wpłynięcia magią na cudzą głowę od zawsze kończyły się gorzej dla niej niż upatrzonego celu, toteż kompletnie zrezygnowała z prób poruszania się w tej dziedzinie.
Mizantrop — mugole (I): Żaden inny gatunek nie ingeruje w Matkę Ziemię tak agresywnie jak mugol. Posiada on inteligencję podobną czarodziejom, ale nie posiada ich mocy; stara się ją więc naśladować w najgorszy do wyobrażenia sposób. Sztuczna technologia mugoli, ich brudny przemysł, rozległe zniszczenia naturalnego krajobrazu — to nieakceptowalny brak poszanowania dla Natury. Nic nie budzi w czarownicy większej odrazy. Nie wątpi, że Ziemia pewnego dnia strawi rodzaj mugolski za grzech pychy i chciwości, a nim to nastąpi: wszelki gniew skierowany przeciwko mugolom jest uzasadniony.
Foliowa czapka (I): Ta czarownica wiele myśli. I tak samo jak wierzy, że istoty żywe powinny żyć wolne i nieskrępowane, tak samo nieskrępowanymi zasadami kieruje się w myśleniu — wolnym myśleniu. Wolnym w wielu kwestiach od racjonalnych podstaw, mającym za fundament przesądy, urojenia, swobodne skojarzenia, nieuzasadnione analogie, obalone dawno dowody, teorie naciągane, omeny niedostrzegalne nawet dla wróżbitów. W jej świecie sieć wysokiego napięcia wykrada energię magiczną, Ministerstwo Magii knuje coś w Kniei, a Lupinowie rozpuszczają w swoich eliksirach mugolskie medykamenty, które bez dwóch zdań są toksyczne. Uwierzy w wiele apetycznie brzmiących bzdur, szczególnie jeśli teoria dowodzi tezie, że współczesne społeczeństwo upada, rząd jest zły i kiedyś było lepiej.
Uczulenie — węgorz (I): surowiec oczy węgorza.
Wyuzdany (I): Może to hedonizm, może zachwyt dziełem Matki Natury, jakim jest człowiek, a może po prostu potrzebuje mieć kogoś przez chwilę blisko siebie.
Uzależnienie — opium (I): Gdzie smok nie może, tam starą babę pośle. Babuszka, do której Helloise trafiła jako nastolatka, nie próbowała wprowadzać siłowo zakazów ani musztry, jaką starano się poskramiać temperament małej złośnicy. Po prostu jej ten temperament zabrała. Mistrzyni eliksirów starej daty swego czasu warzyła na pęczki popularnych wiek wcześniej opiumowych syropów, dzięki którym niemowlęta przesypiały całe noce, a niegrzeczne dzieci transmutowały w potulne aniołeczki. Również podtruta syropami Hela wreszcie stała się łagodna, co przypłaciła uzależnieniem, które pozostało z nią do dziś, mimo że babuszki już dawno nie ma na świecie. Opium to jedyny sposób regulacji emocji, jaki zna. Odreagowuje narkotycznym błogostanem także intensywne okresy eksterioryzacji, kiedy to jej umysł wypoczywa nieproporcjonalnie mniej od ciała. Niewiele jest dni, które nie kończyłyby się kilkoma kropelkami nalewki z opium na wyciszenie nerwów… a także wyciszenie motywacji do jakiegokolwiek działania.
Drobny lęk — Lecznica Dusz (I): Wyjątkowo paskudny punkt na mapie Doliny Godryka, który Helloise stara się omijać szerokim łukiem, a jednak nie może nigdy o nim zupełnie zapomnieć. Czarownica chełpi się tym, że żyje w zgodzie ze sobą, z prawdziwą naturą człowieka i przyrodzonym instynktem. Fakt, że istnieje miejsce, w którym układa się sztucznie na nowo głowy czarodziejów — przez hipnozę czy farmakoterapię — jest wizją rodem z koszmaru. Helloise nie rozumie, jak taka instytucja może funkcjonować, i to za społecznym przyzwoleniem. Boi się przekroczyć próg Lecznicy.
Różdżka: futro magicznej wiewiórki, 10.5 cala, kasztan, giętka
Zwierzę totemiczne: kuna
Aura: szmaragdowozielona
O zdolnościach: Helloise o świecie wie niewiele więcej niż średnio rozgarnięta nastolatka. Przed zupełną ignorancją społeczno-polityczną ratują ją jedynie szczątki informacji pozostałych po wychowaniu w czystokrwistej rodzinie i skrawki zapamiętane ze szkoły. Nie ma ani kondycji, ani wielkiej siły fizycznej. Jej aktywność ogranicza się do leniwych spacerów na łonie natury. Brak jej również wprawy w magii praktycznej. Jej piętą achillesową jest magia umysłów oraz rozproszeń.
Prawdziwie lśni w dziedzinach powiązanych z przyrodą, szczególnie botaniką. Zna się wyjątkowo dobrze i ma rozległe doświadczenie z roślinami; jest również dobrą alchemiczką. Wie sporo o zwierzętach, lecz jest to wiedza przede wszystkim teoretyczna bądź wynikająca z obserwacji. Zgromadzoną wiedzę potrafi wykorzystać również na sposoby wykraczające poza podręcznikową regułę: udoskanalać je, modyfikować, dopasowywać do swoich potrzeb. Uwielbia eksperymentować z własnymi wariacjami na temat tradycyjnych receptur eliksirów, maści, kadzideł i świec. Jest zdolną rzemieślniczką; żyje z tego, co potrafi stworzyć, tworzeniem się pasjonuje. Dobrze czuje się w pracach manualnych — robi w drewnie, przede wszystkim przedmioty drobniejsze.
Spędzając wiele czasu wokół Kowenu, Helloise nawiązała znajomość z Isobell Macmillan; interesowała się prowadzonymi przez kapłankę studiami nad nekromancją. Zyskała zaufanie ze względu na szczere podzielanie wartości głoszonych przez arcykapłanów i to dzięki uprzejmości Isobell w sekrecie za kowenowymi murami zdobyła podstawy wiedzy o rytuałach oraz praktykach tej dziedziny magii.
Zielarstwo (III): Helloise jest nie tylko chodzącym kompendium wiedzy o ziołach i roślinach, lecz przede wszystkim ma do nich rękę, lata praktyki i ogród pełen najróżniejszych okazów. Wie też, gdzie można znaleźć te występujące dziko i jak wyhodować to, czego akurat nie ma w jej zbiorach.
Tworzenie eliksirów i maści (II): Wytwarzanie specyfików na rozmaite dolegliwości jest jej głównym źródłem utrzymania. Choć największą dumę czerpie z tego, że jej wyroby są naturalne i przygotowywane według tradycyjnych receptur, to zapoznała się również z najnowszymi wytycznymi sztuki i — gdy nie ma lepszych alternatyw — tworzy podług nowoczesnych standardów, zamiast ze starego, rozpadającego się przepiśnika mentorki i ksiąg napisanych wiek temu z górką.
Tworzenie przedmiotów drewnianych (II): Nudne zimowe wieczory, kiedy ogród pokrywa się śniegiem i nie ma czego siać, hodować ani zbierać, Helloise spędza na rzeźbieniu w drewnie. Magiczne amulety, totemy oraz maski, ale i czysto ozdobne figurki oraz upiorne laleczki — oto jak czarownica zimuje w swojej chatce.
Eksterioryzacja (II): To jej rutyna i wyjątkowo przydatne narzędzie. Helloise porusza się po lesie niewidzialna i niesłyszalna, dzięki czemu może z bliska obserwować dzikie zwierzęta — w tym te stworzenia wyjątkowo groźne czy płochliwe — w unikalnych warunkach, kiedy to są swobodne i nieświadome obecności człowieka. Nocna aktywność poza ciałem to również dodatkowy czas na przeczesywanie Kniei i okolic w poszukiwaniu skupisk rzadkich roślin czy możliwość pilnowania przez sen mikstur, które warzy się mozolnie przez długie godziny.
Tworzenie świec i kadzideł (I): Szczególny nacisk kładzie na kadzidła, które wytwarzała początkowo na własny użytek. Na ukojenie nerwów, na poprawę humoru i podbicie działania opium. Od kadzideł zaś krótka była droga do świec.
Latanie na miotle (I): Nie ma nic lepszego niż wiatr we włosach, gdy bezchmurną nocą pędzisz pod księżycem. Jest to również ekonomiczniejsze niż narażanie się na kolejną grzywnę za teleportację bez licencji.
Knieja Godryka (0): O mądrości drzew legendy snute są jak świat długi i szeroki, lecz niewielu może pochwalić się tym, że rzeczywiście ma do niej dostęp. Krótko po przybyciu do Doliny Godryka Helloise odkryła, że odziedziczyła po matce dar, który umożliwia jej szczególne połączenie z duchami przodków drzemiącymi w drzewach Kniei. Niejednokrotnie szukała wśród nich rady i inspiracji bądź przychodziła po prostu słuchać, co szumi w liściach. Zna sekrety najgłębszych zakątków lasu, nigdy się w nim nie zgubiła.
Niewidzialność (0): Przemyka zwykle niezauważona. Być może zawiesisz na niej oko, zastanowi cię, kim ona jest — coś było w tej postaci niepokojącego — ale zdąży w międzyczasie zniknąć, a ty wrócisz do swoich spraw i szybko zapomnisz.
Brak dokumentów (II): Nigdy nie marzyła, aby iść do szkoły: źle jej się żyło zamkniętej w murach zamku, jeszcze gorzej podporządkowywało szkolnym zasadom. Nie czuła się dumna w puchońskich barwach, oceny od początku zbierała mierne. I trudno się temu dziwić, kiedy żadne kary nie oduczyły jej wagarów. Choć głośna i przebojowa, Helloise nie była kimś, kto sobie tym zjednywał ludzi. Jej bunt był samolubny, ona sama łatwo obracała się przeciwko tym, którzy chcieli jej towarzyszyć. Jedynym sposobem, w jaki potrafiła zwrócić na siebie uwagę, było przekraczanie kolejnych granic. Nawet jeśli kogoś przyciągnęła jej śmiałość i pewność siebie, szybko poznawał się na dziewczynie i jej kłótliwym charakterze. Niewielu chciało mieć z nią dłużej do czynienia, szczególnie koledzy z Hufflepuffu, którzy stracili przez nią olbrzymie ilości punktów w Pucharze Domów.
Choć do samego końca pozostała niezłomnie zuchwała, dręczyły ją te porażki, nagany i poczucie osamotnienia. Jak każda młoda dziewczyna, łaknęła docenienia, którego nie potrafiła zdobyć w Hogwarcie. Zapewnił je jej spotkany na weekendowym wyjściu do Hogsmeade szemrany książę z Nokturnu, starszy chłopak reprezentujący w naiwnej nastoletniej głowie ideał buntownika i absolutnej wolności. Uciekła do niego ze szkoły. Szybko okazało się to błędem; rzeczywistość była podła i wcale nie przypominała wyobrażonego życia królewny-rebeliantki. Hela trafiła z powrotem do domu po około roku. Doświadczenie nie utemperowało jej charakteru, wręcz przeciwnie: w poczuciu beznadziei i wstydu wykluło się przeświadczenie, że nie ma już nic do stracenia. Nie podziałał szereg najsurowszych kar. Każde wspomnienie rodziców o powrocie do szkoły kończyło się gniewną histerią. Zamiast tego trafiła więc do krewnej matki mieszkającej pod Knieją, gdzie miała przemyśleć w cichym odosobnieniu swoją sytuację. Do Hogwartu nigdy nie wróciła.
Magiczny antytalent — zauroczenie (III): Helloise ma nieco nie po kolei w głowie i czasem nie potrafi we własnym umyśle poukładać, co tu dopiero mówić o czyimś. Wszelkie próby wpłynięcia magią na cudzą głowę od zawsze kończyły się gorzej dla niej niż upatrzonego celu, toteż kompletnie zrezygnowała z prób poruszania się w tej dziedzinie.
Mizantrop — mugole (I): Żaden inny gatunek nie ingeruje w Matkę Ziemię tak agresywnie jak mugol. Posiada on inteligencję podobną czarodziejom, ale nie posiada ich mocy; stara się ją więc naśladować w najgorszy do wyobrażenia sposób. Sztuczna technologia mugoli, ich brudny przemysł, rozległe zniszczenia naturalnego krajobrazu — to nieakceptowalny brak poszanowania dla Natury. Nic nie budzi w czarownicy większej odrazy. Nie wątpi, że Ziemia pewnego dnia strawi rodzaj mugolski za grzech pychy i chciwości, a nim to nastąpi: wszelki gniew skierowany przeciwko mugolom jest uzasadniony.
Foliowa czapka (I): Ta czarownica wiele myśli. I tak samo jak wierzy, że istoty żywe powinny żyć wolne i nieskrępowane, tak samo nieskrępowanymi zasadami kieruje się w myśleniu — wolnym myśleniu. Wolnym w wielu kwestiach od racjonalnych podstaw, mającym za fundament przesądy, urojenia, swobodne skojarzenia, nieuzasadnione analogie, obalone dawno dowody, teorie naciągane, omeny niedostrzegalne nawet dla wróżbitów. W jej świecie sieć wysokiego napięcia wykrada energię magiczną, Ministerstwo Magii knuje coś w Kniei, a Lupinowie rozpuszczają w swoich eliksirach mugolskie medykamenty, które bez dwóch zdań są toksyczne. Uwierzy w wiele apetycznie brzmiących bzdur, szczególnie jeśli teoria dowodzi tezie, że współczesne społeczeństwo upada, rząd jest zły i kiedyś było lepiej.
Uczulenie — węgorz (I): surowiec oczy węgorza.
Wyuzdany (I): Może to hedonizm, może zachwyt dziełem Matki Natury, jakim jest człowiek, a może po prostu potrzebuje mieć kogoś przez chwilę blisko siebie.
Uzależnienie — opium (I): Gdzie smok nie może, tam starą babę pośle. Babuszka, do której Helloise trafiła jako nastolatka, nie próbowała wprowadzać siłowo zakazów ani musztry, jaką starano się poskramiać temperament małej złośnicy. Po prostu jej ten temperament zabrała. Mistrzyni eliksirów starej daty swego czasu warzyła na pęczki popularnych wiek wcześniej opiumowych syropów, dzięki którym niemowlęta przesypiały całe noce, a niegrzeczne dzieci transmutowały w potulne aniołeczki. Również podtruta syropami Hela wreszcie stała się łagodna, co przypłaciła uzależnieniem, które pozostało z nią do dziś, mimo że babuszki już dawno nie ma na świecie. Opium to jedyny sposób regulacji emocji, jaki zna. Odreagowuje narkotycznym błogostanem także intensywne okresy eksterioryzacji, kiedy to jej umysł wypoczywa nieproporcjonalnie mniej od ciała. Niewiele jest dni, które nie kończyłyby się kilkoma kropelkami nalewki z opium na wyciszenie nerwów… a także wyciszenie motywacji do jakiegokolwiek działania.
Drobny lęk — Lecznica Dusz (I): Wyjątkowo paskudny punkt na mapie Doliny Godryka, który Helloise stara się omijać szerokim łukiem, a jednak nie może nigdy o nim zupełnie zapomnieć. Czarownica chełpi się tym, że żyje w zgodzie ze sobą, z prawdziwą naturą człowieka i przyrodzonym instynktem. Fakt, że istnieje miejsce, w którym układa się sztucznie na nowo głowy czarodziejów — przez hipnozę czy farmakoterapię — jest wizją rodem z koszmaru. Helloise nie rozumie, jak taka instytucja może funkcjonować, i to za społecznym przyzwoleniem. Boi się przekroczyć próg Lecznicy.
Edukacja: Helloise uczęszczała do Hogwartu, gdzie z przydziału trafiła do Hufflepuffu. Nigdy nie była uczennicą wybitną ani nawet dobrą, z trudnością czołgała się przez kolejne zajęcia i zaliczenia. Nie odnajdywała się w tym środowisku, często uciekała z lekcji, co nie sprzyjało przyswajaniu wiedzy. Nie ukończyła szkoły. Uciekła krótko przed przerwą na Yule 1955 roku (w VI roku nauki) podczas jednego z weekendowych wyjść do Hogsmeade.
Z domu wyniosła zajawkę do nauk przyrodniczych, którą rozwijała pod okiem swojej mentorki, a poźniej na własną rękę.
Doświadczenie: Od lat nastoletnich była pomocnicą starej zielarki, zyskując pod jej okiem coraz więcej samodzielności.
Aktualne miejsce pracy: Przedsiębiorczyni samozatrudniona. Głównym źródłem dochodu są wytwarzane przez nią eliksiry i maści, lecz handluje w gruncie rzeczy wszystkim, co jest w stanie wyprodukować.
Cechy szczególne: Brak górnej prawej czwórki.
Rozpoznawalność: III. Gdy Helloise po raz pierwszy pojawiła się w Dolinie Godryka, jej twarz nie zdążyła zatrzeć się jeszcze w pamięciach: została rozpoznana i po osadzie rozeszła się wieść o tym, że Rowle znalazła się pod opieką Teofili Greengrass. Przez tych kilkanaście lat nie widywano jednak czarownicy publicznie w towarzystwie rodziny, a ona sama przedstawiała się wyłącznie imieniem. Z czasem więc jej pochodzenie stało się jedynie ciekawostką, która przewija się w na ustach ludzi od wielkiego dzwonu. W pierwszej kolejności jest dziś dla sąsiedztwa dziwaczną zielarką, wiedźmą z chaty na kurzej stopce, stałą bywalczynią Kniei, zaangażowaną wyznawczynią Matki, dyskretną wytwórczynią eliksirów, na które formalnie potrzeba recepty lub wstyd niektórym o nie poprosić przy ladzie u Lupinów. Dopiero na końcu łańcucha skojarzeń związanych z jej osobą pojawia się nazwisko Rowle.
Nie widzieliście jej więc przez ostatnich piętnaście lat na balu ani przyjęciu, nie partycypowała w życiu publicznym czystokrwistych rodów, nie reprezentowała w oficjalnych sprawach swojej rodziny. Można ją kojarzyć z nazwiska: ze szkoły, z dzieciństwa, z plotek w Dolinie, etc. Można jej nie kojarzyć, bo nie ma wysokiej rozpoznawalności. Helloise żyła z dala od „sceny”, miała zaciszne życie ze swoim ogródkiem, ale nie udaje kogoś innego, nie ukrywa się, zapytana wprost o nazwisko raczej nie skłamie bez powodu.
Rodzina unika poruszania jej tematu, lecz gdy ten się pojawia, ciekawscy dowiadują się, że ekscentryczna Helloise Rowle zdecydowała się poświęcić swoje życie badaniom nad sekretami Kniei. Do tego stopnia oddała się swojej misji, że odsunęła się od społeczeństwa, aby konwenanse towarzyskie nie odciągały jej od tego, co dla niej najważniejsze.
Z domu wyniosła zajawkę do nauk przyrodniczych, którą rozwijała pod okiem swojej mentorki, a poźniej na własną rękę.
Doświadczenie: Od lat nastoletnich była pomocnicą starej zielarki, zyskując pod jej okiem coraz więcej samodzielności.
Aktualne miejsce pracy: Przedsiębiorczyni samozatrudniona. Głównym źródłem dochodu są wytwarzane przez nią eliksiry i maści, lecz handluje w gruncie rzeczy wszystkim, co jest w stanie wyprodukować.
Cechy szczególne: Brak górnej prawej czwórki.
Rozpoznawalność: III. Gdy Helloise po raz pierwszy pojawiła się w Dolinie Godryka, jej twarz nie zdążyła zatrzeć się jeszcze w pamięciach: została rozpoznana i po osadzie rozeszła się wieść o tym, że Rowle znalazła się pod opieką Teofili Greengrass. Przez tych kilkanaście lat nie widywano jednak czarownicy publicznie w towarzystwie rodziny, a ona sama przedstawiała się wyłącznie imieniem. Z czasem więc jej pochodzenie stało się jedynie ciekawostką, która przewija się w na ustach ludzi od wielkiego dzwonu. W pierwszej kolejności jest dziś dla sąsiedztwa dziwaczną zielarką, wiedźmą z chaty na kurzej stopce, stałą bywalczynią Kniei, zaangażowaną wyznawczynią Matki, dyskretną wytwórczynią eliksirów, na które formalnie potrzeba recepty lub wstyd niektórym o nie poprosić przy ladzie u Lupinów. Dopiero na końcu łańcucha skojarzeń związanych z jej osobą pojawia się nazwisko Rowle.
Nie widzieliście jej więc przez ostatnich piętnaście lat na balu ani przyjęciu, nie partycypowała w życiu publicznym czystokrwistych rodów, nie reprezentowała w oficjalnych sprawach swojej rodziny. Można ją kojarzyć z nazwiska: ze szkoły, z dzieciństwa, z plotek w Dolinie, etc. Można jej nie kojarzyć, bo nie ma wysokiej rozpoznawalności. Helloise żyła z dala od „sceny”, miała zaciszne życie ze swoim ogródkiem, ale nie udaje kogoś innego, nie ukrywa się, zapytana wprost o nazwisko raczej nie skłamie bez powodu.
Rodzina unika poruszania jej tematu, lecz gdy ten się pojawia, ciekawscy dowiadują się, że ekscentryczna Helloise Rowle zdecydowała się poświęcić swoje życie badaniom nad sekretami Kniei. Do tego stopnia oddała się swojej misji, że odsunęła się od społeczeństwa, aby konwenanse towarzyskie nie odciągały jej od tego, co dla niej najważniejsze.
Wskazówki dla Mistrza Gry
Moje marzenie WOP5. Jak się nie uda, to bym chętnie podbiła sobie coś w percepcji lub nekromancji (niech mi ino jakiś wątek w ręce wpadnie). W wolnej chwili jako sidequest charyzma i WOŚ. Chatka na kurzej stopie
Dostępu do chaty strzeże wyszczerbiony płot ze strzaskanych, zmurszałych deszczułek. Straż ta jest wystawiona pro forma, bo wystarczy nogę nieco wyżej podnieść, aby płot pokonać. Gęsto zarośnięte podwórze najeżone jest rupieciami: krzesła bez siedzisk, zbite ceramiczne łupinki, krasnale ogrodowe z wydziobanymi oczyma, czaszka smoka, hamak. Z dali już słychać gdakanie kur pałętających się po całej posesji.
Roślinność wokół domu rośnie półdziko, Helloise nie walczy z polnymi kwiatami samosiejkami, więc przez ścieżkę prowadzącą do chaty trzeba się nieomal przedzierać. Po pergolach wiją się bluszcze, tu i tam stoi jabłoń czy grusza o malutkich kwaśnych owocach i powykręcanych suchych gałęziach. W samym sercu działki znajduje się chatka — chatka na kurzej nóżce, którą czasem przyłapać można ze zdumieniem na tym, że to kuca, to się prostuje, unosząc ze sobą cały domek.
Domek być może kiedyś zbili na prosto, elegancko, zgodnie ze sztuką, lecz na przestrzeni lat tyle przeszedł półprofesjonalnych napraw doraźnych, że przypomina w stanie obecnym asymetrycznego, drewnianego Frankensteina. Tu coś odstaje, tam załatane, niedomierzone, dobite na oko, ale trzyma się jakoś ten trup w kupie i żyje w nim czarownica, czego dowodem jest światło bijące nocami zza wszyskich okien i dym kopcący z komina.
Do chatki dosztukowany jest wąski taras, na którym stoją wiklinowe fotele i poskładana drabinka sznurowa. Dom jest jednopoziomowy, złożony z trzech izb i łazienki. Wnętrze również zdominowane jest przez zieleń — zarówno tę żywą hodowaną w donicach, jak i podwieszane pod sufitem ususzone zioła. Najdrobniejszy ruch wokół ziołowych wiązek, a się z nich sypie, przez co podłoga zawsze jest zapylona, a powietrze przesycone ich zapachami. Kredensy skrywają niezliczone słoiczki i flaszeczki: zakonserwowane mandragory, suszone grzyby, wywary na milion dolegliwości, konfitura żurawinowa oraz nalewka ze śliwek węgierek — to tylko niektóre z tutejszych skarbów. Roślinną mozaikę przełamują barwne, wzorzyste tkaniny foteli, obrusików i zasłon oraz poutykane w najmniej oczywistych miejscach totemy, amulety, maski i religijne fetysze.
Za domem znajduje się ogródek zielno-warzywny, a wokół niego poupychane ciasno zabudowania: stara szopa, labirynt stelaży dla roślin pnących, kurnik i szklarnia.
Z tyłów chaty widać oddaloną o kilkaset metrów ścianę kniei. Od tej strony działka nie jest odgrodzona.
Wokół domu wzniesiona jest iluzja — dla niemagicznego oka chata na kurzej stopie jest starym, nieciekawym rumowiskiem zarośniętym warstwą mchów.
Roślinność wokół domu rośnie półdziko, Helloise nie walczy z polnymi kwiatami samosiejkami, więc przez ścieżkę prowadzącą do chaty trzeba się nieomal przedzierać. Po pergolach wiją się bluszcze, tu i tam stoi jabłoń czy grusza o malutkich kwaśnych owocach i powykręcanych suchych gałęziach. W samym sercu działki znajduje się chatka — chatka na kurzej nóżce, którą czasem przyłapać można ze zdumieniem na tym, że to kuca, to się prostuje, unosząc ze sobą cały domek.
Domek być może kiedyś zbili na prosto, elegancko, zgodnie ze sztuką, lecz na przestrzeni lat tyle przeszedł półprofesjonalnych napraw doraźnych, że przypomina w stanie obecnym asymetrycznego, drewnianego Frankensteina. Tu coś odstaje, tam załatane, niedomierzone, dobite na oko, ale trzyma się jakoś ten trup w kupie i żyje w nim czarownica, czego dowodem jest światło bijące nocami zza wszyskich okien i dym kopcący z komina.
Do chatki dosztukowany jest wąski taras, na którym stoją wiklinowe fotele i poskładana drabinka sznurowa. Dom jest jednopoziomowy, złożony z trzech izb i łazienki. Wnętrze również zdominowane jest przez zieleń — zarówno tę żywą hodowaną w donicach, jak i podwieszane pod sufitem ususzone zioła. Najdrobniejszy ruch wokół ziołowych wiązek, a się z nich sypie, przez co podłoga zawsze jest zapylona, a powietrze przesycone ich zapachami. Kredensy skrywają niezliczone słoiczki i flaszeczki: zakonserwowane mandragory, suszone grzyby, wywary na milion dolegliwości, konfitura żurawinowa oraz nalewka ze śliwek węgierek — to tylko niektóre z tutejszych skarbów. Roślinną mozaikę przełamują barwne, wzorzyste tkaniny foteli, obrusików i zasłon oraz poutykane w najmniej oczywistych miejscach totemy, amulety, maski i religijne fetysze.
Za domem znajduje się ogródek zielno-warzywny, a wokół niego poupychane ciasno zabudowania: stara szopa, labirynt stelaży dla roślin pnących, kurnik i szklarnia.
Z tyłów chaty widać oddaloną o kilkaset metrów ścianę kniei. Od tej strony działka nie jest odgrodzona.
Wokół domu wzniesiona jest iluzja — dla niemagicznego oka chata na kurzej stopie jest starym, nieciekawym rumowiskiem zarośniętym warstwą mchów.
Umiejscowienie: Dolina Godryka
Poziom: 0
Zabezpieczenia: —
Ulepszenia: —
Cechy: —
Poziom: 0
Zabezpieczenia: —
Ulepszenia: —
Cechy: —
dotknij trawy
Bonusy![[Obrazek: imgproxy.php?id=RIkngVq.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=RIkngVq.png)
![[Obrazek: imgproxy.php?id=0S91OG4.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=0S91OG4.png)