• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
[Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE

[Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#261
23.03.2023, 21:06  ✶  

Giovanni

Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#262
23.03.2023, 21:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.03.2023, 22:23 przez Theodore Lovegood.)  
W tańcu maski opadały. Wcześniej Avelina nosiła jedną, lecz pląsając się z nią, Theodore widział ją taką, jaką była. Wesołą, pogodną, niewinną, energiczną i o czystym sercu. Szalony, nieskrępowany logiką taniec uwypuklał to, co było w niej piękne i prawdziwe. Nie mogąc się na nią napatrzyć, Theodore również oddał się muzyce i, co było dla niego bardzo rzadkim zjawiskiem, niczego, ale to niczego nie udawał ani nie ukrywał. W takich magicznych okolicznościach czuł, że nie musiał. Czasami zgrabnie, a czasami nie, wymachiwał nogami, obracał się i szukał coraz bardziej wyszukanych sposobów na wyrażenie siebie, śmiejąc się przy tym do rozpuku.
W pewnym momencie kierowany muzyką obrócił dziewczynę o trzysta sześćdziesiąt stopni, a następnie objął ją w pasie. Zdecydowanym ruchem przybliżył ją do siebie i choć wciąż się poruszał, to wyraźnie zwolnił. Była to okazja, by wymienić kilka słów, co ciężko było zrobić w trakcie bardziej żywiołowej części tańca.
-  Masz niesamowite ruchy – pochwalił swoją taneczną partnerkę - Może chwilę odpoczniemy i napijemy się czegoś? - spytał się, bo był już trochę zmęczony dzikim tańcem. Chwycił Avelinę za rękę i poprowadził ją tanecznym krokiem ku stołom z winem.
Tam doszło do zmiany planów i wspólnie postanowili udać się w spokojniejsze miejsce. Theodore na odchodne "pożyczył" pełną butelkę wina. Chyba nikt nie będzie miał do niego o to pretensji, prawda?

Postacie opuszczają sesję
Wolf in sheep's clothing
"There are no strange creatures, only blinkered people."
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Szczupła, niewysoka młoda kobietka, o kędzierzawych, rudobrązowych włosach i zielono-niebieskich oczach oraz twarzy upstrzonej piegami. Ze swoim wyglądem może uchodzić za Weasleyównę. Wygląda na kilka lat młodszą, niż jest w rzeczywistości. Zwykle ma na sobie praktyczny i wygodny, ale znoszony strój podróżny oraz zielonkawą szatę czarodzeja. Mówi szybko, zwykle unikając kontaktu wzrokowego, lub przestępując z nogi na nogę. Na jej dłoniach i przedramionach można znaleźć liczne, mniej lub bardziej zagojone, blizny.

Jackie Carrow
#263
23.03.2023, 22:18  ✶  
Szczerze powiedziawszy była trochę zdziwiona że Borginowi tak łatwo poszło zarzucenie jej wianka na pal. Kiedy zobaczyła go gdy się do niej odwrócił po zeskoczeniu na dół, przez chwilę poczuła się przyjemnie i błogo. Zapragnęła ująć jego twarz w dłonie, powiedzieć mu że już wszystko dobrze, przytulić a potem dać mu się pociągnąć do tańca… Musiała zamrugać kilka razy, i przetrzeć oczy, żeby to uczucie z siebie wyrzucić.
Spojrzała ponownie na Samuela.
— Nie planowałam się tu pojawiać, myślałam że zjadę do domu dopiero na Lammas. Ale i tak chciałam z tobą porozmawiać. I myślę, że to co mam do przekazania lepiej powiedzieć osobiście, niż w liście. — powiedziała, nagle pochmurniejąc. Rozejrzała się dookoła, na upojonych świętem ludzi, pogrążonych w śmiechu, rozmowach albo tańcu.
— Ale nie chcę o tym rozmawiać tutaj. Możemy już iść do domu? — zapytała, chociaż wiedziała, że pewnie właśnie psuje bratu przyjemny wieczór z dziewczyną.
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#264
23.03.2023, 22:29  ✶  
Magia ogni upajała. I nawet nie próbowała się przed nią bronić – z wielką chęcią podążyła za Darcym. Wciąż przecież była młoda – mimo tak strasznych rzeczy, jakie zaliczyła już w swoim życiu, a które nazywały się „małżeństwo” oraz „rozwód” (niespodzianka – najwyraźniej nie trzeba było być „starą”, żeby coś takiego przeżyć. O zgrozo) – a co za tym szło, miała pełno energii. Głównie tłumionej, bo większość czasu spędzała z nosem w księgach bądź w salach Akademii czy po prostu Munga, jednakże w takich chwilach…
  … dlaczego miałaby jej nie uwalniać?
  Nie była pewna, ile czasu spędziła, wirując w takt muzyki i śmiejąc się – tak po prostu – do Darcy’ego. Nieważne. Czas nie miał znaczenia, liczyła się tylko ta chwila, która trwała, trwała i… ostatecznie się skończyła.
  - Również dziękuję – odparła, podając Lockhartowi dłoń. Rozpromieniona, zarumieniona jak dawno nie. Może nawet, tak po prostu, szczęśliwa – Było naprawdę wspaniale – zapewniła jeszcze chłopaka, zanim odeszła w swoją stronę. Na Polanie spędziła jeszcze trochę czasu, niemniej nie czekała końca sabatu, tylko ulotniła się do domu.  

Postać opuszcza sesję
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#265
23.03.2023, 22:48  ✶  

Zerknęła w stronę Stanleya, który szybko podchwycił wyzwanie od rudowłosej i bez większych problemów wdrapał się na jeden z pali. Jej uwaga jednak skupiała się na rodzeństwie Carrow - musiała znaleźć sposób, by kulturalnie acz stanowczo dać im do zrozumienia, że muszą się ewakuować. A nie było to takie proste; wiedziała, że gdy choć jedno z nich domyśli się, że coś się święci, zmuszą ją, żeby poszła razem z nimi. Sami był specjalistą od teleportacji, wystarczyłoby że złapie ją odpowiednio mocno i wtedy nieszczególnie miałaby cokolwiek do gadania. A nie mogła uciec.

Kiedy przesunęła wzrokiem po Jackie i Samim, dotarła do niej przerażająca myśl, która na moment zaparła jej dech w piersiach i sprawiła, że z trudem zaczerpnęła oddech. Uświadomiła sobie, że jeżeli cokolwiek pójdzie nie tak, być może widzi ich po raz ostatni, a teraz co powie, może być ostatnimi słowami, które od niej słyszą i jak ją zapamiętają. Zdawała sobie sprawę z niebezpieczeństwa w jakie się pakuje, kiedy obiecała Brennie wsparcie w trakcie potencjalnego ataku. To, czego nie była świadoma, to jak ciężko jest żegnać się z ukochanymi, wiedząc że być może już nigdy ich nie zobaczy.

 

Na ratunek przyszła Jackie. Zaniepokoił ją ton głosu dziewczyny oraz to, co powiedziała - to co mam do przekazania lepiej powiedzieć osobiście było jak zwiastun problemów. W innych okolicznościach złapałaby ją pod rękę i pociągnęła w ustronne miejsce, by móc wypytać o wszystko na spokojnie. Teraz jednak wydało się jej to idealną okazją, by rodzeństwo Carrow się stąd ewakuowało - zwłaszcza, że Sami będzie chciał wiedzieć o wszystkim natychmiast. Dani obiecała sobie, że poruszy te temat jutro. Jeżeli tylko będzie jakieś jutro.

- Tak, myślę że na dziś wystarczy wrażeń.- wtrąciła się, być może zbyt ochoczo. - Ja... poszukam kuzynostwa i wrócę do domu wraz z nimi. Nie przejmujcie się mną.- dodała szybko, na wypadek gdyby wpadli na pomysł odprowadzania ją do domu. Jej wzrok skupił się na rudowłosej. - Cieszę się, że się spotkałyśmy Jackie. Szkoda, że na tak krótko.- powiedziała przez zaciśnięte gardło. I nie wiadomo było czy mówi o dzisiejszym wieczorze, czy o kolacji rozpoczynającej rok szkolny w Wielkiej Sali, gdy spotkały się po raz pierwszy. Jej wzrok zatrzymał się na Samuelu - wtedy na moment zamarła. Co miała mu powiedzieć? Ponownie poczuła uścisk w gardle, uniemożliwiający swobodną wypowiedź. Żadne słowa nie wydawały jej się odpowiednie, a jednak wiedziała, że musi coś powiedzieć. Nie mogła zostawić go tak bez pożegnania.

- Dziękuję, że mogłam spędzić Beltane w twoim towarzystwie. - powiedziała, ostrożnie dobierając słowa. - To był dla mnie ogromny zaszczyt i nie mogłam wymarzyć sobie lepszego towarzystwa. - dodała, posyłając mu uśmiech. Zacznij w siebie wierzyć Sam, takich jak Ty ze świecą szukać, chciała powiedzieć, ale te słowa nie przeszły jej już przez gardło. Nie dała rady ich nawet uściskać, choć miała na to ogromną ochotę.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#266
23.03.2023, 23:13  ✶  
Nie mógł wyzbyć się wrażenia, że od czasu nieszczęsnego balu u Longbottomów Nora starała się go unikać, co sprawiało mu z kolei jedynie przykrość. Chciał ją zatrzymać, lecz język odmówił mu posłuszeństwa; patrzył więc w ślad za czarownicą z poczuciem winy wymalowanym na twarzy.
— Och, w to nie wątpię, mon cher — zwrócił się do Erika z uśmiechem, a zaraz potem przeniósł wzrok na Malfoya, jakby badał jego reakcję na ostatnie słowa rzucone w upojeniu, a cała jego sylwetka zdawała się krzyczeć to nie tak jak myślisz.
Kątem oka dostrzegł Szeptuchę rozmawiającą z jego towarzyszką, lecz nie ośmielił się patrzeć w tamtą stronę; ta odziana w czerń kobieta budziła w nim nieuzasadniony lęk. Może dlatego, że kojarzyła mu się z matką? Tak, Daphne Black bywała momentami straszna.
— Ty również nieszczególnie się dziś kryjesz ze swoimi uczuciami — odparł, przyjmując od Elliotta piersiówkę, którą podał Vesperze, a gdy kobieta oddała mu naczynie, sam ponownie tego dnia skosztował słynnego Oddechu Bazyliszka. — Mam nadzieję, że jednak uda wam się pognieść szaty, tudzież mundur... Jeśli nie dziś, to wkrótce, czego bardzo wam życzę.
Dając im to dziwne błogosławieństwo, wskazał właścicielowi stoiska butelkę wina, za którą zapłacił złotymi galeonami - nieco więcej, niż była warta, niespecjalnie jednak zwracał na to uwagę.
— Bawcie się dobrze, presque amants — rzucił im na odchodne, wypowiadając ostatnie słowa tak cicho, że nie był pewien, czy dosłyszeli, po czym ruszył z Vesperą w stronę kniei.


Postacie opuszczają sesję


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#267
23.03.2023, 23:16  ✶  

- Cytryna? Nieee. - Zgadza się, tym razem nie było w tym przytyku, przyszło gładko, łatwo i naturalnie. To najważniejsze - że naturalnie. Że powiedział to tak naprawdę bez zastanowienia, chociaż wcale jeszcze nie dotarło do niego w pełni, że to JUŻ. Że do jednych z jego pierścionków dołączył ten, którego nawet sam nie nosił. Nosiła go Victoria. Jak oznaczona klacz. Tak, tak, miał te filozofię życia. Na szczęście ich ona nie dotyczyła. Albo i nieszczęście? Chyba wszystko zależało od tego, jak to się dalej potoczy. - Aż taka kwaśna jesteś dla innych? - Uśmiechnął się krzywo, troszkę sobie z niej żartując. No dobra, nie troszkę. Ale przynajmniej zachował swoją chamskość dla siebie. Zachowywał ją dla siebie przy niej od jakiegoś już czasu. - No nie wiem, nie mam pojęcia skąd. - Prychnął z lekkim śmiechem. Co prawda Victoria nie była taka sztywna jak jej matka chociażby, ale mimo paru zagrań nadal wpasowywała się w model grzecznej córeczki. Która tylko czasem dawała się pokusić do złego. - No. Nie jest. Bo jest w niej dużo miękkich rzeczy. - Obnażył kły w uśmiechu.

Heh... może zawsze uważała, może nie. Nie osądzał ją o bycie osobą lekkomyślną, ale... właśnie, to magiczne "ale". Ale wiedział o tym, o czym ona nie miała pojęcia. Zamiast potwierdzać, że wie, czy odpowiadać, zmierzwił jej fryzurę, jej włosy. Zgadzał się z tym, że to było miłe. Przesadna opiekuńczość potrafiła być denerwująca, wielu ludzi płakało na nią, narzekało, marudziło. Przynajmniej była. Przynajmniej ktoś się o ciebie troszczył, chciał zadbać o twoje bezpieczeństwo. Tak to bywa, że człowiek zazwyczaj docenia najbardziej to, co stracił. Dopiero wtedy dociera do niego, że to nie był pewnik tego świata.

Potrząsnął ręką i wysunął zegarek z rękawa, kierując tarczę ku Victorii, żeby mogła ją odczytać, kiedy sam na nią spojrzał.

- Lecę, Maleńka. Miłej pracy. - Zsunął się ze stołu. Zacisnął na moment palce na jej palcach, którymi trzymała go. Na kilka sekund. Nim wyślizgnął dłoń z jej ujęcia i poszedł w swoją stronę. Tam, gdzie powinien być tej nocy.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#268
24.03.2023, 00:07  ✶  

To, że ktoś lubił się uczyć, że nie zbierał w szkole szlabanów do kolekcji i że był prefektem i to do tego naczelnym – nie znaczyło wcale, że ma kija w tyłu. To, że miała teraz na sobie mundur, ba, że właśnie nosiła spodnie, nie znaczyło tego również. Victoria, kiedy chciała i kiedy była w sprzyjającym temu towarzystwie, potrafiła się rozluźnić. I wcale nie słuchała sztywno każdego regulaminu, próbując go wypełnić od „a” do „z”. Nie. Prawdę mówiąc… wiele w niej było przyzwoleń i przymrużeń oczu. Ale może roztaczała taką aurę ze względu na tę urodziwą, choć z rzadka uśmiechającą się buźkę? Bo zwykle była skupiona, zwykle coś analizowała, zastanawiała się nad czymś, przekładała w głowie z jednej półki na drugą: w ten sposób się uczyła. Bo uczyć się uwielbiała.

- Wiesz o tym najlepiej – jaka była na początku tej znajomości. I jaki był on. Nie było w tym ani grama słodyczy, była tylko złość. Kwas toczący żyły. Poprawiło się… później. Potem poszło już gładko. - To dlatego, że są różowe – no dobrze, jedna była. Mięciutka różowa poduszka, którą wyczarowała dla Sauriela dla żartu.

Gdyby wiedziała, co za niedługo ma się tutaj dziać, to i jemu, mimo wszystko, kazałaby uważać. Przecież dopiero co się zaręczyli… Nie chciała też stracić i jego. Choć tak pomiędzy prawdą a Matką Naturą, to ona miała dużo większą szansę na pożegnanie się z życiem, tak teraz jak i w ogóle. Wampir… Człowiek zamieniony w wampira już raz umarł.  Drugi raz nie było wcale tak łatwo się pożegnać z życiem. Zmarszczyła się jednak, kiedy potargał jej włosy.

- Hej! – powiedziała do niego głośniej, z lekką tylko irytacją. - Ooo ja ci dam – żachnęła się, ale w tym momencie wysunął do niej zegarek, na co Victoria kiwnęła głową i wolną ręką naciągnęła mu na niego z powrotem rękaw. Nie zdążyła nic powiedzieć, bo Sauriel stwierdził wtedy, że na niego czas i zsunął się… i tak zamarli na moment. I kiedy mężczyzna chciał się wyślizgnąć, Viki złapała go mocniej na kilka krótkich chwil dłużej. Bo wspięła się na palce, by złożyć mu na policzku bardzo krótki i delikatny pocałunek. - Dziękuję – puściła go, uśmiechnęła i zaraz odwróciła się na pięcie, by pójść w swoją stronę. Tam, gdzie miała spotkać się z Mavelle. I tak idąc poprawiła sobie te zmierzwione włosy, ale tylko odrobinkę.

Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#269
24.03.2023, 00:09  ✶  

Poczuł ulgę. Spełnił swoje zadanie. Mimo, że nie był najszybszym mężczyzną, któremu udało się wdrapać na pal, to mimo wszystko zrobił to. Stanley był zaskoczony tym, że udało mu się tego dokonać. Może powinien jednak bardziej wierzyć w swoje umiejętności?

Spojrzał na swoje pokaleczone dłonie. Było warto Podszedł do drzewa, aby zgarnąć swój płaszcz, który następnie przewiesił sobie przez lewe ramię. Nie miał zamiaru dalej nadwyrężać dobrej woli dziewczyn. Uznał, że lepiej będzie się oddalić w swoją stronę. Nie zamierzał jednak się nie pożegnać, bo tak przecież nie wypadało.

Odwrócił się w kierunku Jackie, Danielle i Samuela aby się kurtuazyjnie ukłonić w ich kierunku. Zadanie wykonane Według zapowiedzi rudowłosej, jego wszystkie winy zostały właśnie odkupione, a on sam uniewinniony.

Uśmiechnął się do nich jeszcze, a następnie przyłożył prawą dłoń do swojej skroni aby do nich zasalutować na odchodne. Może uda im się kiedyś spotkać w bardziej sprzyjających warunkach, gdzie żadne z nich nie startuje z przegranej pozycji?

Ruszył przed siebie w przeciwnym kierunku do całej trójki. Stanley miał jeszcze dzisiaj trochę spraw do załatwienia, a noc zbliżała się w nieubłaganym tempie.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#270
24.03.2023, 04:35  ✶  
- Przepraszam, ale nawet ja muszę przyznać, że wystawienie Erika było raczej specyficzne. Chłop wyglądał, jakby nic o tym nie wiedział... - rzucił, przekręcając nieco głowę w bok i przyglądając jej się przez moment uważnie, jakby chcąc sprawdzić po jej reakcji, czy faktycznie miał rację, czy może tylko mu się wydawało.
Niewątpliwie z całym wstydem pomagał mu fakt, że Brenna przyjęła wszystko tak lekko. Pozwalał zapomnieć, albo przynajmniej udawać, że dla niego również sytuacja skończyła się w tym samym momencie, w której przestała być problemem. Pozwoliła sobie nawet na chwilę żartów, na co uśmiechnął się zaczepnie i wyciągnął do niej dłoń.
- Najlepsze co mogę w tym momencie to zaprosić cię do tańca. Co powiesz na jeden? Tak na otarcie łez. -  mrugnął do niej. Trochę żartował, a trochę mówił poważnie. Wygłupy przy ognisku jeszcze nikomu chyba nie zaszkodziły, a na pewno nie tylko jeden taniec. Przez moment faktycznie wahał się, czy nie wrócić na stoisko z herbatkami i nie urządzić awantury, znaczy zapobiegawczo ich nie wylegitymować, ale ostatecznie odpuścił sobie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alanna Carrow (177), Alastor Moody (1265), Atreus Bulstrode (3050), Avelina Paxton (789), Brenna Longbottom (2953), Cameron Lupin (2210), Cathal Shafiq (474), Cynthia Flint (1361), Daisy Lockhart (646), Danielle Longbottom (3191), Darcy Lockhart (701), Eden Lestrange (907), Elliott Malfoy (2433), Erik Longbottom (1432), Eunice Malfoy (1135), Eutierria (491), Florence Bulstrode (1904), Geraldine Greengrass-Yaxley (620), Giovanni Urquart (616), Heather Wood (1500), Jackie Carrow (1364), Jamil Anwar (537), Julien Fitzpatrick (787), Leta Crouch (727), Loretta Lestrange (782), Louvain Lestrange (537), Lyssa Dolohov (2318), Mackenzie Greengrass (387), Martin Crouch (512), Mavelle Bones (1579), Nora Figg (1347), Pan Losu (3143), Patrick Steward (1382), Perseus Black (2049), Philip Nott (1156), Rowena Ravenclaw (2745), Samuel Carrow (1829), Sarah Macmillan (1341), Sauriel Rookwood (1996), Stanley Andrew Borgin (1427), Stella Avery (643), Theodore Lovegood (1013), Theon Travers (664), Trevor Yaxley (691), Ula Brzęczyszczykiewicz (1648), Ulysses Rookwood (557), Vespera Rookwood (2440), Victoria Lestrange (3297), William Lestrange (1109)


Strony (29): « Wstecz 1 … 25 26 27 28 29 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa