- Jasne włosy? Po co ci jasne włosy? - zapytał ją z miną, jakby absolutnie nie widział powodu, dla którego powinna zmieniać kolor fryzury. - Przecież ci bardzo ładnie w tych twoich które masz teraz.
Nie był specjalistą od damskiej urody. A może był, bo przecież zdążył w swoim życiu mieć już trzy żony, ale akurat ten aspekt osoby nigdy nie był dla niego przeważający. Blondynka, szatynka, brunetka, ruda - wszystko jedno, o ile była w stanie cieszyć się jego gotowaniem i żyć w tym jego dworku i razem z nim zajmować się inwentarzem.
- Tak, na scenie - przytaknął, rwąc trochę waty i zajadając się nią. Ale zaraz sam przywołał na swoją twarz szok i niedowierzanie, bo Millie trochę go zaniepokoiła tą rewelacją, że w sumie zamiast się zajadać tutaj, to powinni biec za scenę i stać w gotowości.
- Pelerynę? Kurcze Mills, ja nie wiem... A co z twoimi włosami? Są ZIELONE- rzucił, wyraźnie zbity z tropu, ale zaraz się wyprostował i wyciągnął różdżkę. - Raz, dwa, trzy - machnął, ale nie chciał jej wyczarować peleryny tylko transmutować jej ubranie w coś, co chociaż z daleka mundur brygadzisty by przypominało. I modlił się zaciekle, kiedy rzucał to zaklęcie.
transmutacja na replikę munduru brygadzisty
Akcja nieudana
Slaby sukces...
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)